Jump to content
Dogomania

anastazja

Members
  • Posts

    225
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by anastazja

  1. Miu i Keira No wlasnie-klateczka to podstawa :p Jesli Max bedzie zanadto szalejacy do kotow, mozna go po bedzie po prostu na moment w niej zamknac z jakas zabaweczka badz smaczkiem, zeby ochlonal-nigdy w ramach kary! Jesli bedziesz go chciala skarcic, zamknij go wlasnie w lazience (masz podobnie jak ja-drzwi tylko w lazience i wejsciowe :eviltong:). Test koci uwazam za bardzo pozytywny! Skoro Maksinski interesowal sie, ale nie rzucal z zebami na wierzchu, to jest bardziej niz ok :cool3: Bedzie na pewno probowal gonic kota, ale w celach zapoznawczych a nie morderczych a to sporo ulatwia-wystarczy smyczka i smakolyczki (ewentualnie gryzak-u nas tez dziala swietnie, jako "gryzienie" zastepcze), zeby panow poznac-poza tym bedzie sucz do zabawy :cool1: A skoro Max jest typem "namierzacza" (ciagnie w celach zabawowych do wszystkich psow), to zapewne bedzie gonitwa szalencza w domu z radosci, ze wlasna sucz posiada do zabawy :evil_lol: U nas tez byl problem parowzu-nie zdawalam sobie sprawy, ze tak zachudzony pies jest w stanie tak ciagnac! Kolce nie wchodzily w gre z pewnych powodow, byly wiec szeleczki i halti (jednoczesnie zapiete) i jakos udawalo sie bestie opanowac, choc raczki mialam na pewno "nieco" dluzsze przez pierwsze miesiace :cool1: Halti moge pozyczyc w calu sprawdzenia, jesli bedziesz potrzebowala-wlasnoreczna robota, dopasowany na Corisa, wiec raczej wszystko w to glowe wlozy :p Trzymam kciuki za spotkanko i tez odliczam :D
  2. W kazdym z przerabianych przeze mnie przypadkow kot i pies poznawali sie przez kraty :cool1: I to nie kot byl w klatce, tylko pies :razz: W przypadku Gasa i jeszcze 3 panow nie bylo mowy o puszczaniu luzem, nawet z obroza czy chocby na smyczy!Psy natychmiast chcialy mordowac :shake: A tak-klateczka, smaczki przez kratki i kociska, ktore bezpiecznie mogly sobie chodzic i wachac do woli ze spokojem. Po pierwszym spotkaniu psy szly na dluuuugi i meczacy spacer i znowu do klateczki i smaczki (na poczatku nie dostawaly inaczej zarcia, niz w nagrody-zadnych misek, ktore moglyby dodatkowo stanowic problem (tak z innymi zwierzetami jak i z ludzmi). Na kazda nagla reakcje pelne oburzenia "NIE!" i odwracanie uwagi smakolykiem.Swobodne przebywanie poza klatka tylko i wylacznie jesli kot mogl sie bezpiecznie ewakuowac i zniknac z pola widzenia i tylko i wylacznie na smyczy. Po tygodniu meczenia na spacerach i nagradzania za dobre zachowanie w klatce mieszkania byly dzielone na strefy psie i kocie z tym, ze nie bylo to zamykanie drzwi!W przejsciach byly ustawiane "parawany" (swietnie sie sprawdzaja suszarki do prania :p ), psy na smyczy a kociska bezpieczne podwojnie-po pierwsze wlasnie smycz, po drugie owe zagrodzenie, przez ktore mogly spokojnie uciekac do swojego azylu. Za kazda probe pogoni bylo skarcenie "NIE!" i zajecie czyms innym (nastepujace od razu po skarceniu-jako mozliwosc dzialania zastepczego-takie odreagowanie). Jesli to nic nie pomagalo i psy rwaly do kota, ponownie komenda "NIE!" i zaprowadzenie juz bez zadnego slowa do izolowanego pomieszczenia na kilkanascie sekund.Po tym czasie wypuszczenie rowniez bez slowa (psy caly czas na smyczy) i totalny brak uwagi przez kilka minut (starczy doslownie 5), nastepnie zaproszenie do wspolnej zabawy.W miedzyczasie klatka rowniez i karmienie (jesli pies nie wykazuje agresji przy jedzeniu z miski, moga to juz byc supersmaczki zamiast zwyklej karmy).I tak w kolko do momentu, az pies zacznie olewac kota badz wykazywac chec zabawy z nim (lapska do przodu, podskoki itp).Moze to niestety trwac i pol roku, ale warto probowac, bo metoda uczy, ze kot jest zjawiskiem pozytywnym, poniewaz albo dostaje sie smaczek albo bedzie swietna zabawa z pancia czy panem. Spanie na poslaniu-swoim poslaniu.Bedzie pozniej czas na wspolne wylegiwanie sie na lozku, bo tego psa zawsze mozna nauczyc :cool1: Poki co to suka i kot beda mialy prawo do sypiania wyzej.Jesli Max sam bedzie kombinowal wejscia, spokojnie go sprowadzic na dol-bez szarpaniny czy powtarzania komend.Tu przyda sie lekka smyczka, ktora przez pierwszy okres powinna byc stale zapieta do obrozy.Ulatwia to bardzo zycie i jest bezpiecznym narzedziem, aby psa gdzies zaprowadzic/sciagnac z mebla itp. Spacery tylko i wylacznie na linie oczywiscie.Max nie dosc, ze bedzie u Ciebie nowy, to jeszcze moze byc w wieku burzy samczej i nie ma co ryzykowac. Jak najczesciej cwiczyc z nim posluszenstwo.Na kazdym spacerze robic krociutkie lekcje, doskonale by bylo, gdyby mlody popatrzal przez pierwsze dni jak to robi Twoja sucz :cool3: Psy bardzo szybko lapia nauke przez nasladownictwo, lubia tez bardzo wspolzawodnictwo, co dodatkowo jest ogromnym atutem w sytuacji, kiedy w domu jest juz ulozony, znajacy komendy pies a ma do niego dolaczyc drugi, niekoniecznie szczeniak. Komendy cwiczysz tez w domu-zanim zaczniesz zabawe, np "siad".Zanim pies dostanie swoja porcje, np."lezec"-wszystko zalezy od tego, czy Max zna komendy, czy trzeba go bedzie tego nauczyc. Ja Gasa musialam uczyc wszystkiego od poczatku, choc pies mial podstawy posluszenstwa.Byly jednak one tak zle wyuczone, ze musialam wymyslic nowe slowa i je stosowac jako okreslone komendy.Sprawdzilo sie i dziala swietnie-takze w innych przypadkach. Jedzenie-na poczatku jak wspomnialam mozna cala porcje karmy dawac tylko z reki i jako nagrode.Odmierzyc sobie po prostu dzienna porcje i zabierac ze soba wszedzie na spacery, ale takze i w domu we wspomnianym cwiczeniu spokojnego zachowania wobec kota. Jesli Max nie bedzie mial takich problemow kocich, zer podawaj psom osobno, zeby nie bylo spiec i to sucz zawsze karmiona pierwsza.Mozesz zaczac od niej, Max za drzwiami lub w klatce lub na smyczy-byle nie blisko.Kiedy ona skonczy, zamianka a sucz dodoatkowo smaczki.Najbezpieczniej byloby, gdyby na poczatku Max zjadal za zamknietymi drzwiami w spokoju-z Toba w pomieszczeniu.
