Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. cześć, ciotki, żyjemy! :D :multi: z dobrych wiadomości - tak, Robo, ciacho poszło, tak, Majkowska, już od przyszłego poniedziałku możemy się spotykać regularniej :D i nie, póki co nie wyprowadzamy się jednak :loveu: więc wracamy do ciągłości iiiii uwaga.... ...od poniedziałku/wtorku znowu mam internet :cool3: i wracam do nadrabiania dogomaniackich zaległości... jak mi się tęskni za tym chrzanieniem straszliwie :placz:mam neta pakietowego w telefonie ale to takie gówno, że dogo by mi zjadło transfer w kilka godzin... ...no ale nic, czekajcie grzecznie na ciotkę, wrócę z kupą fot mojego brzydactwa :D
  2. też żałuję jak cholera :( jestem u znajomych na necie na moment, jutro sobie skombinuję jakiś pakiecik albo mobilny net, bo bez głównego narzędzia mojej pracy trochę ciężko mi się funkcjonuje... byliśmy dziś nawet na chwilę z Majkowską i Waldem na spacerze :D jako ciekawostkę dodam, że Pat na 99% NIE JEST jednak alergikiem :multi: badania z krwi wykazały, że prawdopodobnie ma niedoczynność tarczycy, wetka i jej profesor-mentor są przekonani, że to to - na razie hormony bierze 3 tygodnie, efektów nie widzę, ale wg. literatury to może potrwać nawet i kilka miesięcy. ma hormony [I]prawie w normie[/I] przy wspomaganiu lekami, więc bez nich miałby niedobór. to jest oficjalnie teza jego choroby, za kilka tygodni powinno się potwierdzić, jeśli to nie to, to będzie katastrofa, bo nie mamy pomysłu... grzyb wykluczony,żaden nie wytrzymałby takiej ilości leków, jakie Pat zeżarł - jest to AZS albo łojotokowe zapalenie i prawdopodobnie przez tarczycę - dieta eliminacyjna (pilnowana restrykcyjnie) nie dała żadych, ŻADNYCH efektów (dalej cuchnie i się drapie), także jak skończy wór, to przechodzimy na BARF :D i to przy pełnej aprobacie wetki (ułoży mi jadłospis :loveu:) trzymajcie kciuki, żeby to była ta tarczyca, bo jeśli nie to... :shake:
  3. jezu i mnie nie ma... ...a jutro jeszcze będziecie w Krk? bo sobie nie daruję, że zostałam tu dzień dłużej :-(
  4. [quote name='qmu']ha a my z koledowaniem ksiedza problemu niemamy bo po prostu fereciarza nie wpuszczamy :) zbedne ceregiele jak dla mnie, tymbardziej ze moj syncio sie ksiezy boi :)[/QUOTE] [quote name='Whisky1']my ateiści także też nas mijają :evil_lol: a tak ogółem to Szczęsliwego Nowego roku :)[/QUOTE] u mnie tak samo :diabloti:... [quote name='Majkowska']A my już po wizycie wielebnego:roll: Chyba mu na raz następny przygotuję CV żeby wywiadu nie musiał robić... [B]Zadał sto sztywnych pytań od tego gdzie i jak się poznaliśmy, ile zarabiamy, gdzie pracujemy, ile mamy lat, czy uprawialiśmy seks przedmałżeński, a dlaczego nie mamy ślubu kościelnego, dlaczego nie mamy samochodu....itd itd :loveu:[/B] Wogóle wszedł jak karmiłam Kingę, więc na pokropienie wodą przenajświętszą nie zdążyłam i ceremonia się odbyła beze mnie, a dopiero przyszłam na wywiad. Warchlaczka nie chciał pokropić o dziwo, więc mój pies ukazał diabelskie oblicze i ujadał z klateczki cudownym gromkim głosem. Tak poza tym spotkaliśmy się dziś z agutką i Ledą :) Leda cudna, a agutka bardzo sympatyczna - było miło i fajnie :) Szkoda tylko że Leda miała taki obłęd na widok Waldka że chciała go potraktować zębami, więc o wspólnym bieganiu nie było mowy. Ale mimo to było bardzo miło, choć Wald nie wyszalał się zbytnio, bo on na błoniach biegać nie umie - bo co pointer ma robić na płaskim terenie i równym trawniczku? : więc pointer dla rozrywki wystawia wrony albo ryje w ziemi. I cieszę się że już dzień dobiega końca bo marzę o spaniu - dziś Kinia imprezowała do godziny drugiej z hakiem...[/QUOTE] ...o właśnie dlatego :diabloti: a skąd Ty, Majkowska, wzięłaś agutkę?:crazyeye::crazyeye::crazyeye: ja też chcę poznać Ledę, eeeeeeej!! /jutro jestem w Krk :)
