-
Posts
3568 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Amber
-
Psa samochód może przejechać jak będzie na smyczy bo kierowca nie zauważy go przy cofaniu :eviltong: . Tak samo z zagryzieniem... Chodzi o to by nie popadać w paranoję. [QUOTE] Amber a czy dopuszczasz do siebie że to co pisza weterynarze w tych publikacjach jest prawda?[/QUOTE] Że boli? Ależ oczywiście, że boli (to w końcu ucięcie kawałka ciała), ale nie jest to katowanie zwierzęcia przez całe jego życie jak robią niektórzy, tylko dość prosty zabieg po którym podawane są leki przeciwbólowe, żeby bólu nie było... Nie żyjemy w średniowieczu...
-
[COLOR=Black]Quelthalas -> naprawdę nie musisz mi wklejać fotek kłapciastych psów, gdyż sama takie posiadam i dobrze wiem jak takie ucho się zachowuje. Nie piszę, że nie wyraża niczego, tylko jest mniej plastyczne od stojącego. Co do cięcia, to gdybym miała rasę kopiowaną to zapewne bym skopiowała, gdyż sama musiałam usuwać mojej suce podwójny kieł pod narkozą i jakoś przeżyłam (zarówno ja jak i suka). Ale to takie gdybanie, gdyż nie zanosi się, żeby musiała kiedykolwiek na taki zabieg się decydować. Jeszcze raz napiszę, że to, że jakiś tam pies się nie wybudził to nie znaczy, że każdy ma z zabiegu rezygnować. Na każdym spacerze coś może przejechać czy zagryźć psa (bo słyszałam, że psu koleżanki się to przytrafiło - analogicznie) i co? Mam nie wychodzić na spacery? ravik -> ty jak zwykle wylatujesz z tymi przepisami, które i tak nie mówią wprost o zakazie, a poza tym uważam, że przepis zakazujący cięcia (którego w PL nie ma) to jeden z tych głupich zakazów, typu wyrzucanie przeterminowanej żywności zamiast podarowanie jej domom dziecka czy prowadzanie w kagańcach psów agresywnych, ale tylko tych posiadających rodowód... Takie bla, bla, bla... Nie jestem typem człowieka, który zgadza się ze wszystkim co (nie)mądrzy panowie zatwierdzą na papierku. Zatwierdzili? Niech im będzie, ja tak mogę robić (bo trzeba), ale zgadzać się z tym nie będę. Berek -> ale ja nie twierdzę, że bólu nie ma, uważam tylko, że jest on niewspółmierny do waszych wręcz histerycznych apeli. Psie uszy i ogony cięło się od wieków, tnie się nadal, jest to chwilka, a później pies żyje długo i szczęśliwie. [/COLOR][QUOTE]I w dalszym ciagu nie doczekalam sie jednego rzeczowego - oprocz przyzwyczajen do obowiazujacej mody, ktora jest raz taka a raz inna - argumentu za tym, ze ciecie uszu i ogona niesie za soba jakas korzysc dla psa.[/QUOTE] Dla psa nie niesie żadnych - oprócz tego, że wygląda stokroć lepiej niż w stanie "naturalnym" (tak jakby jakaś rasa psa była naturalna...)
-
[QUOTE] Nie chcesz, nudzi Cię ten topik - omiń go po prostu.... Ewidentnie nie jest przeznaczony dla Ciebie, masz jamniki i dobrze.[/QUOTE] Hihi, to właściciele jamników (bo napisałeś to tak, jakby to nie były psy, tylko jamniki :lol: ) czy innych ras niekopiowanych nie mogą się wypowiadać? Wiem, że ty byś wolał, żebym zaczęła bić pianę i zaczęła ci pisać o cudownych, leczniczych, aspektach kopiowania, ale takich nie ma i ja dobrze o tym wiem, więc bzdur nie będę tworzyć. Gdyby topic mnie nudził to bym się w nim nie wypowiadała, a co do tego, że nie jest dla mnie - pozwól, że ja o tym zadecyduję :eviltong: . Nie jestem typem pieniacza, po prostu mam swoje zdanie na ten temat - jeżeli uważasz, że moje stanowisko jest "nudne i dziwne" to po co się do niego wciąż odwołujesz? [QUOTE]Czy drugim razem też zaryzykowałabyś przy kolejnym szczeniaczku?[/QUOTE] Nie mnie to oceniać, bo ja nie mam psów kopiowanych - jednak uważam, że tę decyzję należy pozostawić w gestii osoby, która jest zdecydowana przeprowadzić taki zabieg.
