Jump to content
Dogomania

amster

Members
  • Posts

    451
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by amster

  1. amster

    Wierszyk

    Gocha ja już wyszedłem, więc nic z tego a co najważniejsze chyba też zaraziłem a w przeszłości muszę przyznać, że przez swoją chorobę (w głównej mierze) zaliczyłem jedno solidne zrywanie, więc teraz już nie pozwalam sobie na jakiegoś hamulca u mego boku.
  2. amster

    Wierszyk

    no cóż ja mam powiedzieć. z tego co się orientuje to tkwię już w tym po uszy i chyba nie ma dla mnie żadnego lekarstwa. wprawdzie mam tylko 7 swoich (bowiem 5 jest albo nie moje, albo do sprzedania), ale zapach szczeniaczków mnie już prześladuje. i nawet jak sobie wmawiam, że przecież znowu będę się bujał pół roku albo i dłużej, to jednak chcę i chcę i chcę. Rybki dla mnie nie mogą być uzdrowieniem, ja już kiedyś miałem... w moim dziecięcym pokoju stało w sumie 8 zbiorników. Intensywnie myślę też o ptakach ozdobnych, królikach i diabeł jeden jeszcze wie co bym chciał mieć. ehhhh
  3. to juz lepiej, żeby produktywne robiły za tą kosiarkę.
  4. Aga musze zobaczyć, bo Biedronka i ten sklep gdzie ja się zaopatruję to dwie rózne sprawy. Oni tam jedynie wynajmuja powierzchnie, ale z tego co widzę to ta sama firma ma sporo swoich stoisk w okolicy w Biedronkach własnie. Dla mnie jest top wygodne, bo każdego dnia sobie zamawiam co mi tam potrzebne i ile, zaleznie od aktualnego wypchania portfela. Przychodzę, juz jest zapakowane, biorę płacę i wychodzę. derwal tak, własnego chowu. niestety muszę podjąć decyzję co do dalszego losu swoich koźląt, a zważywszy, że matki są kompletnie nie produktywne, to i koźlaki raczej nie mają szansy na dobrą mleczność. mam teraz 7 koźląt, w tym 3 prawie 3 miesięczne i 4 dwutygodniowe. W wieku 5 miesięcy najpóźniej powinny zostac podjęte odpowiednie czynności... Z wielkim bólem przychodzi mi samo myślenie o tym, ale rzeczywistość jest brutalna. Nie mogę trzymać jakiegoś obłąkanego stada kóz, szczególnie takich z których nie ma żadnej korzyści chocby w postaci mleka. sprzedać takie koźlę za 50 złotych tez się kompletnie nie opłaca. jedynym więc rozsądnym rozwiązaniem jest to własnie. Ja niestety nie miałem dotychczas okazji jeść koźlęciny, ale jezeli chodzi o samo spożywanie mięs, to mówiąc szczerze jestem wybitnie mięsożercą. A i psom z pewnością by skapło.
  5. ja korpusy drobiowe (codziennie dowożone są świeże) kupuję w sklepie mięsnym przy Biedronce. W mojej okolicy (Dębno i Gorzów) cena jak na razie wynosi 1,48 zł za kg. I tyle mniej więcej przypada na jednego mojego psa. Tak więc codziennie kupuję 10 do 12 kg takich korpusów. A reszta to już jako te dodatki. Czystego mięsa nie kupuję jak na razie, bo cena jest ponad 8 zeta za gulaszowe. Jak na razie więc odpada. Może na weekend skuszę się na płucka. Czasem trafi się jakas szyaj indycza, czy tez indycze podroby. Podstawa to jednak jak mówię owe korpusy kurczakowe. Z supermarketów staram sie nie brać, a jeżeli już to w ostateczności. Nutria podobno super sprawa, ale ja nie mam do niej dostępu. Prawdopodobnie będę mógł podać kozine w najbliższym czasie. stosowane tez jest konina.
  6. to niestety prawda, ale te kurczaki, które już nie nadają sie do sprzedaży w stanie surowym trafiają na grilla. ale psiakom to tak bardzo nie przeszkadza.
  7. Bagi, ja nie poddałem go krytyce, ja tylko po krótce opisałem moje doświadczenia z nim związane. Wielokrotnie zmieniałem karmy swoim psom i mówiąc szczerze przejście na Bewi Doga wypadło wśród tych zmian bardzo niekorzystnie. dlatego zrezygnowałem z tej karmy. Moja decyzja nie zmienia jednak faktu, że sporo osób karmi właśnie tą karmą widząc w niej wiele zalet.
  8. kości, szczególnie tych drobiowych nie ma sensu mielić. psy sobie z nimi doskonale radzą. Te mniejsze może i mogą miec kłopot z większym gnatem, ale drobiowe... trzema słowami: kości nie mielimy. w czasie wyjazdu, no cóż. ja mogę sobie pozwolić jedynie na wyjazd max dwu dniowy. A i wówczas organizuję kogoś do siedzenia z psami. niestety, ale kiedy się ma 12 psów i (od wczoraj) 13 kóz, a w przyszłości diabeł sam wie co jeszcze, to zapomina się o majorkach, palmach i innych takich. ale z tego co wiem to wówczas ludziska dają suche, lub kupują żarcie tam gdzie przebywają. ja w sumie jestem bez lodówki, więc kupuję codziennie. Przynajmniej mają świerze. bo kiedy kupuję na weekend (czyli jednorazowo na dwa dni) to już w niedzielę jedzą z lekka podśmierdnięte, co im wcale to a wcale nie przeszkadza.
