Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. a jaka będzie wydajność w papierach wtedy :evil_lol:
  2. no doobra, dobra, dziś wrzucę :evil_lol: z historyjek o piesku - jakimś cudem pieseczek ładnie mija osiedlowe szczekuny, tutaj w domu u rodziców zawsze było z tym najgorzej, bo psów bardzo dużo, połowa to histeryczne, niewyprowadzane, więzione w mieszkaniach psy, druga połowa bez smyczy. wczoraj minęliśmy asta spuszczonego luzem (nie miałam jak odejść, łąka a za nią jezdnia, musiałam minąć po łuku), łepek mi odkrzyknął na moją prośbę, że "nie mam k*wa smyczy" :roll: więc wyluzowałam się najbardziej jak potrafię, żeby nie nakręcić Pata, typek posadził asta, który łypał groźnie i...minęliśmy. modliłam się w duchu, żeby Pat nie szczeknął i nie włączył zapalnika w tym psiaku, na szczęście się udało. mijamy ładnie kundelki-ujadacze, ogólnie w przeciągu tygodnia wyskoczył z raz czy dwa - z zaskoczenia, w tym na westa i yorasa, więc usprawiedliwione :cool3: (on tych maluchów po prostu nie znosi, to samo cziłki, maltany, itd.). jedziemy jutro z tż-tem i znajomymi do Płocka, do niedzieli piesek zostaje pod opieką rodziców... jestem PRZERAŻONA, ale pies dostał wyregulowany półzacisk na maksa, adresówkę zapiętą na podwójne kółeczko i zrobiłam węzeł na smyczy, żeby pewniej trzymać w ręku. to nie jest silny pies, ale czuję, że jak zacznie szczekać (groźnie to brzmi dla postronnej osoby) i rzucać się do pieska, to mama go nie odciągnie, albo - co gorsza - puści... choć mam nadzieję, że się mylę. dziś idzie ze mną na instruktażowy spacerek :cool3: i specjalnie wleziemy w oko cyklonu, czyli na psią łączkę (nie, to nie są spotkania psiarzy,to mitingi staruszek ze szczekaczami bez smyczy), żeby mama mogła potrzymać Pata w najgorszych warunkach, podczas ataku szczekania itd. (nie przerwę, pozwolę mamie się z tym uporać, choć pewnie jak na złość Pat będzie dziś aniołkiem :evil_lol:) dziś przykleiłam kartkę na osiedlowy śmietnik "DRODZY SĄSIEDZI, SKORO KOŚCI SĄ TAKIE WARTOŚCIOWE, ŻE ŻAL WYWALAĆ JE DO ŚMIETNIKA,TO ŻRYJCIE SOBIE SAMI". jestem potworem :diabloti: ale już któryś raz z kolei Pat wyciągnął z trawy wielkiego gnijącego gnata z resztkami zielonego mięsa, sto kilometrów od śmietnika... oczywiście jakiegoś po obróbce. uwaga - oddaje mi bez problemu, tylko trzyma w gębie zdobycz z trawy, rzucam PUŚĆ i kość leci z powrotem na ziemię. elegancko, nawet bez zamianki, bo nie wzięłam dziś smaków. opowiem Wam jeszcze śmieszną sytuację - dostał do miski kaczą dupę, wieeelki kawał tłustego mięsiwa z kością, standardowa musztra, parę komend i odeszłam. ZAPOMNIAŁAM rzucić "proszę", ale moją intencją było danie mu tego posiłku i po prostu sobie poszłam do kuchni. robię coś i słyszę mamę, która pyta "a co jemu jest?". patrzę, a moje zwierzątko wtyka głowę do kuchni (ma zakaz wchodzenia) i piszczy!! zapomniałam rzucić mu "proszę", odeszłam zostawiając przepyszny kawał mięsa i NIE RUSZYŁ!! :multi::multi::multi: robiliśmy już tak, że odchodziliśmy, ale zawsze był patrol kątem oka, czy na pewno nie zjada, żeby zainterweniować. tutaj po prostu zapomniałam i nie zwracałam uwagi i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu przyszedł się upomnieć, że nie dostał pozwolenia :D moje malutkie :multi:
  3. ale przygody :cool3: ...a jak ja za Wami tęsknię :placz: Patryk zapewne też!
