-
Posts
3568 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Amber
-
[QUOTE] niech zaczna od siebie moze [B]zrozumia[/B] co to znaczy[/QUOTE] Zrozumieją jak już... [QUOTE]Jak bardzo musiałaby spaść liczba dobermanów, zeby to stanowiło genetyczne zagrożenie[/QUOTE] Nie chodzi nawet o ich liczbę, ale o jakość ich materiału genetycznego. [QUOTE]Wyobraź sobie, ze jak komuś na psie zalezy to może właśnie nie chciec go narażać na cierpienie i stres. Coż ... Ty chyba jednak nie jestes w stanie tego pojąć... Szkoda.[/QUOTE] Są dwie strony medalu. Jednym zależy, a innym wręcz przeciwnie. Zobacz sobie ile nierasowych bokserów czy dobermanów ma teraz kopiowane uszy, a ile jest ich na wystawach. [QUOTE] Ja mam inną wizję miłości;-)[/QUOTE] Oj, nie bądź śmieszna. Myślisz, że wklejenie zdjęć masywnych psów załatwi sprawę? W kazdej rasie i w każdym kraju są różne osobniki, prezentujące daną rasę. Ja mam ci teraz wklejać zdjęcia innych rosyjskich dobermanów? Chyba na tyle orientujesz się w kynologii, żeby wiedzieć, że poszczególne osobniki są od siebie różne, ważne żeby dążyć do ideału. A rosyjskie psy są piękne. [QUOTE]Chcę mieć ciapka i będę go miał i nie kupię dobermana czy beaucerona z hodowli gdzie się cokolwiek kopiuje bo ja jestem przeciw przycinaniu czegokolwiek[/QUOTE] A ja nie chce mieć ciapka, albo psa podobnego do beaucerona tylko bez ostróg, tylko dobermana. A co do hodowli to moim zdaniem trzeba patrzeć przede wszystkim na jakość szczeniąt i pary hodowlanej, ponieważ kupując byle co i rozmnażając byle co (byle by było z ogonem) krzywdzi się rasę, dużo bardziej niż obcinając jeden ogon czy uszy...
-
[QUOTE]Poza tym, dzisiejsze cięcie uszu dobermanów "na doga niemieckiego" czyli ucho długie i wąskie, cięte na całej długości nie sprawia, że ten pies ładniej wygląda ale wręcz przeciwnie - szpeci go niestety...[/QUOTE] Twoim zdaniem, dodaj. Niektórzy lubią różowe, farbowane pudle i co? To ich gust i ich sprawa. [QUOTE]Tym samym pozostanę przy uszkach oklapniętych ale dobrze wyszkolonym beauceronie czy dobermanie niż ślicznej laleczce ale bezużytecznej.[/QUOTE] A to kopiowany doberman nie może być dobrze wyszkolony? Zawsze można mieć wszystko, piękny wygląd, super charakter i wyszkolenie. Nie trzeba z niczego rezygnować. [QUOTE]Mówił o odbiorze ras, które dziś cieszą sie złą sławą. Zmiana wizerunku z ,,psa mordercy" na ...[/QUOTE] Ludzie widząc amstaffa z uszami czy bez i tak uciekają na drzewo - ta rasa jest tak charakterystyczna, że drobna kosmetyka nic tu nie daje. A może zacznijmy łamać uszy bullterrierom, żeby bardziej słodko wyglądały, bo to przecież tez psy mordercy?
-
[QUOTE]Każdy normalny hodowca nie martwi się zmniejszającą się modą na rasę jaką hoduje ,raczej martwi moda na daną rasę.[/QUOTE] Co innego moda, a co innego zapomniana rasa. Spadek populacji wcale nie jest dla rasy taki dobry, gdy zaczyna brakować materiału genetycznego. [QUOTE]Co do drugiej części dotyczącej chwilowego dyskomfortu,wolę się nie wypowiadać ,bo może się skończyć podobnymi życzeniami dla autora tej MYŚLI:mad:[/QUOTE] Że ktoś będzie mi obcinać uszy pod narkozą? Może kiedyś, jak będę stara i brzydka, to bym nawet sama chciała mały lifting :diabloti: [QUOTE]Mi tam się ruskie z karykatura psa najczęściej kojarzą;-) Jakbym chciała rottka, to bym sobie takowego kupiła[/QUOTE] To chyba nie patrzysz dobrze :p [QUOTE]A żaden miłośnik rasy nie chciałby, żeby dobek trafił do Twojego domu:evil_lol: czyż to nie piękne, że jesteśmy zgodni w swoich "niechceniach"?:lol:[/QUOTE] Uważasz, że rosyjscy hodowcy nie są miłośnikami rasy? [QUOTE]Uważam, że osoby przycinające psom te części ciała tak na prawdę nie kochają swoich psów[/QUOTE] Żeby każdy tak kochał psy jak właściciele kopiowanych, wystawowych psów. Mój sąsiad miał nieciętego dobermana - z ogonkiem i uszkami - tylko mieszkał w komórce, a nie cięty był dlatego, że właściciel raczej nie chciałby wydawać kasy na kopiowanie, wolał na wódkę, a właścicielowi suki też nie chciało sie opłacać obcinania ogonów, nie mówiąc o dobrym żywieniu. Jak już ktoś wydaje kilkaset złotych na kopiowanie uszu to myślę, że na psie mu zależy. [QUOTE]Dla mnie osoba kupująca np dobermana i twierdząca, że pies tej rasy z [B]pozostawionymi[/B] naturalnie uszami i ogonem to już nie doberman ale wszystko inne nie jest dla mnie prawdziwym miłośnikiem tej rasy[/QUOTE] Śp pan Karl Fryderyk Louis Dobermann gdyby mu pokazano całego dobermana, to też by stwierdził, że to nie jego pies :lol:. Biedak, pewnie się w grobie przewraca...
