Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. haha, Sagat jak szczylek :loveu: a Leda faktycznie koksik :crazyeye: uwielbiam świnki :loveu:
  2. nie lubi szkoleń, on lubi żreć :diabloti:, a szkolenia są przykrym obowiązkiem poprzedzającym ten proces :eviltong: i tak, Toska, o to mi właśnie chodzi, za cholerę nie mam pomysłu :roll: bo 'zasypywanie' krzaczka po sobie nie zdarza się po każdym siku i nie wiem jak go nakłonić do takiego ruchu.
  3. a, jak już piszę, to spam na całego :diabloti: wzięłam się za uczenie go balansowania przedmiotów na nosie - są małe sukcesy, bo wcześniej wszystko, co wędrowało w kierunku mordy od razu łapał, albo przynajmniej wąchał, teraz wciskam mu komendę "nosek" i jest w miarę ok, 50/50, że utrzyma i patrząc w oczy czeka, aż mu to zdejmę, ale czasem się irytuje i po chwili zrzuca z pyska. gorzej, że ciężko zmienić mu obiekt, bo nakrętka od butelki już została rozpoznana jako 'coś do ćwiczeń', ale dziś chciałam położyć widelec :diabloti: i niestety ale obwąchiwał, podgryzał, a za cholerę nie dał położyć sobie na pysku. tak samo jest z "weź" - próbuję go nauczyć noszenia w pysku (żeby później 'posprzątał' po sobie, zaniósł torbę w pysku itd.), ale poza zabawką i piłką nie chciał za nic w świecie nic złapać - nauczyłam "weź" podając kapeć, no i kapeć bierze :diabloti:i nic poza tym, zakuł sobie na amen, że to i tylko to - nie idzie mi wydłużanie czasu przytrzymania w gębusi niestety :(
  4. aha- jakby ktoś z Was miał sposób na nauczenie psa wycierania nóg (tzn. takiej pokazówy, wiadomo, że dokładnie nie wytrze :cool3:) o wycieraczkę, to poproszę - wiem, że muszę wywołać to zachowanie, ale on przebiera nóżkami tylko jak 'zakopuje' po sobie np. koopę (chodzi mi o te darcie w ziemi łapami), a samo wprowadzanie komendy po kupie nie podziała, bo nie zaczai nawet, za co dostał chrupka - będzie myślał że za samo załatwienie się, bo ciężko zaakcentować, że chodzi mi o przebieranie nogami. w innych sytuacjach tak nie przebiera nogami i za cholerę nie wiem, jak go nauczyć, a widziałam gdzieś na YT, że się da :cool3:
  5. oczywiście, że nie :( przejrzałam zdjęcia u Ewy od Berka na blogu i mi smutno jak cholera, ale dziś dopiero tak naprawdę zasiadłam na dupie, kolos to wielki znak zapytania, może zaliczyłam :D za to w czwartek egzamin z ekonomii, nie mogę się doczekać :roll: a odnośnie trzepania, to on po kąpieli też reaguje na "trzepu" i w zasadzie nie wiem, czy to siła sugestii i czy nie otrzepałby się sam z siebie po tym, jak go zasłaniam ręcznikiem. z kładzeniem na łeb odpada, bo on wtedy się 'wstydzi' czyli zakłada łapę na nos, a jak mówię NIE to zakłada drugą :D i dalej kombinuje co ja od niego chcę. tego "wstydź się" uczyłam właśnie nalepką na łbie i myśli, że to o to chodzi - tak samo przy dmuchaniu w ucho :roll: normalnie jak w niego świstnę, to się trzepie momentalnie, a przy klikerze i chrupkach włączyło mu się "rób cyrk" i znalazł w łebku tylko to, że to robi się łapą... ...ale 3 razy się strzepał, więc jutro drugie podejście - muszę znaleźć coś bardziej łaskoczącego :diabloti: albo będę w niego pryskać wodą ze spryskiwacza, zobaczymy :D