  4. [quote name='Rosiczka']Ja czytałam kiedyś amerykański artykuł o tym, że kolor ma wpływ na psa: np czarny jest spokojniejszy i bardziej zrównoważony niż brązowy. Nie wiem ile w tym prawdy... Wymawia się prawidłowo barbeee, ale ja mówię z "t" na końcu. Co do syfu, to nie jest aż tak, źle chociaż wiadomo kąpiel plus piasek wtedy w domu może być piaskownica :) Moje psy albo po powrocie leza w jednym miejscu jak obeschną to odkurzam, albo suszarkę biorę i cały syf z nich wylatuje ... no i tez odkurzam :) Ja mam w domu jednego takiego ADHD, ale moim zdaniem to nie do końca jest charakter dobry dla Barbeta, bo z takim psem praca to koszmar, bo go wszystko rozprasza, naprawdę wszystko Ten pies powinien być pogodny, nawet może być bardzo, ale tez powinien "włączyć luz" i potrafić sie skoncentrować. I ja taki typ preferuję :) A wierciłapa, bo jak wypełnialiśmy wniosek to nasz Argo co się kładł to wstawał bo mu niewygodnie i zmieniał miejsce. Sam nie wiedział co ma ze sobą zrobić i tak powstała Wierciłapa ( w logo hodowli to tez podobizna Argo) Moje Barbety, też nie zawsze maja cały harmonogram wydarzeń zapewniony aktywnie, czasem po prostu maja krótkie spacery i nic im nie jest. Domu nie niszczą. Rodziny moich szczeniaków tez to ludzie pracujący, a dają radę :)[/QUOTE] oj, chyba będziesz mnie teraz miała na głowie przez długi czas, bo mi się te barbety bardzo spodobały :cool3: ciekawe, czy mój wredny pies rezydent zaakceptowałby szybko taką wesołą kulkę ;) no ale to odległe plany, choć tż też całkiem przychylnym okiem spojrzał na te kudłacze. co do pudli, to nie pytajcie :razz:
  5. ale fajna zabawa z małpką :loveu: i ten psychiczny wzrok nakręconego psa, skądś to znam :D
  6. [quote name='Talia']Ja czasem idę z psem dość wyjściowo ubrana, ale to dlatego, ze z Tiną łażę dosłownie wszędzie. Do centrum, ogródka piwnego na starówce, na rodzinne imprezy. Zdarzało mi się nawet na szpilkach i w sukience ;) Ale tak ogólnie to jak żul, w starej koszuli, spodenkach zakrywających pół dupy lub dresach z dziurką, z olejkiem macadamia na włosach i niedopiętych butach. Ale i tak najbardziej lubię zimową stylówe jak zakładam jeansy na piżamkę i mi bokami wychodzi. Za to teraz jak mieszkam w domku jednorodzinnym u TŻ to już wszyscy sąsiedzi zapoznali się z moim tyłkiem, bo co jak co ale ze szczeniakiem na siku w ogrodzie nie chce mi się ubierać. Gacie i koszulka wystarczą :diabloti: Ale wygląd jak wygląd, gorzej jak jeszcze żwaczami śmierdzimy :evil_lol:[/QUOTE] oooo to to, u mnie identyko :D też wyłażę z olejem na włosach, co sobie myślą przechodnie,to wolę nie wiedzieć:D i piżama pod jeansami :grin: widzę patent wszędzie ten sam :grin: ewentualnie jak na krótki, to spodnie od piżamy + puchowa kurtka :grin: a to jest przesłodkie: [url]http://img31.otofotki.pl/obrazki/dl801_WP_20140723_028.jpg[/url] , kocham jak pies tak leży :D :loveu:
  7. Pani Profesor

    dubel

    z nazwami alkoholowymi niezła opcja, bo jeszcze duuuuuużo imion zostaje na poczet następnych tymczasów :eviltong:
  8. [quote name='gryf80']miałam do czynienia przez 20 min z jednym barbetem-wiem jedno ten pies ma adhd do potęgi "n"-tej,nie usiedział ani chwili(juz wiem dlaczego"rosiczkowa"hodowla nosi nazwę "wierciłapa"),ale bardzo wesoły pies-ogon merdający maxymalnie,całym zadkiem,mimo że mnie nie znał...[/QUOTE] radocha jest na plus, ja uwielbiam takie włazidupy i zaczepiacze kochające cały świat, a odnośnie adhd to tego się właśnie obawiam - pudel potrafi odpuścić w razie wu, nie wiem czy barbet nie zmizernieje podczas zapracowanego tygodnia, gdzie spacery będą reglamentowane...