-
Ja tylko piszę, żebyś nie pisała, że spadek zainteresowaniem rasą doberman, jest spowodowana modą, a nie zakazem kopiowania. Zakaz kopiowania jak najbardziej przyczynił się do wytrzebienia rasy i wcale się temu nie dziwię. [QUOTE] Psu wiedza nie potrzebna on poprostu cierpi dla zadowolenia snobow co sie nazywaja opiekunami:angryy:[/QUOTE] Nie cierpi znowu tak bardzo, powiedziałabym raczej, że jest to lekki dyskomfort, który szybko znika. Wystarczy poobserwować szczenięta, zaraz po zabiegu kopiowania, nie wyglądają na cierpiące. A zamiast jamnika mam dobermana.
-
[QUOTE] co ma wiedza -do cierpien jakie doznaja zwierzeta podczas kopiowania?[/QUOTE] To, że jak się czegoś nie wie, to się o tym nie pisze... [QUOTE] zrodlo wiedzy w temacie kopiowanie,ach musze sie grubo zastanowic i zajrzec do encyklopedi![/QUOTE] Wystarczy poczytać nieco o dobermanach...
-
Ale nie na tyle, żeby obniżyła się populacja dobermana o 70%? Moda to jedno, ale zakaz kopiowania i spadek popularności tej rasy trwa już od kilkunastu dobrych lat, zanim modne stały się inne rasy. Poza tym jamnik i labrador (czy też beagle) stały się teraz psami do towarzystwa i mają sporo cech wspólnych, natomiast z labradora nie zrobisz dobermana. To powszechna wiedza. Rasa doberman stała się mniej popularna w wielu krajach EU (najbardziej zaś zostały dotknięte Niemcy) gdy został wprowadzony zakaz kopiowania. Poczytaj o tym nieco.
-
[quote]W Niemczech po wprowadzeniu zakazu populacja dobermanów zmniejszyła się o... 70%.[/quote]A gdzie są najpiękniejsze? W Rosji :diabloti: I faktycznie - są genialne. Niemcom się nie dziwię, jak ktoś chce jamnika to nie kupuje dobermana :lol: [quote] z takimi pogladami do EU to wstyd i hanba!!![/quote]Ojej, a ta Europa to jest taka cudowna ze swoimi poglądami... Tylko my polaczki, takie zacofane i głupie :shake: Wstyd, faktycznie, wstyd jak beret :evil_lol: [quote]Populacja dobermanow czy jamnikow zmniejszyla sie nie ze wzgledu czy maja kopiowane uszy czy ogonki[/quote]Chyba nie wiesz co piszesz... Co ma doberman wspólnego z labradorem? Nie, nie moda ma wpływ na to, że populacja spadła... Doberman to jedna z moich ulubionych ras, ale nie chciałabym w domu psa, który nie odpowiadałby mi fizycznie. Całego dobermana nie chce. Myślę, że w Niemczech też nie chcieli...
-
[QUOTE]Ale bokser z nieciętym uchem też wygląda znakomicie i niczego mu nie brak a wręcz przeciwnie [B]jest słodki[/B]. To niecięte ucho dodaje jakby [B]masy całej głowie i jakby... szlachetności i elegancji[/B].[/QUOTE] To w końcu jest słodki, czy szlachetny i elegancki? :lol: Co do twoich odczuć, to pragnę zaznaczyć, iż są to twoje prywatne opinie. Dla mnie np. cały doberman wygląda jak jamnik na długich nogach i nie ma w sobie nic dumnego i eleganckiego gdy cienki ogonek obija mu się o grzbiet, a uszy fruwają jak latawce. Wygląda jak zwykły boorek - tak zdeformować jedną z najpiękniejszych i najszlachetniejszych ras... Żal...