  6. zajebiście to mój TŻ go przedrzeźnia :diabloti: właśnie takim opowiadaniem z teatrzykiem, leżę ze śmiechu zawsze :D dziś zrobiłam sesyjkę z klikerem z Patem, uczę go sztuczki "trzepu" :diabloti: czyli otrzepywania się, na początek z samego łba się ucieszę - próbowałam mu dawać komendę, kiedy otrzepywał się sam z siebie, ale nie zajarzył, dłuuuugo już uczę i nic, nie może wyczuć, że chodzi mi o taki naturalny odruch. dziś posadziłam go i dmuchałam mu w ucho :diabloti:, niestety on nie ogarnął, że nie chodzi mi o szczekanie i darł mordę, aż się zmęczył (bo 'daj głos' nauczony został poprzez rozdrażnianie właśnie:D) ze 3 razy trzepnął łbem, ale to za mały wynik, żeby zajarzył - muszę mu kliknąć z 5-6 razy pod rząd, z taką ilością powtórzeń niestety jeszcze nie chwycił. poczekamy do jutra. najfajniejsze jest to, że kiedy przerobił wszystko po kolei (totalna litania, miksowanie komend w dwie naraz typu "leżę i się wstydzę" :D) to wstał i poleciał na posłanie :D mnie to strasznie bawi, co on musi mieć w głowie - "cholera, nie kojarzę tego hasła, może to o to jej chodzi?" i próbuje co tylko potrafi :D nieopodal leżał jego szarpak, jak już się całkiem poirytował, że nie dostaje chrupka,to mi przyniósł tę zabawkę, potem się na niej położył, wziął w gębę, podrzucił, a na końcu przyciągnął do siebie obiema łapami :D no po prostu kosmiczne kombinacje, uwielbiam, kiedy to robi, bo to znak, że w małym móżdżku coś trybi:D dodam, że ja wtedy nie robię nic - siedzę z klikerem jak posąg i czekam, aż się uspokoi, żeby mu dmuchnąć w ucho, ale on broni się przed naturalna reakcją i nie trzepie łbem, tylko kombinuje o co mogło mi chodzić. mój debil :loveu:
  7. [B]zmierzchnica[/B], ta choinka... :diabloti:
  8. ojezu jaki prosiaczek :loveu: ona jest taka mocno różowa, czy to tylko na fotkach? Pat ma całe podwozie różowiutkie jak świnka, ale to właśnie przez skórę... dodam, że ponad miesięczne leczenie guzik dało :shake: teraz rozwalił łapę, więc nie był kąpany w tym tygodniu i nie da się wysiedzieć w jego towarzystwie... na dodatek ma jakąś czarną plamę na grzbiecie, skóra mu z tego złazi, są znowu strupki... ja już się poddaję :placz:, jak lek na tarczycę tego nie usunie, to wetka też rozkłada ręce, będzie trzeba znowu wziąć zeskrobinę i badać, co to za cholera, bo opakowanie Itraxu w takiej dawce, jaką dostawał, powinno zmieść grzybicę z powierzchni ziemi, a efektów tak naprawdę nie ma...
  9. adhd-owiec w domu może być męczący - lab TŻ-ta właśnie się tak zachowuje, choć z wiekiem trochę mu mija, ale to jest generalnie tak - PAC PAC PAC ogonem po meblach - wpada czołg do pokoju - o, czyjaś buzia, poliżę - wooow, ale cię kocham!! co tam masz? daj. kocham cię kocham cię kocham cię!!! ....piłeczka...? :crazyeye: (ogon, ogon, ogon) ...i tak całą dobę :loveu:
  10. ja właśnie Patowi bardziej ufam na osiedlu, niż 'w terenie', bo wokół bloków wiem, gdzie może mi nawiać, skąd może wyleźć sąsiad z psem i tak dalej :D nie jest ruchliwy - Pat jest mocno reaktywny, podkręcić go można do granic np. piłeczką, ale nie ma jakiegoś adhd bez powodu, nie lata po domu i się nie wierci bez potrzeby - w mieszkaniu jest raczej spokojny, ale można go nakręcić w moment. jest taki skrajny ;) - albo biega jak szalony, albo snuje się jak cień.
  11. ale historia z tym błotem :D naprawdę pechowy piątek, w wielu wątkach jakieś ekscesy opowiadali :D
  12. dam Ci jeszcze znać do końca, ale raczej bieda wstępnie :( chociaż będę RYCZEĆ że opuszczę! postaram się!
