isabelle301
Members-
Posts
1038 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by isabelle301
-
[quote name='barbarasz49']Masz rację,obrożę przeciw kleszczową pies może mieć założoną cały rok,bo jest założona luźno i nie ściska za mocno sierści. Co do obroży spacerowych te muszą mocno przylegać do sierści,żeby na spacerze nie ześlizgnęła się z głowy i właściciel został by z obrożą i smyczą w ręku,a piesek np.wyrwał by się na ulicę prosto pod samochód. Nie wierzę,że taka mocno zaciśnięta obroża nie ma wpływu na pogorszenie jakości sierści pod nią,kiedy pies jest skazany na 24 godzinne noszenie obroży.Chyba że trzyma się psa na łańcuchu i wtedy trzeba mieć gdzie go przypiąć. Dlatego jestem zwolenniczką uwalniania psiny z obroży spacerowej w domu kiedy wypoczywa lub śpi.[/QUOTE] Dobre! Basia płynie na fali absurdu a skrzydełka ją unoszą wysoko, oj wysoko!
-
Radzę sobie poczytać prawo konsumenckie... Kupujacy nie musi się znać na towarze który kupuje... jego podpis pod umową nic nie znaczy. Sprzedawca ma obowiązek sprzedać towar zgodny z opisem. W tym przypadku hodowca powinien zadbac o to by w umowie odpowiedni punkt brzmiał w sposób odpowiedni. Kupujący w takim przypadku ma pełne prawo do zwrotu psa oraz żądania i otrzymania pieniędzy, które za psa zapłacił. I sorki - pies w wieku 4 miesięcy ma oba jądra na miejscu. Jeżeli tak nie jest - to można sobie masować, cudować a szansa na zejście i zdrowie jest i tak nikła... wystarczy popytać weta - nawet konowała. Więc może skończmy z tym kompletnym brakiem odpowiedzialności hodowcy za wszystko. Zacznijcie spisywać umowy o odpowiednim brzmieniu, uczciwie wyceniac szczeniaki i sprzedawać je w sposób uczciwy, z uczciwym ponoszeniem konsekwencji
-
To może odświeżę nieco temat... latem spodziewam się nowego członka rodziny - pembroka. Chętnie poczytam więcej opisów życia z małym skrzatem
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
isabelle301 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
W normalnym zyciu domowym z psem wchodzimy tylko do kiosku i małego sklepiku osiedlowego bo więcej nie potrzebujemy. Natomiast na wakacjach mój pies towarzyszy nam wszędzie. Restauracje, kafejki, lodziarnie, gofrarnie, place zabaw z piłeczkami, ogródki piwne, sklepy, nawet apteka. Pies nie jest mały... i napewno na raczki wziąć go się nie da. Jeszcze nie spotkałam miejsca gdzie ktokolwiek miałby coś przeciwko temu. Mało tego - pies potrafi się zachowac i powtórne wejście do tego samego miejsca wiąże się z wylewnym powitaniem ze strony obsługi miejsca do którego przychodzimy. Najbardziej ciekawe jest ze jakja dzwonię zrobić rezerwację rok po roku w to samo miejsce - przypominają sobie szybko Brutka i cieszą się, ze przyjedzie znowu. Koleżanka z psami jak dzwoni powtórnie - nagle przestająz psami przyjmować... ją, bo ja mogę znowu przyjechać. Raz nawet włądowaliśmy się do centrum handlowego - bo pies miał rozwaloną łąpę i musiałam buty kupić. Kakadu na piętrze więc przemaszerowaliśmy bez słowa przez cały budynek w tą i z powrotem. Zero komentarza. Powiem jeszcze wiecej - małe dziecko i duży pies luzem i strażmiejska czy policja = usmiech na twarzach i także zero komentarza. Parę lat temu gdy wracaliśmy znad morza i ztrzymaliśmy się na obiad - weszłam do knajpy najpierw sama i zapytałam czymozemy z psem usiąść w ogródku. Nakrzyczeli na nas - bo pogoda brzydka, a tam ziemia zimna... mamy wejść na salę - z psem. Przynieśli psu wodę i zapytali czy okrawki z mięsa mogą mu podrzucić :-) -
Preparat nieco mało trafiony... aby zadziałał na kleszcza - ten musi rozpoczać zerowanie i żerować 12 godzin, W tym czasie zarazi psa wszystkim co tylko przenosi. Nie widzę sensu takiego preparatu... A u nas wciąż zero kleszcza pomimo stada paskud wokół, i zerowego zabezpieczania. Kolejne psy chorują... jeden za drugim.
