-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
haha, Sagat jak szczylek :loveu: a Leda faktycznie koksik :crazyeye: uwielbiam świnki :loveu:
-
nie lubi szkoleń, on lubi żreć :diabloti:, a szkolenia są przykrym obowiązkiem poprzedzającym ten proces :eviltong: i tak, Toska, o to mi właśnie chodzi, za cholerę nie mam pomysłu :roll: bo 'zasypywanie' krzaczka po sobie nie zdarza się po każdym siku i nie wiem jak go nakłonić do takiego ruchu.
-
a, jak już piszę, to spam na całego :diabloti: wzięłam się za uczenie go balansowania przedmiotów na nosie - są małe sukcesy, bo wcześniej wszystko, co wędrowało w kierunku mordy od razu łapał, albo przynajmniej wąchał, teraz wciskam mu komendę "nosek" i jest w miarę ok, 50/50, że utrzyma i patrząc w oczy czeka, aż mu to zdejmę, ale czasem się irytuje i po chwili zrzuca z pyska. gorzej, że ciężko zmienić mu obiekt, bo nakrętka od butelki już została rozpoznana jako 'coś do ćwiczeń', ale dziś chciałam położyć widelec :diabloti: i niestety ale obwąchiwał, podgryzał, a za cholerę nie dał położyć sobie na pysku. tak samo jest z "weź" - próbuję go nauczyć noszenia w pysku (żeby później 'posprzątał' po sobie, zaniósł torbę w pysku itd.), ale poza zabawką i piłką nie chciał za nic w świecie nic złapać - nauczyłam "weź" podając kapeć, no i kapeć bierze :diabloti:i nic poza tym, zakuł sobie na amen, że to i tylko to - nie idzie mi wydłużanie czasu przytrzymania w gębusi niestety :(
-
aha- jakby ktoś z Was miał sposób na nauczenie psa wycierania nóg (tzn. takiej pokazówy, wiadomo, że dokładnie nie wytrze :cool3:) o wycieraczkę, to poproszę - wiem, że muszę wywołać to zachowanie, ale on przebiera nóżkami tylko jak 'zakopuje' po sobie np. koopę (chodzi mi o te darcie w ziemi łapami), a samo wprowadzanie komendy po kupie nie podziała, bo nie zaczai nawet, za co dostał chrupka - będzie myślał że za samo załatwienie się, bo ciężko zaakcentować, że chodzi mi o przebieranie nogami. w innych sytuacjach tak nie przebiera nogami i za cholerę nie wiem, jak go nauczyć, a widziałam gdzieś na YT, że się da :cool3:
-
oczywiście, że nie :( przejrzałam zdjęcia u Ewy od Berka na blogu i mi smutno jak cholera, ale dziś dopiero tak naprawdę zasiadłam na dupie, kolos to wielki znak zapytania, może zaliczyłam :D za to w czwartek egzamin z ekonomii, nie mogę się doczekać :roll: a odnośnie trzepania, to on po kąpieli też reaguje na "trzepu" i w zasadzie nie wiem, czy to siła sugestii i czy nie otrzepałby się sam z siebie po tym, jak go zasłaniam ręcznikiem. z kładzeniem na łeb odpada, bo on wtedy się 'wstydzi' czyli zakłada łapę na nos, a jak mówię NIE to zakłada drugą :D i dalej kombinuje co ja od niego chcę. tego "wstydź się" uczyłam właśnie nalepką na łbie i myśli, że to o to chodzi - tak samo przy dmuchaniu w ucho :roll: normalnie jak w niego świstnę, to się trzepie momentalnie, a przy klikerze i chrupkach włączyło mu się "rób cyrk" i znalazł w łebku tylko to, że to robi się łapą... ...ale 3 razy się strzepał, więc jutro drugie podejście - muszę znaleźć coś bardziej łaskoczącego :diabloti: albo będę w niego pryskać wodą ze spryskiwacza, zobaczymy :D
-