-
[quote]Taaaa masz racje , wszystkie kraje w ktorych zabronili "bezpodstawnie" kopiowac tylko dlatego ze sami idioci w nich mieszkaja[/quote]Reguła domina... W końcu jesteśmy we wspaniałej UE :p [quote] Nie zanotowano zadnych przesuniec, zadnych ubocznych dzialan. Jezeli mialas do czynienia z tym 100 lat temu, czy moze uzyto do chipowania Twojego psa jakis antykow[/quote]Widzisz my nie żyjemy w twojej wspaniałej Australii, u nas używa się antyków, a wetom na wsiach często trzęsą się rączki :lol: [quote]I to jaaaaaaka ??????? tylko lepiej o tym nie wiedziec i wytykac palcami jak to robi Amber, czy mozna byc nie swiadomym az tak i nie wiedziec co dzieje sie we wlasnym kraju ??[/quote]Ja wytykam bo mam blisko, ty wytykasz chociaż tak naprawdę najmniej wiesz co się tu dzieje :p [quote] W samej Europie 19 panstw podpisalo Europejska Konwencje Ochrony Zwierzat Domowych , Polska tej konwencji nie podpisala :-o :-( NIE DOMYSLASZ SIE DLACZEGO ?;-) Poczytaj.[/quote]A w Australii też podpisali podobną konwencję? Bo na filmiku od maxxela jakoś tego nie widać :-( [quote]Mówimy o zasadzie. I na pewno nie do woli. [/quote]Dlaczego nie? [quote]Dokładny termin nie jest najważniejszy. Ale nie jest on odległy.[/quote]Zaczyna się kolejna Odyseja Kosmiczna? :lol: [quote]Biedny piesek, na pewno jest mu bardzo wygodnie :angryy:[/quote]Faktycznie "biedny" jak wszystkie psy rasowe. Zobacz sobie lepiej ile jest kundelków w schronach bez łapek, oczek, ogonków. One nie miały tyle szczęścia co ten dobek, nie robił im tego wet w narkozie, nie miały żadnych środków przeciwbólowych, nikt się nimi potem nie opiekował... Faktycznie, "biedny" piesek...
-
Ależ proszę, chociażby takie kwiatki... "[SIZE=2]Długoletnie niespożywanie mięsa powoduje sukcesywne zmniejszanie ilości witaminy B12 (LR) Żadna roślina nie syntezuje cyjanokobalaminy (B12) której zapasy kurczą się w tempie od 3-15 lat. Najgroźniejsze są dla dzieci, których matki stosują już długo taką dietę, gdyż rodzą się one wtedy z niedoborem witaminy, z uszkodzonym układem nerwowym (lek. med. Kamil Hozyasz, Klinika Matki i Dziecka w Warszawie "Zawartość i biodostępność witamin i pierwiastków śladowych w dietach wegetariańskich")" "[/SIZE][SIZE=2]Przyjmowanie przez kobiety preparatów sojowych zamiast mleka zwierzęcego, jak też karmienie dziecka mlekiem sojowym, powoduje wystąpienie objawów czynnej alergii i przeciwciał IgE (Cassidy A.; Bingham S.; Sethell K.: Biological effects of a diet of soy protein rich in isoflavones on the menstrual cycle of premenopausal women. Am J Clin Nutr, 1994, 60: 333-340) Badania zdrowych niemowląt karmionych mieszankami sojowymi wykazały zmniejszoną odpowiedź immunologiczną na szczepienia (Zoppi G. i wsp.: Response to RIT 4237 oral rotavirus vaccine in human milk, adapted and soy-formula fed infants. Acta Paediatr Scand, 1989, 78: 759-762) Karmiące wegetariańskie matki (te, które nie piją mleka) muszą uzupełniać witaminy i sole mineralne sztucznie, gdyż w przeciwnym razie ich mleko nie ma składników potrzebnych dziecku. Dotyczy to również witamin z rodziny B. ("Pierwszy rok życia dziecka" - praca zbiorowa 1998)" [/SIZE]
-
[QUOTE] jak człowiek jest uparty to niestety nic do niego nie dotrze. :cool1:[/QUOTE] A co ma dotrzeć? Że dieta wege jest niepełnowartościowa i trzeba ją sztucznie wspomagać? ps dla zerduszko, która nie rozumie: nie tylko dieta wegańska, ale w wielu przypadkach również inne odłamy :p [QUOTE] Jakie kłótnie? Toż to tylko kulturalna dyskusja, którą staramy się dojść do wspólnego wniosku.[/QUOTE] Kulturalna, a jakże, wszak jesteśmy kulturalnymi osobami ;)
-
[QUOTE]Tak i...pokazywać go sąsiadom na ławce w parku bo na wystawch to już niedługo pewno nie :diabloti:[/QUOTE] Tak, tak wiemy, od października 2007 już nie możemy :evil_lol: A na serio, to co? Muszę psa gdziekolwiek pokazywać? :razz: Tak gadacie o tych psach schroniskowych, że takie kochane, mądre, miłe, ale na wystawę to się raczej nie nadają i co? Przez to są gorsze? Mogę mieć psy wystawowe i jednego nie wystawowego, ale za to takiego jakiego chce mieć, bardzo mnie to nie zaboli :p [QUOTE]Może żeby dotarło do niektórych obetniemy im uszy?[/QUOTE] Psom uszu się nie obcina, tylko przycina... Ludziom nie trzeba przycinać uszu, żeby stały - same ładnie stoją (a ci co mają kłapciaste :lol: zazwyczaj sami robią sobie korektę)