-
No cóż... trudno nie przyznać racji... to JEST NIELUDZKIE ale bardzo psie :-)
-
Nie przejmuj się - zbyt duży kawałek połknięty = rzyg i ponowne jedzenie ale z dokłądnym gryzieniem... psy są przystosowane do łykania dużych kawałków. One nie mają uzębienia pozwalajacego na rozdrabnianie pokarmu. Mogą jedynie odszarpać od duzej całości kawałek, potem go zmiażdżyć i właśnie połknąć... Serce indycze wcale takie duże nie jest dla duzego psa. Takie w sam raz do łykania bym powiedziała.
-
Basiu - dopuszczasz taką możliwość ze pies Amber lubi po prostu pływać i wtedy - jak to doberman czyli pies krótkowłosy i BEZ podszerstka - jest przemoczony i wymoczony do suchej nitki?
-
Maszynka na korbke to najprzydatniejsze urzadzenie dla Barfiarza - zmieli wszystko. Musisz miec tylko w pakiecie faceta z bicepsem ... Niektóre ryby mają w skłądzie niepożądane elementy... między innymi tiaminazę i triox. Takich ryb nie podajemy na surowo.
-
Niektóre ryby wogóle nie nadają się dla psa - między innymi własnie mintaj lub makrela. Szprotki także - szczególnie wędzone nie wiadomo jak i czym. PP - nie przejmuj się tak tymi niedoborami - jeżeli dajesz żarcie urozmaicone tzn kilka gatunków zwierząt i różne elementy z tychże zwierząt - do tego podroby, a gatunki dobierasz tak aby było na przemian - mięso czerwone i mięso białe - a wszystko to jest z łuszczem przynaleznym - do niedoborów nie doprowadzisz tak łatwo. Ale to normalne że się boisz i denerwujesz...każdy tak ma. Pamiętaj tylko aby serca posypać mączką ze skorupek i włączyć do diety jaja - dużo jaj, nawet codziennie jedno. Szczególnie teraz - wiosną. Odnośnie badań - morfologia da Ci pogląd na to czy pokryte jest zapotrzebowanie na składniki niezbędne do krwiotworzenia. Do tego warto dołożyć biochemię - takie podstawy - wątroba, nerki, trzustka - w razie gdyby jakiś wynik był zachwiany szybciutko modyfikacja diety i znowu jest ok, Profilaktyka zawsze wychodzi taniej niż potem leczenie nie przynoszące efektów. No i koniecznie pełny jonogram - nie wybiórczo parametry tylko cały panel. Tutaj się dowiesz czy koneiczna jest modyfikacja pod kątem skłądników mineralnych. W lutym w Wawie razem z tarczycą płaciłam 165zł - z czego tarczyca pewnie ze 60. Takie kompleksowe badania dobrze jest zrobić dla własnego sumienia i samopoczucia raz do roku. Potem sobie można porównywać wyniki i wyrysować krzywą czy się coś zmienia, jakie są tendencje. To bardzo przy barfowaniu pomaga. Odnośnie ryb - polecam zaprzyjaźnić się z barami sushi w okolicy... oni tam mają ogromny przerób łososia. To najlepsza ryba w Barfie. Można od nich dostac za free albo za grosik skóry, kręgosłupy mięsne, łby... w dowolnych ilościach. Ja po niemal 6 latach barfowania z Brutkiem nadal mam opór przed podaniem takich ości w całości. Przynoszę więc worek takich odpadów do domu - miele to dwa razy i mrożę w porcjach. Dostaje 20dag raz w tygodniu. Szczególnie skóry polecam - bardzo tłuste, po zmieleniu otrzymujemy ogromne ilości cudownego oleju z łososia. Taka porcja raz w tygodniu i już nie muszę płacić kupy kasy za dodatkowy olej. Niestety - mielenie do najprzyjemniejszych prac nie nalezy...
-
Elia - przypominam - wiele osób na tym forum nadal czeka na te twoje źródła newsów na temat mączek oraz na te karmy wysokiej jakości, które gdzieś tam są schowane głęboko w twoim umyśle
-
Trzeba zacząć zgłaszac goscia - samo sie nie zrobi.
-
coś specjalnie dla ciebie [url]http://pracazbiorowa.wordpress.com/2013/10/27/studium-debilizmu-spolecznego/[/url] to tylko troska...
-
[quote name='Elia']Jest to karma mączkowa, wbrew temu, co pisze polski dystrybutor. Strona www, którą podajesz, nie jest stroną producenta, a jedynie importera; zawiera dużo nieścisłości, mówiąc delikatnie. Poza tym, żadne zioła nie ochronią organizmu psa przed pasożytami - to sprawna zagrywka reklamowa. Dodam jeszcze, że karmy tej firmy są typowymi karmami bilansowymi, czyli każda z karm powinna zaspokoić, według producenta, potrzeby żywieniowe i rozwojowe wszystkich psów - zarówno szczeniąt jak i dorosłych, psów aktywnych i seniorów, suk ciężarnych i osobników o wrażliwych układach pokarmowych. To jest absolutnie nierealne.[/QUOTE] ooo, ziołolecznictwo też jest twoją domeną? otóż błąd - zioła bardzo pieknie chronią przed inwazją pasożytów - nie tylko tych bytujacych w układzie pokarmowym. W tej konkretnej karmie - jest to tylko chwyt marketingowy...