zajebiście to mój TŻ go przedrzeźnia :diabloti: właśnie takim opowiadaniem z teatrzykiem, leżę ze śmiechu zawsze :D dziś zrobiłam sesyjkę z klikerem z Patem, uczę go sztuczki "trzepu" :diabloti: czyli otrzepywania się, na początek z samego łba się ucieszę - próbowałam mu dawać komendę, kiedy otrzepywał się sam z siebie, ale nie zajarzył, dłuuuugo już uczę i nic, nie może wyczuć, że chodzi mi o taki naturalny odruch. dziś posadziłam go i dmuchałam mu w ucho :diabloti:, niestety on nie ogarnął, że nie chodzi mi o szczekanie i darł mordę, aż się zmęczył (bo 'daj głos' nauczony został poprzez rozdrażnianie właśnie:D) ze 3 razy trzepnął łbem, ale to za mały wynik, żeby zajarzył - muszę mu kliknąć z 5-6 razy pod rząd, z taką ilością powtórzeń niestety jeszcze nie chwycił. poczekamy do jutra. najfajniejsze jest to, że kiedy przerobił wszystko po kolei (totalna litania, miksowanie komend w dwie naraz typu "leżę i się wstydzę" :D) to wstał i poleciał na posłanie :D mnie to strasznie bawi, co on musi mieć w głowie - "cholera, nie kojarzę tego hasła, może to o to jej chodzi?" i próbuje co tylko potrafi :D nieopodal leżał jego szarpak, jak już się całkiem poirytował, że nie dostaje chrupka,to mi przyniósł tę zabawkę, potem się na niej położył, wziął w gębę, podrzucił, a na końcu przyciągnął do siebie obiema łapami :D no po prostu kosmiczne kombinacje, uwielbiam, kiedy to robi, bo to znak, że w małym móżdżku coś trybi:D dodam, że ja wtedy nie robię nic - siedzę z klikerem jak posąg i czekam, aż się uspokoi, żeby mu dmuchnąć w ucho, ale on broni się przed naturalna reakcją i nie trzepie łbem, tylko kombinuje o co mogło mi chodzić. mój debil :loveu:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]zmierzchnica[/B], ta choinka... :diabloti: -
ojezu jaki prosiaczek :loveu: ona jest taka mocno różowa, czy to tylko na fotkach? Pat ma całe podwozie różowiutkie jak świnka, ale to właśnie przez skórę... dodam, że ponad miesięczne leczenie guzik dało :shake: teraz rozwalił łapę, więc nie był kąpany w tym tygodniu i nie da się wysiedzieć w jego towarzystwie... na dodatek ma jakąś czarną plamę na grzbiecie, skóra mu z tego złazi, są znowu strupki... ja już się poddaję :placz:, jak lek na tarczycę tego nie usunie, to wetka też rozkłada ręce, będzie trzeba znowu wziąć zeskrobinę i badać, co to za cholera, bo opakowanie Itraxu w takiej dawce, jaką dostawał, powinno zmieść grzybicę z powierzchni ziemi, a efektów tak naprawdę nie ma...
-
adhd-owiec w domu może być męczący - lab TŻ-ta właśnie się tak zachowuje, choć z wiekiem trochę mu mija, ale to jest generalnie tak - PAC PAC PAC ogonem po meblach - wpada czołg do pokoju - o, czyjaś buzia, poliżę - wooow, ale cię kocham!! co tam masz? daj. kocham cię kocham cię kocham cię!!! ....piłeczka...? :crazyeye: (ogon, ogon, ogon) ...i tak całą dobę :loveu:
-
ja właśnie Patowi bardziej ufam na osiedlu, niż 'w terenie', bo wokół bloków wiem, gdzie może mi nawiać, skąd może wyleźć sąsiad z psem i tak dalej :D nie jest ruchliwy - Pat jest mocno reaktywny, podkręcić go można do granic np. piłeczką, ale nie ma jakiegoś adhd bez powodu, nie lata po domu i się nie wierci bez potrzeby - w mieszkaniu jest raczej spokojny, ale można go nakręcić w moment. jest taki skrajny ;) - albo biega jak szalony, albo snuje się jak cień.
-
ale historia z tym błotem :D naprawdę pechowy piątek, w wielu wątkach jakieś ekscesy opowiadali :D
- 1417 replies
-
dam Ci jeszcze znać do końca, ale raczej bieda wstępnie :( chociaż będę RYCZEĆ że opuszczę! postaram się!
