Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. w ramach offtopowej ciekawostki dotyczącej 'dziewczynki, która chciała mieć kucyka' z wczoraj: [url]https://www.facebook.com/events/405149076284586/?fref=tck[/url] karma, bjacz
  2. [quote name='Angi']nie wiem, gdzie jeździsz że kibel za 15 złotych :evil_lol: Ja mam jeszcze ulgowe :grins: Ja na wystawę zawsze biorę własne picie + jedzenie które i tak rzadko zjadam bo żyję wystawą :lol: Fajnie by było sobie pojeździć z psem na wystawy, nowe znajomości itp... [B]Ale trzeba mieć psa który się nada... :/ [/B] Sędzia to Włoch ;)[/QUOTE] no, np. rasowego... :roll: i lubiącego inne zwierzęta... kurde, znajdźcie mi wystawę kundelków, ale nie charytatywną, gdzie wygra najmłodsze dziecko, tylko taką z prawdziwego zdarzenia :diabloti: a jak nie,to sama zorganizuję i będzie grupa pierwsza - sznupowate, grupa druga - ON-kowate beczki na szpilkach, trzecia - "yorki z pseudo" i tak dalej :loveu: [quote name='Majkowska']Też wysłałam maila do Tozu z prośbą o przyjrzenie się tej sprawie. I uważam że każdy kto ma choć trochę serca powinien tak zrobić. Niestety często ludzie tylko piszą że zgłaszają. Ja nie żartuję.[/QUOTE] ja już wczoraj się wypowiedziałam na ten temat w którymś tam wątku (chyba o chamstwie psiarzy) i... [quote name='Angi']pies rano został odebrany. [URL]https://www.facebook.com/events/405149076284586/?fref=tck[/URL][/QUOTE] ...BARDZO się cieszę, że była interwencja. małolata pewnie ryczy teraz, ale trudno - może następnym razem się kilka razy zastanowi, chociaż pewnie jeśli była interwa, a starzy są pieniaczami, to 'na złość światu' gówniara dostanie teraz yorusia albo inne zwierzę... nie zmienia to faktu, że cieszę się, jeśli teraz ryczy i biadoli - karma. 15 lat to nie dziecko, niektórzy w tym wieku to całkiem dojrzałe dzieciaki, ogarniające rzeczywistość lepiej, niż niejeden 10 lat starszy (np. ja :diabloti:) a czy psu to się opłaci - na pewno. to dość 'burzliwa' sprawa, piesek śmieszny, pewnie znajdzie dom.
  3. ej, rzućcie przepis na te ciastka, to i ja upiekę:D bo lubię stać przy garach, Pat i tak nie skorzysta, bo nie może (chyba że sobie ukradnie...:roll:) jak tam młoda?
  4. urazy mechaniczne to chyba loteria, bo zależy to od temperamentu i 'szaleństwa' zwierza - mój kudłacz wraca z krzaków z rozbitym ryjem, oderwanym opuszkiem, pocięty, podrapany i zakrwawiony bardzo często :loveu: już przywykłam, zestaw pierwszej psiej pomocy zawsze w pogotowiu. jak leci po piłkę, to po trupach (czytaj - po suchych kijach, kolczastych krzakach, albo mordą po asfalcie). kilometrowy sus w 'nieznane' to też nic takiego - a że beton, krzaki... niewaaaażne, piłka się odbiła!:D labrador TŻ-ta z kolei wpieprzył się z impetem w ognisko, z którego nie dość, że wcale tak szybko nie miał zamiaru się wygrzebać, to na dodatek NIC sobie nie zrobił z oparzonej konkretnie łapy i poszedł biegać dalej, zanim go dorwali i 'unieruchomili'. jakby mi się trafił taki chart-kamikadze jak mój Pat, to bym go nie wypuszczała z domu :diabloti:
  5. ale to nie do końca pewne, bo w pon. mam znowu kolosa z hiszpańskiego, bo ostatnio gość nie przyszedł... :D i dobrze, bo gówno umiałam - teraz muszę wkuć :cool3: a sobotę mam zawaloną, więc zostaje niedziela... zobaczymy, czy pójdę, dam znać oczywiście :)
