-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
[quote name='Obama']Mieszkając w Krk przeprowadzałam się kilkakrotnie, ale zawsze w obrębie jednej dzielnicy :diabloti: Lubiłam Salwator. Na spacery - Kopiec Kosciuszki i te lasy. Często wsiadałam też w auto i wywoziłam kundla gdzieś indziej. Nie wiecie ile zostaniecie, nie lepiej czegoś już szukać? Chyba lepiej niż czekać aż nagle trzeba będzie szukać i się zwijać. W WWA będę miała niedaleko; [URL]http://warszawazacisze.blox.pl/resource/wal_2.jpg[/URL][/QUOTE] nie lepiej - jakbyś zobaczyła to mieszkanie, to zrozumiałabyś dlaczego :cool3: to jest 80m, dwupoziomowe, z garderobą, w idealnej lokalizacji, a płacimy 'po promocji' jak za kawalerkę :cool3: tego się nie opłaca zmieniać na cokolwiek, bo w tej cenie nie znajdzie się nawet [I]w połowie[/I] tak fajnego mieszkania. właścicielka jest uczciwa, miesiąc przed wyprowadzką da nam znać, to i tak wystarczający okres do wyniesienia się, bo większość mieszkań wystawiają właśnie przy okresie rozliczeniowym, z równym miesiącem. a to Zacisze... no no :cool3:
-
[quote name='dog193']Dużo psów dostaje głupawki po kąpieli, Jupi też tak ma :D[/QUOTE] mam wrażenie, że on dostaje świra po każdej cierpiętniczej czynności - zakraplam mu to chore oczko (nic mu już nie jest, ale dokończę leczenie) i ciężko to zrobić, ale jak już uda mi się go przytrzymać i zapuścić, to jest nagle YEEEEEAH!!...i gonitwa z samym sobą :cool3:
-
[quote name='Robokalipsa']A ja kocham takie akcje :loveu: Biały często naparza ogromne kola po całym osiedlu ,skacze szczeka,pieje ,śpiewa no nie wiem co jeszcze ale kocham to w nim. Ja tylko krótkie gwizdy uskuteczniam jak się zapędzi nazbyt i wtedy wygląda to jak praca z psem pasterskim ,który zagania.. nic :diabloti: Kaste zaś odepne ze smyczy i robi za sprężynkę ,odwala się dopiero jak ciepne jej piłke w **** :diabloti: :diabloti: A w domu to jak się dopadnie do dywana młodego (tylko tam mamy dywan :placz: ) to się tarza ,chrumczy ,kicha ,mało sobie karku nie skręci hehe:loveu:[/QUOTE] :loveu::loveu: Patryk takich rzeczy mam wrażenie, że się dopiero uczy - jak go wzięłam to nie umiał się bawić (tylko aportował piłę sam z siebie, rzuciłam i przyniósł :cool3:), nie potrafił też obcować z psami (Neska go nauczyła, że się podgryza po łapach, siłuje,itd - wcześniej się kładł jak debil i patrzył), a te głupawki wyszły dopiero z czasem - jakby się bał, nie wiedział, że może dawać upust emocjom w ten sposób. sprężynkę też robi, ale tylko kiedy mam piłkę:D lewituje jak kangur na dwóch łapach i odbija się w jedną i w drugą, natomiast przy puszczeniu na duży, zielony teren (jak ogród TŻ-ta) jest SRRRRRRRRRUUUU i petarda w kółeczko :D a jeszcze jak labrador ucieka, to w ogóle wspaniale :loveu: ...no i dziś to go czeka :cool3: bo niedługo wyjeżdżamy
-
[quote name='Obama']Na bank ktoś tak zrobi, na bank :evil_lol: Nie wiem czy dam radę w 3 osobnych pomieszczeniach mieszkać z TZ. Zwykle po jakimś czasie zaczynam bronić terytorium jak bulterier:diabloti: Jeśli szukacie pod wynajem, to pewnie coś znajdziecie taniej, tyle że poza centrum. Na Bronowicach niezłe ceny i koło Ikeii. Jedna dziewczyna ode mnie z pracy kupiła mieszkanie około 70m z ogrodem za około 300 tysięcy. Tylko,że to jakieś nowe osiedle poza Krk w stronę Wieliczki.:loveu: W podobnej cenie znajomy kupił apartamen z ogródkiem w Niepołomicach. [/QUOTE] pod wynajem, tak, ale nas bardziej interere okolica Ruczaju, Podgórza, Dębniki, Kapelanka - też idzie znaleźć taniej niż w centrum spokojnie :) tylko trzeba przypolować na okazję, ale tak naprawdę nie wiemy, ile jeszcze zostaniemy tu gdzie jesteśmy... ..a ja nie chcę opuszczać Zakrzówka :placz: gdzie ja znajdę drugi taki teren spacerowy...