  5. a weźcie nic nie mówcie :( znaleźć mieszkanie przyjazne psu to też mordęga, żeby nie była to prl-owska kamienica z piecem na korbkę... z resztą na razie nie wiemy do końca, czy się wynosimy,a z neta mogę pisać u TŻ w telefonie tylko, bo ja używam przedpotopowego sprzętu :cool3:
  6. cześć, wraca wyrodna ciotka, skruszona przez swoje przewinienia nieobecności... :roll: Ledosław piękności - zdjęcie na kanapie z machającym ogonem to mój faworyt z ostatnich fotek :D mega! :D /nie będę mieć neta chyba w domu na jakiś czas, więc pewnie znowu Was opuszczę... :oops:
  7. śliczności :loveu: i pewnie, że ruda najładniejsza z całej ferajny :eviltong: beżaki są u mnie na równi z niebieskimi w kwestii miłości do astów :loveu:
  8. kochana,ja sama nie wiem na razie co i jak i też mi się nie widzi przeprowadzka... :shake: też myślę o psie jako głównym poszkodowanym w przypadku przenoszenia się, bo szkoda będzie terenów spacerowych i Waldusia... ale zobaczymy, wyjdzie w praniu, na razie tylko ostrzegam, że mogę nie mieć neta :( masz mój numer przecież - jak wrócę, to idziemy z mendami :)
  9. dziękujemy :loveu: my wracamy za dwa dni, ale mam złą wiadomość - prawdopodobnie nie mamy internetu :( długo by opowiadać - będziemy się chyba przeprowadzać, więc pewnie zniknę na jakiś czas z dogo, bo mam taki kocioł, że szok... Robo - z wetką się widzę po powrocie i właśnie jej oznajmię, że przechodzę na BARF na próbę, ale to kiedy skończy cały wór karmy na dietę eliminacyjną,bo bez sensu przerywać. smutno mi będzie bez dogomaniackich dyskusji... :(
  10. przylazłam po te zdjęcia trzech astów... i się nie zawiodłam :loveu: cześć, Robo! :D
  11. cześć, kochani :loveu: ale się stęskniłam! miałam szalone 2 tygodnie i komputer z poprzedniej epoki, uświadomiłam sobie, że bez dogo już nic nie jest tak samo :eviltong: niedługo do Was wracam i idziemy na spacerros, coby mój piesek nie zapomniał o Waldku :D
  12. HALO HALO!! gdzieżby moja galeria miała zapuścić pajęczyny! :D cześć, cioteczki! miałam pożyczonego kompa, na którym odpalał głównie notatnik i poczta na o2 :loveu: tęskniłam za dogo jak cholera, ale już wracam na dobre! :D u nas po staremu - Patryk menduje, święta przeżył dobrze, posiedział sam w domu i nie narobił szkód. Nic nawet nie ukradł przez ostatnie tygodnie :D więc jest nieźle. zdrowotnie - bez zmian :shake: 10 dni niekąpany zaczął cuchnąć jak szmata do podłogi, dalej się drapie i ma strupy - ani dieta eliminacyjna, ani leki odgrzybiające, ani hormon tarczycy w dawce dermatologicznej nie pomógł. idziemy na badania, kiedy wrócimy do krk - wybadam go z każdej strony, bo tak już nie może być. przepraszamy za długą nieobecność :oops:
  13. oznajmiam, że temat z wakacji pt. "pies mnie terroryzuje i zajmuje miejsce w łóżku" jest nieaktualny - królewicz czeka na zaproszenie do wyra/na kanapę, jedynie sugestywnie kładzie łeb na tym, na czym siedzę, żeby go wpuścić, ale ładnie schodzi - czasem na lekkiego kopa:D ale to już nie jest regularna walka o miejscówkę, tak jak kiedyś. dziś w przypływie miłosierdzia zaprosiłam go do spania ze mną... wywalił się pod kołdrą, elegancko, ciepły grzejniczek... który zaczął drzeć mordę i nie przestał do 6 rano... nie mam pojęcia, co mu odbiło, chyba słyszał coś z podwórka, ale burczał i poszczekiwał ca-lu-teń-ką noc, więc mam prawdziwie 'udany' dzień, jestem w pełni sił i wyspana :D ciotki - Wesołych Świąt wszystkim po kolei!