  3. Miu i Keira Sluze pomoca w sprawach kocich :D Jak wiesz moj Gas byl szczuty na koty u poprzednych wlascicieli, byl doroslym samcem (lat4), kiedy trafil do mnie i to samcem kilerem na wszystko co sie rusza (dzieciaki, doroslych, koty, psy, ptaki).Kilerem jest do dzis, ale da sie pieknie kontrolowac.Z kotami sypia (takze koty z nim, co zajelo nam rok czasu, zeby same z siebie sie przekonaly), wiec moge podpowiedziec kilka sprawdzonych metod jakby co :D Mam tez "zaliczonych" kilka psow z tymczasu, gdzie udalo sie psy naprostowac do futrzakow. Jestem od 4 miesiecy w podobnej sytuacji do Ciebie-maz zagranica, ja sama z dwoma samcami, do tego dochodzi praca po 7-8 godzin :p Choc myslalam na poczatku, ze dwa psy to bedzie duuuzy problem, kiedy zostane sama, to okazalo sie, ze wrecz przeciwnie! One swietnie sie soba zajmuja, kiedy mnie nie ma w domu i nie lamentuje, kiedy wychodze-ida zgodnie spac :lol: Jakbys miala jakies pytania-jestem do uslug ;)
  4. wiem niestety, ale to jedyne rozwiazanie-jesli nie unormuje sie flory bakteryjnej, pies umrze.Moj wlasny, adoptowany ponad rok temu tez to mial, choc stanelam na glowie, mial doskonale warunki, opieke-prawie tego nie przezyl i niewiele brakowalo-tak sie nim "zajmowali" poprzedni wlasciciele.A nie wygladal na az tak wyniszczonego jak Oskarek :( Poza tym zima, wlasnie sie poochadzalo-tak chudy pies i to chory chudy pies w takich warunkach :( :( :( Oskarku-ktos Cie na pewno szuka gdzies tam, zeby dac nowy domek-niech Cie znajdzie jak najszybciej!Hopkaj na pierwsza!
  5. Do gory chudzinko!!! Jesli chodzi o bakterie, biegunki itp-jesli to przerost flory bakteryjnej i Oskarek faktycznie duzo je, ale ma rozwolnienia i nie przybiera zupelnie na masie, wystarczy chocby Lakcid-codziennie po 1 ampulce.Dobrze by bylo jakas karme dla "alergikow" z fruktooligosacharydami-np.Arion Lamb&Rice, chyba najtansza sprawdzona jaka moge polecic.Niestety ja nawet zlotowki nie mam, zeby podeslac chocby na karme :( :( :( Juz kilka dodatkowych boksi mam na "utrzymaniu" a ich ciagle przybywa :( :( Moge tylko doradzic :(
  6. Prosze bardzo :) Musze teraz isc wybiegac potwory, ale po powrocie opisze Ci dokladnie jak to bylo u nas i jak wczesniej pracowalam z psami, ktore mialy mordercze zapedy wzgledem kotow i innych zwierzat (mialam dom tymczasowy a takze "hotelik" dla znajomych psow). Bedzie to dosc przydlugawe (jak wiekszosc moich postow), ale mam nadzieje, ze pomocne :)
  7. Witam :) Ja mam dwa boksery-samce.Jeden ma 7,5 roku, drugi lat 5 z kawalkiem.Starszy jest ze mna od szczeniaka, mlodszy trafil rok temu w nieciekawym stanie fizycznym i rownie paskudnym psychicznym.To wlasnie mlodszy mial (i ma do dzis) zapedy mordercze wobec kotow a ja mam w domu...3 koty :cool1:Biorac go jednak po pierwsze znalam jego historie, po drugie mam nieco doswiadczenia z psami trudnymi i praca z silnym instynktem lowczym u boksow (wiem, jak mozna to nieco ukierunkowac na cos zastepczego), po trzecie moj starszy pies jest doskonale wychowany i to on mial mi pomoc (i tak sie stalo) wyprostowac mlodszego (znaly sie wczesniej), po czwarte moje kociska wiedza, jak psa ustawic w sposob skuteczny, ale tez i bezpieczny dla siebie. Na poczatku bylo ostro, choc w domu nigdy az tak, jak na spacerach, ale to wlasnie starszy pies skutecznie "tlumaczyl" mlodszemu, ze kotow sie nie goni-tym bardziej SWOICH kotow. Kilka miesiecy ciezkiej pracy i treningow z posluszenstwa, dawanie zajec zastepczych (poscigi i owszem, ale za mna i gryzakiem a nie za zwierzetami), cwiczenie "pod okiem" starszego i moge mlodszego bez obawy puscic luzem, nawet jesli przebiega obok dziki kot-jestem w stanie psa odwolac za pierwszym razem. Owszem, kiedy pies zobaczy kota, staje na paluszkach, jest bardzo, bardzo zainteresowany, ale nie pobiegnie, bo nauczyl sie, ze to nie jest akceptowane ani przeze mnie, ani przez starszego psa. Przez pierwsze dni u mnie pies byl zamykany w klatce (po spacerze, wybieganiu i szkolonku)-koty mialy do niego dostep, on tez je widzial i mogl wachac, ale nie mogl ich zlapac.Byl karcony za wszelkie proby pobiegniecia za kotem-tak w domu jak i na dworzu, ale natychmiast po tym zaczynala sie zabawa zastepcza-np w przeciaganie szmatki, cwiczenia z posluszenstwa , zabawa w ganianego itp-cos, co dalo mu mozliwosc upustu "adrenaliny" i dawalo do zrozumienia, ze zabawa ze mna jest o wiele fajniejsza, niz bieganie za kotami. Boksy bardzo czesto maja silny instynkt lowczy-nie ma w tym nic dziwnego w sumie, jesli popatrzec na przodkow.Trzeba jednak starac sie psa tego oduczyc na wszelkie mozliwe sposoby, poniewaz moze to spowodowac bezposrednie zagrozenie zycia (zerwanie sie ze smyczy i wybiegniecie na ulice), ze nie wspomne o ciaglym szarpaniu sie z wlasnym psem na widok kotecka, co raczej nie sprzyja pogodnej atmosferze spacerow, powoduje ciagle zdenerwowanie tak psa jak i nas samych i bywa cholernie uciazliwe. Boksery to bardzo inteligentne psy, szybko ucza sie wlasnie przez nasladownictwo i podpatrywanie tak innych psow, jak i ludzi!Charaktery i owszem, sa rozne, ale pies, ktory wychowal sie od malego u boku innego z problemami, tez te problemy bedzie najczesciej powielal, bo taki tylko schemat zachowan widzial. Proponuje wiec zaczac najpierw prace nad obecnym panem i probowac go jak najwiecej "wyprostowac", zanim pomysli sie w ogole o nowym, szczegolnie szczeniaku.Jesli juz sie pojawi a starszy pies nadal bedzie wykazywal zle zachowanie, pozostaja tylko i wylacznie oddzielne spacery, aby mlody pies jak najmniej przejal zlych zachowan od starszego. Jesli chodzi o roznice wieku-nie, nie jest za duza :) Lepiej wziac nowego psa, kiedy nasz jest duzo starszy, niz pakowac sobie na glowe dwa, kiedy nasz jeszcze nie skonczyl dobrze dojrzewac. Plec ma znaczenie.Jesli nie masz zbyt duzego doswiadczenia w wychowywaniu psow, proponuje jednak pare mieszana-pies-suka.W takim ukladzie znacznie rzadziej dochodzi do konfliktow na tle hierarchii, niz w wypadku par jednej plci.Owszem, zdarzaja sie idealnie dobrane i zzyte dwa samce czy dwie suczki, ale bezpieczniej jest zaczynac od pary mieszanej.