-
Jak wygląda ta hala w Toruniu? Chciałam brać tylko jednego psa do Bydgoszczy bo słyszałam, że tam są bardzo złe warunki jeżeli chodzi o przestrzeń, ale skoro wystawa odbywa się w innym miejscu to może wezmę dwa, tylko czy w Toruniu ta hala jest jednak lepsza? ;)
-
[QUOTE]Bo obcinanie - nie uda się :mad:[/QUOTE] Dopóki posiadanie kopiowanego psa nie będzie zabronione, to będzie sobie można ciąć do woli :p
-
[quote]Mięso, to ogólna nazwa cielęciny, wołowiny, wieprzowiny, tak jak np. ogólną nazwą tygodników, miesięczników, brukowców jest prasa.[/quote]Tak jak wegetarianizm to określenie diety, która później wyszczególnia się na określone odłamy. ps. miesięcznik i brukowiec ma się do siebie tak jak wołowina i żeberka - to inny podział tak btw. [quote]Nie powinnaś mylić najpopularniejszej odmiany wegetarianizmu, czyli laktoowowegetarianizmu z weganizmem. Większość wege (czyli laktoowowegetarianów) je wyżej wspomniane jaja i masło. [/quote]Piszę ogólnie "wegetarianizm" bo tak nazywa się ta dieta. Zarówno ty jak i ja dobrze wiemy o co chodzi. [quote]. Nie wiem, czy z TVN24 zastosowałaś ironię, ale w telewizji mówią różne rzeczy, [/quote]Oj, nawet Myslovitz o tym śpiewa. A teraz na serio, bo chyba nie ma ironizować. PL jest w UE i tak czy siak będzie musiała się dostosować do ogólnych standardów, prędzej czy później, ale raczej prędzej ;) [quote]A czy ty dysponujesz jakimiś wynikami badań, które stwierdzają, że nie jedząc mięsa się długo nie pociągnie?[/quote]Nie jedząc tylko mięsa, można pożyć dłużej, niż jedząc tylko rośliny. I na to są badania. [quote]Czyli jednak nie rozróżniasz wegetarianizmu od weganizmu. Perełko :boom:[/quote]Tak słoneczko, nie rozróżniam... Żal.pl . Rozumiem, od dzisiaj dla ciebie specjalnie będę pisać wszystko łopatologicznie, bo ty chyba nie pojmujesz najprostszych rzeczy. Chociaż by takich, że skrót wege może mieć dwojakie znaczenie... [QUOTE]Mówiąc o bardziej naukowych materiałach nie mam na myśli googli.. :roll:[/QUOTE] To zapraszam do biblioteki na twoim wydziale :] [quote]i nie ma się co kłócić..[/quote] To skąd to nagłe zainteresowanie soją? Czyżbyś za dużo jej jadł? ;)
-
[quote]I co czujesz się gorsza od wege?? Bo napisałam, ze w sklepach eko nie kupują[/quote]Tak czuje się, żyje pod mostem i jem szczury. Jesteś żałosna. [quote] Rozróżniasz w ogóle wegetarianizm od weganizmu??[/quote]A ty rozróżniasz cielęcinę od wołowiny, bo cały czas piszesz tylko "mięso"? Weganizm jest odmianą wegetarianizmu, więc nie łap mnie za słówka. Jakby mi się chciało to bym pisała jeszcze owo-srakto-lakto ale mi się nie chce, więc się nie czepiaj. Każdy wie o co chodzi. [quote] A to co napisałaś o wit. D: to krowy są jakieś lepsze w jej wytwarzaniu?? To skąd ona jest w mięsie??[/quote]Krowy może nie (oprócz wątroby), ale tran, sardynki, łosoś, krewetki, masło, oraz jajka, to całkiem niezłe jej źródła. Czyli to czego wege nie jedzą. [quote]masz coś więcej nt wpływu fitoestrogenów na akrosom? z tym, że teraz może bardziej naukowego, a nie popularnonaukowego :smile: bo z chęcią bym się dowiedział więcej[/quote][URL="http://www.google.pl"]www.google.pl[/URL] i świat jest twój ;) "Wpływ fitoestrogenów na mężczyzn jest ciągle niepewny. Z analizy opublikowanej pod koniec 2003 r. wynika, iż fitoestrogeny mogą odpowiadać za zaburzenia erekcji, co pośrednio upośledza płodność. Autorzy przytaczają też badania sugerujące niekorzystny wpływ fitoestrogenów na płód w okresie rozwoju narządów płciowych (zaburzenia różnicowania płci oraz rozwoju męskiego układu rozrodczego, zwiększone ryzyko nowotworów jądra w wieku dorosłym)." Poszperaj jeszcze, jest tego dosyć sporo w necie, a i polecam jeszcze to forum: [URL="http://www.sfd.pl"]www.sfd.pl[/URL] dział odżywianie, tam się zapytaj.