-
LALUNA -> ale nie odwracaj kota ogonem, ja pisałam o kopiowaniu jako o niczym złym, a nie narkozie. Narkoza jest niebezpieczna, ale nie stosuje się jej tylko przy kopiowaniu, więc nie wiem po co mnie uświadamiasz - zapewne każdy z nas wie, jakie są negatywne skutki narkozy... niepotrzebnie się rozpisujesz. [QUOTE] To, ze wilki maja uszy stojace, nie zmienia faktu, ze ucho ciete wlasnie przeszkadza w komunikacji i absolutnie jej nie ulatwia.[/QUOTE] Nie do końca rozumiem - ucho wilcze nie przeszkadza w komunikacji, ale ucho cięte już tak? A niby jaka jest różnica? O ile mi wiadomo ucho cięte nie zatraciło swojej plastyczności i można je kłaść, stawiać, tulić itp. W przeciwieństwie do ucha kłapciastego, które tak wyraźnej plastyczności nie ma...
-
Co do mimiki, to w naturze nie istnieje coś takiego jak kłapciaste ucho - wilki mają uszy stojące, więc jeżeli coś może przeszkadzać w komunikacji to właśnie, niecięte ucho... Ja mam rasę niekopiowaną więc doskonalone wiem jak to wygląda.
-
Teraz to nawet coraz mniej psów pseudorasowych jest ciętych... Z pewnością przeszkodą w tym są pieniądze :p Większość zaniedbanych pseudorasowców to niecięte psy, a właśnie "wesołe kłapouchy" - przykłady mam na ulicy. Jeden uszasty i ogoniasty doberman, zamykany w komórce pod schodami, drugi niekopiowany wyżełek, który już zakończył swój żywot pod kołami samochodu... A ci co chcą kopiować zrobią to "po kosztach" u kolegi czy znajomego, bo weterynarz odmówił... A wracając do wystaw to tam jest właśnie zatrzęsienie psów kopiowanych - tak jak teraz rzadkością jest pseudobokser z ciętymi uszami, tak na wystawach jest ich sporo...
-
Nie napisałam, że trzeba ciąć uszy, ale, że można to zrobić i nic złego się nie stanie. [QUOTE] Pozostaje tylko pogratulowac dobrego samopoczucia.[/QUOTE] Dziękuję bardzo, wam za to nie można go w żaden sposób przypisywać, bo moim zdaniem zbytnio się tym ekscytujecie. Jak już napisałam - nie ma co mówić o pozytywnych aspektach kopiowania, ani rzucać tekstów o plastrach w 30 stopniowym upale (nie zahaczajmy o jakąś tragedię i kataklizm ;)) bo to bzdury. Poza tym rasom niekopiowanym również plastruje się uszy i tu jakoś nikt o odparzaniu nie mówi :eviltong: Uważam po prostu, że to przerost formy nad treścią, tak piętnować ten zabieg, który wykonywany jest pod kontrola weterynarza i nie ingeruje w dużym stopniu w dalsze życie psa (chciało by się napisać - sztuki hodowlanej :lol: ) . Przypomina mi to nieco czepialstwo znudzonych ekologów, typu akcje - nie jedzmy ryb, bo trzeba je zabijać. Nie lubię absurdów i tyle.
-
Ale ja nawet nie pisze w tym momencie o psach rasowych czy sportowych, tylko o zwykłych, pseudorasowych. Poza tym z wystawianiem też nie ma dużego kłopotu, bo wiele krajów jeszcze nie wprowadziło zakazów i sądząc po ilości kopiowanych psów w hodowlach, długo nie wprowadzi. Z resztą ja się ludziom nie dziwię - przez lata hodowali swoją rasę, a tu nagle muszą odrzucić dawny wizerunek i przestać ciąć. Doberman naturalny wygląda jak gończy polski, więc nic dziwnego, że może to irytować. To tak jakby nagle kazali by nam ciąć jamnicze uszy - też bym się wkurzyła, gdyż kopiowanie kompletnie zmienia wizerunek psa. A co do narkozy... Moja suńka po czyszczeniu zębów z kamienia i ekstrakcji również nie wyglądała na zachwyconą i pewnie dziąsła też ją bolały, ale trzeba było to zrobić i już. Tak samo z cięciem uszu - raz i koniec - nie widzę większego problemu, tak samo jak kastracja - to jest zgoła bardziej skomplikowana operacja, po której z pewnością pies odczuwa ból i nie czuje się komfortowo. Po prostu gadania o wielkim bólu po kopiowaniu to przerost formy nad treścią, bo widywałam szczeniaki po tym zabiegu, które się bawiły jakby nigdy nic... Zapewne suka po kastracji nie jest taka skora do zabawy... A co do samego topicu to przeczytałam cały. Moje stanowisko jest takie - to nie jest jakiś straszny zabieg, który powoduje ogromne cierpienia psa, więc nie widzę powodu żeby się tak tym ekscytować i mówić o bestialstwie czy znęcaniu.