  14. Dzięki, Robo :D ja mogę zrobić grafikę w paincie... przynajmniej się pośmiejemy. a Pat jest właśnie na spacerku z moim tatą, który pół roku temu się zarzekał, że "do domu psa nie przywieziesz", później "nie mam zamiaru o niego dbać", a wczoraj do nocy rzucał mu piłkę po meblach i cieszył się, że włazi do niego na kanapę, a obecnie poszedł z nim na długi spacer - tzn. niby do kiosku a psa 'przy okazji', ale kiosk jest minutę od domu, a ich nie ma pół godziny :cool3:
  15. uwaga uwaga, donoszę, że w ramach okresu świątecznego ludziom odbiera mózgi :loveu: już zdążyliśmy spotkać mojego ulubionego sąsiada z bokserem, który zatrzymuje się na środku chodnika albo lezie w naszą stronę, podczas gdy mój i jego pies ujadają jak nienormalne :loveu: potrafi też pójść ZA NAMI, jeśli się odsuwamy :loveu: to mój absolutny idol, skończyły mi się obelgi na jego temat, więc od teraz zaczynam go traktować jako taki skansen i witać radośnie kierując się w jego stronę, bo i tak nie da się go minąć... wczoraj Pat uwalił chow-chowa na wyraźne życzenie jego właściciela - ciasna dróżka prowadząca na osiedle, nie ma jak się minąć dużym łukiem, mówię właścicielowi 'weź go pan krócej', Pat drze ryj, uspokajam go, prowadzę krótko, a chow-chow co? TRRRRYT ze stukilometrowej, poluzowanej flexi w naszą stronę, 'przywitać się' :loveu: mówię, że nie ma szans, bo Pat wyjątkowo groźnie burczał, 'no ale to suka', poza tym gość stoi jak kołek, a pies niech se lezie,co tam...flexi się rozwleka ile fabryka dała - suka dostała zębami, zwiała za nogi, jestem złą właścicielką. teraz czekamy na suczysko niby-corgi z klatki,z którą latem musiałam rozdzielać Patryka - wczoraj widziałam przez okno, że dalej chodzi bez smyczy i z kilkuletnim dzieckiem :loveu: czuję że w te święta moja krucjata przyniesie efekty - potrzebuję tylko grubego kija - i to wcale nie na psy.
  16. jakie fajne :D! cześć, Majkowska :D my też zniknęliśmy chwilowo z dogo, Patryk wyraźnie tęskni za Waldemarem, bo wczoraj wypędził w stronę wyżłowatego kundelka z ogonem, zamiast szczekać :cool3:
  17. wigilijne wyżerki na szczęście nie u nas w domu, więc za dużo się nie nawącha, bo go nie zabieramy na święta :) a egzamin... jako tako :D nie mam wyników jeszcze, średnio o tym myślę póki co;)
  18. ok, to czekam na ewentualne info :) witam wszystkich po krótkiej nieobecności - jesteśmy z Patem w domu rodzinnym i na chwilę obecną jeszcze nic nie zmajstrował :diabloti: wczoraj został bardzo ładnie sam na 3 godzinki, jeszcze nie ogarnął gdzie jest żarcie, więc może pobyt minie gładko :D
  19. bo ta choroba nie jest groźna dla człowieka, a nie bada się świńskiego mięsa pod tym kątem - bo i po co, dla psów? za drogo :roll: także właśnie tam gdzieś w temacie barfa pisałam, że nie widzi mi się surowa wieprzowina dla psa. cześć tak w ogóle :D
  20. ciotka Profesor żyje i też się melduje!! :D
  21. btw, to dziś do 5 rano słyszałam psie wycieczki (gnojek umie chodzić na ninję, prawie nie słychać pazurów na parkiecie) bo skleił się, gdzie trzymamy obecnie wór z żarłem - w górnej łazience, przyczaił przy kąpieli :diabloti: oczywiście drzwi zabarykadowane na 10 spustów, ale nocne patrole musiały być obowiązkowo, bo może się coś zmieniło i da się tam wleźć...
