Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. równie dobrze mogę wziąć wiaderko z wodą i usiłować skleić bałwana :diabloti: no ale litości :roll:... poczekam, aż sam z siebie zacznie mieć konsystencję plasteliny i wtedy heja, witajcie, śniegowe siusiaki w krzakach :diabloti:
  2. Amiga, a masz prostownik? to jest dobry sprzęcior na awaryjne sytuacje, TŻ ma takie ustrojstwo i jeśli akumulator padnie np. przez mróz to można podładować w domu, nie trzeba żebrać na mrozie jakiegoś przejezdnego o stanie ze stykami 20 minut...
  3. "prawdopodobnie nigdy" - boże, jak to brzmi :D z resztą ja mam znajomych rozsianych po całym kraju i swego czasu non stop gdzieś byłam w różnych częściach Polski, więc wiesz... :cool3:
  4. a po cóż jej melatonina? :D
  5. [quote name='Robokalipsa'] Myślisz,że masz czego żałować :D Kasta na pewno bardzo grzecznie przywitałaby się z Patem :diabloti: :cool3: [/QUOTE] Pat też by się tak witał, ale co tam - kagańce na mordę, rzucić im kawał mięcha, żeby podkręcić atmosferę i heja, zapoznawać się :diabloti:
  6. [quote name='Maron86']A mi i świnka i królik wylazły z szelek po pierwszym założeniu więc sobie darowałam :evil_lol:. U mnie dwa świniaki biegały codziennie po pokoju, kiedyś się zdziwiłam bo chciałam je do klatki schować (śpieszyłam się do szkoły)... ja tu patrzę i jest jeden świniak! Przez pół dnia próbowałyśmy z mamą świniaka wyciągnąć z za szafy, wyglądał jak by się zaklinował. Okazało się że właściwie to on chodzić nie chciał bo wlazł w pajęczynę, ale jak zgłodniał to wylazł frędzel jeden :diabloti:. Ogólnie moje zwierzaki gryzonie były traktowane tak samo jak pies, jak zmarły to były chowane jak pełnoprawny członek rodziny. Chomik dżungarski (znaleziony na podwórku) przez weterynarza był operowany bo miał guzka na brzuszku, weta to wcale nie dziwiło i wręcz sam to zaproponował bo chomiś był młody i organizm da radę.[/QUOTE] o, to jesteś pierwszą osobą o której słyszę, że przeprowadzała jakieś 'poważniejsze' zabiegi na chomiku. a co do gryzoni za szafą... spędziłam takie same pół doby na wyciąganiu szczura z przyjaciółką w podstawówce, za nic w świecie nie chciał wyleźć zza meblościanki, a ani to ustrojstwo przesunąć, ani się tam dostać... i po wielu godzinach wypędziłyśmy go odświeżaczem powietrza... :roll: teraz jak to sobie przypomnę, to...ehhh,no cóż, mało człowiek wiedział wtedy o humanitarnych metodach :diabloti:
  7. też żałuję, że nie widziałam na żywo :/ ... tak czy owak, ja sobie ją wyobrażam właśnie jako bullka miniaturkę i że jak macha ogonem, to jej się doopinka rusza :loveu: jak wszystkim TTB!
  8. [quote name='Majkowska']Bałwana se nie muszę kleić, bo już mam. A pozatym ...śnieg trzeba umieć kleić, coś myślała że się sam będzie kleił? [/QUOTE] sam to nie, ale mógłby jakoś bardziej współpracować, a tu nawet porządnej śnieżki się nie da ukleić, coby pies sobie za nią poganiał...