  9. Maggie a czy to aby na pewno była surowizna, a nie gotowanizna? zresztą różne psy róznie reagują. Moje miały nieprzyjemny dość oddech po suchym, a kamień był okropny. Moze tajemnicą jest to, że dieta opiera się nie na mięsie, a na kościach. mięso jako tako jest dodatkiem. jedzenie marchwi, czy też innych owoców świerzych o stałej postaci nie ma sensu. pies nie jest w stanie rozłożyć takich grubych kawałków warzywa (chodzi o celulozę), jednoczesnie jeżeli zmiksujemy takie warzywko, rozbijamy je na takie cząsteczki z którymi już sobie poradzi. Ważną rzeczą jest to, żeby nie łączyć np podawania warzyw i mięsa jednocześnie, gdyż do tych różnych potraw układ musi wytworzyć inne enzymy trawienne. Dlatego zaleca się karmienie dwa razy zróżnicowanym jedzeniem.
  10. ja go stosuje w wersji uproszczonej. psiaki dostają codziennie wieczorem korpus z kurczaka, minimum dwie sztuki, a czasem nawet trzy. Przez cały dzien nie wykazują jakoby miałyby być głodne, ale kiedy przychodzi karmienie rzyczywiście wstępuje w nie duch głodu i żarłoczności. ponieważ mam ich do nasycenia 12 sztuk, to muszę je jakoś dzielić. do tego żeby utrzymac jakoś czystość w domu stosuję jedno miejsce. Stąd tak długi u mnie czas karmienia. jeden pies, jedno miejsce i porcja do wtrząchnięcia na kafelkowej podłodze. Do tego w ramach urozmaicenia, w zalezności od moich możliwości finansowych i możliwości zakupu dostają cos innego. W rzeczywistości wychodzi to tylko w weekend. Przed wczoraj żarły żaołądk wieprzowy, a wczoraj świńskie serducha. Bywają tez nerki, płuca, wszystko co można tanio kupić. Im bardziej śmierdzące, tym one chętniej to pałaszują. Czystego mięsiwa jak na razie nie stosuję, za drogo, ale jest wskazane w ilości około 10% dziennej dawki żywieniowej. Do tego raz w tygodniu dostają warzywniak. Tutaj równiez jak na razie w wersji uproszczonej. Jest to mieszanina soku wielowarzywnego, owocowego, octu jabłkowego, kurzego jaja, szpinaku, jogurtu, czosnku. Tak to w chwili obecnej wygląda u mnie. Jest coraz bardziej rozudowywane i mam nadzieję w końcu dojśc do pełni szczęścia podając psom to co najlepsze. A jak to powinno wyglądać, zapraszam na przykład na stronę: www.dogs.gd.pl/psiejstwo, tam znajdziesz lepszy opis, lub na listę http://groups.yahoo.com/group/barf-pl/. Ja na prawdę jestem zachwycony. Do tego moje psiaki mają szansę na picie od czasu do czasu koziego mleka, być może w przyszłości na kozinę i kozie podroby. teraz już uzupełniają swoją dietę kozimi bobkami, co może nie tyle jest wskazane, co nie ma żadnych przeciwskazań, żeby sobie je jadły. dodam, że mała Sea jest niemalże od samego poczatku na BARFie i wygląda po mojemy doskonale. Rozwija się powoli, ale jest fajnie nabita mięśniem, rosnie dość proporcjonalnie i nie ma znacznych skoków. Ogólnie więc jest jeszcze niedużego wzrostu, ale jak na razie uważam, że wszystko idzie dobrze. Mam nadzieję, że tak pozostanie.
  11. a ja już od dwóch miesięcy stosuję BARFa. i musze powiedzieć, że jestem zachwycony. Psiury chyba też. Jak na razie same korzyści, od odpowiedniej masy począwszy, przez doskonały włos, czyste zęby, brak smrodku z gęby, a na praktycznie zerowej ilości kupsk na podwórzu skończywszy. Dodam, że koszt karmienia zmniejszył się mniej więcej o połowę. Jedyny minus, iz schodzi mi na to godzina dziennie. Co do Eukanuby, to nie karmiłem nia praktycznie wcale, ale z zasłyszanych opowieści mogę powiedzieć, że jest to karma pędząca wzrost i nie dziwię się, że uszy komuś tam stają. Przy chartach rzeczywiście tak szybki wzrost może być niebezpieczny. Bewi Dog po krótkiej próbie przyniósł mi tylko masę śmierdzących kup i ubytki włosa, więc szybko go zarzuciłem.
  12. super Aga. no i tez gratuluję. A może by tak na tych innowierców jaką krucjatę urządzić?
  13. no właśnie o tym kościele mówię. dla mnie to VIP jak w mordę
  14. A niedaleko mnie, w pewnej wypoczynkowej miejscowości na witrażach kościelnych jest VIP. wygląda to jakby został dodany do witrażu w późniejszym czasie, ale VIP jak WÓŁ. Jadę sobie ja kiedyś autkiem i podziwiam okolicę. Patrzę, a tu VIP na kościele. Zawracałem chyba ze trzy razy żeby mu się przyjżeć. Kiedyś może uda mi się z jakimś proboszczem zapytać skąd się wziął ten VIP w takim miejscu. Nigdy bym nie przypuszczał, że VIPy są takie religijne.
  15. i ja się dołączam do gratulacji. ps. jeszcze trochę sukcesów naszych polskich chartów, a nic innego nie będziemy tutaj pisywać :) tylko gratulacje
  16. jest kasa, są psy (i to całkiem sporo im zostało z miotu) to i szaleją
  17. ależ ja mówię o CL czyli Contra Lege. A oni zdecydowanie z wawki.
  18. dzięki Sagitt. Że aż z Wawki chciało się CL jechać? a piekło dla wystawcy to ja widze inne: BRAK WYSTAW
  19. ja również wszem i wobec składam gratulacje. o borzoje nie pytam, bo pewnie żadnego nie było :)
  20. amster