  6. uwaga uwaga, chyba nie mam nalotu teściów, więc spacer w Pychowicach nadal pozostaje jako wstępnie-aktualny :cool3:
  7. [quote name='Majkowska']spróbuję się postarać. Choć dzis zaczęłam rozmowę z tż co myśli jakbyśmy tak zostawili Kinię babi i zrobili sobie jeden dzień wyjazdu... TŻ wyraźnie się zainteresował, ale jak powiedziałam że wystawa to od razu zmienil zdanie że absolutnie nigdzie nie jedziemy... No cóż, chyba zastąpię sobie kimś tżta ([B]widzę w tej roli doskonale PP[/B]) i pojadę opuszczając rodzinę na cały jeden długi dzień ;) A muszę się pochwalić - zrobiłam dziś wege-smalec wg przepisu który podała motyleqq. Kurcze nie wiedziałam że można prawdziwy smalec bez mięsa zrobić. Trochę zmaściłam przepis, ale ogólnie wyszedł dobry, juz cała miseczka wchłonięta. Napewno nie ostatni raz go robię.[/QUOTE] nic mi o tym nie wiadomo :D [quote name='Maghda']Rozumiem, szkoda! :( Ale myślę, że będziemy w przyszłości tego typu spacery jeszcze organizować, więc ja albo Ewa poinformujemy Was :)[/QUOTE] pewnie, pisz, bo to wyjątkowa sytuacja, ja byłam napalona na ten spacer, no ale pewnie kiszka :(
  8. ja nie mogę, Magda :placz: mam nalot rodziców TŻ-ta i wiesz, spotkanka, obiadki, bleble... nie wyrwę się na pół niedzieli nijak :diabloti:
  9. [quote name='Amber']Nie śmieszy tylko żal dupę ściska, że przez niespełnione ambicje cierpi pies. Choć DOBRA, TROCHĘ też śmieszy :diabloti: To przybiera wiele form, od łagodniejszych np. robienie z kundelka piczbula na siłę, po np. sprzedaż psa na Allegro bo się nie sprawdził w sporcie. Tak, form wiele, ale problem niedowartościowania ten sam.[/QUOTE] ja tam w pierwszej kolejności widzę te 'cierpi pies', a dopiero dalej 'ambicje' + to photoblog gówniary, więc kwestia zerowej wrażliwości/ niespełnionej zachcianki, a nie 'ambicji' jak dla mnie.
  10. [quote name='Vectra']a co mam się ciąć , bo ktoś jest debilem ?[/QUOTE] nie, po prostu opublikowałaś w zabawnym tonie i myślałam, że to jakieś jajca z psa, a tu laska rzeczywiście ciąga go jak konia przez płotki i prowadza w 'wędzidle', dla mnie to makabryczne, piszą tam w komentarzach o zgłoszeniach do TOZu, mam nadzieję, że się ktoś tym zajmie, bo jak tego wykończy, to następnego będzie trzymać w terrarium...
  11. [quote name='Vectra'][URL]http://www.photoblog.pl/kaska0022/161963206/mrrr.html[/URL] ihahahaha :grins:[/QUOTE] Was to śmieszy...? ja jak to widzę, to mam ochotę zapakować gówniarze kawał blachy w gębę i niech sama tak biega po wiosce i skacze przez płotki...
  12. nigdy w życiu nie miałam aparatu z obiektywem, a szkoda :eviltong: już usunę zaraz bazarek, porozsyłam te PW nieszczęsne, nie mam na nic czasu od paru dni...
  13. tak, potwierdzam :cool3: Waldemar szedł z jednym uchem do góry, więc z profilu wyglądał jak dog niemiecki :cool3: i potwierdzam również, że nic sobie z tego nie robił :cool3:
  14. a ja będę Was podpatrywać zza komputerka, bo mnie z moją wszą wygonią z wystawy :eviltong:
  15. w sensie 'list ekonomiczny'? proponowałabym list ekonomiczny chociaż polecony, wtedy masz potwierdzenie nadania i tak łatwo nie zaginie... to różnica pewnie max 2zł, jutro rozsyłam Wam info i czekam na przelewy, bo dziś znów nie zdążyłam..