-
Z wykształcenia jestem jeszcze nikim, ale moje studia są humanistyczne. Interesuje się za to zdrowym żywieniem. Ale wracając do tematu fitoestrogenów to ja znalazłam mnóstwo artykułów mówiących o ich niezbadanym działaniu. Większość prac mówi o tym, że faktycznie zapobiegają one rakowi, ale jest też sporo odkryć, że wcale nie ;). Komu wierzyć? Sama nie wiem, ale lepiej po prostu nie przesadzać z soją :p "Spożywania produktów bogatych w fitoestrogeny nie polecamy każdemu. Istnieje bowiem wiele doniesień poświadczających negatywny wpływ tych związków. Osobami, które zdecydowanie powinny unikać bogatych w fitoestrogeny produktów np. soi i produktów sojowych są kobiety ciężarne, karmiące, a także niemowlęta i małe dzieci. Jak już wiesz fitoestrogeny wykazują podobne działanie do naturalnie występujących w organizmie estrogenów. Kobiety ciężarne i karmiące odżywiające się produktami sojowymi, powodują wzrost stężenia estrogenów w organizmach swoich dzieci. Długo utrzymujący się stan podwyższonego stężenia estrogenów u młodych organizmów może powodować u nich zaburzenie rozwoju układu płciowego, a nawet bezpłodność." Coś takiego jeszcze znalazłam, nie wiem na ile to prawda... "Najnowsze badania wykazały, że fitoestrogeny upośledzają plemniki, spowalniają ich ruchliwość i prowadzą do niszczenia ich DNA. Ale to nie wszystko. Mocnymi przesłankami do tezy o negatywnym wpływie soi na męskość dysponuje także prof. Lynn Fraser z Kings College w Londynie, która w 2002 r. kierowała pionierskimi badaniami w tym zakresie. Wykazała, że pod wpływem różnych fitohormonów plemniki wypalają się, zanim wypełnią swoją misję .W plemnikach potraktowanych takimi substancjami zachodziła reakcja, która normalnie ma miejsce dopiero podczas kontaktu z komórką jajową. To dzięki niej plemnik może wniknąć do jajeczka. Jeśli jednak reakcja ta wystąpi zbyt wcześnie, plemnik traci szansę na sukces, czyli zapłodnienie. Tak więc pytanie o szkodliwość roślinnych pseudohormonów sprowadza się do pytania o ilość, a więc i częstość ich spożywania. Nikt do tej pory nie ocenił, ile soi może jeść mężczyzna, niczym nie ryzykując? Niestety, nie jest to proste, bo tak naprawdę nie wiemy dokładnie, ile fitoestrogenów trafia do naszego żołądka. Ich zawartość w roślinach może znacznie się wahać. Poza tym preparaty białka sojowego zjadamy często nieświadomie. Są powszechnie dodawane do żywności, na przykład do wędlin. Niemniej jednak z najnowszych badań naukowców z Belfastu wynika, że wystarcza 30 mg soi w każdym kilogramie zjadanego pożywienia, by pojawiło się zagrożenie dla męskiej płodności. Z kolei szwajcarscy uczeni są zdania, że zjedzenie jednorazowo 100 g preparatu białka sojowego działa wręcz jak [B]męska pigułka antykoncepcyjna[/B]." To mi się podoba :lol: A tu na temat tego nieszczęsnego raka: [SIZE=2]"Okazuje się, że nawet słynna wegetariańska soja nie jest całkiem bezpieczna, gdyż zawarte w niej substancje podobne do estrogenów mogą powodować raka piersi. (za Journal of Nutrition) Popularyzowany jest pogląd, że fitoestrogeny blokują receptory estrogenu więc doraźnie zapobiegają rozwojowi raka piersi. Skutki zdrowotne działania hormonów środowiskowych (fitoestrogenów) pojawiają się jednak nieraz po wielu latach i dotyczą głównie zaburzeń rozwoju narządów płciowych, wytwarzania płodnego nasienia, regularności cyklu miesięcznego, aż po rozwój raka piersi, prostaty lub jąder. ("Wpływ naturalnych i syntetycznych hormonów środowiskowych na zdrowie zależnie od płci i wieku konsumenta" - seminarium Medycznego centrum Konsumenta)"[/SIZE] [SIZE=2]Widzisz więc, że zdania są podzielone. Chipsy powodują raka, papierosy też, a wit. C wzmacnia odporność i nikt tu nie ma nic do gadania. Natomiast w przypadku "mega zdrowej soi" nie jest to tak do końca udowodnione, więc szczerze mówiąc wolę zjeść sobie kotlecika schabowego niż sojowego ;) [/SIZE]