-
No cóż, moim zdaniem wklejanie zdjęć nic nie da, bo każdy ma swój własny gust. Mi się dużo bardziej podobają psy z kopiowanymi uszami, a kłapouchy? Poniekąd jestem w nich ekspertem ;) bo posiadam jak najbardziej kłapciastą rasę tj. jamniki :P. Cięte uszy dodają psu elegancji... i to wszystko! Moim zdaniem gadanie o jakiś pozytywnych aspektach kopiowania to bzdury wyssane z palca, jednak przeginanie w drugą stronę czyli mowa o wielkim bólu itp. to też nieprawda. Gdybym zdecydowała się na rasę kopiowaną, to zapewne taka by była (rozwiane uszy dobrze wyglądają w przypadku jamnika, a nie dobermana ;)), ale na razie nie muszę się nad tym zastanawiać. Moim zdaniem zakaz kopiowania otworzył drogę podziemiu weterynaryjnemu - bo ten kto będzie chciał skopiować i tak skopuje. Nawet siekierą na pieńku, jak powszechnie robi się to kundelkom na wsiach. Poza tym gadanie o znęcaniu się nad zwierzęciem w przypadku operacji pod narkozą, to brzmi trochę absurdalnie.
-
Rodzice nie chcą się zgodzić na psa!-doświadczenia
Amber replied to Bewarka's topic in Wszystko o psach
Przy drugim psie, szczególnie małym szczeniaku jest trochę pracy, wiem z własnego doświadczenia, bo właśnie wychowuje drugiego psa... Po pierwsze kwarantanna, podczas której można oszaleć. Jeżeli ktoś ma własny ogródek to jest to rozwiązanie idealne, bo psa można tam puszczać bez większych obaw, jednak też trzeba uważać, aby szczenior nie wyszedł z posesji przez jakąś dziurę, nie zjadł czegoś niedobrego itp. Po drugie koszta: na początku są największe: szczepienia, wprawka, no i kama oczywiście, licząc się z tym, że ta dla szczeniąt jest zwykle droższa, a szczeniak, szczególnie dużej rasy je ją często i gęsto ;). Koszta wbrew pozorom nie są takie małe i osoby szczególnie niepełnoletnie, które nie zarabiają, niech nie liczą na to, że dadzą sobie radę z własnego kieszonkowego, bo jedna wizyta u weta z takim maluchem może kosztować ok. 100 zł. Po trzecie nauczenie czystości, zostawania samego w domu. Są szczeniaki, które mają skłonność do demolki, wycia, brudzenia na meblach itp. Mnie to całe szczęście ominęło, bo mam rasę, która nie przysparza zwykle takich kłopotów, jednak nie da się ukryć, że kupa na podłodze z samego rana i krzyki domowników "posprzątaj to" to nie najmilszy początek dnia ;) Po czwarte socjalizacja, gdy się już wyjdzie na dwór, nauka chodzenia na smyczy, załatwiania się poza domem, uważanie na agresywne psy podczas spaceru... No i szkolenie (siad, do nogi, leżeć), a również przygotowywanie do wystaw (jeśli ktoś będzie chciał wystawiać), czyli chodzenie na ringówce, pozycja wystawowa, na stoliku i na ziemi itp. To się tak tylko mówi: kupimy drugiego psa, jednego już mamy, to tamten wychowa małego. Nic bardziej mylnego. Owszem - mały pies bardzo dużo uczy się od dorosłego - jednak nie są to rzeczy najważniejsze z punktu widzenia człowieka, a więc szczekanie pod drzwiami, kopanie dołów, czy żebranina pod stołem :evil_lol: Moim zdaniem należy się bardzo dobrze zastanowić przed kupnem drugiego psa, bo to wcale nie jest tak, że drugi pies to mniej roboty - pracy jest dokładnie tyle samo, co przy jednym szczeniaku + dochodzi jeszcze drugi, dorosły ;). -
Tysiek w biegu to istne dzieło sztuki :lol: Cortina jest przerażona tym co ją goni :evil_lol: [IMG]http://img444.imageshack.us/img444/1922/64733420ur2.jpg[/IMG] Tu dla porównania w pozie spoczynkowej... ;) [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/1451/88462674hu3.jpg[/IMG] Prawie jak wyścigi chartów (oczywiście mówię o Kruszku, a nie o moim małym grubasie :eviltong: ) [IMG]http://img444.imageshack.us/img444/5161/15448049zy1.jpg[/IMG] I kilka portrecików Duśki :loveu: [IMG]http://img158.imageshack.us/img158/2589/98441755uh2.jpg[/IMG] [IMG]http://img475.imageshack.us/img475/1976/80538193oh2.jpg[/IMG] [IMG]http://img475.imageshack.us/img475/4403/94315569yb0.jpg[/IMG] [IMG]http://img296.imageshack.us/img296/4347/97264933vs1.jpg[/IMG]
-
Dla mojego komfortu psychicznego wolałabym z nią już wychodzić :D. Tylko się pytam czy jest jakaś różnica między 10 a 14 dniami kwarantanny po III szczepieniu. Wetka mówiła, że po 10 dniu wytwarza się odporność, a po 14 jest ona już całkowita. Tylko teraz się dowiaduję, że to może być bzdura - dla mnie te 4 dni to kupa czasu, bo chciałabym już wychodzić na te spacerki przed blok...
