Grześ
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Grześ
-
Ja też powinienem się pojawić, jeśli nie jako zawodnik, to przynajmniej jako widz. :lol:
-
Wiesz, ja poniekąd (?) mam już poukładane życie i nie zawsze da się pojechać tam gdzie się chce. :wink:
-
Podałem Ci maila do Górowskiego i linka do jego strony, tak jak chciałaś. Czy ja wyglądam na koleżankę Ati? :hmmmm: (118-ta strona "Nowych twarzy" :wink: ).
-
http://www.husky.region-rabka.pl/ poczta@husky.region-rabka.pl
-
Byłem w Wysokiej, ale jakoś Leszka nie kojarzę. :hmmmm: Swoją drogą pomysł ciekawy. Dajcie znać, może też bym sie wybrał na przecieranie szlaku (zwłaszcza, że mam już pewną praktykę w poruszaniu się na biegówkach z psami :wink: - poprzedniej zimy, heroicznie przebyłem dystans 7,4 km z dwoma psami, zaliczyłem chyba z 10 gleb, ale przeżyłem).
-
Hmmm, biegówki? No niby je mam. Ale jakoś mi się wydaje, że na rowerze (nawet w kopnym śniegu) dam sobie radę lepiej niż na nich. :wink:
-
A można po tych trasach jeździć na rowerku?
-
Tajraga, a nie wiesz jaki był dystans, bo na 40 km to chyba coś za małe czasy przejazdów są.
-
Tajraga, gdzie można zobaczyć wyniki z Zielonej?
-
He, he, na takich właśnie jechałem z psami na Muchowcu. :D
-
Czy ja napisałem, że ktoś we mnie wątpił? :roll: Ja bym chciał klasy velo w każdych warunkach. :lol:
-
Grześ myśli, że na Kubalonce są przygotowane pod narciarstwo biegowe, a więc powinien być ubity śnieg. W związku z tym, jeśli chodzi o Grzesia, to by się bardzo cieszył, gdyby była klasa velo. :wink:
-
Najprościej jechac za drugim zaprzęgiem, to Anuk będzie go gonił. Druga wersja, podpiąć razem z psem, który ciągnie i wie o co chodzi (zna komendy itp.). A jeśli nie ma powyższych możliwości, to próbuj skorzystać z rad Horyzonta. PS. lina do roweru nie powinna przekraczać 3 m po rozciągnięciu amortyzatora.
-
tzn? Nie swoimi - "dzierżawionymi".
-
A dokąd z tego kolana udało sie przejechać? :) Miałem Passata z automatyczną skrzynią, ale tylko 2 tygodnie, bo mi ukradli :cry: To jest wygoda :) Toż napisałem, że z Łodzi do Tychów (kolano było po drodze :wink: ). A auto to Łopel Łamaga, też automat. :D
-
Ja parę razy pastowałem buty, ale raczej na obwodnicy :) Ja trzymałem dziewczę za kolano na trasie z Łodzi do Tychów (nie odrywjąc ręki) i jakoś się udało przejechać. :evilbat: Daleko nie jest.
-
Aha, jeszcze jedno. A propos szelek guard. To jest zwycięzca zawodów w klasie velo w Lublińcu. http://www.husky.com.pl/2003_04/wilczeecha/foto_1/15.jpg
-
Każdemu człowiekowi uczącemu się prowadzić samochód wydaje sie, że nie sposób jest jednocześnie naciskać pedał sprzęgła, hamulca, gazu, patrzeć w lusterka, włączać kierunkowskazy, zmieniać biegi, itp (np. skrobanie się po jajkach :D - mężczyźni, poprawianie makijażu w lusterku :o - kobiety). Ale... Pies raczej biegnie do przodu (poza pewnymi wyjątkami) i jak bedziesz się wiózł/wiozła to nie powinno być problemu z zaplątaniem liny w przednie koło. Komend kierunkowych trzeba nauczyć wcześniej na spacerach. Moje pieski reagują bez problemów na komendy prawa, lewa (wprowadziłem swego czasy podwójne komendy prawa-gee, lewa-how, gdyby ktoś inny miał powozić moimi psami, ale zaniechałem tego). Trening polecam robić w miejscu mało uczęszczanym przez inne psy (las, a nie park). No i jedna prawda: starać się nie wywalić, gdy psy zasuwają ponad 25 km/h (przy 15 km/h to wstyd).
-
Tajraga, to ja kiedys pisałem o katowickich klubach, i o tym, że kiedyś mnie prezes Husky Fan zaprosił na trening, a jak się tam pojawiłem, to prawie nikt ze mną nie rozmawiał. Tak sie zastanwiam - myślałem, że bliżej Ci do Polarexu (Rav). Trenują na Muchowcu, masz blisko. Husky Fan pojawia się czasami na Murckach (Wzgórze Wandy - ja tam trenuję) - kontant do prezesa 606-992-005 (nie wiem czy aktualny). Krzysiek Dziurka też należy do tego klubu, ale trenuje w okolicach Bytomia. Jego synek Daniel startuje z malamutami, natomiast on trenuje z leasingowymi haszczakami. Jak chcesz, to możemy spróbować podpiąć Tajrę do moich (naszych jak by powiedziała moja lepsza połowa) psiaków. Trenuję na Wzgórzu Wandy w soboty i w niedziele. Brzmi to jak propozycja, no ale ... :wink:
-
Zapraszam do oglądania wilków na forum ! :)
Grześ replied to Manu's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Trochę daleko, nie ma velo, a wózka jeszcze nie mam. :( -
Zapraszam do oglądania wilków na forum ! :)
Grześ replied to Manu's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
No to u mnie na emblemacie też jest Lukas (tylko ten mój :wink: ). -
Zapraszam do oglądania wilków na forum ! :)
Grześ replied to Manu's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Ha, ha jeden z nich to Lucas. :wink: -
Nie wiem co jest grane. :roll:
-
Książka pt. "Psy zaprzęgowe" autorstwa Marcina Jana Gorazdowskiego (dzięki uprzejmości Basi mogę ją zacytować :wink: ), rozdział "Pojenie podczas treningu". Na początku rozdziału trochę informacji nt. jak to w czasie treningu wysiłek znacznie zwiększa zapotrzebowanie na wodę. A dalej: "...rozpoczynając treningi, trzeba koniecznie zwiększyć ilość wody podawanej psom. Jeśli same z siebie nie chcą one pić więcej, to mniej więcej na dwie godziny przed ruszeniem na trasę można im podać wodę z niewielka ilością karmy lub dodatków smakowych, mających zachęcić opornych do przyjęcia płynów. Warto też podać niewielką porcję jeszcze przed samym startem. Każdy łyk wody wypitej zawczasu to mniej chłeptania z kałuż lub jedzenia śniegu na trasie. Bezpośrednio po zakończeniu przejazdu można psom podać trochę płynu (jeśli jest zimno, to lepiej dać im wode lekko ogrzaną, by się nie zaziębiły), ale z większą ilością należy poczekać przynajmniej pół godziny. W przeciwnym razie, jeśli będą zbyt zmęczone, po napojeniu mogą wystąpić zaburzenia pracy przewodu pokarmowego - wymioty lub biegunka. Powoduja one jeszcze większe odwodnienie, a więc efekt jest przeciwny od zamierzonego." :roll: Ale się musiałem natrudzić. :wink:
-
Moim zdaniem, im pies będzie bliżej liny głównej, to lina szyjna będzie prostopadła do niej, a im będzie dalej, to będzie po skosie.