  16. tak, dobrze piszecie, ciotki, odnośnie tego łamania, bo mój TŻ miał różne 'przejścia' z Patrykiem (typu TŻ go wziął za fraki, Pat się odgryzł, to TŻ go na ziemię, Pat warczał, to TŻ go przygniatał i ogólnie wyglądało to koszmarnie, jak takie durne siłowanie się z psem), ale fakt faktem - to jego bardziej słucha ode mnie w kwestii posłuszeństwa :roll: ze mną lepiej idą sztuczki i 'rozrywki', ale jak ja huknę, to jest często o dupę rozbić, a jeśli już TŻ huknie, to pies skulony wpół. najlepsze jest to, że i tak bardziej go 'lubi' niż mnie, tj. pierwszego wita, jeśli oboje wracamy, a jeżeli jedno z nas mówi 'chodź' a drugie 'stój', to posłucha tego, co mówi TŻ :roll: ma przed nim większy respekt, bardziej się go boi, niż mnie, a jednocześnie bardziej go lubi :roll: nie wyobrażam sobie zatem, że jakiś pan szkoleniowiec mi złamie Patryka, tym bardziej, że on ma tendencję do słuchania się obcych ludzi - tak, dobrze widzicie :D ktoś obcy = atrakcja + będę grzeczny, 'nowej' osobie aportuje piłkę pod nogi i ogólnie wkupuje się w łaski, więc taki treser byłby zachwycony pracą z nim. ja w domu będę mogła się wypchać... :D tak coś obstawiam...
  17. mi się taki kaganiec też podoba, bo może z daleka psiarze uznają, że wygląda na posranego w tej 'masce hannibala' i nie będę musiała się tłumaczyć z wyskoków i darcia japy, 'przecież ma straszny kaganiec, widać' :D kiedy, Majkowska, idziemy na Błonia do zoologa mierzyć namordniki dla naszych wszy? Bo dalej nie wiem, czy fizjolog, czy taki hannibal :roll:
  18. :D :D :D jak ja przychodzę do TŻ-ta z zamiarem 'mizianka znienacka', to wylatuje mi z 'co chcesz?' albo 'nie, nie zgadzam się',zanim cokolwiek powiem :D nic za darmo nie ma :diabloti: a jak będzie się tak ocierał znowu, to powiedz, że ciocia mu da Fiprex... :D
  19. hahahahaha :D heloł! :D
  20. [quote name='Majkowska']Szarpanie różnie na psy podziałać może : np Amor szarpany rozjuszał się jeszcze bardziej, łapał mnie za ręce itd, a Waldek szarpnięty czuje się ciężko pobity i idzie przy mnie przykulony. Pat wydaje mi się psem na tyle wypośrodkowanym i wpatrzonym w Ciebie że z nim wystarczy tylko żelazna konsenwencja. A Ty faktycznie mu trochę odpuszczasz, za dużo komentujesz co robi, uśmiechasz się do ludzi, obserwujesz drugiego psa ,a za mało działasz w tym momencie kiedy trzeba zareagować ( teraz się na mnie śmiertelnie pewnie obrazisz i nigdy już ze mną na spacer nie pójdziesz :placz:). Obserwuję was z boku, więc mogę spojrzeć na to obiektywnie. Ze mnie szkoleniowiec jak z tej d.... trąba, ale już kilka razy widziałam że natychmiast zareagowałaś i Pat wyczuł że teraz nie przelewki i trzeba odpuścić. To jest wg mnie tylko kwestia co Ty mu przekażesz, a i Ty przekazać umiesz i pies umie to zrozumieć :)[/QUOTE] Ty chyba oszalałaś, że się obrażę:D ja przyjmuję wszystko na klatę, bo żaden ze mnie ekspert i część rzeczy robię instynktownie po prostu. Jeżeli jestem 'za miękka', to tylko dlatego, że wiem, że ten głupek lubi się odwinąć (może nie tak jak Amor, ale jak go złapię za wsiarz to mnie gryzie w obronie własnej, więc go nie łapię, bo się rozjusza jeszcze bardziej), stąd może to wyglądać łagodnie, ale uwierz, że się w środku gotuję :D a jeśli mówię do niego łagodnie,to go mniej nakręcam. Tak mi się zdaje. Przykład - darcie mordy w domu na dziwny odgłos z zewnątrz. Kiedy robiłam serenadę krzyków i uspokajania, to pies darł się jeszcze bardziej (pewnie czuł, że się stresuję, czyli w jego łebku oznaczało to 'intruz, intruz, mama też wrzeszczy'). Teraz jak burknie, to nic nie mówię - dwa, trzy szczeknięcia i jest cicho, chyba sobie uświadamia, że nic się nie dzieje. Jak się nie zamyka, to rzucam w niego kapciem :diabloti: co oczywiście