-
[quote name='Obama'] Dziś akurat rozmawiałam z koleżanką, która wynajmuje w Krakowie mieszkanie- 400zł czynsz, opłaty + 2000 odstępnego. Mieszkają co prawda w 4 osoby, ale kwota mimo wszystko wysoka. Z takich ciekawostek o kupnie, na Tatarskiej tuż koło mnie, były mieszkania za 11 tys za metr kwadratowy.:diabloti: Standard teraz to chyba w granicach 6. Ale choć mam wielu znajomych, to nie znam więcej niż 5 osób, które kupiły mieszkania za gotówkę (rodzice). 30 metrów, co to jest? Teraz mieszkałam w 27 metrach, ale też wydawało mi się to dla mnie samej odpowiednie. Nie wyobrażam sobie mieszkać na takim metrażu z drugą osobą. Zero intymności i przestrzeni dla siebie, że o przechowywaniu rzeczy nie wspomnę. Mam w Bielsku mieszkanie własnościowe i pewnie niedługo będę je wynajmować, czynsz tam jest około 300zł. Ale wiadomo,że wezmę więcej. Chcę je jednak wyremontować, bo wyższy standard =większa kasa.[/QUOTE] proszę Cię, te windowanie ceny za metr to kpina, jak np. w apartamentowcu Angel City - niby super hiper lokalizacja, bleble, a jak dla mnie - horror. fakt, centrum, apartamenty miodzio, ale 20tys/m. to sztuczne dobijanie prestiżu temu miejscu. nie ma gdzie wyjść z psem, huk i hałas od ulicy, budynek nie osiadł, więc podobno się sypie... ...a 27m dla jednej osoby, to całkiem ok, jednak dla dwójki faktycznie ciężko, jeszcze jeśli chociaż jest minimalna sypialnia (tak, żeby uznać to za oddzielnie pomieszczenie) to da radę, ale non stop w jednym pokoju to wg. mnie katastrofa :shake: byśmy się z chłopem pozabijali :diabloti: a niedługo wyprowadzka i szukanie mieszkań, stać nas tylko na kawalerkę, więc trzeba liczyć na cud - może ktoś wystawi apartament 100m i nie będzie wiedział, ile jest wart :diabloti:
-
:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
-
Alicja, w moim wynajmowanym mieszkaniu (teraz płacę pół ceny 'po promocji', bo mieszkam na dochowanie, tj. idzie na sprzedaż, więc jak ktoś kupi, to się wynoszę) właścicielka brała odstępnego 1700zł... na 4 osoby pierwotnie, no ale mimo wszystko -1700zł, kosmos.
-
[url]http://oi60.tinypic.com/34q0h2o.jpg[/url] o to jest moje ulubione bullowe ujęcie :grin: a ciocia faktycznie jak nastolatka :diabloti:
-
no to widocznie nie tylko mój królewicz tak robi :cool3: po kąpaniu i wycieraniu ręcznikiem też jest atak radości, ale dziś aż mnie zadziwił :D
-
ROBO, PLANUJESZ SZCZYLKA? :crazyeye: :placz::loveu:
-
niestety tak :cool3: dzięki temu jestem dosyć odporna na ból i tatuaże nie robią na mnie specjalnie wrażenia :diabloti: ale każda wizyta u dentysty stoi przede mną mrocznym widmem... niedługo będę usuwać ósemkę, tego nie da rady zrobić bez znieczulenia, muszą mi sprowadzić jakiś ogłupiacz, który się daje babkom w ciąży, bo to jedyne, co można mi zaaplikować, nie pamiętam jak się nazywa, ale na żywca wyrywać taki ząb to byłoby barbarzyństwo :cool3: w takim wypadku chyba i ja wolałabym, żeby sam wypadł :cool3:
-
zazdroszczę :placz: ja w końcu jadę dziś do krk, udało się zrobić przegląd w niedzielę... a pogoda u nas taka obleśna, że Patryk nie chce wyjść na spacer :diabloti: i jęczy żeby mu rzucać piłkę po domu... on ma jakiś dziwaczny syndrom "głupawki po byciu mokrym" - po kąpieli jest to samo, dziś wróciliśmy z ulewy, wytarłam go ręcznikiem na klatce, wpuściłam do mieszkania i... PETARDA! WRRR WRRRR i po całym domu - HYC na kanapę, dziki bieg ze skuloną dupą do drugiego pokoju, HYC na łóżko, WRRRR sam do siebie, łapie mojego buta i leci z nim znowu na kanapę i tak przez dobre 5 minut :loveu: totalnie mu odbija, kiedy go wytrę do sucha po zmoknięciu, nie wiem cóż to za syndrom, ale śmieszne jak cholera :diabloti: czasem tak ma jak wbiegnie do tż-ta do ogrodu i usłyszy *klik* z karabinka - rozpędza się i robi kółka jak dureń z wywalonym jęzorem, ale w mieszkaniu odstawił mi to pierwszy raz :D czubek!
