Jump to content
Dogomania

Cortina

Members
  • Posts

    727
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cortina

  1. Dzięki dziewczyny za to że jesteście, podtrzymujecie mnie na duchu. Dzisiaj jechałam samochodem i wyłam. Strasznie się o nią boję. Dzisiaj jest ospała, nie chce nawet specjalnie wychodzić na dwór. Znów nie chce jeść. Niby widać że coś by chciała, ale nie może. Jeździ jej po brzuszku i tak śmierdząco odbija. Podaję wszystkie leki od dr Neski i dołączyłam jeszcze siemie lniane. Martynika dziękuję za podanie nazw leków. Jutro zaraz pójdę do apteki. Wymiziajce swoje choruski ode mnie.
  2. Hej dziewczyny jesteśmy po wizycie u dr Neski. Muszę Wam powiedzieć, że tchnęła we mnie nadzieję, ale jak patrzę na Hagę dzisiaj to jakoś jej nie mam :(. Mamy zapisany enarenal, venter, alusal, rubenal, kwas foliowy no i lek na apetyt. Haga troszkę po tym zaczęła jeść, ale np je i nagle przestaje i już jej nie można na więcej namówić. Moja mama sądzi, że u niej się trochę skurczył żołądek przez to nie jedzenie ostatnio i szybko czuje się pełna. Czy któryś z Waszych piesków miał za duży spadek ciśnienie po tym leku na apetyt? Niby w objawach ubocznych to jest, nie wiem czy to od tego czy po prostu jest taka słaba Ogólnie mam zły nastrój, jeden z wetów w Poznaniu mi obcesowo powiedział że ma nadzieje, że mi powiedzieli w Wawie jakie jest rokowanie dla Hagi. Inni sugerują mi żebym psa nie męczyła. A we mnie póki co tli się jakaś nadzieja i nie chcę tego robić:(
  3. Tak dziewczyny mają rację kreatynina jest zbyt wysoka na przerwanie kroplówek, moi weci popełnili ten błąd trzy tygodnie temu i dzisiaj walczę z jeszcze większą kreatyniną i jeszcze większym mocznikiem. Dzisiaj jadę do dr Neski, proszę trzymajcie za nas kciuki, żeby chociaż trochę pomogła przedłużyć życie Hagunii
  4. Słuchajcie u nas mimo kroplówek wyniki skoczyły :( jestem załamana. Zadzwoniłam dzisiaj do dr Neski, jadę do niej w poniedziałek. Do poniedziałku mam podawać kroplówki i polprazol. To jest lek na owrzodzenie żołądka, jednak podobno po nim spada mocznik. Czy ktoś już podawał ten lek? Jestem zrozpaczona;(
  5. [quote name='martini-ka']Poczekaj do wtorku. Pamiętam, że Tuśce w tamtym roku też raz pobrano za mało krwi, rozcieńczono ją później zbyt mocno jakimś środkiem i niektóre z wyników wyszły bez sensu. Podajesz Rubenal na kreatyninę?[/QUOTE] Bez sensu znaczy za duże? Szczerze powiem, że myślałam patrząc na psa, że wyniki spadły znacząco. Liczyłam, że mocznik może być koło 190 i kreatynina nawet koło 4 :( Dzięki za odpowiedź. Tak podaje rubenal już od dłuższego czasu, ale widać słabo działa:(
  6. Mam 7 letnią ONke, rok temu miała takie zaostrzenie z nerkami i teraz jest znowu. Zaczęło się od 4 kreat i 153 mocznika, potem 276 mocznika i 5,4 kreatyniny. Dostawała przez 4 dni kroplówki wyniki spadły do 267 i 5,0, kazali mi więc przejść tylko na leki no i wyniki nie co podskoczyly. Teraz od 1,5 tygodnia jest kroplówkowana. Sunia poczuła się zdecydowanie lepiej, zaczęła już normalnie jeść i szaleje na spacerze. Wczoraj jednak podjechałam skontrolować wyniki i facetowi się stale wykłuwała jakiś gamoniek i pobrał jej trochę za mało krwi co mi sugerował. Wyniki po tym wyszły kosmiczne bo mocznik niby lekko spadł, ale kreatynina wzrosła z 5,3 na 7,9 :(. Chciałam powtórzyć dzisiaj wyniki, ale jakoś nie bardzo chcieli żebym to robiła, powiedzieli, że dopiero we wtorek. Czy mieliście takie doświadczenia, żeby pies się świetnie czuł przy takim nagłym skoku kreatyniny? Ja mam wciąż nadzieję, że tam był problem z tą małą ilością krwi no i była po spacerku co dodatkowo mogło podnieść kreatynine.