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
cześć, ciotki :D ale żałuję że mnie wczoraj nie było przy debacie o wypadkach, bo dziś czytałam wszystko jednym tchem i RYCZĘ ze śmiechu :D kocham takie historie :D dodam ofkors coś od siebie- moja koleżanka Izka (Majkowskiej znana) za dzieciaka napchała sobie rodzynek do nosa - jedną, drugą, czternastą... aż zaczęła się dusić i dopiero wtedy rodzice się skapnęli - tłukli ją w czambuł od tyłu, aż wykichała wszystko, bo dłubaniem dopchali jeszcze bardziej :D Iza za każdym razem tacza się ze śmiechu, jak to opowiada. moja mama za to ma w łuku brwiowym... kamyczek... :D jak miała z 5 lat, to kuzyni wzięli ją z dwóch stron 'pod pachy' i robili jej coś na modłę huśtawki, podskakiwała co któryś krok... wywaliła się na mazak, pękł łuk brwiowy, babcia prawie zemdlała, jak mama wróciła do domu z całą zakrwawioną buzią... a że lekarz jakoś źle wyczyścił ranę, to zaszyli jej kamyczek w brwi :diabloti: dodam, że nie ma blizny, za to kamyk jest całkiem wyczuwalny i to jest okropne :D mama w ogóle była niezły ancymonek, w przedszkolu koleżanka straszyła ją pająkiem w piaskownicy, a że mama ich nienawidzi (tak jak i ja), to zezłościła się, wzięła cegłówkę i miotnęła w koleżankę... urywając jej kawałek ucha :loveu: babkę znam osobiście, nadal są z mamą koleżankami, a ona ma nieco wybrakowany płatek ucha :D :D makabra! mój TŻ z kolei miał kolegę u babci na wsi, takiego 'kozaka', który gnębił młodsze dzieci... przylazł z lizakiem w buzi, zaczął zaczepiać TŻ-tową siostrę, to jak mu się mój chłop odwinął... tak dzieciakowi musieli chirurgicznie wyciągać patyczek od lizaka wbity w podniebienie... :D straszne! brrr, najgorsze jest to, że nikt nie miał AŻ TAKICH zamiarów, a wyszło jak wyszło... według takich historii, część z nas powinna dawno nie żyć :eviltong: ja zatrzasnęłam mamę na balkonie w -10 stopni mrozu... drzwi były takie, że można było je domknąć 'na wpych' od wewnątrz, miałam może z 4 lata... a do klamki oczywiście nie sięgałam :diabloti: -10 stopni, ojciec 953239562 kilometrów poza domem bez perspektyw powrotu przez kolejny tydzień, ja ryczę w chacie, a mama dostaje zapalenia płuc :diabloti: i to było 8 piętro :diabloti: wrzeszczała do sąsiadów tyle czasu, aż ktoś wreszcie usłyszał i zawołał ślusarza, który musiał włamać nam się do chaty, bo do drzwi też nie sięgałam:D ale śmiesznie! -
jak piszesz smsy, to nie wiem, gdzie leży mój telefon bo gdzieś torebkę walnęłam :D nie wiem, czy idę - nadal. teoretycznie nie zdążę, bo prawdopodobnie zostajemy na noc u znajomych (z psem) dzisiaj, a jutro jak wylazę i wrócę pod wieczór, to znowu się nie nauczę cholernego hiszpańskiego, więc wstępnie NIE idę :( ale jak coś się zmieni, to dam znać, bo szkoda strasznie...