  13. cześć, ciotki :D ale żałuję że mnie wczoraj nie było przy debacie o wypadkach, bo dziś czytałam wszystko jednym tchem i RYCZĘ ze śmiechu :D kocham takie historie :D dodam ofkors coś od siebie- moja koleżanka Izka (Majkowskiej znana) za dzieciaka napchała sobie rodzynek do nosa - jedną, drugą, czternastą... aż zaczęła się dusić i dopiero wtedy rodzice się skapnęli - tłukli ją w czambuł od tyłu, aż wykichała wszystko, bo dłubaniem dopchali jeszcze bardziej :D Iza za każdym razem tacza się ze śmiechu, jak to opowiada. moja mama za to ma w łuku brwiowym... kamyczek... :D jak miała z 5 lat, to kuzyni wzięli ją z dwóch stron 'pod pachy' i robili jej coś na modłę huśtawki, podskakiwała co któryś krok... wywaliła się na mazak, pękł łuk brwiowy, babcia prawie zemdlała, jak mama wróciła do domu z całą zakrwawioną buzią... a że lekarz jakoś źle wyczyścił ranę, to zaszyli jej kamyczek w brwi :diabloti: dodam, że nie ma blizny, za to kamyk jest całkiem wyczuwalny i to jest okropne :D mama w ogóle była niezły ancymonek, w przedszkolu koleżanka straszyła ją pająkiem w piaskownicy, a że mama ich nienawidzi (tak jak i ja), to zezłościła się, wzięła cegłówkę i miotnęła w koleżankę... urywając jej kawałek ucha :loveu: babkę znam osobiście, nadal są z mamą koleżankami, a ona ma nieco wybrakowany płatek ucha :D :D makabra! mój TŻ z kolei miał kolegę u babci na wsi, takiego 'kozaka', który gnębił młodsze dzieci... przylazł z lizakiem w buzi, zaczął zaczepiać TŻ-tową siostrę, to jak mu się mój chłop odwinął... tak dzieciakowi musieli chirurgicznie wyciągać patyczek od lizaka wbity w podniebienie... :D straszne! brrr, najgorsze jest to, że nikt nie miał AŻ TAKICH zamiarów, a wyszło jak wyszło... według takich historii, część z nas powinna dawno nie żyć :eviltong: ja zatrzasnęłam mamę na balkonie w -10 stopni mrozu... drzwi były takie, że można było je domknąć 'na wpych' od wewnątrz, miałam może z 4 lata... a do klamki oczywiście nie sięgałam :diabloti: -10 stopni, ojciec 953239562 kilometrów poza domem bez perspektyw powrotu przez kolejny tydzień, ja ryczę w chacie, a mama dostaje zapalenia płuc :diabloti: i to było 8 piętro :diabloti: wrzeszczała do sąsiadów tyle czasu, aż ktoś wreszcie usłyszał i zawołał ślusarza, który musiał włamać nam się do chaty, bo do drzwi też nie sięgałam:D ale śmiesznie!
  14. jak piszesz smsy, to nie wiem, gdzie leży mój telefon bo gdzieś torebkę walnęłam :D nie wiem, czy idę - nadal. teoretycznie nie zdążę, bo prawdopodobnie zostajemy na noc u znajomych (z psem) dzisiaj, a jutro jak wylazę i wrócę pod wieczór, to znowu się nie nauczę cholernego hiszpańskiego, więc wstępnie NIE idę :( ale jak coś się zmieni, to dam znać, bo szkoda strasznie...