  9. e tam biedny, on te durnoty zazwyczaj lubi, na początku podchodzi z rezerwą do zabaw wymyślonych w podmuchu schizofrenii, ale potem jest fajnie :D np. TŻ uważa za arcyśmieszne zakradanie się do niego z zawiązaną gębą, np. ręcznikiem i wydawanie jednocześnie groźnego BUUUU... Pat się cofa po kroczku, niepewny, a nagle TŻ ściąga tę szmatę i jest CZEEEEEŚĆ! , na co pies do niego leci i go całuje :loveu: takie mamy zabawy :diabloti: a bałwana sama se lep, nie klei się ten śnieg NIC-A-NIC :angryy:
  10. ale Lodziara to koksik! :crazyeye: na tym zdjęciu z podniesioną łapą front jak u Pudziana :D
  11. u mnie za dzieciaka się zjeżdżało na siatce z warzywniaka, takiej grubszej, ale kartonu nie praktykowaliśmy :D za to mój piesek jak się dziś rozbiegł za piłką, tak wleciał na lód i przejechał na brzuchu :diabloti: więc też się da :diabloti:
  12. Pat nie chce wchodzić do środka, jak znalazłam, to próbowałam :diabloti: i nie menelowi! prędzej dziecku :diabloti: tak serio, to są to jakieś lekko rozwalone plastikowe sanki, tak mi się przypomniała rozmowa, że wynajdziemy ze śmietnika jakiś [I]pojazd [/I]do zabawy dla piesków na śniegu, no i się znalazł (NIE w śmietniku!:D) a zamrożona gazeta...nie próbowałam, ale mam mega ochotę zrobić coś dziwnego w związku z instytucją śniegu :diabloti:
  13. Sagat wygląda jak wilczysko, a Ledziara jak prosiaczek :diabloti: taka różowiutka :loveu: mój pies za to zdaje się nie rozumieć idei "przemarzłem", bo nawet jeśli, to tylko się trzęsie, ale nie ciągnie w stronę domu - piłka ważniejsza :diabloti:
  14. nie do tematu, ale Majkowska - mam dla Ciebie prezent... :diabloti: ...schowałam przy dróżce naszej spacerowej, przy pojemniku Caritasu :diabloti: mam nadzieję, że jeszcze nikt nie zabrał :D jest plastikowy, trochę rozpieprzony, ale całkiem całkiem nadaje się do podpięcia dla Waldka do szelek... :diabloti:
  15. oooo, ten mały psycholek ze świecącymi oczami na dole :loveu:już widzę jak Patryk tak wlecze za sobą oponę :loveu: szkoda, że nie przyjedziecie do Białego w tym czasie, no... :(
  16. jaka Srala jest prześmieszna :D :D taka obrażona, strasznie mnie bawi taki wyraz twarzy u kotów... i te tęskne spoglądanie w stronę miski :diabloti: biedny, wygłodzony kotek :diabloti:
  17. a najlepsze jest to, że w tych samych dniach jest międzynarodówka w Krakowie... :roll:
  18. jak mój TŻ obroni magisterkę do tego czasu to zjedziemy do Białegostoku pewnie na 2tyg., do Wasilkowa można z powodzeniem doleźć piechotą, to rzut beretem, więc na pewno się pojawimy na tym PBS o ile w tym czasie będziemy w tym rejonie Polski :D ja zabiorę swojego kundla incognito :diabloti: opitolę na łyso do skóry, nikt się nie skapnie, że to nie TTB, jak zacznie swoje miłe powitania z innymi pieskami :diabloti:
  19. o, już są :D jaki kicior zabójczy, haha, i posłanko takie BEZWŁOSE :diabloti:
  20. dawaj fotki! a ja sobie tę wiedzę zweryfikuję, po prostu uświadomiła mi dyskusja, że to nie jest takie pewne i hop-siup, jeśli poda się tabletkę - ja też jestem panikarą i wolę robić wszystko 'na zapas' tudzież 'na wszelki wypadek', ale dopytam dziś wetkę co myśli o badaniach i co jest 'pewniejsze', bo ani chcę, żeby pies miał robaki, ani sama się nie chcę nimi zarazić. a odnośnie tego, że 'ludzie żyją z niebadanymi psami i nie mają robaków' to chyba każdy z nas ma taki przypadek :diabloti: ja za dzieciaka znosiłam wszystkie osiedlowe bezdomne psiury pod blok, karmiłam, nosiłam na rękach, jadłam z nimi wspólnie np. loda i całowałam, zanim mama zdążyła zauważyć i mnie ochrzanić i tylko raz przywlokłam na sobie pchły :diabloti: a robaków nie miałami nie mam, chyba :D :D :D
  21. mam, wiewiórka trójbarwna - taki oto delikwent: [IMG]http://gimnazjum5.pl/wp-content/uploads/2010/08/zoo2-300x225.jpg[/IMG] w necie jest o nich parę wątków na forum, ciekawe zatem, co doradziłby sprzedawca w kwestii konkretnej opieki nad takim stworem - aż się chyba przejdę i poudaję potencjalną klientkę.