-
Hm... Czyli mówisz, że po 10 dniach od III szczepienia mogę już wychodzić na zasyfione trawniki? (skoro już od II niby można), nie muszę czekać jeszcze tych dodatkowych 4 (czy te cztery dni robią w ogóle jakąś różnicę?) Bo suczka była szczepiona 9.06. - w teorii już mogę z nią wychodzić ;) jednak wolałabym poczekać przynajmniej do tych 10 dni... A co do uczelni i zwyczajów to bardzo możliwe, Wrocław od Warszawy daleko :mdrmed:
-
Z tego co wiem, szczepionka podawana w 6 tyg. (Nobivac DP) jest inna niż te późniejsze (Nobivac DHHPi i Lepto), tzn. DP jest tylko na nosówkę i parwo. Szczerze mówiąc nie spotkałam się jeszcze ze szczepieniem oddzielnie wszystkich chorób, raczej większość wetów szczepi Nobivac'em. W takim razie skąd się wzięło ogólne przekonanie, które powiela wielu wetów, że spacerki dopiero po III szczepieniu po 14 dniach, skoro w praktyce można już wychodzić po II szczepieniu? Różne psy mają różną odporność, może niektóre łapią ją później dlatego wymagana jest dłuższa kwarantanna? Bo przecież to zalecenie tak długiej kwarantanny nie wzięło się z kosmosu...
-
[quote name='Telimena']ja jestem lekarzem :)[/quote] Lekarzem czy lekarzem weterynarii? ;) Co do kwarantanny po III szczepieniu to jedni veci mówią, że ma być to 10 dni, inni, że 14. A co do kaszlu kennelowego, to moja suczka była na niego szczepiona już przy okazji II szczepienia.
-
Mój pies (aktualnie 6 dni po III szczepieniu) ma o tyle komfortową sytuację, że ma "koleżankę" w postaci mojej starszej suczki oraz jeszcze 2 psy u TŻ, w tym 5 miesięcznego szczeniaka, więc socjalizacji na pewno nie ma zaniedbanej. Przydomowy ogródek to jednak dobra rzecz. Jednak na zasyfione osiedle boję się puszczać takiego małego szczeniaka. Na butach czy rękach nie przenosi się tylu zarazków, ile możne być w odchodach czy wydzielinach chorych psów, a takie "miłe rzeczy" leżą sobie na osiedlowych trawnikach. Jeżeli mój pies zachoruje to do kogo będę mieć pretensję? Do nicków z dogo? Wolę jednak słuchać się weterynarzy...
-
Szczerze mówiąc czytam to i nie wiem... Ja bym osobiście bała się wychodzić z 9 tyg. szczeniakiem po II szczepieniu na normalne spacery. Pytałam się trzech wetów co o tym sądzą i wszyscy trzej powiedzieli, że owszem, można wychodzić z psem na spacery ale tylko do własnego ogródka (co też robię) i kontaktować się ze zdrowymi psami, ale też najlepiej w ogródku, a tak, żeby ganiał po zapsionym i zakupkanym osiedlu to 14 dni po III szczepieniu, bo tyle trwa uruchamianie odporności. Może we Francji czy w Niemczech jest mniej nieszczepionych psów i większa świadomość właścicieli, ale na typowym polskim osiedlu, psy, szczepione i odrobaczane są od święta, tak więc lepiej uważać, bo późniejsza tfu, tfu nosówka czy parwo to już nie przelewki...
