Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35627
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    92

Everything posted by Murka

  1. Moczu udało się złapać tylko troszkę, za mało żeby wysłać do labolatorium, ale został zbadany w lecznicy. Jeszcze czekam na wyniki z osadu, ale na teraz już wiemy, że jest stan zapalny oraz podejrzenie cukrzycy. Jutro muszę z sunią podjechać na pobranie krwi, żeby zbadać ten cukier.
  2. Zuzia zaczęła ostatnio sikać w domu. Wcześniej się jej zdarzało czasem, ale teraz sika prawie codziennie, dziś zdarzyło się to aż trzy razy :( spróbuję w poniedziałek złapać mocz do badania.
  3. Wrzucam jeszcze fakturę z apteki na krople dla kici (117,50 zł): Apteka niestety nie chce wystawiać więcej faktur na te robione krople, więc następnym razem trzeba będzie to inaczej załatwiać (np. wezmę paragon i poproszę o zwrot na pieniędzy na prywatne konto). To jedyna apteka, w której można dostać robione krople, które zleca Profesor.
  4. Otrzymałam wpłatę: +205 zł elmas (bazarek) Pozostałość po hotelowaniu wynosi - 3793 zł
  5. Tu czekamy w poczekalni (kicia jest niesamowicie rozkoszna, mruczy, łasi się itd.) Tu już po badaniu i zakołnierzowana :( A tu po powrocie sprawdzam czy da radę jeść w kołnierzu
  6. Malinka nie miała zabiegu, ponieważ soczewka przemieściła się z komory przedniej do komory tylnej, a wówczas się tego nie operuje. Miała zrobione za to USG tego oka, które wykazało zrosty i spore zmiany. Zrobił się też na nim wrzód. Ogólnie to oczy Malinki są słabe i zdaniem okulistki mogą być z nimi ciągle jakieś problemy. Gorąca linia i szybka decyzja, że kicię trzeba skonsultować z prof. Balickim, do którego udało się na dzisiaj umówić na wizytę. Pojechaliśmy. Kicia została obejrzana. Profestor powiedział, że kicia ma ogromnego pecha, bo niezwykle rzadko się zdarza, żeby jako powikłanie po kocim katarze zdarzyło się zwichnięcie (wypadnięcie) soczewki, zrosty i wrzody się zdarzają. Kicia prawdopodobnie sama sobie też szkodzi pocierając te oczy, dlatego została niestety zakołnierzowana i musi mieć ten kołnierz 24h :( był nie lada problem, żeby taki kołnierzyk do niej dobrać. Profesor stwierdził zwichnięcie soczewki (znów jest w komorze przedniej! :(), wrzód oraz zapalenie spojówek. Na razie trzeba się zająć wrzodem i zapaleniem. Jeśli chodzi o sprawność oczu to na ten moment nie może nic powiedzieć, bo nie może zbadać siatkówki oka. Powiedział, że jest możliwość, że ona będzie ok. Za dwa tygodnie wizyta kontrolna i usunięcie błony po wrzodzie. Potem dalsze leczenie. Krople zostają te same co zalecone przez moją lokalną okulistkę (tylko antybiotyk jest zmieniony) plus doszły nowe. Wizyta i leki kosztowały 380 zł: Wykupiłam też krople z apteki zalecone przez Profesora (chyba 117 zł), mają mi jutro dosłać fakturę mailem. Poniżej opis badania i zalecenia: Jeszcze nie wiem jak dam radę zakrapiać te oczka Malinki, bo między kroplami trzeba zachować odstęp minimum 10 min... Zwłaszcza, że pozostałe kociaki też muszę zakrapiać antybiotykiem, bo podłapały zapalenie spojówek. Dzisiaj im zmieniłam antybiotyk, bo dwa poprzednie nie działały :/
  7. Malinkowe oczka lepiej. Ciśnienie jest w normie, jedno oczko (to, które pierwsze się zepsuło) jest już praktycznie zdrowe i sprawne, ma prawidłowe reakcje, kicia na nie widzi. Drugie niestety nie wygląda ciekawie, wypadła w nim soczewka (tego w czwartek nie było). Trzeba to zoperować jak najszybciej, bo kicię to boli. Zabieg umówiony na środę, koszt będzie wynosił 400-500 zł :/ Zabieg jest po to, aby kicię nie bolało i oko prawdopodobnie nie będzie już sprawne. Ale zobaczymy, bo z Malinką widać cuda się dzieją i sytuacja co chwila się zmienia. Póki co to oczko nie reaguje na światło. Dzisiejsza wizyta kosztowała 95 zł (badanie + musiałam dobrać jedne krople, bo się skończyły).