  7. [quote name='Juliusz(ka)']Wiosna. Ten, tego, Panie, chole*a jasna, a nich to szlag trafi... Proszę mnie źle nie zrozumieć - mało się ze szczęścia nie popłakałam na widok tego bezchmurnego, iście kreskówkowego nieba za oknem. To był pierwszy odruch. No cóż, jestem idiotką... Wyległy stada psów, piesków i pieseczków, które zimą miały jeno zady a okno chyba wystawiane. Panie Boże/Siło Wyższa(niepotrzebne skreślić): dzięki Ci, żeś mnie uczynił/a niskociśnieniowcem. Może mnie ta krew tak całkiem i na amen nie zaleje. Żel pieprzowy wymieniony. Łańcuch przewędrował z plecaka do kieszenie. Odświeżam słownik wyrazów powszechnie uważanych za wyjątkowo obelżywe. Do boju! Tfu! Na spacer idziemy;).[/QUOTE] jesuuu Kachna gdzie ty chodzisz na te spacery, Wega ma cieczke, chodzimy popołudniami na cytadele i rzadko kiedy podbiegnie jakiś pies, a jak podbiegnie to wrzasne na niego i wraca posłusznie do swojego pańcia. Fakt jest jeden że wszystkich teraz wszędzie pełno i dlatego właśnie wolę zimę z szybko zapadającymi ciemnościami :)
  8. ja podaje swojej ONce, nic zlego sie nie dzieje poki co, a psu latwiej sie poruszac
  9. a mało jest wymienionych w wątku o sterylizacji ;)
  10. bonsai, ale tak naprawdę sama piszesz, że byłaś świadoma problemów po sterylce. Przecież to nie wina sterylizacji, że sunia zaszła przedwcześnie w ciąże i że jej organizm był nadwyrężony. Narkoza podana przy jakimkolwiek zabiegu może nieść za sobą komplikacje. Od tego jest weterynarz, żeby sprawdzić czy pies się nadaje do operacji czy też nie. Moje sunie po skończeniu roku mają sprawdzane serca przez kardiologa. Nie tylko po to żeby wiedzieć co je czeka podczas operacji, ale też ze względu na to jakie życie mogą prowadzić. Niedawno odeszła mi sunia, która miała co trzy miesiące cieczki, chodziła po nich wykończona, a jak już dochodziła do siebie to miała następną cieczkę. Miała zmiany hormonalne, zrobiły jej się ogromne cysty na jajnikach, guzy na sutkach i na koniec doszło ropomacicze i do 9 roku życia była suką niewysterylizowaną. Sterylizacja nie jest na szczęście obowiązkowa i nikt nie musi jej robić, ale nie obarczajmy sterylizacji zaniedbaniami weterynarza lub swoimi.
  11. Przede wszystkim każdy pilnuje swojego psa. Ja swojej suki nie będę nosiła na rękach poza zasięg psich nosów. Jak jadę do lasu z psami i wiem że w razie zobaczenia sarny przez moje psy ich nie odwołam to biorę je na smycz i nie raz chodzę wężykiem bo wpadają na trop. Mogę się złościć i sobie potupać nogami i to wszystko. To moja wina i tyle. My w czasie cieczki Wegulca, chodziłyśmy na spacery z dwoma samcami (na życzenie właścicielki obu samców). Nie było problemów, bo psy bardzo grzeczne. Nikt nikogo nie zmusza do sterylki czy kastracji, ta decyzja należy do właściciela, ale jak ktoś sobie nie radzi ze swoim psem to niech pretensje ma przede wszystkim do siebie!
  12. Joanno moja wiedza na temat sterylizacji nie jest tylko teoretyczna. Ty rzucasz tylko tym co przeczytasz w necie, z doswiadczeniem jest gorzej. Co do przesady Polakow o ktorej piszesz to sama jestes jej doskonalym przykladem, bo wypowiadasz sie o niej negatywnie na wielu forach.
  13. Hormony nie sa bezpieczne i czesto wlasnie powoduja ropomacicze, jednak znam wiele suk ktore ich nie braly i tez mialy. Kolezanka mojej rocznej Wegi miala po pierwszej cieczce. Cudem uratowana
  14. zawsze mnie szokuje polskie popadanie w przesade. Ten post z pkpru trudno nawet nazwać ciekawym i cokolwiek wnoszacym do tematu sterylka, kastracja. Tam niektorzy i szkolenie uwazaja za znecanie sie nad psem. Dla mnie wiekszym okaleczeniem jest utuczenie psa do granic mozliwosci, albo kupienie sobie psa uzytkowego zeby lezal w ogrodzie lub na tapczanie i robil wrazenie. Kastracja zawsze bedzie budzila rozne emocje. Na szczescie obowiazkowa nie jest i nikt nie musi tego robic
  15. najmłodsza już nie jestem a internet już dobrze poznałam i to co w nim ludzie wypisują. Widziałam wiele psów ludzi, którzy pisali wcześniej w necie jakie ich psy są super grzeczne i nieagresywne. O dziwo co innego później widziałam w rzeczywistości i pocieszałam się. Moje psy łatwe nie są, ale ja przynajmniej nie twierdze że jest inaczej. Z moją starszą dziewczynką też przejdę w centrum miasta bez smyczy i kagańca przy nodze, ale nie widzę powodu, żeby kogoś innego jej widokiem stresować. Iwona opisz sposób w jaki walczyłaś z agresją swojego psa, może i mi się go uda wykorzystać w szkoleniu.