  9. Pani Profesor

    Barf

    a to nie jest czasem tak, że wilk wyrywa co dopadnie? może jestem ignorantką, ale wszelkie dokumenty o wilkach jakie widziałam wskazują raczej na pewną..losowość, mówię o tym, jak dopada wataha - wydaje się trochę, że rwą na oślep, szczególnie jeśli jest ich dużo przy jednym 'korycie'.
  10. ...a co,zwyczajowo się stroisz w szpilki na pole z psem? :grin: ja to losowo, nieraz jak menel w dresach i najgorszych szmatach, z tłustym łbem i bez makijażu, nieraz cywilizowanie, ale zwyczajnie - najgorzej się czuję, jak skądś wracam i nie zdążę się przebrać, a chcę szybko lecieć z Patem na fizjo - idzie wtedy taka paniusia nad zalewem w koturnach i koszuli, a obok pieseczek ryje mordą w krzakach :cool3:, zawsze czuję się jak idiotka i nie rozumiem, dlaczego niektóre babki się stroją na spacery z psami, a widuję to dość często :cool3: a zabawa z reklamówką mistrz, Patryk kiedyś podczas głupawy pt. "biegam w kółko" zauważył czarny worek rozdarty i powiewający na krzaku, taki zaczepiony sobie łopotał - matko jedyna co się działo, padaliśmy ze śmiechu, bo Pat najpierw na to szczekał, próbował upolować, zakradał się a jak worek się ruszył - SRRRRRRRRRRRUUUU ogon pod siebie i zwiewa :grin: tak samo kiedyś zobaczył na wsi strachy na wróble.. ale były spazmy :grin: mój chłop skwitował, że zawsze się zastanawiał jakim cudem ptaki mogą być tak durne, że się nabierają na szmaty na kiju, a tymczasem okazało się, że nawet mądrzejszy zwierz się nabrał i wystraszył :eviltong:
  11. kurczę, Instant mi wysłała na priv kupę fotek i informacji, czytam tak i czytam blogi o barbetach... 3x bardziej mi się podobają, niż pudle :cool3: no ale wszystko jest kwestią zapoznania się z takim pieskiem, wtedy wszystko rozstrzygnę. wyobrażam sobie tylko te kilogramy syfu przynoszone na barbeciej sierści, tutaj zdecydowanie wygrywa pudel, który nie wygląda tragicznie ostrzyżony na krótko,u barbeta to jakoś mizernie wygląda, jak nie ma sierści. nie znam charakteru,ale jeśli okażą się takie, jak chcę, to chyba mam drugą rasę na liście :cool3: a jeszcze pytanie techniczne, coby nie walnąć gafy - jak się wymawia BARBET? tak jak w pisowni, czy barbee po francusku? :cool3:
  12. ten z dredami - wg. mnie koszmarnie, ale ze zdjęć, które wrzuciłaś, z wystawowych fryzur puppy clip mi się podoba :) nie przepadam za wygolonym ciałkiem i pomponami, ale to pewnie do przeskoczenia, w końcu zakocham się w tym psie jak już go wezmę ;) mojego ze schronu też uznałam za "nieciekawego", a teraz patrzę na niego z innej strony i wszelkie podobne do niego psy uznaję za śliczne ;) pomponowa fryzura wydaje mi się tak dziwaczna i przesadna, że średnio bym się czuła z taką kukłą na ulicy :evil_lol:, no ale jak mówię - kariera wystawowa to dalszy plan i nie mam parcia, bardziej jako forma rozrywki, jeśli mi się trafi wystawowy, ładny zwierz. ważniejsze jest pudlowy mózg i charakter ;)
  13. Pani Profesor

    Barf

    tak naprawdę w 100% barfowa dieta powinna obejmować kawał sarny, dzika, królika nieoprawiony ze skóry, żeby pies sam sobie oprawił, ponadto warzywa i roślinki powinny być zgniłe żeby odtworzyć żołądek, a z owoców i warzyw podawać jagódki i agrest, czyli to, do czego piesek w naturze sięgnąłby na krzaku :diabloti: nie wiem, czy są ludzie, którzy tak karmią (kawał zwierza z futrem), ale ja uważam, że skoro to pies - czyli "nie-do-końca-wilk", to powinien mieć dietę "nie-do-końca-naturalną", a przynajmniej [I]może [/I]taką mieć. nie chodzi, rzecz jasna, o podawanie makaronu czy ryżu bez stołku (choć mój Pat dostał kleik z marchewką na sraczkę, pomogło), ale równie dobrze można powiedzieć, że wilk w naturze nie ma opieki medycznej, a ów kleik potraktować jako lekarstwo czyli "fanaberię" która tak naprawdę diety nie psuje. to samo smaczki - trudno mi nosić pokrojone mięso na każdy spacer i mieć taki smak zawsze przy sobie przy nauce, to po prostu niehigieniczne taszczyć mięsko w upał w saszetce, dlatego daję smaczki "sztuczne", ew. marchewkę.