  8. Bry [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/zeby.gif[/IMG] My juz po wakacjach nad morzem [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/zeby.gif[/IMG] [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/zeby.gif[/IMG] [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/zeby.gif[/IMG] Moge wszystkim z czystym sumieniem polecic miejscowosc Chłapowo kolo Władysławowa! I samo Władysławowo!Tereny do spacerow z psami FANTASTYCZNE!!! Do plazy mielismy jakies 500 metrow, ktore mozna bylo pokonac albo pieknym wawozem i to na kilka sposobow (zejsc), albo schodzac po wyszukanym fragmencie wydmy (dosc stromo, ale calosc w piasku, wiec tak my, jak i potwory nie mialy problemow ze slizganiem sie), albo jednym z kilkunastu oznaczonych wejsc(w tym jedno ze schodami-nie polecam z narowistymi psami-strome, waskie i jak ktoremus z panow zachcialo sie ciagnac, to byla jazda bez trzymanki) [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/hehe.gif[/IMG] NIKT nie czepial sie o psy na plazy!!!Spotkalismy nawet patrol policji i panowie chetnie chwile pogadali o potworach, pomiziali i poszli dalej ozdobieni malowniczymi pasmami piasku ze slina [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/haha.gif[/IMG] Tak wiec zolte szalaly w falach i na piasku, choc pogode mielismy w kratke.Wiekszosc dni byl sztorm z silnym wiatrem, troche padalo (wieczorami), ale to nie przeszkadzalo moim panom ciagnac na plaze z dzikim blyskiem w oku [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/zeby.gif[/IMG] Wiec szlismy i spedzalismy tam wiekszosc czasu a pozniej czlowiek mial "zwidy" sluchowe, bo w uszach szumialo Gaston skakal na fale jak opetaniec, lowiac wszystko, co przypominalo kije, wiec musial byc na lince, bo zapuszczal sie dosc daleko.Coris za to brodzil przy brzegu i tylko kilka razy zamoczyl zadek-po co bedzie sie szarpal, skoro Gaston mu przyniesie patyka [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/hehe.gif[/IMG] Pokoj tez mielismy odpowiedni [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/zeby.gif[/IMG] Rozmawialismy z kilkoma wlascicielami innych posesji-wiekszosc zgodzilaby sie na dwa duze psy u siebie-jedyny warunek, to zalatwianie sie poza obrebem posesji, co zrozumiale, wiec nie ma wiekszych problemow z zamowieniem domku/pokoju [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/zeby.gif[/IMG] Tereny spacerowe poza plaza tez fantastyczne! Masa lak, na ktorych mozna bylo ukladac dluuuuugie slady i spokojnie cwiczyc z dala od ludzkich domostw. Chociaz bylo po sezonie, to sklepow i barow bylo troche otwarte, poza tym do Wladyslawowa byl zabi skok, wiec w razie powazniejszych zakupow mozna bylo sie albo przejsc, albo szybko dojechac. Dodatkowo co mnie zdziwilo-WSZYSTKIE PSY byly na smyczy poza plaza! Nawet male ujadacze podworkowe wychodzily na spacery na smyczy!To duzy plus, bo nie bylo problemow z ewentualna wymiana zdan miejscowych z moimi zoltkami. Jedyny minus to KLESZCZE!Byla ich naprawde masa i choc sie pozabezpieczalismy, to jednak sciagalo sie z psow to paskudztwo [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/krzywy_.gif[/IMG] Z Chłapowa wyjezdzalismy 09 wrzesnia, ale zlapali nas znajomi, ktorzy wlasnie przebywali we Władysławowie ze swoimi potworami (dwie ONki) w calym wynajetym domku, wiec dolaczylismy na kilka dni :cool1: Wypoczynek zaliczamy do BARDZO udanych i polecamy miejscowosci [IMG]http://www.forum.boksery.pl/images/smiles/oki.gif[/IMG]
  9. Krzysiek-dzieki za informacje!
  10. Wracajac do tematu glownego... Wszyscy czekamy cierpliwie na wyniki sekcji.Krzysztofie-czy chocby mniej wiecej mozna powiedziec, kiedy zostana one przedstawione na dogo i czy w ogole zostana tu przedstawione publicznie?