-
[QUOTE]Ja żadnych witamin nie łykam i żyję. Ale jak mięsożercy jedzą wit. C albo rutinoscorbin to jest ok.[/QUOTE] Poczytaj więcej o B12, a dowiesz się dlaczego... Co do wit. C to co to za argument? Przecież nie ma czegoś takiego jak "mięsożercy" (tzn. są ale nie tacy co jedzą rutinoskorbin ;)) ja się samym mięsem nie żywię, jem również owoce i warzywa i mi żadnych witamin nie brakuje. [QUOTE]I nie pisz tak o tych sklepach eko, bo jesteś jedyna mięsożerczynią, która tam kupuje o jakiej słyszałam. Dla przeciętnego zjadacza chleba, to za drogi biznes.[/QUOTE] A co? Tylko wege stać na sklepy eko? Ludzie jedzący mięso są biedakami? Nie rozśmieszaj mnie, w kolejce praktycznie każda osoba kupuje tam szynkę. Byłaś kiedyś w sklepie eko?... bo gorszej bzdury nie słyszałam... :lol: [QUOTE]Wit B12 - zapomniałaś dodać, że tylko u niektórych zwierzą, a już na pewno nie tych krów faszerowanych hormonami (co ma miejsce w każdej masowej hodowli). Jakim cudem wegetarianie nie mają z nią problemów?? I tu nie ja jestem przykładem, tylko całe pokolenia wegów. Tak jak pisałam, niedługo wszyscy bedziemy zmuszeni brać B12, a moze i inne witaminy.[/QUOTE] Poczytaj sobie o B12 np. w tym linku od Sainta, a dowiesz się dlaczego: [URL]http://www.vege.pl/str.php?dz=7#19[/URL] A co do witaminy D, to nie jest wcale takie proste bo: "Chociaż witamina D może być produkowana w naszym organizmie podczas naświetlania naszej skóry promieniami słonecznymi, to jednak bardzo trudno jest uzyskać jej optymalną ilość za pomocą krótkiej kąpieli słonecznej. Ze słońca pochodzą trzy zakresy promieniowania: A, B i C. Jedynie zakres B jest zdolny do katalizowania przemiany cholesterolu w naszym organizmie w witaminę D, poza tym promienie UV-B pojawiają się jedynie w pewnych porach dnia na określonych szerokościach geograficznych i w określonych porach roku." Dziękuję również.
-
[QUOTE] Albo o braku białka zwierzęcego na diecie wegetariańskie czy tez witaminy B12 (której zwierzęta nie wytwarzają)[/QUOTE] Witamina B12 produkowana jest przez bakterie żyjące w układzie pokarmowym zwierząt. [QUOTE]Albo witaminą D - która każdy organizm wytwarza sam[/QUOTE] A w jaki sposób, możesz mi powiedzieć, zanim dojdziemy do sedna? [QUOTE] A co do żelaza, to już kompletne kłamstwo, bo ilość żelaza w podrobach jest porównywalna jak w strączkowych czy pestkach dyni.[/QUOTE] Ale dużo gorzej przyswajalne. [QUOTE]A jak często przeciętny mięsożerca jada nerki czy wątrobę??[/QUOTE] Za nerkami nie przepadam, ale wątróbkę uwielbiam i jadam całkiem często (proste, tanie, smaczne danie) [QUOTE] Nie wiem, jak możesz komuś wmawiać, że jest słabszy na wege diecie, skoro tym kimś nie jesteś.[/QUOTE] Widzę to po swoich biednych znajomych... No, ale oni się nie znają :p Kurcze, niezłym trzeba być mędrcem, żeby ułożyć sobie dobrą dietę wege (oczywiście wspomaganą multiwitaminami, bo inaczej się nie da). Niektórzy ludzie mają dziwne zwyczaje utrudniania sobie życia i robienia wielkich problemów z najprostszych czynności... Niedługo ktoś wpadnie na pomysł siusiania stojąc na rękach, bo tak podobno będzie zdrowiej :lol: [QUOTE]Każdy krzyczy, że sałata taka nafaszerowana azotanami, fosforanami,[/QUOTE] Bo to prawda, tak samo jak z wędlinami. Dlatego mięso kupuje w sklepach eko, a sałatę hoduje we własnym ogródku.