  14. w martwym ptaku.... :D 15kg to sporo na szczylka, będzie wielkości labka wg. mnie jak dorośnie :) mój niby-sznup waży 13kg jako dorosły ;)
  15. no i na tą chwilę przekonałyście mnie do pudla :diabloti: muszę się koniecznie ustawić z pudlarzami i poznać osobiście kilka egzemplarzy, kusi mnie ten ich umysł w połączeniu z łagodnością, a wygląd się jakoś zaakceptuje :evil_lol: jeszcze tylko przebrnąć przez fakt, że na wystawy musi być wystrzyżony na durnia i pozamiatane ;) poinformuję tż-ta o swoich planach zawczasu, żeby się przyzwyczaił psychicznie z czym będzie wyłaził na spacery :diabloti:
  16. ja ostatnio na osiedlu spotkałam panią 40 lat z haszczanką, taką mocno przerośniętą - drałowała do mojego psa, ale Pat jakoś wyjątkowo dobrze się zachowywał, lubi suki husky bo ma jedną przyjaciółkę w tym typie i resztę z marszu lubi, o ile się nie zachowują agresywnie. ciągnął mnie również, szarpnęłam go (niekoniecznie babka sobie życzy spotkania), kazałam równać, a haszczanka ciągnie biedną kobitę po całym trawniku. Pat w 100% pozytywny, wiedziałam, że będzie znajomość ale krzyczę do babki: "pani ją trzyma!", na co babeczka odkrzykuje "nie nie,to suka!"... i w tym momencie pani zalicza sromotną glebę :diabloti: , papieros wypada z ręki, babeczka leży jak długa, smycz puściła oczywiście, suka do nas doleciała ale w 100% łagodne zapoznanie. dodałam zbierając ją z ziemi, że właśnie po to kazałam jej trzymać sucz :diabloti: była na flexi i parcianej, luźnej obroży, poinstruowałam, że może zaciskowa, może łańcuszek i wywalić tą plastikową smycz w cholerę, babeczka się zebrała z ziemi i rzekła: "Molly, ty franco" :diabloti:
  17. [url]http://midwestlabradoodle.com/wp-content/uploads/2012/03/Aussie-Labradoodles-Buddy-@-Midwest-Labradoodle-Australian-Labradoodle-Red-Breeder.jpg[/url] - patrząc na tę fotę, doodle wg. mnie wali na głowę pudla wizualnie :cool3: pudle mają taką dziwną, patykowatą budowę, zdecydowanie wolałabym mocno zarośniętego ;)
  18. [quote name='evel']Odetkałam nieco skrzynkę :oops: Też nie rozumiem celu powstania doodli, skoro pudle same w sobie są naprawdę inteligentne i podatne na szkolenie.[/QUOTE] może komuś brakowało labkowego taranowania i mocy pocisku balistycznego :eviltong: ja tam lubię labki, ale na odległość, jeszcze nigdy nie wyszłam bez szwanku z zabawy z labkiem - albo brudna, albo podrapana, zawsze ośliniona, wycałowana i przewrócona.