  22. [quote name='agutka']raczej nie powinno nic być , dieta eliminacyjna to z reguły białko mięsa a nie pasta do zębów ;) pewnie go brzuch rozboli jak jakieś papierzyska zeżarł ;) dlatego ja mam klatkę na wyjścia i inne dziwne zdarzenia na moją nieobecność ;) no toć to klatka Majeczko najlepsze miejsce ;) moja poprzednia się zgniotła bo ktoś wymontował drzwi a ja źle złapałam i poszło ;) teraz Leda ma taką dużą że twój Wald zmieściłby się z Sagatem ;) ale przynajmniej Ledia ma wygodnie może nawet kilka kroków dać , nawet i na miski byłoby miejsce ;)[/QUOTE] standardowo nic go nie boli, nie ma sraczki i ogólnie pies pełen życia - on jest chyba niezniszczalny w kwestii zżerania byle czego :roll:... wczoraj go wykąpaliśmy w nocy i jest taaaki mięciutki :loveu: (i tak jak przylazł rano, to zaśmierdział, mimo tego, że go wyszorowaliśmy do mięcha hexodermem, jedziemy do domu rodzinnego teraz i królewna będzie się mi ładować do łóżka, więc będę chodzić pachnąca w święta :loveu:) [quote name='Majkowska']Może jakieś kartki mu przyklej... Mnie stale rzucali TŻ i teściowa na klatkę wszystkie bety aż się klatka pouginała, pokrzywiła, a ja latałam i prostowałam. Stale "nie kładźcie nic na klatkę" "nie kładźcie nic na klatkę" "nie kładźcie nic na klatkę" ......... "nie kładźcie nic na klatkę" .... i stale pręty zgięte w dół... Wkońcu na A4 napisalam czarnym markerem " zwracam się z uprzejmą prośbą o nie ukłądanie rzeczy na klatce" i podziałało. Nie mówiąc o tym że kilka razy np wrzuciłam kurtkę teściowej do klatki i Wald się na niej położył, wpakowałam jej buty za klatkę, wsadziłam kaganiec z błotem jej do torby... No złośliwa jestem ale oduczyłam :diabloti:[/QUOTE] kartki... kartki się ignoruje wzrokiem, jak już się do nich przyzwyczai, tak samo, jak TŻ ignoruje już moją paplaninę o zamykaniu drzwi po raz n-ty :diabloti: [quote name='Robokalipsa']U mnie też jest miejsce na miseczki i na spanko ;) Białas tez wlezie i razem się spokojnie wyśpią ;) A co do kładzenia wszystkiego na klatkę... Hm ja mam z tym problem ogroooomny :D a że na klatce leży kocyk który robi cień Kaścince to nie ściągnie nic z góry :D Ostatnio jednak zrobiłam porządek i się bardzo pilnuje ,żeby tam nic nie walnąć.. To takie wygodne miejsce na chwilę przeciez :diabloti:[/QUOTE] zróbcie nam na dogo zrzutę na klatkę :roll: to chętnie nabędę taki MEBEL. właśnie, Majkowska, nie masz jakiegoś hodowcy z wyprzedażą klatek? :cool3: tylko musi być tytanowa z zamkiem na szyfr najlepiej i to z tyłu, żeby debil nie widział, jak go wpisujemy, bo wylezie po dwóch dniach :roll:
  23. dzień dobry :D a u mnie właśnie nauka wyznacza tryb życia jakoś od zawsze, stąd mój nick między innymi :D ja się lubię uczyć, ale w zasadzie tylko tego, co chcę, więc liceum też nie wspominam najlepiej... :D :D z resztą mój rocznik ominęła na szczęście matura z matematyki - akurat w tej kwestii bronię jak lew podejścia, że "podstawy wystarczą" a matura do nich nie należy... :D
  24. no, studia medyczne to może inna bajka, niż to, co opisałam wyżej... :diabloti: a teraz mam tylko zerówkę, prawdziwie 'ciekawsze zajęcia' się znajdą w czasie właściwej sesji czyli już za miesiąc :loveu: wtedy chata błyszczy, TŻ dostaje 10 potraw dziennie a ja mam nagle zryw pt. "biorę się za siebie" i łażę w maseczkach, maluję paznokcie... a jak się wszystko już wyczerpie, to ciekawe jest też oglądanie ściany :evil_lol:
  25. ale ja się nie stresuję:D w życiu! może przed obroną licencjatu się trochę spinałam, ale to normalne, a tak poza tym to jest ok, z resztą takie uczenie się przychodzi wykładniczo - w gimnazjum i liceum było darcie włosów z głowy, jak nauczyciel dał DWA a nie JEDEN temat na klasówkę:D, później na początku studiów było niedowierzanie, jakim cudem można to ogarniać (np. noc przed :diabloti:) a teraz każda ilość wydaje się być stosunkowo normalną - ja mam np. na jutro 13 stron a4 do zakucia i nie wydaje mi się to dużą ilością i chyba większość studentów przyzna mi rację :) NO ALE TRZEBA TO ZAKUĆ, a jest tyle ciekawszych zajęć na dziś... :roll:
×
×
  • Create New...