  16. Flea odpisuje ci na pw
  17. [quote name='Darvin']to dawajjj ;)[/quote] belgomaniacy spotykają się co niedziele w Rogalinie nad Wartą [url=http://www.belgi.com.pl/viewtopic.php?t=2509]FORUM OWCZARKA BELGIJSKIEGO :: Zobacz temat - Zloty w Poznaniu i okolicach[/url]
  18. karjo tu nie chodzi o mylenie. Chodzi o fakt ze nasze zwierzeta ogolnie moga chorowac bez wzgledu na to czy sa kastrowane czy nie to raz. Dwa, napisalam wyraznie o tyciu po kastracji, ktore jest uwazane za jeden z jej minusow i ze wcale nie musi tak byc
  19. odpowiedzmy sobie szczerze czy organizmy nie pozbawione hormonow nie choruja? Czy nie maja alergii, gronkowcow, tarczycy, chorob kregoslupa, nowotworow i itd? Czy aby na pewno tycie jest wina kastracji czy nasza? Mialam suczke dlugi czas niewykastrowana i miala nadwage i to spora, po sterylce ladnie mi schudla. Obecna sunia trzyma linie ze wet jest w pelni zachwytu a suczka niewykastrowana kolezanki ma 6 kilowa nadwage.Czy psy/suki wykastrowane zawsze maja mniejsza odpornosc niz psy niewykastrowane? Prawda jest taka że u psa/suki wykastrowanej kazda choroba zrzuci na kastracje a u niewykastrowanych nie ma na co zrzucic:diabloti:, no chyba ze na wady genetyczne. Tak naprawde to badania badaniami, a zycie zyciem.
  20. do tej pory mialam dwie suki po sterylce, pierwsza juz za TM, przeszła sterylke w wieku 9,5 roku. Miala cysty na jajnikach, doszlo ropomacicze, usuwalam jej tez guzy na sutkach. Po cieczkach byla oslabiona nic jej nie cieszylo przez dwa miesiace, cieczki wystepowaly co 4 miesiace. Suka co doszla do siebie to zaczynala sie nastepna cieczka.Po sterylce przezyla jeszcze 6 lat w dobrym zdrowiu. Druga byla wysterylizowana w wieku 2 lat, miala byc po pierwszej cieczce, ale doszly problemy zdrowotne, potem pojawila sie za szybko druga cieczka. Tak tez dwie cieczki jej wstrzymalam hormonalnie, a w wieku 2 lat zostala wysterylizowana, dzisiaj ma 5 lat. Suka radosna, pelna checi do zabawy, nie jest niezalezna czy nie posluszna (tak jak ktos tu napisal) dla mnie to po prostu brak jakiegolwiek wyszkolenia a nie powiklanie po sterylce:evil_lol:. Byc moze mialam szczescie i dlatego jej nic nie jest. Z drugiej strony jak slysze ile suczek odeszlo bo wlasciciele za pozno zauwazyli ropomacicze to jestem gotowa zrobic to ze swoja mloda suczka, ale na to jeszcze mamy kilka miesiecy. Kolo mnie mieszkaja ludzie ktorzy mieli hodowle jamnikow, wszystkie suczki odeszly na nowotwor jajnikow, byly wysterylizowane, ale wszystko bylo juz za pozno. Wiem ze jest to ciezka decyzja, sama zawsze sie waham bo to i narkoza i potem kilka dni cierpienia, ale chyba jednak warto
  21. Haga jest owczarkiem niemieckim z dlugimwlosem i rodowod ma wyrobiony w ZK, sluchaj nenemushy.
  22. tak, ten kontakt czlowieka ze starszym psem jest suuper. Pies sie robi b. posluszny:diabloti:, domaga sie wiecej czulosci. Jest to piekne szkoda ze tak sie dzieje na ogol na koniec zycia psa:-(
  23. współczuje, sama w sierpniu pożegnałam swoje Słoneczko:placz:
  24. nasz braciszek przystojny chłop. Ja ci Monika już mówiłam, że psy się czasem karmi, chociaż raz w tygodniu:evil_lol:
  25. wspolczuje bardzo, ale zazdroszcze ze mieliscie taka szanse, moja Cortina zostala skremowana, ale nie bylo mowy o tym zebym dostala jej prochy:angryy:. Myslalam ze w ludzkim krematorium ulegna, zaplacilabym, ale niestety nie bylo takiej mozliwosci
×
×
  • Create New...