  19. ksiądz po kolędzie nie wziął kasy... a to ignorant :diabloti: w ramach zaśmiecania wątku opowiem anegdotkę o mojej starszej, lekko sfiksowanej ciotce. jest kościelna na maxa, ale od tej dziwnej strony, czyli niby Rydzyk, niby wartości, a poszydzić z proboszcza - czemu nie :diabloti: ma dużo kasy i cała rodzina o tym wie, proboszcz przyszedł, pogadał i ciotka mówi teatralnie, że zostało jej tylko tyle do końca miesiąca (i tu wysypuje z portfela 30zł i garść dziadów), co było oczywiście nieprawdą, ciotka żyje grubo ponad stan ;) płaczliwym głosem opowiedziała, że ma taką biedę, wnuki okradają (z tymi wnukami zaśmiewaliśmy się w głos z opowieści :diabloti:) i co zrobił księżulo? powiedział "to niech to pani sobie zostawi", zgarnął 3 dychy a drobniaki odłożył na stół :grin: ciotka nie była z siebie nigdy tak zadowolona, że jej się udało wywinąć taki demaskatorski numer :eviltong: dodam, że tenże proboszcz nie udzielił mojej mamie (raz na ruski rok w kościele) rozgrzeszenia na pogrzebie babci, bo raczyła go zorganizować w innym niż przykościelnym domu pogrzebowym :angryy: ale się dymiło jak to usłyszałam :evil_lol:
  20. [quote name='Hanako'] tyle że twój początkowy opis kojarzył mi się raczej z łagodnym owczarkiem, a tu nagle szukamy łagodnych astów :diabloti:[/QUOTE] ja nie szukam asta jako odbicia tych cech, które opisałam ;) asty kocham miłością absolutnie niezależną, ale wiem, że to chyba pies nie dla mnie. nie teraz, nie w najbliższych latach, "może kiedyś". zwyczajnie bym się bała, że z nim nie podołam jeśli włączy mu się lampeczka na psy. [quote name='Instant']W celu kontrolowania ilości hodowlanych egzemplarzy. Tak, żeby zdolne do rozmnażania egzemplarze zostały 'u swoich' i nikt się nie wyłamał z określonego nurtu, przede wszystkim cenowego. I tak - teraz już większość (o ile nie wszystkie) mioty to doodle x doodle. A tak wracając do barbetów, to to są piekielnie inteligentne bestie i poszukanie w linii aporterów a nie tropowców pewnie skutkowałoby w bardzo fajnym psie. Tylko wiadomo, że jest futro, o które trzeba dbać, zajmować czymś łepetynę i przygotować się na to, że jest spora szansa na to, że pies będzie baaaardzo wodolubny.[/QUOTE] barbet wydaje się być ciekawy, ale przeraża mnie łowność, jak mi się trafi egzemplarz wybitnie potrzebujący ruchu, to możemy polegnąć;) [quote name='evel']Też mam pudla królewskiego na mojej liście "na kiedyś", ale zdecydowanie będzie wyglądał tak: [URL]http://fc08.deviantart.net/fs28/f/2009/240/8/1/Black_Standard_Poodle_03_by_FantasyStock.jpg[/URL] :loveu: Z hodowlami w PL ogólnie ciężko - zwłaszcza jeśli chodzi o pudle duże. Można się nieźle naciąć, ale gdybyś myślała na poważnie to z czystym sumieniem mam do polecenia ekstra hodowlę - może na pw, żeby nie było, że reklamuję czy coś :) A kolor jakiś konkretny Cię interesuje czy raczej stawiasz na charakter?[/QUOTE] dawaj hodowlę, już teraz zacznę obserwować. ten ze zdjęcia też jest ostrzyżony fajnie, jeśli chodzi o kolor to nie przepadam za morelą, reszta ok, ale oczywiście bardziej mi zależy na charakterze. dawaj hodowlę, już zacznę się wczytywać ;) choć to plan baaaardzo odległy. [quote name='puchu']Idealnie pasuje owczarek australijski. Proste w obsłudze (czasami mam wrażenie, że wręcz "tłuczkowate" ;)), plącze się pod nogami, chętnie się bawi i uczy, do otoczenia pozytywne (zwłaszcza showy). Królują we frisbee, co raz częściej widzi się je w agility i posłuszeństwie. Myślałaś nad rodezjanem? Te które poznałam fizycznie nie do zajechania, dość nastawione na człowieka, a do otoczenia były obojętne.