  8. Jeśli chodzi o Malinkę to niestety stan oczek się pogorszył. W czwartek udało mi się umówić na wizytę okulistyczną (pani dr przyjechała specjalnie wieczorem do lecznicy mając dzień wolny). Wstępna diagnoza: jaskra :( ryzyko utraty wzroku :( Dwa leki (kropelki) zostały zamienione na jeden inny. Jutro po południu mamy wizytę kontrolną. Ogólnie widzę poprawę, ale nadal nie wiadomo skąd taki nagły problem się z tymi oczkami zrobił :( Czwartkowa wizyta kosztowała 70 zł (fakturę będę mieć później), a kropelki wykupiłam w aptece (32,40 zł): Tak kicia wyglądała w czwartek :(
  9. Fotki Płomyczka (został zaszczepiony w środę):
  10. Rozliczenie Milo/Melonika: -169 zł hotelowanie 1-13.08 (zniżka ze względu na karmę) -80 zł transport ze Szczebrzeszyna (połowa kosztów) Razem: -249 zł
  11. Trochę fotek Zuzi, która po tym jak Okruszek znalazł dom ma nowe towarzystwo w postaci Bolda. Bold pochodzi z pobliskiego schroniska, w którym uznany został przez opiekunów za agresywnego i cały czas był skazany na zamknięcie w klatce i w dodatku w kołnierzu :/ Oczywiście w tym stadzie rządzi Zuzia :)
  12. Kupić możesz, ale czy Amelka będzie korzystać - nie mam pojęcia :) Póki co jest zdystansowana, czujna i każda próba nawiązania kontaktu kończy się jej ewakuacją + boi się na razie aparatu (dźwięków jakie wydaje), więc zdjęć mi się wiele nie udało zrobić. Mrozik pyta Amelki czemu nie idzie jeść śniadanka jak inne koty. Mrozik był prawdziwym dzikusem, obecnie jest ciekawski i nie boi się specjalnie nawet obcych. Można go wygłaskać podczas jedzenia mokrej karmy, którą uwielbia. A to ulubiona miejscówka Amelki (ten wybulb po lewej stronie od Ozorka ;) )
  13. Robiłam dziś fotki dziewczynkom i Melonik też się załapał, ale z racji bycia już jedną łapką w domku nie skupiałam się na porobieniu mu zdjęć do ogłoszeń :) Melonik zaszczepiony. Przy okazji została pobrana próbka z noska na grzybka (na początku wyglądało to na otarcie, ale zaczęło się łuszczyć). Do czasu wyników profilaktycznie smaruję maścią przeciwgrzybiczą.
  14. Na tym zdjęciu Amelki widać tylko kawałek główki z prawej strony - bo wszystkie kocurki się zbiegły, żeby sie z nią przywitać :) Amelka uwiebia inne koty, od razu do nich zaczęła ćwierkać i mruczeć. Teraz trzeba dać jej czas. Mam nadzieję, że niedługo uda się jej zrobić lepsze zdjęcia :) A tu Milo/Melonik. Trochę jeszcze z dystansem do dziewczynek, które wraz z nim wczoraj przyjechały, ale już coraz częściej jego kocia natura nie wytrzymuje i daje się wciągnąć do zabawy.
  15. Z tego co zrozumiałam to Jamor Amelkę złapał w siatkę i musiał dać jej zastrzyk z uspokajaczem, bo tak szalała, że nie dało się jej z tej siatki wyplątać. Dlatego ma taki nienaturalny wzrok na zdjęciu. Ja skorzystałam, że była na prochach i zapodałam jej Avocate na kark, co działa na pchły, świerzb i robale wewnętrzne. Kicia na razie jest grzeczna i spokojna, siedzi sobie w budce jakby jej nie było subtelnie wszystko obserwując. Ma apetyt, znika karma mokra jak i sucha. Do kuwety Amelka też trafia.
×
×
  • Create New...