  15. jakby mi Pat uciekł, to bym oszalała - Majkowska miała tego przedsmak, jak nam nawiał na podejrzanie za długo... :D ewaal1982, znalazłam dziś fotki Patryka po goleniu, wrzucę Ci je jutro bo zaraz wychodzę- na tych jest MAKABRYCZNIE podobny do Twojego psa i autentycznie mogłabyś się wahać, jakbyś zobaczyła takie ogłoszenie :D, ale teraz nie zdążę już pozrzucać i pozmniejszać. z ciekawostek dodam, że dziś ciotka profesor zrobiła sobie w końcu pasemka :cool3: i nie wygląda już jak baba po szóstej ciąży pod rząd :cool3: mam doskonałą fryzjerkę do polecania w Krk, nareszcie :D w salonie nietanio, ale ja robiłam prywatnie i wtedy znośnie cenowo - efekt taki jak chciałam co do milimetra, włosy w stanie jak sprzed rozjaśniania, robi na super kosmetykach. jakby ktoś coś teges, to PW poproszę :cool3:
  16. dużo jest takich wypadków, ja sama wymieniłabym z 10 :diabloti: że ktoś powinien teoretycznie już nie siedzieć z nami, a jednak... :D mój były (a jednocześnie najlepszy przyjaciel :loveu:, tak, dobrze widzicie:D) jak miał ze 3 lata to miał w domu starą Franię... z niezabezpieczonym odpływem, robiło się pranie... i ten oto gość zaciągnął się solidnie z rurki chlustem mydlin z brudem... :diabloti: a kilka lat później wszedł do klatki razem z szybą z drzwi :diabloti: do tej pory ma jakiś drut w nadgarstku, bo go tak składali... ja byłam w ogóle koszmarnym dzieckiem, bo lubiłam sobie zeżreć coś niejadalnego (np. mrówki), wsadziłam też spinkę do kontaktu i mnie kopnęło :diabloti:, a mama mojego TŻ-ta zapomniała go odebrać z przedszkola, babki nie dopilnowały i wylazł w zimie sam na zewnątrz... :D :D :D czy to oznacza, że wszyscy rodzice są wyrodni? :cool3:
  17. a swoją drogą, to zawsze o tym myślałam - załóżmy, że mój pies zaginął, a okazuje się, że Ty go adoptowałaś np. pół roku temu :cool3: straszne, co? ja jak wzięłam Pata, to przejrzałam ogłoszenia typu 'zaginął w typie sznaucera', 'terrier zaginął' i tak dalej, ale nic nie znalazłam, a były przesłanki, że mógł być czyjś (dawał łapę i siadał, w schronie go nie uczyli). prawnie to jest mój pies, nawet jak ktoś się zgłosi (14-dniowa kwarantanna w schronie + umowa adopcyjna) i niby nikt nie może go już sobie wziąć, ale mimo wszystko - okropne uczucie :cool3: miał ktoś z Was taką akcję? że adoptował czyjegoś psa i były potem problemy?
  18. [quote name='Majkowska']Mam nadzieję, nie huknęła jakoś mocno bo właściwie głównie swoją siłą, ale i tak czuję się zupełnie beznadziejnie że takie coś się stało wogóle :( Ja z kolei, jak miałam kilka dni i wracali ze mną ze szpitala , to wysunęłam się z beciku i wypadłam na podłogę w windzie :D Tyle że chyba w związku z tym mam wystające żebro, ale [B]urazów "umysłowych" nie odniosłam...chyba :P[/B][/QUOTE] no i nareszcie wszystko jasne... :diabloti: żartuję, noooo :D mojej przyjaciółki rodzice 'zapomnieli' przewrócić ją na drugi bok podczas nocy, jak była mała i ma do teraz splaszczone ucho :diabloti: a ja przegryzłam zabawkę-butelkę dla dziecka wypełnioną jakąś cholerawiejaką cieczą imitującą mleko i miałam takie bóle brzucha, że matka do dziś ma dreszcze, jak to sobie przypomni :diabloti:
  19. Może to będzie debilne porównanie (jak to ja), bo nie mam dzidzi, ale kiedy pies coś zeżarł (np. wacik nasączony zmywaczem), albo coś, przez co dostał uczulenia, a ja zostawiłam to z niedbalstwa (albo TŻ, na którego nie umiem wpłynąć z zostawianiem żarcia w kuchni, choć już jest w miarę, ale i tak po nim 'poprawiam' zawsze :cool3:) to też robiłam sobie wyrzuty, że jestem ostatnią ciotą i nie umiem zadbać o psa, a są przecież większe półmózgi, niż ja, a ich psy dożywają późnej starości, za to mój wykituje przez mój nieogar życiowy... jak zostawiłam wór żarcia i się napchał