-
jakby mi Pat uciekł, to bym oszalała - Majkowska miała tego przedsmak, jak nam nawiał na podejrzanie za długo... :D ewaal1982, znalazłam dziś fotki Patryka po goleniu, wrzucę Ci je jutro bo zaraz wychodzę- na tych jest MAKABRYCZNIE podobny do Twojego psa i autentycznie mogłabyś się wahać, jakbyś zobaczyła takie ogłoszenie :D, ale teraz nie zdążę już pozrzucać i pozmniejszać. z ciekawostek dodam, że dziś ciotka profesor zrobiła sobie w końcu pasemka :cool3: i nie wygląda już jak baba po szóstej ciąży pod rząd :cool3: mam doskonałą fryzjerkę do polecania w Krk, nareszcie :D w salonie nietanio, ale ja robiłam prywatnie i wtedy znośnie cenowo - efekt taki jak chciałam co do milimetra, włosy w stanie jak sprzed rozjaśniania, robi na super kosmetykach. jakby ktoś coś teges, to PW poproszę :cool3:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
dużo jest takich wypadków, ja sama wymieniłabym z 10 :diabloti: że ktoś powinien teoretycznie już nie siedzieć z nami, a jednak... :D mój były (a jednocześnie najlepszy przyjaciel :loveu:, tak, dobrze widzicie:D) jak miał ze 3 lata to miał w domu starą Franię... z niezabezpieczonym odpływem, robiło się pranie... i ten oto gość zaciągnął się solidnie z rurki chlustem mydlin z brudem... :diabloti: a kilka lat później wszedł do klatki razem z szybą z drzwi :diabloti: do tej pory ma jakiś drut w nadgarstku, bo go tak składali... ja byłam w ogóle koszmarnym dzieckiem, bo lubiłam sobie zeżreć coś niejadalnego (np. mrówki), wsadziłam też spinkę do kontaktu i mnie kopnęło :diabloti:, a mama mojego TŻ-ta zapomniała go odebrać z przedszkola, babki nie dopilnowały i wylazł w zimie sam na zewnątrz... :D :D :D czy to oznacza, że wszyscy rodzice są wyrodni? :cool3: -
a swoją drogą, to zawsze o tym myślałam - załóżmy, że mój pies zaginął, a okazuje się, że Ty go adoptowałaś np. pół roku temu :cool3: straszne, co? ja jak wzięłam Pata, to przejrzałam ogłoszenia typu 'zaginął w typie sznaucera', 'terrier zaginął' i tak dalej, ale nic nie znalazłam, a były przesłanki, że mógł być czyjś (dawał łapę i siadał, w schronie go nie uczyli). prawnie to jest mój pies, nawet jak ktoś się zgłosi (14-dniowa kwarantanna w schronie + umowa adopcyjna) i niby nikt nie może go już sobie wziąć, ale mimo wszystko - okropne uczucie :cool3: miał ktoś z Was taką akcję? że adoptował czyjegoś psa i były potem problemy?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Majkowska']Mam nadzieję, nie huknęła jakoś mocno bo właściwie głównie swoją siłą, ale i tak czuję się zupełnie beznadziejnie że takie coś się stało wogóle :( Ja z kolei, jak miałam kilka dni i wracali ze mną ze szpitala , to wysunęłam się z beciku i wypadłam na podłogę w windzie :D Tyle że chyba w związku z tym mam wystające żebro, ale [B]urazów "umysłowych" nie odniosłam...chyba :P[/B][/QUOTE] no i nareszcie wszystko jasne... :diabloti: żartuję, noooo :D mojej przyjaciółki rodzice 'zapomnieli' przewrócić ją na drugi bok podczas nocy, jak była mała i ma do teraz splaszczone ucho :diabloti: a ja przegryzłam zabawkę-butelkę dla dziecka wypełnioną jakąś cholerawiejaką cieczą imitującą mleko i miałam takie bóle brzucha, że matka do dziś ma dreszcze, jak to sobie przypomni :diabloti: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Może to będzie debilne porównanie (jak to ja), bo nie mam dzidzi, ale kiedy pies coś zeżarł (np. wacik nasączony zmywaczem), albo coś, przez co dostał uczulenia, a ja zostawiłam to z niedbalstwa (albo TŻ, na którego nie umiem wpłynąć z zostawianiem żarcia w kuchni, choć już jest w miarę, ale i tak po nim 'poprawiam' zawsze :cool3:) to też robiłam sobie wyrzuty, że jestem ostatnią ciotą i nie umiem zadbać o psa, a są przecież większe półmózgi, niż ja, a ich psy dożywają późnej starości, za to mój wykituje przez mój nieogar życiowy... jak zostawiłam wór żarcia i się napchał jak balon to