[/QUOTE] rodezjan raczej odpada, to jednak twardsze psy, mam wrażenie, że nieco oschłe. aussie super, choć nie wiem,czy nie ma zbyt 'borderowego' charakteru, wiecie - ja nie będę z tym psem agilitować codziennie :cool3:, mój ma dużą dawkę ruchu teraz non-stop, ale są dni (baa, tygodnie...), że wyłazi na półgodzinówki max. nie roznosi domu, drugi też chciałabym, żeby się nie męczył i przesypiał ;) a nie wiem jak to jest u aussie. kurde, wizualnie podobają mi się wszystkie rasy prócz walijczyka, foksa, krótkonożnych terrierów i właśnie pudla :diabloti: muszę szybko się zakumplować z jakimś i przepaść na amen :cool3: bo im więcej czytam, tym bardziej widzę, że to pies dla mnie. a jak z rozmiarami u pudli? domyślam się, że toye są bardziej lękliwe (z obserwacji), a jest różnica między dużym a średniakiem jakaś kolosalna? chodzi o zachowanie.
  21. sterylka labradoodle w celu...? ta rasa jest 'hybrydą' i powstaje zawsze jako mix labka i pudla, nie ma hodowli doodli z doodli? po cóż ta sterylka? nie znam tematu, ani takowego zwierza tym bardziej ;) w labkach irytuje mnie czołgowatość, oczywiście lubię tę rasę i znam wiele, wszystkie identyko ;) ale nie wiem, czy bym chciała takiego psa. trochę zbyt syfiasty jak dla mnie :diabloti:, ogólnie retrievery bardzo lubię (flaty :loveu:), ale chyba bardziej u kogoś. tż mnie zabije jak oznajmię, że JUŻ szukam rasy drugiego zwierza, a jak poinformuję, że to być może będzie pudel... :mad::evil_lol: na razie rozważam właśnie pudla i dodałam pulika, ale tego drugiego muszę poznać osobiście, najlepiej kilka sztuk ;) i pytanie z cyklu 'idiotka' - czy wiecie coś o hodowlach astów, w których stawia się nacisk na wyjałowienie z głównej cechy tychże zwierzątek czyli szeroko rozumianej bojowości do innych psów? wiem, że to 'wbrew rasie', ale co ja poradzę, że ast to dla mnie ideał :placz:, z wyłączeniem tej cechy, do której zostały stworzone... ogólnie jeśli nie pudel albo inna rasa,to trafi do nas ast z DT, sprawdzony i koniecznie łagodny. niech będzie, że 'wybrakowany', ale takiego właśnie chcę :diabloti:
  22. wg. mnie trzeba, ja opitoliłam swojego sznupowatego na łyso a i tak go przejeżdżam rękawicą, martwy naskórek i sierść jednak leci i się sypie, rękawicą można pomóc ;) a poza tym pudel chyba trochę więcej zgarnie w sierści np. piasku przez to, że ma taką kręconą strukturę. może się mylę, to tak na logikę.
  23. oho, może jednak pulik będzie lepszy? :cool3: muszę się zgadać z kimś z Krk, kto takowego stwora posiada, widziałam panią w moich rejonach no ale minęłam i tyle, a fajnie by było poznać. w pudlach rajcuje mnie to, że są jedną z inteligentniejszych ras, czuję, że fajnie by mi się takiego psa uczyło :D
  24. a w sierpniu mnie już nie ma :< wyskakuję stąd chyba 3-go, także szkoda, bo poznałabym Lilo, przefajna szczeniorka :loveu:
  25. ale w Ciebie zapatrzony :loveu: zazdroszczę, u nas taki kontakt jest tylko za żarcie, bo Pat za piłkę owszem - zrobi wszystko - ale wyłącza mu się mózg, myli komendy i jest po prostu zafiksowany, jak skakaliśmy po torze z Biedrony (:cool3:) to za piłkę nie ogarniał i się stresował, trzeba było smaczkować :D
×
×
  • Create New...