mu nie sprawia bólu, ale rozprasza i wybija z transu - a wtedy się zamyka. Tak samo próbuję na spacerach - jak się nakręci na psa, to staram się nie spinać, tylko jeśli szarpnięcie nic nie da to odchodzę bez słowa, żeby go nie nakręcać. Efekty - gówno, jak widać :roll: TŻ z kolei go terroryzował (tzn. w Waszym mniemaniu pewnie to nie było jakieś straszne, ale miotnął nim na smyczy zawsze + ewentualnie przewalił do ziemi) i Pat się uspokajał, bo co miał zrobić innego - nie zmienia to faktu, że na kolejnego psa znowu wyrywał, więc to też nie podziałało jako metoda. Zarobił też nieraz klapsa w dupala i koniec końców efekt był taki, że psa minął gładko, ale przy następnym się 'resetował' i znowu to samo. Dodatkowo on za 'brutalne' metody się obraża i potem jest sfochowany cały dzień. [quote name='agutka']PP - warto wysłuchać porad ;) ja na klatę przyjmuję wszystko bo jeżeli pies nic się nie poprawia to tylko moja wina:eviltong: a z drugiej strony jedna drugiej doradza same mamy problem ;)[/QUOTE] ale to jest standard:D wymiana doświadczeń. ja mogę na kilku płaszczyznach doradzić z czystym sumieniem, a tutaj - klapa. [quote name='czi_czi']Ja bym pomyślała o szkoleniowcu :) serio, sama mam 2 psy, wcześniej miałam psy a jak trafił do mnie Oszołom to przeżyłam kryzys światopoglądowy. Miałam już psy z przeróżnymi jazdami, bo nigdy nie miałam zwierzaka od zupełnego malucha, wymizianego przez hodowcę, ale Oszłom bije je wszystkie na głowę :D w tym psie skupione są chyba wszystkie możliwe problemy jakie wykazują psy.... jest lękliwy, agresywny, ma fizia na punkcie zasobów, nie ma oporów przed ugryzieniem człowieka, psa czy innego zwierzaka, dużo szczeka i jest bardzo nieufny. Ale kocha mnie nad życie, pierwszy raz mam psa który jest jakiś tak...mocno ze mną związany, ciężko to opisać :) Myślałam że podołam sama wyprostowaniu tego kundla ale niestety :shake: zreszta 3 szkoleniowców po kolei rezygnowało, teraz czwarty się za niego zabrał i wreszcie są jakieś postępy. Przede wszystkim mnie musiał wyszkolić, bo okazało się że jednak nie umiem błyskawicznie skakać z jednej metody na drugą, a tu trzeba umieć odpowiednio balansować. Raz huknąć, innym razem zasypać smakołykami/głaskaniem, a jeszcze za innym ostro szarpnąć i od razu podrzucić pod nos parówkę. Dramat :D[/QUOTE] Ja szkoleniowca szukam od dawna, wszyscy tu polecani i tak wzbudzili we mnie wątpliwości po 'zasięgnięciu opinii', że tak powiem - naocznej. Jak trafi mi się klikacz-smakołykowiec, to może sobie wepchać wiadomo gdzie te smakołyki, kliker u Pata działa tylko na sztuczki - nie dałam rady mu wyklikać spokoju na spacerze :cool3: musiałabym chyba kliknąć cegłą o beton, żeby to usłyszał i wybił się z transu. Z kolei szkoleniowiec, który mi go 'złamie' to też nie metoda, bo ten burak naprawdę się zamyka w sobie po jakiejkolwiek 'przemocy' (specjalnie w cudzysłów, bo nie lejemy go, chodzi mi o szarpnięcie, skarcenie fizyczne, itd.) i mam na parę dni pozamiatane - wtedy mnie nie słucha, nie chce nawet usiąść na komendę i udaje, że nie słyszy, a jak się zdenerwuję i wrzasnę, to wysyła CS-y, odchyla łeb, podnosi łapę, a za cholerę nie wykona, co się od niego chce. Dajcie mi, błagam, kogoś konkretnego z Krakowa, kto: - nie leje psów i ich nie 'łamie', bo z Patryka potulnego baranka się nie zrobi, a łamanie go na każdym spacerze to nie metoda, - kogoś, kto nie będzie tłukł mi podstaw, bo na maile szkoleniowcy mi odpisywali takimi tekstami jak "nauka posłuszeństwa", "częste ćwiczenia" i tak dalej, jakbym ja tego nie robiła na co dzień :roll: to jest serio posłuszny pies (no, poza odwrotem za czymś ciekawym, ale to ćwiczę non stop i wraca troszkę się ociągając :diabloti:), ale przy odpowiedniej motywacji. za karę to mogę sobie wziąć drugiego takiego psa, a nie coś wskórać. Obrazi się, pójdzie do siebie, burknie i tyle go widziałam :D