jak balon to też czekałam na skręt żołądka i opłakiwałam żywego psa :roll:... ...NO ALE...:cool3: ... jesteśmy tylko ludźmi :D a guz to nie tragedia, TŻ-ta ciotka (niewiele od nas starsza) ma dwie super córy, które przeżyły tyle upadków, że ciotka nauczyła się NIE REAGOWAĆ na zwykły plaskacz o podłogę, dzięki temu młodsza (teraz 3-latka) zamiast histerii po upadku i godzinnego ryku (choć nic się nie stało) wstaje, otrzepuje się, mówi "jestem głupek" i biega dalej (nikt nie wie, kto ją tego nauczył:D). także moja skromna rada - nie przejmować się, jeżeli nie ma jakichś wyraźnych przesłanek, że mogło coś się stać (typu upadek z dużej wysokości), ani nie wyrzucać sobie nieudolności :B-fly: [SIZE=1]...a od teściówki spieprzać czym prędzej, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie, prócz wrzodów żołądka i nerwicy :cool3:[/SIZE]
  20. dzień śmierci (jakieś tam meksykańskie święto) i morderca :diabloti:
  21. ale ślicznota :loveu: faktycznie podobny do mojej mendy, identyko wyraz pyska i 'błysk' w oku :cool3: jak mój Pat był ogolony do skóry to był naprawdę podobny, więc być może charakterek też Ci się udzieli. Ale śliczny jest Baksio, poważnie :D
  22. i cohones :diabloti: ja dorzuciłam jeszcze dia de los muertos i asassino :diabloti: ogląda się te strzelanki na granicy USA :diabloti:
  23. z resztą agutka, ja jestem leniwa jak diabli :D i gdyby nie to, że mam psa i obowiązki typu zlecenia, uczelnia i tak dalej, to mogłabym leżeć bebechem do góry 24 na dobę i jeszcze czuć się spełniona w nicnierobieniu :D także lenistwo nie przekreśla studiowania, nawet z całkiem dobrymi wynikami, o ile "się chce" :eviltong: mam kupę pracowitych mrówek na roku, które panikują, zarywają noce, kują jak durne, a później stres, obgryzione paznokcie, a i tak do indeksu 3.0... także często lenistwo nie ma nic do rzeczy :D
  24. [quote name='agutka']o matko hiszpański .. :/ poszłam kiedyś do szkoły fryzjerskiej i tam niestety był rosyjski..... dostałam dwa lacze na jednej lekcji i po dwóch tygodniach edukacji uciekłam do odzieżówki gdzie był tylko angielski :eviltong: niestety na studia byłam za leniwa i za tępa ;)[/QUOTE] ja Ci dam za tępa... :mad: rosyjskiego też się uczyłam, w liceum :D wspominam nieźle, bo to taki 'przyjazny' Polakom język, z Ruskim idzie się dogadać gdzieś np. na ulicy, więc nie jest najgorzej. miałam też 2 lata francuski na uczelni, z którego nie pamiętam NIC, bo wbijałam do łba z zaciśniętymi zębami - zdać, zaliczyć, do widzenia, ale dogadać się też w miarę idzie. [quote name='magdabroy']Ja pracowałam 3 lata w hiszpańskiej firmie i mam dość tego języka :eviltong:[/QUOTE] a mi się hiszpański najbardziej podoba ze wszystkich, których się uczyłam poza angielskim - jest banalnie prosty (porównując np. do francuskiego...) i dużo umiałam już tam idąc - wbrew pozorom :D mój lektor kazał powiedzieć coś po hiszpańsku, wszyscy - nie umiemy! ale po chwili zastanowienia... kurde... loco, manana, noche, vida, libro, hermano, hijo... i tak się posypały słówka z telenowel i filmów Tarantina :D dodać do tego prościutką gramatykę i git - jest język. mam tylko 60 godzin na szczęście, zdaję A1, także to totalny banał, NO ALE JEDNAK trzeba się nauczyć, samo nie wejdzie :cool3: uważam go jednak za relatywnie prosty język, nawet w porównaniu do angielskiego (choć znajomość tego drugiego ułatwia, bo są podobne zasady w gramatyce i niektóre słówka)
  25. Cześć, nowa ciotko :D pokazuj ten swój nowy nabytek natychmiast! jak trafił Ci się taki sam, jak mój, to nie wiem czy współczuć, czy się cieszyć, że nie tylko ja mam przekichane :diabloti: [SIZE=1](a tak serio,to poza byciem mendą, to bardzo fajny piesek, ja tylko tak paplam :D)[/SIZE]
×
×
  • Create New...