-
współczuję :cool3: ja na początku podróży wszelakich też nie karmiłam Patryka, teraz żre przed samym autem, to przynajmniej da nam zajadać kanapki na trasie :cool3: nic go nie rusza w aucie - to był mój, przyznaję, najgorszy stres przy braniu psa ze schronu, tj. jak zniesie podróże do mojego rodzinnego miasta,500km w jedną stronę... ...no i tak go przyzwyczajaliśmy do auta, że teraz nie chce iść na spacer, jeśli tż wsiądzie do fury, a Patryś nie :loveu: sam się ładuje, układa i jedzie zadowolony.
-
szczęśliwi nieuczuleni na środki znieczulające :loveu: szczęśliwi ci, którzy nie mieli od zawsze robionych zębów na żywca :grab:
-
ja na miejscu yumanji, tak czy siak, próbowałabym się wytłumaczyć. przecież i tak wszyscy widzą, że się loguje na dogo, co to za różnica, czy jej się dostanie od użytkowników z jej udziałem, czy bez? w ramach uratowania resztek honoru napisałabym, co się stało i jak to widzę, przecież każdy tu i tak złorzeczy na założycielkę wątku. może gdyby napisała, co zamierza, to nastroje by się nieco złagodziły i udałoby się wypracować 'kompromis', tj. umówić, że użytkownicy podrzucą jej karmę, a ona dopilnuje, żeby psy chociaż regularnie jadły. i tak została już oceniona, myślę, że gorzej być nie może. teraz wypadałoby odbić w drugą stronę.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Waldek by się dogadał z mego chłopa labradorem - tamten to też czołg, charakter waldusiny (czyli kochany misio, jedyne jego 'agresywne' zapędy to darcie mordy jak się wystraszy/stróżuje), też wita się jak panzerfaust i trzeba uważać na twarz/zęby/wszystko, bo pogruchota bez mała. Patryk go gnębi tak jak Waldka (czyli jak coś się nie spodoba to gwałt + kłapnięcie), a labek...cóż, wpieprza się cioci na kolanka z rozpędu :roll: to labek z pseudo, waży z 50kg i naprawdę jest potworem, zero wyczucia - dogadałyby się z Waldeczkiem na pewno :loveu: wracam jednak dziś w nocy,bo chyba uda się zrobić przegląd, więc może jutrzejszy spacer aktualny? :cool3: -
[quote name='agaga21'] o kurcze i nie wiadomo co się dzieje z twoim psem? mam nadzieję, że gruby zacznie zarastać i okaże się, że to była jakaś alergia tylko. ja na tamten wątek już praktycznie nie wchodzę. konkretów prawie wcale a postów od cholery. nie chcę się wkurzać i tak nic nie zdziałam. [SIZE=1]donvitow wraca do nas za kilka dni :)[/SIZE][/QUOTE] nie wiadomo, muszę jechać do stolicy do jakiejś pani wet, która jest specjalistką dermatologii światowej klasy, najlepsi weci mi ją polecali. zrobimy biopsję skóry i dokładną cytologię, bo nie da się znaleźć przyczyny :< odpadło wszystko-hormony,alergie,pasożyty,grzyby,świerzby i inne paskudztwa, a pies dalej tydzień po kąpieli robi się tłusty i cuchnie... ...mam nadzieję, że kocisz szybciej dojdzie do siebie - ja tylko dodam, że kot koleżanki (kociary z dziada pradziada) łysiał przez stres, bo wypadł przez balkon parę tygodni wcześniej, pogruchotał się i później łysiał i łysiał - zahamowało się samo, jak już kot przypominał kanadyjskiego sfinksa...