  11. moja malenstwa :D [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/8205.jpg[/IMG] [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/8204.jpg[/IMG] [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/8202.jpg[/IMG] Potwory wczoraj przeszly same siebie-bylismy na spacerku....8 godzin!!! :D I niche mi ktos powie, ze boksery szybko sie mecza :evil_lol:
  12. Generalna zasada to spokoj ( :cool1:) i nie wtracanie sie w psie sprawy, jesli oczywiscie mamy doczynienia z sytuacja, gdzie nie pedzi na nas z wscieklym warkotem wiekszy pies, ktory na bank nie uzna sygnalow poddanczych. Rady Romas bardzo trafne i wyprobowane takze u mnie! Jesli psy atakujace moje sa mniejsze (wielkosci pinczera sredniego, bo jeszcze mniejszymi w ogole sie nie przejmujemy-co najwyzej poleca w jego kierunku moje klucze lub druga smycz), staram sie odejsc jak najszybciej sie da (po polkolu), ewentualnie puszczam starszego psa, ktory albo sama postawa odstraszy kamikadze, albo przygniecie jedynie do ziemi (lapa lub calym cialem)-nigdy nie uzywajac zebow.W 99% przypadkow to wystarczy, aby nagle znalazl sie wlasciciel, lub tez pies sam odszedl. Jesli nie odejdzie, moj starszy pies powtorzy procedure z wiekszym rozmachem teatralnym, uzywajac calej swojej mimiki i na koniec znowu wgniatajac w ziemie opryszka.Nie bylo sytuacji, zeby musial powtarzac po raz 3 :cool1: Poniewaz zolty nie uzywa zebow w takim wypadku i sam wraca do nas bez odwolania (po skonczonej robocie :mad:), moge sobie na to pozwolic bez uzywania kaganca (ktorym zapewne rozplaszczylby i pochartal skore agresora)-nawet jesli mniejszy pies go dziabnie, on nie odda a bedzie staral sie zablokowac kolejny cios skuteczniej (a metody swoje ma-najwazniejsze, ze bezkrwawe). Jesli pies jest wiekszy, to albo zwiewam, jesli mam czas, albo przygotowuje sie do spotkania (czyli gaz pieprzowy, ciezki lancuszek, zapasowa smycz pod reka).Od tego momentu sa dwa warianty-albo nakazuje psom "siad" (pokazujac pilki, na ktorych punkcie maja wrecz niezdrowego hopla), albo znow puszczam starszego luzem i czekam na ciag dalszy. Od czego zalezy moje postepowanie? Od konkretnego psa.Jesli widze wscieklego, pedzacego na mnie bez zwalniania zwierza, sama atakuje pierwsza-najpierw gaz, pozniej lancuszek i smycz ladujace na nim-jesli bylby w poblizu kamienie, nie wahalabym sie ich uzyc. Zazwyczaj na gazie koncze-tylko w 2 przypadkach musialam uzyc dodatkowo lancuszka+smycz.Dlaczego wiec starszy pies luzem? Dlatego, ze on mi po prostu nie przeszkadza "w robocie" bedac luzem(a dwa burki na smyczy, stanowiace wspolnie cos kolo 75 kg z "nieco" przerosnieta funkcja ciagniecia to "nieco" za duzo :cool3:), obserwuje i wkroczy tylko, jesli dostanie komende lub jesli pies zaatakuje bezposrednio mnie lub drugiego psa. Do tego jednak nigdy nie doszlo za czasow, kiedy mam dwa samce i gaz pieprzowy. Zdarzylo sie natomiast (rowniez 2 razy)kiedy byl tylko starszy i efekt byl taki, ze wlasciciele juz nigdy nie puszczali swoich agresorow luzem i omijali nas duuuuuuzyl lukiem. Druga sytuajca, kiedy odwracam uwage psow jest wtedy, kiedy obcy pies biegnie, ale nie wykazuje oznak, ze za moment na bank sie rzuci-jest po prostu bez wlasciciela na horyzoncie i wykazuje bardziej zainteresowanie, niz agresje... Najczesciej juz samo odwrocenie sie od niego moich psow powoduje zniechecenie do podejscia i "zmierzenia sie", choc raz mialam naprawde smieszna sytuacje, kiedy nakazujac moim "siad" i skupienie, obcy pies....usiadl rowniez! :crazyeye: :lol: Malo tego-czekal wyraznie na nagrode :evil_lol:Wlasciciel sie znalazl i nieco skolowany zabral psa. Starszy pies jest oczywiscie luzem (mlodszy profilaktycznie na linie/smyczy) i jesli pies pomimo to podejdzie (zdarzylo sie raz), do tego od tylu, starszy wstanie, wymieni "powiatania", po czym psy sie rozchodza. Musze wrocic do dwoch samcow jako takich-od kiedy mam dwa, "napady" na nas praktycznie nie maja miejsca (mowie o psach, w przewazajacej czesci wiekszych lub co najmniej srednich, bedacych luzem) :mad: Inne psy wola nie pakowac sie miedzy sforke (w koncu mala bo mala, ale jest) i bardzo dobrze-konfliktow z burkami-luzakami tez mniej :cool1: Natomiast psy na smyczach to Z U P E L N I E inny temat, ale ze sa na smyczach, srednio nas w ogole interesuja-to problem ich wlascicieli, ktorzy rece maja do kolan :cool1:
  13. klaraveritas Zycze powodzenia w dzialaniu :D :loveu: Szczegolnie z rodzicami! Buliki sa psami wbrew pozorom bardzo delikatnymi i kazda zmiana w ich "stadzie" moze wywolac nerwowosc u normalnego psa a co dopiero u psa po przejsciach, ktoremu swiat staje na glowie.Teraz najwazniejsze to go wyciszyc i wrocic do normy :) Moj boks tez mial poogryzane lapki :-(, kiedy do nas przyjechal-przednie lekko, ale tylne do tego stopnia, ze powstaly tam trwale blizny.Poniewaz trafil do mnie w stanie zalamania a ja nie moglam sobie pozwolic, zeby nie isc do pracy (i tak z mezem zorganizowalismy "zmiany", zeby psy nie siedzialy nigdy dluzej, niz 2 godziny same-u niego dochodzi do wszystkiego lek izolacyjny), skonsultowalam sie ze znajoma, ktora jest po kursie odnosnie kropli Bacha (homeopaty).Po dlugich rozmowach dobralismy odwiednia "mieszanke", ktora mlody mial podawana przez jakies 2 tygodnie.Pomoglo-nie bylo szczekania i wycia, lapy zaczely sie goic a w koncu troche porastac sierscia. Dzis tylko kilka malych plamek swiadczy o tym, ze pies cos robil z lapkami. Jesli jestes zainteresowana-rowniez sluze niamiarami.