też czekałam na skręt żołądka i opłakiwałam żywego psa :roll:... ...NO ALE...:cool3: ... jesteśmy tylko ludźmi :D a guz to nie tragedia, TŻ-ta ciotka (niewiele od nas starsza) ma dwie super córy, które przeżyły tyle upadków, że ciotka nauczyła się NIE REAGOWAĆ na zwykły plaskacz o podłogę, dzięki temu młodsza (teraz 3-latka) zamiast histerii po upadku i godzinnego ryku (choć nic się nie stało) wstaje, otrzepuje się, mówi "jestem głupek" i biega dalej (nikt nie wie, kto ją tego nauczył:D). także moja skromna rada - nie przejmować się, jeżeli nie ma jakichś wyraźnych przesłanek, że mogło coś się stać (typu upadek z dużej wysokości), ani nie wyrzucać sobie nieudolności :B-fly: [SIZE=1]...a od teściówki spieprzać czym prędzej, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie, prócz wrzodów żołądka i nerwicy :cool3:[/SIZE] -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
dzień śmierci (jakieś tam meksykańskie święto) i morderca :diabloti: -
ale ślicznota :loveu: faktycznie podobny do mojej mendy, identyko wyraz pyska i 'błysk' w oku :cool3: jak mój Pat był ogolony do skóry to był naprawdę podobny, więc być może charakterek też Ci się udzieli. Ale śliczny jest Baksio, poważnie :D
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
i cohones :diabloti: ja dorzuciłam jeszcze dia de los muertos i asassino :diabloti: ogląda się te strzelanki na granicy USA :diabloti: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
z resztą agutka, ja jestem leniwa jak diabli :D i gdyby nie to, że mam psa i obowiązki typu zlecenia, uczelnia i tak dalej, to mogłabym leżeć bebechem do góry 24 na dobę i jeszcze czuć się spełniona w nicnierobieniu :D także lenistwo nie przekreśla studiowania, nawet z całkiem dobrymi wynikami, o ile "się chce" :eviltong: mam kupę pracowitych mrówek na roku, które panikują, zarywają noce, kują jak durne, a później stres, obgryzione paznokcie, a i tak do indeksu 3.0... także często lenistwo nie ma nic do rzeczy :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='agutka']o matko hiszpański .. :/ poszłam kiedyś do szkoły fryzjerskiej i tam niestety był rosyjski..... dostałam dwa lacze na jednej lekcji i po dwóch tygodniach edukacji uciekłam do odzieżówki gdzie był tylko angielski :eviltong: niestety na studia byłam za leniwa i za tępa ;)[/QUOTE] ja Ci dam za tępa... :mad: rosyjskiego też się uczyłam, w liceum :D wspominam nieźle, bo to taki 'przyjazny' Polakom język, z Ruskim idzie się dogadać gdzieś np. na ulicy, więc nie jest najgorzej. miałam też 2 lata francuski na uczelni, z którego nie pamiętam NIC, bo wbijałam do łba z zaciśniętymi zębami - zdać, zaliczyć, do widzenia, ale dogadać się też w miarę idzie. [quote name='magdabroy']Ja pracowałam 3 lata w hiszpańskiej firmie i mam dość tego języka :eviltong:[/QUOTE] a mi się hiszpański najbardziej podoba ze wszystkich, których się uczyłam poza angielskim - jest banalnie prosty (porównując np. do francuskiego...) i dużo umiałam już tam idąc - wbrew pozorom :D mój lektor kazał powiedzieć coś po hiszpańsku, wszyscy - nie umiemy! ale po chwili zastanowienia... kurde... loco, manana, noche, vida, libro, hermano, hijo... i tak się posypały słówka z telenowel i filmów Tarantina :D dodać do tego prościutką gramatykę i git - jest język. mam tylko 60 godzin na szczęście, zdaję A1, także to totalny banał, NO ALE JEDNAK trzeba się nauczyć, samo nie wejdzie :cool3: uważam go jednak za relatywnie prosty język, nawet w porównaniu do angielskiego (choć znajomość tego drugiego ułatwia, bo są podobne zasady w gramatyce i niektóre słówka) -
Cześć, nowa ciotko :D pokazuj ten swój nowy nabytek natychmiast! jak trafił Ci się taki sam, jak mój, to nie wiem czy współczuć, czy się cieszyć, że nie tylko ja mam przekichane :diabloti: [SIZE=1](a tak serio,to poza byciem mendą, to bardzo fajny piesek, ja tylko tak paplam :D)[/SIZE]