-
[QUOTE]Owszem, to jest prawda i tej prawdy żadną swoją wypowiedzią nie zmienisz.[/QUOTE] [QUOTE]Dorzucę jeszcze coś nt. ewolucyjnego przystosowania do określonego pokarmu. Po pierwsze Inuici. Od pokoleń dieta oparta na mięsie i tłuszczu zwierzęcym i żyją :evil_lol: Jakimś cudem nie cierpią na szkorbut, masowe nowotwory etc. I nawet wskaźnik zawałów, czy poziomu cholesterolu jest normalny...[/QUOTE] Żyje na świecie mnóstwo ludów, które odżywiają się praktycznie tylko mięsem, ponieważ w ich otoczeniu bardzo utrudniona jest uprawa roli... Ludzie ci są bardzo długowieczni i nic im nie dolega. Jak to wytłumaczysz? Oczywiście są przystosowani - ale nie zmienia to faktu, że na mięsie żyje się tak samo dobrze i długo jak na diecie roślinno-zwierzęcej, o wegetariańskiej nie wspomnę. [QUOTE]Oj, nie jesteś wegetarianką, żeby to stwierdzić. Znowu nie masz racji, bo owszem, wyżyje się. Wielu ludzi było wegetarianami przez prawie całe życie i zmarli niewiele przed setką. To ma znaczyć, że nie wyżyli na roślinkach?[/QUOTE] Nie muszę być wege, żeby stwierdzać cokolwiek, tak jak ginekolog nie musi być kobietą, żeby stwierdzić ciążę. Kiepskie musiało być to życie, bez B12 (anemiczne). Teraz jest łatwiej, bo są multiwitaminy i swoją "cudowną (nie)pełnowartościową" dietę wege można sztucznie wspomagać, ale prawda jest taka, że w żadnej roślinie (oprócz jakiś glonów, ale tych glonów trzeba by jeść całe ciężarówki dziennie, żeby coś dały) ta witamina się nie znajduje. Tak samo z żelazem i wit. D, tylko w mniejszym stopniu. [QUOTE]Skąd wiesz, że się zmieni?[/QUOTE] Czytam z wnętrzności zwierząt ofiarnych... Nie bądź smieszna, a pomyśl logicznie - gospodarka idzie na przód. Nie oglądasz TVN24? :lol:
-
[QUOTE]Chipów nie widac, wiec nikt nie chipuje psa aby ładniej wyglądał. ;-)[/QUOTE] A gdzie ja napisałam, że po to chipuje się psy? Uważam tylko, że powinni jakoś bardziej udoskonalić tę metodę, bo przemieszczające się do łap chipy to niezła partanina. I na dodatek przymusowa...
-
[QUOTE]I ja się z Tobą naprawdę nie chcę kłócić. Niektóre Twoje poglądy są jednak zbyt prowokujące - bo są nieprawdziwe. A Ty z uporem maniaka bronisz i bronisz i bronisz[/QUOTE] Które z moich poglądów są nieprawdziwe? Skąd możesz to wiedzieć? :-o Akurat to są jedne z moich bardziej łagodnych poglądów, ciesz się, że nie słyszałaś gorszych... Ja jestem złem wrodzonym :p [QUOTE]Mięso nie jest niezbędne dla organizmu. Koniec, kropka.[/QUOTE] Ale bardzo, bardzo potrzebne :p A na samych roślinkach się nie wyżyje niestety. [QUOTE] właśnie. zatem oni też nie powinni byli robić takich głupot.[/QUOTE] Ludzie robią gorsze rzeczy, denerwuje was postępowanie kilku półgłówków i się tym podniecacie... Nikt tak naprawdę nie ucierpiał... Mnie by się nawet nie chciało tego komentować... Ale taki urok dogo - zewsząd komentarze typu "ukręcić mu jajka" a nikt nic konstruktywnego nie robi... [QUOTE]Fakt, że w rejonach gdzie mięso stanowi podstawę diety ludzie żyją krócej [/QUOTE] To nie jest prawda. [QUOTE]Nie jestem pewna czy każdy może zostać wegetarianinem.[/QUOTE] Nie każdy. [QUOTE]W takim razie skoro w Wawie zwierzeta sa zabijene bezbolesnie i wszystko jest cacy to w Bodzentynie sa inni ludzie.[/QUOTE] Ludzie są wszędzie tacy sami, inne są przepisy i tzw. "przymykanie oka", ale to się zmieni.