  22. podejście "to tylko gryzonie" najlepiej to ilustruje, bo u mnie było to samo - po co Ci ta klatka, miejsca tyle, trociny się będą sypać, bierz akwarium - no i wzięłam. inna bajka, że te zoologi to najbardziej przystępne miejsce dla dzieciaka do upatrzenia sobie zwierzątka, w galeriach handlowych i tak dalej - króliczki siedzą przy szybie, widać je, następuje więc 'mamo,kup', a nie każda mama wie, że można poszukać w sieci hodowli takowych zwierzątek, gdzie doradzą, wytłumaczą, dadzą oswojonego zwierza. w Krk jest jeden zoologiczny, gdzie mają dwie wiewióry jakiegoś dziwacznego gatunku, są ogromne - wielkości tchórzofretki. latają sobie w dosyć dużej klatce, kosztują co prawda półtora klocka za sztukę, ale nie sądzę, że sprzedawca będzie dobierał potencjalnego właściciela, a zwierz wygląda egzotycznie, pierwszy raz widziałam tak wielką wiewiórę, na dodatek w klatce. ktoś przyjdzie z gotówką i wiewióra do niego trafi - tak niestety sądzę.
  23. tamten z guzem na łapie też był z zoologika, w ogóle komu przychodzi do głowy kupować chomika albo szczura z hodowli? mnóstwo ludzi nie widzi różnicy w gryzoniu z zoologa, a w socjalizowanym gryzoniu z domowej hodowli, stąd takie kwiatki i przeświadczenie, że szczur pożyje tyle co chomik. całkiem inna bajka, że mi do chomika sprzedawca wręcz polecił akwarium, bo "z klatki będzie wywalał trociny i nabrudzi", do bojownika też dostałam kulkę w komplecie, dopiero mając 20-kilka lat dowiedziałam się, że taka ryba potrzebuje dużego akwarium. skoro w sklepach doradzają tak a nie inaczej, to skąd ma to wiedzieć osoba, której nie chce się wklepać w google "wymagania dla chomika"?
  24. miałam podobną sytuację za dzieciaka, miałam chomika (jak każde dziecko 'na próbę przed psem' :diabloti:, makabra) i zaniemógł biedak - a cholera wie, co z nim było, jak to z chomikiem. poniosłam do lecznicy jakiejś osiedlowej, lekarz pomacał i uznał, że 'coś jest nie tak - usypiamy?', na co ja zaryczana przywlokłam go do domu z poczuciem, że uratowałam od pewnej śmierci... chomik i tak padł tydzień później, do tej pory nie wiem na co. jako dzieciak byłam laikiem, teraz bym umiała znaleźć jakiegoś specjalistę od małych gryzoni, ale skoro wielu lekarzy rozkłada ręce przy np. szynszylach albo szczurach, to gdzie tu się spodziewać hospitalizacji chomika, któremu dolega 'cholera wie co'?
  25. ...a już o rybach nie wspomnę, znajomi wytrzeszczali oczy co to za fanaberia, że mój bojownik siedział w akwarium 30L... TAKIE DUŻE? dla JEDNEJ ryby? :crazyeye: (30L to nie tak znowu super dla bojownika, ale większego nie miałabym gdzie postawić...) chomiki czy inne zwierzęta 'drugiej kategorii' to też kwestia leczenia - znam milion przypadków, kiedy szczur był usypiany, bo przecież takiego zwierzaka się nie leczy, szkoda kasy i to jest faktycznie przerażające, że diagnostyka nowotworu + operacja wycięcia guza spod łapy kosztuje ileśtam-set złotych, a to "tylko szczur", więc co tu mówić o leczeniu chomika czy takiej myszki japońskiej...
×
×
  • Create New...