  14. Edzina Twoj pies dorasta.Hormony zmieniaja jego zapach i to, co kiedys mu uchodzilo na sucho, teraz juz nie bedzie.Zabawy w stylu skoki na grzbiet to typowe "probowanie", na ile sobie moge pozwolic i czy aby nie uda sie stanac troche wyzej w okolicznej psiej spolecznosci. Psy beda reagowac z coraz wieksza stanowczoscia a i sam Maks bedzie probowal takich zagrywek coraz czesciej. Ja skupilabym sie silniej na przywolaniu i w ogole kontroli nad psem (nawet bieganie na lince, dopoki sam Maks nie bedzie wracal na kazde zawolanie/odwolanie), bo czas "ochronki" dla mlodzienca juz sie konczy. Malo ktory dorosly samiec pozwoli, aby dorastajacy wlasnie mlodzieniaszek skakal mu po grzbiecie do woli-spotka sie z ostra reprymada i jesli przy okazji sam Maks stwierdzi, ze nie odpusci, takie spotkanie przerodzi sie w powazny konflikt, dodatkowo pobudzany przez czesto zbyt nerwowych i niedoswiadczonych wlascicieli, ktorzy chcac pomoc, tylko pogorsza cala sytuacje. Jesli juz psy sie spotkaja bez smyczy-nie ingerowac, jesli nie ma naprawde powaznego zagrozenia.Nie krzyczec, nie probowac podbiegac, nie lapac nerwowo za obroze, bo to tylko spowoduje atak jednej lub drugiej strony. Raczej odbiegac od psa, wolajac stanowczym, ale nie nerwowym glosem. I przede wszystkim zapobiegac takim sytuacjom-oczy dookola glowy i jesli na horyzoncie pojawi sie pies, swojego zapiac na smycz bezwarunkowo.Nie ma tu miejsca na luzactwo, bo efekty moga byc oplakane. Ja swoje dwa samce puszczam tylko w okolicy, gdzie mam doskonala widocznosc na przynajmniej kilkanascie metrow i wiem, ze nic mi nagle z krzakow nie wyjdzie.Starszego moge puscic wszedzie, bo u niego odwolywalnosc siega 101%, nawet w sytuacji podbramkowej, kiedy inny pies bedzie chcial go zaatakowac, czy wlasnie przebiega suka z cieczka (wtedy sie ociaga, ale wroci zawsze). Mlodszego nigdy nie puszczam, jesli nie widze dobrze okolicy-to pies narwany, szybko sie pobudzajacy i sklonny do awanturek, jednak dajacy sie wyciszyc-nie ryzykuje pomimo to, bo i po co? Nie cierpie na brak adrenaliny, ktora dostarczaja mi codziennie na spacerach inni, beztroscy psiarze :angryy: Zaden jednak z obu moich psow nie pozwoli sobie skakac po grzbiecie obcemu psu, szczegolnie, jesli wlasnie dorasta.Zbyt zapalony mlodzieniaszek zostanie brutalnie przygwozdzony do ziemi i ostrzezony klapnieciem kolo kufy.Tak bedzie coraz czescie i u Ciebie. Zamiast uczyc psa "wyszukiwactwa" innych psow na horyzoncie, zaproponowalabym mu jakas zabawe, ktora bedzie o wiele bardziej interesujaca, niz jakies tam psy.Moze zabawa w szuaknie czegos?Psy to uwielbiaja i kiedy pracuja, srednio ich interesuje, czy cos biega poblizu czy tez nie.Wiecej pracy nad skupianiem na sobie uwagi a dopiero pozniej beztroskie bieganie.Na to zawsze mozna pozwolic a wypracowanie pozycji osoby najwazniejszej dla psa jest naprawde zbawienne w kazdej sytuacji.
  15. Ja rowniez sklaniam sie w kierunku wypowiedzi Azira. Serek boi sie wetow, "jego" suczka nagle zniknela i wrocila cala "oblepiona" zapachem weta, na dodatek w nienajciekawszej kondycji (czyli tam gdzie byla-u weta, bo zapachy na to jasno wskazuja-dzialo sie cos strasznego), rodzice tez pachna jak wet, bo zajmuja sie suczka (czy ona dostaje teraz jakies leki?)-malo tego-odganiaja Serka od jego suczki, wiec cos zdecydowanie jest nie tak. Byc moze Serek (i wcale bym sie nie zdziwila gdyby tak bylo), boi sie, ze rodzice zapinajac go na smycz, po prostu zaciagna go w to samo miejsce, gdzie byla Sindi a tam nie jest raczej wesolo, skoro ona wrocila w takim stanie. To tak na chlopski rozum, co mi do glowy przychodzi. Z bulem mialam kontakt kiedy bylam mala-nasz Amos, choc nie byl psem po przejsciach, byl prawidlowo wychowywany, mial starsza bokserke do towarzystwa, nigdy nie byl bity, byl dosc mocnym psychicznie psem-ogolnie, mial normalne, szczesliwe zycie-mial swoje fobie.Na przyklad dostawal ataku szalu na widok plamy slonecznej na jednej ze scian pokoju w okreslonej porze dnia i roku... Znalam kilka buli, z ktorych czesc tez miewala swoje dziwne fobie, wiec cos w tym musi byc. Byc moze i Cerber wypracowuje wlasnie swoja fobie -czyli okreslona reakcje zapach+obiekt (rodzice)= konkretne zachowanie.Ciezko to stwierdzic, ale ja bym wlasnie sklaniala sie w tym kierunku. Dodatkowo Serek mial ciezkie przezycia, weci tez nie sa miloscia jego zycia, wiec moglo sie to wszystko skumulowac. Ja proponowalabym zmienic jak sie da (ale na spokojnie) rytm zycia Serka. Zarcie (jak wspomniala Kaludia) podaja rodzice (wedlug mnie oboje na zmiane), spacery w miare mozliwosci w nowe okolice (trzeba go "rozladowac" i "doladowac" pozytywnymi emocjami/przezyciami/wrazeniami), na dzialce (jesli lubi) jakies zajecia z pileczka, moze jakis mini tor przeszkod, ktory mozna samemu zrobic (dwa krzesla, deska miedzy nie, jakas opona, przez ktora moglby skakac, na koniec basen/miska z woda w ktorej plywalyby pileczki), na codzien w domu Serek w obrozy i lekkiej, parcianej smyczy, zeby mozna go bylo spokojnie "zlapac" a nie powtarzac wywolujacej panike procedury zapinania. Rozmowy z psem-nie zartuje! Niech rodzice (jesli dadza sie przekonac oczywiscie), mowia mu, co wlasnie robia.Mama na przyklad, ze wlasnie wstawia pranie, bedzie za chwile robic kawe/herbate, tata np., ze cos beda ogladac w telewizji-na luzie i spokojnie.Psy sluchaja i czesto sie przy tym wyciszaja. Mozna tez Serka wlaczyc do zadan domowych/dzialkowych-nauczyc go, ze ma np kogos przyprowadzic, lub isc z ktoryms z rodzicow po kogos. Takie romowy, zainteresowanie i wyciszanie psa