-
[QUOTE]Długo to się nie da. Niedługo kończy się okres przejściowy. Potem tylko chip jeśli będziesz chciała wyjechać z psem za granice. Chyba ,że nie będziesz chciała...[/QUOTE] Taaak, prawo jest cudowne. Będę musiała przymusowo zachipować mojego psa, i będę musiała ponieść ryzyko, że ten chip zapewne przesunie się z wyznaczonego miejsca i będzie konieczna interwencja chirurgiczna. Z kopiowaniem przynajmniej jest tak, że jak ktoś nie chce to nie musi, ze sterylką tak samo, niestety chipy są tak "cool" nowoczesne i w ogóle, że uciec się od nich nie da :p
-
[QUOTE]tu są materiały na temat kampanii mającej na celu poprawę tych warunków. Różnica kolosalna. W niektórych krajach już obowiązują zakazy trzymania zwierząt w takich klatkach i w takim stłoczeniu.[/QUOTE] Ale przecież zakazy i przepisy nic nie dają. Sami napisaliście :razz: (ja uważam to za bzdurę) [QUOTE]Zapraszam do Bodzentyna.[/QUOTE] Uważasz więc, że w Warszawie poziom rzeźni, rzeźników, transportowców i hodowców bydła jest wyższy? [QUOTE] Hm... rzeznicy napewno nie sa wrazliwi na krzywde zwierzat.[/QUOTE] Jedno nie wyklucza drugiego. Zwierzęta rzeźne nie są krzywdzone, tylko zabijane na mięso, po to aby je zjeść. Szybko i prosto. Bez zbędnych rozczuleń, ale też bez krzywdy. [QUOTE] Znaczy się ekolodzy nie potrafią dyskutować?[/QUOTE] Z pewnością potrafią, ale obraz jaki klaruje się po usłyszeniu słowa "ekolog" to właśnie porośnięty mchem człowiek, niezidentyfikowanego wieku, wiszący na drzewie i krzyczący "wolność kornikom"...
-
[QUOTE]No wiesz zazwyczaj wlasnie ekolodzy staraja sie cos zmienic i ukazac swiatu (jezeli chodzi o zwierzeta)[/QUOTE] Ja też staram się coś zmieniać i ukazać światu jeżeli chodzi o zwierzęta, a do ekologa dużo mi brakuje... Może nie mam tylu fanatycznych pomysłów i normalnie mówię, wyglądam? Ludzie często śmieją się z tych "zwariowanych zielonych" i nie chcą ich słuchać - nic w tym dziwnego, jeżeli bierzemy pod uwagę artykuły powyżej czy "mleko=impotencja", mnie też one nie przekonują. Z ludźmi trzeba po ludzku, dopasować się do ich stylu, zbratać się z nimi i dopiero wtedy można coś osiągnąć. Zwykła psychologia marketingowa. Na forum internetowym naskakiwać i wklejać teksty można ile się chce, jednak w życiu codziennym, trzeba mieć sposób, a pikiety ekologów, przywiązywanie się do drzew, pokazywanie jakiegoś brodacza i babki z wąsami, wywołuje u "zwykłych" (czyli w zamierzeniu, grupy docelowej) ludzi kręcenie głowami i pobłażliwe uśmiechy. Dziwne, że w 21 wieku ekolodzy nie wpadli na pomysł, zmiany swojego wizerunku z wariatów porośniętych korą i mchem, na normalnych obywateli, którzy potrafią pogadać, a nie naskakiwać i mądrzyć się. [QUOTE] No wiesz i jeszcze jedno pytanie bylas keidy na rozladunku/zaladunku zwierzat jadayc na rzez jak tak to gdzie.[/QUOTE] Byłam przy rozładunkach zwierząt - świń i krów. W Warszawie. [QUOTE]A wiesz, że często takie świnie są jeszcze półprzytomne? Nie mówię, że jest tak na tym zdjęciu.:roll:[/QUOTE] Nigdy nie widziałam, żeby świnia przy rozbiórce była jeszcze żywa. Za dużo internetu. [QUOTE]Gdybyś obejrzała ich tyle co ja, uznałabyś, że każdy jest inny, jedynie temat taki sam[/QUOTE] A ile ich obejrzałaś w takim razie? [QUOTE]Rzeźnicy to zazwyczaj ludzie bez żadnego wykształcenia. :roll:[/QUOTE] I to jest odp. na pytanie skąd oni się biorą? :lol: Czyli wykształcenie decyduje o tym, że ludzie zostają rzeźnikami? Bo człowiek po studiach to już krówki nie zabije, ani żony nie uderzy?