  21. to samo - identycznie :D "siaaaaad" na cały regulator, to królewicz usiądzie z łaską, ale zaczyna ujadać na siedząco - w ostateczności uda mu się czasem nie wstać, ale to nie metoda :D dam radę go wybić z tropu, jeśli pokażę piłkę albo zainteresuje saszetką z chrupkami, ale wówczas jest to jakby 'nagradzanie' go za darcie ryja :roll:
  22. dobry wieczór, czy ma Pani sprzedać suchy chleb dla konia? :nonono2: [SIZE=1]uczę się, sory, dogo mi nie chcą odciąć :diabloti:[/SIZE]
  23. jak nie dopuścicie do walenia koopy w ogródku, tylko szybko wyjdziecie z nią za ogrodzenie i pochwalicie solidnie głaskami i smakami (najlepiej dodać do tego komendę "kupka" jak skończy, mój Pat ją zna i wie, że jak rzucam "kupka" a jemu się chce, to ma ją zrobić tu i teraz, bo wracamy do domu :cool3:), wtedy suczydło powinno zapamiętać, że warto robić ją gdzieś dalej, niż w ogródku. w klatce ma być legowisko psiaka - poczytaj sobie o crate games, ja nie jestem ekspertką, bo sama jeszcze nie nabyłam klatki, ale tylko ze względów finansowych :cool3: bo mojemu bydlakowi się bardzo przyda. generalnie zasada jest taka - klatka = sanktuarium, miejsce gdzie pies żre i odpoczywa, ale musisz poczytać, żeby nie zepsuć klatki i nie zrobić z niej więzenia ani psiej przechowalni - tam ma się czuć jak w wygodnym azylku. a komendę do siebie trzeba tłuc ile wlezie - nie wiem jak to jest ze szczylem, bo nie miałam takiego na odchowie, ale dorosłego psa nauczyłam tak, że jak poszedł do siebie na komendę (a chwycił to szybko - paluch w stronę legowiska,stanowcza postawa i 'odprowadzanie' psa na miejsce) to dostawał coś ekstra. jak wylazł - procedura od nowa. trzeba się z tym pomęczyć, ale również uważać, żeby sucz się nie zapędziła i nie uznała tego za okazję do wyłudzania smaków. jak mój pies zajarzył, że dostaje coś, jak pójdzie na legowisko, to też wracał z powrotem, zwracał na siebie uwagę i ostentacyjnie lazł z powrotem :D jakby pokazywał - "patrz,poszedłem, daj coś". dostawał wtedy zlewkę całkowitą, a jak już poszedł-wrócił-poszedł-wrócił i wreszcie się położył zrezygnowany, to wędrowała nagroda do memłania. teraz już wie, że 'do siebie' oznacza 'do siebie i nie wracaj' :D obiad da się zjeść normalnie. nawet nieraz sam z siebie pójdzie, chociaż jak jest dużo ludzi to i tak dręczy czasam:diabloti: pokazuj szczylka! :D
  24. tak, potwierdzam - wątróbka u nas też przyniosła apokalipsę, lało się z doopy jak z kranu a pies nie wiedział co się dzieje i był przerażony... na szczęście krótko i na szczęście było deszczowo :roll: bo by mnie na osiedlu zabili za te osrane krzaczory...
  25. [quote name='agutka']bo jak korygujesz szarpaniem i pies się ogarnął to nie masz prawa popuścić mu i pozwolić na złe zachowanie ;) teraz to szarp do bólu i efektu nie zobaczysz :diabloti: ja popełniłam ten błąd i teraz to se poszarpać mogę ale włosy pod pachami ;) Patuś miał tarczycowe badania?[/QUOTE] a apropos szarpania - co masz na myśli? w sensie gdzie popełniłam błąd i gdzie mu 'popuściłam'? po szarpaniu był zawsze ochrzan, noga, krótka smycz i tak jest ciągle - nie rozumiem :cool3: nie pozwalam mu na złe zachowanie - jedynie kiedy muszę zapoznać psy, to po prostu pozwalam mu więcej razy podejść, ale i tak go karcę równo za wywalanie z mordą - po którymś razie mu się nudzi i wtedy podchodzi grzecznie, a potem jest nagroda w postaci dzikiej gonitwy z tym oto nowym kumplem... z resztą pocieszam się, że wcale nie jest taką mendą do szpiku kości, bo na koncie mam Neskę, którą polubił z marszu i sznaucerkę olbrzymkę sąsiada :D
×
×
  • Create New...