stosowalam wielokrotnie i polecam przy psach nieco nerwowych.Nic nie kosztuje a efekt moze byc zaskakujacy. Dodatkowo jak najwiecej kontaktow z Sindi! Serek moze wlasnie przez te ciagle ganienie za zblizanie sie do niej potegowac swoj strach.To nie jest normalne przeciez-tak nigdy nie bylo i on biedak moze caly czas chodzic spiety, bo do konca nie wie, co sie wlasciwie dzieje.Nikt mu nie pozwala do konca "zbadac" o co wlasciwie chodzi. Po prostu nie pozwalac na zadne "przepychanki" i ostrzejsze zabawy, ale umozliwic w miare normalnuy kontakt-na przyklad wspolne lezenie po posilku, czy popoludniowe drzemki.To powinno go troche uspokoic. Mam od 7 miesiecy boksa, ktory tez nie mial latwego zycia-trafil do mnie jako 4,5 r pies, totalnie zdolowany, nerwowy, bojacy sie wlasnego cienia, wsciekly na wszystko, co sie rusza (nie wazne-pies, kot, czasem tez i czlowiek niestety).Poprzedni jego panstwo tak psa "zahukali", ze w domu tylko lezal na jednym miejscu i lypal oczami, kiedy dostanie opieprz :angryy: Zaczelam z nim rozmawiac, wlaczac go w domowe obowiazki, podbudowywac, ale tez i okazywac, ze jestem wsciekla, kiedy wyskakuje na 2 metry w powietrze z piana na pysku, bo wlasnie zobaczyl psa/kota/czlowieka, ktory mu sie nie spodobal.Byl po prostu koniec spaceru i tyle.Z drugiej strony szlo wyciszanie-zanim zaineresowal sie "obiektem" (jesli ja zauwazylam pierwsza, ze moga byc problemy), zaczynalam z nim rozmawiac-np, ze nic sie nie dzieje, jest spokoj itp glosem stonowanym, wrecz sennym i zabawka pod pysk.Dzialalo i dziala nadal :) Bez szarpania, bez wzbudzania dodatkowej adrenaliny. Pies bal sie tez i weta-z zebami na wierzchu i galareta w nogach pokazywal jasno, ze poprzednie wizyty nie byly ciekawe.Trafil do mnie wymagajac powaznego leczenia (stan fizyczny nie odbiegal od stanu psychicznego :-(), wiec trzeba bylo psa oswajac z wetem na nowo.Mam to szczecie, ze moi weci sa cierpliwi i serdeczni.Na poczatku wszystkie tabletki i zastrzyki (o czyszczeniu uszu,oczu i obcinaniu pazorow nie wspomne, bo to normalka dla wlasciciela psa) podawalam ja sama poza gabinetem a u weta bylismy tylko po to, aby dac psy zabawke (nie mogl dostawac smakolykow!), pomiziac za uchem i dokonac ogledzic "na odleglosc" (ja pokazywalam, co wet chcial obejrzec bez zblizania sie do psa-jedyny wyjatek to badanie napiecia brzucha, ale to sprawdzalismy w trakcie zabaw pileczka). Pies po 2 miesiacach takich wizyt dal sobie zrobic spokojnie zastrzyk, bez koniecznosci wciagania go do gabinetu i zakladania kaganca-sam wparowal do weta z ogromna radoscia. Ja mam to szczescie, ze mam drugiego, wedlug mnie i wielu ludzi, doskonalego psychicznie psa, ktory BARDZO mi pomogl w wychowywaniu mlodszego-bez niego mialabym ostro pod gorke, bo to wlasnie on stanowil ( i nadal stanowi) wzor do nasladowania i to on kierowal zachowaniem "malego"-ja czesto nie musialam wkraczac, bo cala robote wykonywal za mnie starszy pies, doskonale przewidujac jego reakcje i korygujac kiedy byla taka potrzeba. Ty musisz z rodzicami (bardziej nimi) stac sie taka ostoja spokoju i kims, kto pokieruje i wyciszy Cerbera. Takie jest moje zdanie.
  16. [quote name='ewatr']słuchajcie a wie ktoś jak jest w Chłapowie koło Władysławowa już jadę za tydzień / nocleg mam zaklepany /ale nie wiem czego mogę sie spodziewać na plaży z goldenem?:shake:[/quote] Ewa-czekam na relacje, bo my wlasnie tam wybieramy sie z 2 bokserami 2 wrzesnia :cool1: Pytalam wlascicielke pensjonatu w ktorym zamieszkamy-ludzie tam chodza na plaze z psami, nikt sie nie czepia, miejscowosc spokojna, tlumow nie ma, wiec zle sie nie zapowiada :D [url]http://www.beti.afr2.pl/[/url] -adresik do nich.Platnosc-25 zl za osobe, psy bez doplaty.Pokoj z osobnym wejsciem, teren ogrodzony.Pani bardzo sympatyczna przez telefon :) Nie miala zadnego "ale", kiedy powiedzielismy, ze nasze "pieseczki" to 2 dorosle samce boksery.Pytala tylko, czy mozemy z nimi wychodzic na zewnatrz na zalatwianie czegos grubszego-bylo to oczywiste, bo oba moje psy nigdy nie zalatwia sie na terenie ogrodu czy dzialki :p To w zasadzie wystraczylo, aby sie zgodzila :D Opisze po powrocie jak bylo :) Czekam na razie na relacje Ewy.
  17. Zolty dostaje od 3 lat (jak ten czas leci :-o)gotowane lub surowe (kurczak, indyk-mieso mielone swieze, bez dodatkow-mamy ferme i producenta w jednym niedaleko od nas :D, warzywa surowe, makaron+witaminy, porcje indycze rosolowe-surowe oczywiscie, wolowina-tez tylko surowa), mlody sucha Arion Lamb&Rice ze wzgledu na chroniczny przerost flory bakteryjnej (makaron, ryz czy jakikolwiek nieorzetworzony weglowodam powoduja przewlekle biegunki). Dopoki Coris byl na suchym, sam tez byl suchy :lol:Zero masy, zero budowy-od chudzina.Z chwila przejscia na gotowane/surowe jak reka odjal-masa sie zwiekszyla i zostaje na w miare rownym poziomie 38/39,5 kg.Zero sensacji zoladkowych (co wystepowalo na suchych, bez wzgledu na marke)-jednym slowem pies mi w koncu zaczal wygladac jak samiec a nie jak drobna suczka :cool3: Mlody natomiast dobiero nadrabia lata na zlej diecie.Zanim do nas przyjechal, dostawal z tego co wiem w ostatnim czasie...Chapi.Siersc sypala sie garsciami (po pierwszej kapieli stracil cala siersc na lapach :angryy:) , byl chudy niemilosiernie, miesnie w zaniku-wszystko plaskie.Teraz jak widac sie zaokraglil i nadal mu przybywa :D No-dosc zasmiecania watku! :eviltong:
  18. Dziekujemy :D Doda-7 miesiecy temu ten pregowany z duza iloscia bialego tez wygladal jak szkielecik i to prawdziwy :( Kiedy do nas przyszedl, wazyl 25 kg... :( Ale bylo minelo :D Ma u nas dom i jak widac to mu sluzy :D