-
Często przeglądam Allegro i płakać mi się chce z tych wszystkich aukcji gdzie są wystawiane kundelki (szczególnie śmieszą mnie długowłose labradory z białymi krawatami za 150 zł) ale ostatnio nie wytrzymałam i napisałam do właścicielki tych psów[COLOR=SeaGreen][B] usunięte przez moderatora [/B][/COLOR] pouczającego maila, co myślę, na temat "ostatnich z miotu", niestety odpowiedzi brak... :shake: Oczywiście edycji postów nam zabrakło na dogo... Więc piszę posta pod postem :) Zobaczyłam właśnie, że autorka tej aukcji usunęła komentarz, że "reproduktor" był ostatni z miotu i dlatego nie ma metryki :). Niezła ściema - na maila nie raczyła odpisać, ale zmienić treść aukcji już jak najbardziej... Ech, ludzie...
-
Nie, CORTINA nie ma na razie bloga... Ale moze go zaloze niedlugo ;) Babcia Danusia foteczki sobie zobaczy na forum ;)
-
Jakbym nie miala moich 2 paskudnikow ;) to bym sie skusila na szczeniora od Kruszka :loveu: A teraz jeszcze kilka dzisiejszych foteczek ;) [U][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4eb67e9484c82d0a.html[/IMG][/U][IMG]http://images22.fotosik.pl/137/4eb67e9484c82d0a.jpg[/IMG] [IMG]http://images11.fotosik.pl/69/ab17c395c13b670e.jpg[/IMG] [IMG]http://images12.fotosik.pl/66/916f7b05a94c00c7.jpg[/IMG] [IMG]http://images12.fotosik.pl/66/9b04fdbe79fde266.jpg[/IMG] [IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4eb67e9484c82d0a.html[/IMG]
-
Krusiu jest po prostu tak przystojny, że wszystkie baby za nim szaleją... No, a jak to facet, z wiernością u niego trudno :evil_lol: Żeby tylko dzieci z tego nie było :shake: :lol:
-
[IMG]http://nokia51.multiply.com/photos/hi-res/9/1?xurl=%2Fphotos%2Fphoto%2F9%2F1[/IMG]Po zdjęcia CORTINY ;) zapraszam na wiadome forum oraz na multiply... A tutaj tylko taka mała pokazówka :evil_lol: [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/3273/49096445bg2ec0.jpg[/IMG] [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/6518/11bg1vg1.jpg[/IMG] [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/8843/44gl2.jpg[/IMG] [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/1031/66un3.jpg[/IMG] [IMG]http://nokia51.multiply.com/photos/hi-res/9/1?xurl=%2Fphotos%2Fphoto%2F9%2F1[/IMG]
-
"Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą"... albo... "Straty muszą być - jak nie w ludziach to... w kotach" :evil_lol: Żeby nie było, koty nawet lubię, ale nie znam jamnika, który by podzielał moje zdanie na ten temat :lol:
-
No jak to gdzie? Już pożarte :lol: Dla Kruszka nic nie zostało :placz: Choć jak chcesz to zawsze da się wykombinować jakiegoś kociaka - to będzie nawet lepsze ganianie niż za rowerem :cool3:
-
Dzisiaj szaszłyki były trochę mniej smaczne, ale mnie (jeszcze) brzuch nie boli, więc może uda mi się nie cierpieć za bardzo :lol: W rewanżu za promowanie Duśki, wklejam Guru: [IMG]http://img507.imageshack.us/img507/4472/48445804rp0.jpg[/IMG] [IMG]http://img516.imageshack.us/img516/631/38789595rj0.jpg[/IMG] A teraz horror dla Kruszka... Możesz mu pokazać :lol: Coś czai się w krzakach... [IMG]http://img451.imageshack.us/img451/3185/20196122vn0.jpg[/IMG] Łypie gdy jesteś w kuchni... [IMG]http://img369.imageshack.us/img369/6206/79078699zm9.jpg[/IMG] Pożera niewinne kocięta... [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/3461/71358292me7.jpg[/IMG] Już czeka na Ciebie... [IMG]http://img465.imageshack.us/img465/2253/49805755nt3.jpg[/IMG] Koniec będzie krwawy! :evil_lol: [IMG]http://img502.imageshack.us/img502/213/27755566ic0.jpg[/IMG] ...Coming soon (gdy starzy na Teneryfie! :evil_lol: )