    Łódź

    Gocha jutro pewnie napisze, miałabyć z tego co pamiętam.
  21. amster

    Łódź

    Kto wie jak ruskie?
  22. amster

    Kleszcze

    dzięki bubu... przy moim obecnym stadzie to jest 240 zeta miesięcznie. to ja już wolę te wrotycze i kury. wrotycz mam gratis w ilościach dowolnych, trzeba sobie tylko zebrać i posuszyć. a i do kur się przymierzam, jak tylko sie mi unormuje chcialbym sobie puścic stadko. bo i jak widać pożytek z nich spory: kleszczyki wydziobią, jajeczko zniosą, obudzą o poranku, no i czasem jakis charcik może sobie na nie zapolować.
  23. amster

    Kleszcze

    ahaaaa, ale on ma byc zakwitnięty? bo to dośc wazna kwestia. jeżeli tak, to ja zacznę uprawiać wrotycz i sprzedawać na wystawach suszony jako doskonały środek przeciwpchelny :):) ale najpierw wypróbuję na swoich psach. Mam nadzieję, że spełni oczekiwania.
  24. amster

    Kleszcze

    przyjdzie nam poczekac gdzieś do południa, mam nadzieję, że wówczas Basia nam wyłuszczy jak postępować z owym wrotyczem. u mnie dodatkowo w pewnym okresie jest znaczny problem z muchami. też poszukuję na to sposobu typu posadzenie jakichś roślin. Wiem, że odstrasza je eukaliptus, ale niestety w naszej strefie klimatycznej raczej marne szanse, żeby się utrzymał przy życiu na wolnym powietrzu. może macie jakis pomysł
  25. amster

    Kleszcze

    to takie badziwie, co porasta, jak zauważyłem często śmietniska. ale kiedy kwitnie jest całkiem ładne. Ma żółte kwiatostany. zresztą, tutaj: http://www.atlas-roslin.pl/gatunki/Tanacetum_vulgare.htm można sobie go obejrzeć i poczytać o nim. Ja go sobie nawet wsadziłem do ogrodu :)
×
×
  • Create New...