  19. To i my po dlugim czasie sie wstawimy :D [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/8116.jpg[/IMG] [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/8117.jpg[/IMG] [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/8121.jpg[/IMG]
  20. [quote name='ma-ja']...O ile wiem, to boksery raczej sa rasa dosc chorowita. Widzialam sporo bokserow z karpimi, krzywymi grzbietami, kto wie jak wyglada taki kregoslup i co w nim siedzi?...[/quote] Jesli chodzi o kregoslupy bokserow to wystepuje cos takiego jak spondyloza, czyli postepujace zwyrodnienie kregoslupa, charakteryzujace sie wlasnie [B]zrostami [/B]na roznych jego czesciach-najczesciej dotyka kregow szyjnych oraz ledzwiowych.Pies moze miec objawy choroby juz w wieku 5 miesiecy, ale moze je miec tez w wieku 8-10 lat albo wcale.Wszystko zalezy od umiejscowienia zwyrodnienia i rozwiniecia muskulatury, ktora niejako "podtrzymuje" we wlasciwej pozycji chora czesc i nie dopuszcza do powstania ognisk zapalnych poprzez prawidlowa prace tych czesci. Coraz wiecej bokserow jest przeswietlana w tym kierunku, co pomaga uniknac kojarzen psow chorych lub zagrozonych w poznym wieku choroba, oraz daje obraz rasy. Nie prowadzono jednak badan (przynajmniej ja nic o tym nie wiem), czy owe zwyrodnienia sa powiazane z nieprawidlowa budowa ogona-niestety.Ogony wciaz sa ciete a i hodowcy nie sa skorzy do wyznan, czy szczenie urodzilo sie z normalnym ogonem, czy tez mialo zalamiania :angryy:, wiec jesli jest ciachniety a pies zachorowal na spondyloze, nie mozna orzec, czy mial tez i "zlamany" ogon i czy jest to powiazane... Jesli chodzi o zostawione ogony, to podczas przegladu miotu sprawdza sie, czy jest on prawidlowo zbudowany i tu cala uczciwosc spada na osobe odbierajaca miot...A z tym jak wiemy bywa roznie :angryy: Do tego wszystkiego dochodzi na koncu wlasciciel psa...Sa osoby, ktore kupujac "cale" szczenie, postanawiaja uciac mu to i owo w wieku od 8 tygodni do pol roku (znam takie przyadki :angryy:)-wtedy tez nie bedzie wiadomo jak ogon mial sie czy nie mial do budowy kregoslupa i powiazania obu zwyrodnien.
  21. Ewka-to kup jej gryzak do przeciagania :) Dla boksera cos, czym moze sie przeciagac to chyba najwieksza zabawa (w koncu pies rasy obronczej, jego przedkowie polowali i brali udzial w walkach ze zwierzetami, wiec chwytanie ma we krwi). Nie jest to droga sprawa a u psow ze srednim zapalem do aportowania swietnie sie sprawdza.Na poczatek moze byc wykly z jedna raczka, parciany-swietny do zachecania psa do zabawy.Musi byc on jednak wyciagany [B]tylko i wylacznie [/B]na spacery-w domu zakaz samowolnej zabawy gryzakiem! To ma byc cos specjalnego (juz wiele razy o tym pisalam).I to tez nie moze byc tak, ze dasz suce to do zabawy i niech sobie z tym gania-nic z tych rzeczy! Masz to trzymac i miec i tylko "wypozyczac" Tigrze na czas przeciagania sie z Toba no i ewentualnie do kilku wyrzutow w celu aportu lub schowania (wtedy najlepiej miec to na lince, zeby moc suce zabrac lub naprowadzic ja linka na przyniesienie do rak i wtedy przeciaganie). Ile Tigra teraz ma? Moje boksery do wieku 6 miesiecy mialy juz przerobiony pelen zakres PTI i to bynajmniej nie po to, aby sie nimi chwalic, czy "zabierac" dziecinstwo, ale dlatego, ze szczenie uczy sie o wiele szybciej, niz dorosly pies i chlonie wszystko jak gabka-trzeba to wykorzystac na maxa a nie czekac "az nieco podrosnie i zmadrzeje". Nauke komend zaczynalam jednak (z Corisem) po skonczeniu 4 miesiecy-do tego czasu pies mial znac perfekcyjnie tylko jedna-" [B]do mnie[/B]".To byla podstawa do wszystkich innych i uwazam, ze jedna, znana perfekcyjnie (wlasnie "do mnie") pomaga i bardzo ulatwia wspolna nauke i jest jakby baza do dalszej.Owszem-Coris wykonywal juz inne, kiedy do mnie trafil z hodowli (7,5 tygodnia)-potrafil "siad", "lezec" i aportowal do rak przedmioty (ciapowato, jak to maluszek, ale przynosil).Jednak nie ciwczylam ich z nim duzo i skupilam sie wlasnie na "do mnie". Efekty byly i sa-nigdy nie nie uciekal na spacerach, trzymal sie blisko i przychodzil (przychodzi) na kazde zawolanie, nawet, jesli wlasnie bawi sie z innym psem, czy tez zostanie zaatakowany przez jakiegos psa (co na szczescie zdazylo sie do tej pory tylko moze z 5 razy), przywali go do ziemi i wtedy tez jestem w stanie jedna komanda go przywolac. Jak to jest u Ciebie z tymi komendami, ktore juz zna-w domu?Kiedy sa wydawane?Czesto, od czasu do czasu? Jesli pies nie chce wykonac komendy poza domem to albo jej jeszcze dobrze nie opanowal, albo wymaga sie od niego wykonania jej w zbyt rozpraszajacych warunkach i nie jest w stanie (jako ciekawy swiata podrostek)sie skupic, lub Ty jestes za malo interesujamym obiektem, zeby porzucic zabawe na Twoja korzysc. Moze to byc jedna z tych przyczyn, lub wszystkie na raz. Wymagaj wiec od Tigry wykonania komend w roznych domowych sytuacjach-np zanim dostanie cos do jedzenia, niech usiadzie lub sie polozy (u mnie psy wiedza, ze jesli nie wykonaja komendy, lub beda sie ociagac, nici z zarcia).Jesli bedzie kombinowac, czekaj tak dlugo, az komende wykona i [B]nigdy [/B]nie powtarzaj komendy kilka razy! Dajesz np "lezec" (z miska w reku :D) i czekasz na reakcje sucz.Jesli patrzy na Ciebie jak na wiariata i czeka-Ty tez czekasz na jej reakcje.Jesli nadal nic nie robi, mozesz powiedziec jej imie nieco bardziej stanowczym glosem (ale nie jako karcenie, tylko zwrocenie uwagi, ze nie zartujesz).Jesli momo to nie usiadzie, pomagasz jej przyjac wlasciwa pozycje "mechanicznie", czyli kladziesz ostroznie psa, bez slowa, po czym mowisz "dobrze", czekasz chwile i dajesz miche ze slowami "jedz". Powody niewykoonania komendy? 