-
echh... współczuję kociego łysienia - trzymam kciuki, żebyś nie utknęła w takim punkcie, w jakim ja utknęłam z psem (badania ok, wszystko w normie, hormony super,alergii nie ma, a łysieje, jest tłusty i śmiedzi jak osioł...) ..a na wątek o yumanji trafiłam od Ciebie i sama nie wiem, czy nie żałuję :roll: nie mogę tego czytać już po prostu, co się tam wyrabia..
-
przeciwalergiczny spoko jest Clemastin! wsuwam to od dzieciaka, zero skutków ubocznych + nie zamula (przynajmniej mnie). a alergię mam na niektóre leki i na komary, pszczoły, osy, bąki i inne gryzące gówna :roll:
-
czynsz niszczy, to fakt...ale bardziej niszczy odstępne :roll: na własne zaś mieszkanie w krk uciułać gotówką, bez niczyjej pomocy - niewykonalne :shake: klitka 30 metrów w dobrej lokalizacji to min. 250-300tys... ...muszę wyjść za mąż za arabskiego szejka :diabloti:
-
pozwolę sobie przekleić z fb: [I]Mam prośbę o nierozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. - sprawa zamieszkania p. Joanny w Samorządkach, jest wyrok sądu, historia postępowania. Osobom chętnym mozemy podać sygnaturę akt - psy nie zostały porwane, wywiezione etc. To są psy p. Joanny i może z nimi jechać gdzie chce. nie są na chwilę obecną sprawą w potępowaniu - karmienie psów. Cóż, psy które zostały są w warunkach w jakich są ale niestety nie ma możliwości bez obecności p. KAtarzyny (właścicielki terenu) przyjeżdzać tam i karmić psów. Teren jest prywatny, psy są prywatne. - krwiodawstwo płatne/ niepłatne. Nie ma dowodów że pobierane byly opłaty. Padło takie stwierdzenie ale padło ich wiele a fakty są nieustalone Rozumiem, ze oczekują Państwo informacji ale my naprawdę staramy się jak możemy, robimy co możemy żeby ta sprawę załatwić jednak napiszę tu chociaż wiem że p. Joanna to czyta (dostałam dziś od niej smsa) proszę nie oczekiwać ode mnie ani moich inspektorów że w aktualniej sytuacji mając przeciwko sobie powiatowego, policję wedrzemy się na teren i zabierzemy psy które w opinni weterynarza tego nie wymagają. Nie zaryzykuję oskarżenia o kradzież z włamaniem kiedy i tak psy zostaną mi zabrane. Działamy i działać będziemy, ale zgodnie z prawem Pozdrawiam[/I]
-
cześć, przyszłam się przywitać w galerii...a tu takie smutne wieści :-( współczuję Ci straszliwie, ja przechodziłam śmierć babci 2 lata temu i było to samo - katatonia, świat mi się zawalił, a do mieszkania babci do tej pory nie mogę wejść, bo mi lecą łzy ciurkiem. niby chorowała, niby się człowiek na to przygotowuje...ale po fakcie - nie ma mocnych. ja się wyluzowałam dość szybko, bo po prostu się z tym pogodziłam, ale unikam rzeczy babci, mieszkania i wszystkiego, co mi przywołuje wspomnienia, więc nawet nie myślę, przez co przechodzisz przy przeglądaniu rzeczy rodziców... najważniejsze jest chyba to, żeby każdy minimalny moment wyjścia z dołka - nawet chwilowy - celebrować i podtrzymywać. ja ryczałam ze śmiechu tydzień po pogrzebie i choć wydawało mi się to niestosowne, to takie momenty postawiły mnie na nogi (i wiem, że babcia byłaby zadowolona, bo to była szelma i wariatka z krwi i kości, najlepsza na świecie). szukaj sobie drobiazgów, jak te nieszczęsne bakalie ;) i myślę, że wrócisz do sił. najważniejsze to mieć z kim pogadać - tak myślę.
- 78403 replies
-
[quote name='Alicja'] z realem to sobie możemy podać ręce ...nie cierpię tego sklepu ...[/QUOTE] w jednym krakowskim realu ostatnio chciałam kupić mięso dla psa, waliło tak w okolicy lodówek, że nie podeszłam - środkiem do dezynfekcji, amoniakiem i zepsutym, starym mięchem. koszmar. reala przejęło auchan tak na marginesie ;) teraz tylko kwestia przemianowania sklepów, wszystkie reale ma zastąpić francuz na przełomie najbliższych lat...