1.sucz nie umie jej tak na 100% 2.uczac ja masz sklonnosc do powtarzania komendy kilkakrotnie, co uczy psa, ze moze nie wykonac jej od razu, ale dopiero za ktoryms powtorzeniem 3.suka Cie olewa ;) Cokolwiek by to bylo, aby wykonywala prawidlowo dana komende, musisz z nia cwiczyc-sama sie nie nauczy.Pamietaj tez, ze bokser to nie owczarek-nie musisz wymagac, zeby komendy robila w tempie mechanicznej zabaweczki (w koncu to molos i musi troche pomyslec :eviltong:), byle nie za dlugo. Nigdy nie karc jej za niewykonanie komendy, jesli nie jestes pewna, czy ja zna na 100%.Zdecydowanie lepiej jest powiedziec spokojnym glosem "zle" i pomoc suce przyjac wlasciwa postawe recznie, ale bez uzywania sily-na spokojnie i nagrodzic.To uczy wzajemnego zaufania i wzmacnia wiez, bo wlasciciel nie jest tym, ktory tylko karci, ale tym, ktory nagradza, jesli bedzie sie spokojnym (chocby dobrym slowem). Z doroslymi spami sprawa wyglada nieco inaczej, ale my tu mowimy o szczeniorach i mlodziezy :) Sucz moze na Twoje wymagania zareagowac tez blazenada-zacznie skakac, krecic tyleczkiem, szalec.To znaczy, ze albo sie boi, albo chce wymoc w ten sposob unikniecie wykonania komendy.Pozansz to po mowie ciala-jesli ogon jest przyklejony do dupska, suka wygina sie na boki, ale trzyma na mocno ugietych lapach, to znak, ze sie boi i zbyt surowo cos wymagasz.Trzeba wtedy byc mimo wszystko konsekwentnym i wykonac z psem ta komende, naprowadzajac ja nawet delikatnie recznie na wlasciwa pozycje, ale nie stosujac zbyt stanowczego glosu czy wlasnej mowy ciala. Druga mozliwosc-ogonek wysoko, sucz moze nawet podskakiwac-wtedy ja trzeba ja uspokoic, mowiac "dosc" stanowczym glosem (ale nie krzyczec, nie gniewac sie) i tez naprowadzic ja mechanicznie (czyli recznie) do pozadanej pozycji. Pies musi raz wydana komende wykonac-nie ma odstepstwa, bo to uczy go tylko niekonsekwencji wlasciciela.Jesli wiec nie jestes pewna, czy sucz wykona dana komende-nie dawaj jej wcale, lub wykonaj ja z psem "recznie". Skad wiadomo, ze pies zna komende?Na 10 razy, wykona ja 10 razy :) I nie chodzi mi tu o powtarzanie w kolo "siad" raz za razem, tylko w roznych porach dnia dawanie okreslonej komendy i czekanie na efekty. Dopiero jesli w domu pies wykonuje komende zawsze, mozna ja zaczac cwiczyc na dworzu, ale tylko w cichym i ustronnym miejscu na poczatku, aby jak najmniej bodzcow go rozpraszalo.Dobre sa poranki, bardzo wczesnie, kiedy nie ma ludzi i innych psow. Jesli chodzi o halti, to jest on dobrym rozwiazaniem, ale znowu jak ze wszystkim-pies nie ma w tym chodzic przez caly spacer!Musi miec mozliwosc poweszenia w spokoju, beztroskiej zabawy, pobuszowania w krzakach czy wrescie zabawy z Toba (jak wspomnialam na poczatku tego topiku-zabawa w przeciaganie, szukanie, polowanie)!To jest psu potrzebne do normalnego rozwoju. Kantarek (halti) wlasnej produkcji na potrzeby spacerow zoltka z moja prababcia :) [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/5772.jpg[/IMG] Jesli masz pytania-smialo :)
  22. Ja nigdy nie stosowalam kolcow u swoich bokserow, choc wszystkie na poczatku ciagnely i 2 z nich byly prawdziwymi kilerami na dodatek.Do nauki normalnego chodzenia uzywalam zawsze albo szerokiej obrozy, albo lancuszka zaciskowego (ale nie takiego, jakie maja psy na wystawach, tylko o plaskich, dlugich oczkach).Dodatkowo zwalczalam "przyczyny" ciagniecia i szarpania sie do obcych psow-czytaj samowolne postanowienie zrobienie ze mnie ciezarka na drugim koncu smyczy.Ja sobie jako wlasciciel nie zycze, zeby pies za mnie podejmowal decyzje i to bylo wyjsciowa sprawa do nauki normalnego zachowania na smyczy. Na poczatek proponuje zakupic zwykla, szeroka obroze (najlepiej skora, podszyta czyms miekkim).Jesli pies jest karny i podporzadkowany, nie powinien nawet probowac ciagnac na takiej obrozy (mowie o calym spacerze polegajacym na zmaganiu sie z psem a nie pociagnieciach od czasu do czasu, kiedy psa cos zainteresuje, bo to zupelnie rozne sprawy). Szelki sa dobre, bo pies mniej sie w nich dusi, jesli juz ciagnie i lepiej jest nim wbrew pozorom manewrowac.Tyle tylko, ze kiedy pies ma szelki zakladane na spacer, nie mozna z nim chodzic w nich na obrone czy slad, bo beda mu sie kojarzyc z ciagnieciem mimo wszystko. Lancuszek polecam jesli juz, to wlasnie taki o duzych, plaskich oczkach i tez nie jako staly element spacerowy (tak jak w przypadku kolczatki!)-powinien byc uzywany tylko i wylacznie do nauki prawidlowego chodzenia na luznej smyczy (nawet niekoniecznie przy nodze-pies to zywy, a jako bokser energiczny i ciekawy swiata organizm i nie mozna go skazywac na dreptanie przez caly spacer tylko przy nodze, bo to uwazam za chore). Na poczatek mozna zapinac psa "z obu stron"-na jendym koncu zapieta kolczatka/lanuszek, na drugim zwykla obroza. Srodek trzymamy my.Jesli pies idzie grzecznie, jest prowadzony na zwyklej, jesli ciagnie-krotka korekta kolczami/lanuszkiem i od razu przejscie na zwykla obroze.Troche sie mozna na poczatku zamotac, ale na dluzsza mete daje efekty. Ufff-mam nadzieje, ze modzik nie bedzie sie gniewala ;) W razie czego mozna zalozyc nowy watek :)
  23. i z pamietnikow-Coris za mlodu dzielil sie z kotami, kiedy dostawal "krowke": [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/4691.jpg[/IMG]
  24. [IMG]http://www.lukrowi.pl/galeria/_img/7883.jpg[/IMG] ewxon-szeleczki superzaste! :D To i my po dluuuugiej nieobecnosci sie zaprezentujemy :)
×
×
  • Create New...