-
Pani Profesor - jak juz Ola napisała Barf to tylko ogólne zasady. Barf to przede wszystkim sztuka obserwacji i modyfikacji. Nie ma ściśle określonej dawki - widełki sa dość szerokie. Diete modyfikujesz wedle dostepności gatunków zwierzat oraz ich elementów, preferencji smakowych psa, zasobności kieszeni, stanu zdrowia psa, stanu fizjologicznego psa, pory roku, aktywności, metabolizmu. Znam 40kg psy jadające dziennie ponad 1kg. Mojemu wystarczy ok 0.5kg a tez waży 40kg. Dietę modyfikuje sie na podstawie obserwacji - kazdego dnia. Kupsko jest jednym z wazniejszych wskaźników. Sylwetka, aktywność i zapotrzebowanie także są ważne. Aby modyfikowac z głową trzeba wiedziec co można czym zastapic, jakie skutki może przynieść złe skomponowanie diety, oraz co zrobic gdy w wynikach coś się rozchwieje, jak poprawic parametry. Nie ma psów ogólnowojskowych. Kazdy jest inny, indywidualny i każdy potrzebuje bardzo indywidualnego podejścia. A dietę zawsze układamy pod konkretnego psa - nigdy na odwrót. ps. Czy tylko ja mam wrazenie że parysio to jakis debil?
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
isabelle301 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
gojka - u mnie zasada - dwa razy mówie do psa i dzecka. Do dorosłego raz... jak dziecko wytrwale ignorowało prosbe o sprzątniecie zabawek - to przyniosłam duży czarny worek i sprzątnęłam. Wprost do zsypu... dzieki temu potem dziecko zaczęło sprzatac jeszcze przed proszeniem. Z psem daje się tak samo... dzięki temu czytamy sobie w myślach -
[quote name='Parysio']Ty dziadnełaś od razu cały palec, nie liżąc :D Skończ waść... Nie będę znizał się do tego poziomu bo szkoda klawiatury, na prawdę. Jedyną osobą która się wymądrza w tym temacie to jesteś właśnie Ty sama. Od wieprzowiny się zaczeło bo nie czytałem i podaję swoim to jestem be. Potem nabiał bo to nie BARF ahahah :D potem zarzucenie mi że nie mogą się załatwić to kefir w diecie musi być. :D Weź na prawdę zakończ już tą dyskusję bo chyba wydrukuję sobie Twoje posty i wrzucę na forum prawne Naszej kancelarii w dziale kabaret miesiąca :D[/QUOTE] Twoje posty za to nadaja się do wrzucenia na BS - na watek przesmiewczy...
-
[quote name='Pani Profesor']serca dostaje najczęściej, rzadziej żołądki a wątróbki wcale, bo go po niej ganiało - spróbuję jeszcze raz zaryzykować, może to był wypadek i niekoniecznie od wątróbki :) dzięki za odpowiedź![/QUOTE] Watróbka ma własnie tę własciwość - rozluxnia. Więc to nie przypadek. sama musisz ustalic dawkę bezpieczną... u nas jest to ok 10-15dag. I dostaje taka porcje raz w tygodniu plus watróbka znajdująca sie w róznych ale małych ilościach w podrobach mieszanych (taka porcja sniadaniowa 20dag dwa razy w tygodniu - mieszanka podrobów kozich, indyczych, króliczych i konskich)
-
Jak juz raz tutaj powiedzianła Motyleq - jeżeli sie powołujesz na autorytet w danej dziedzinie - to chociaz sprawdź z grubsza jakie głosi on założenia i poglady. Bo póki co szczekasz głosno jak mały upierdliwiec, wymandrzasz się w temacie w którym nawet wiedzy nie liznąłes i wiesz lepiej co autor miał na mysli nawet przed przeczytaniem tego co napisał. PaniPrpfesor - tak - podrobami można przedobrzyc... natomiast nie wszystko co jest podrobem w kuchni człowieka - jest nim rzeczywiście - serce, ozór - to czysty mięsień, nie podrób. Dodaj skorupek i będzie ok. I zmieniaj te podroby - nie ciągnij monotematycznie,. Każdy z nich ma inny skład. Nie przesadzaj tylko z watróbka
-
Taka się tutaj nieco dyskusja z dupy wzięła... Parysio - żeby nie było że znowu sie czepiam... najpierw nawet nie spojrzałeś a już wiesz o czym jest temat. Potem ledwo zajrzałes i już wiesz czego na BS NAPEWNO nie ma... osoby zderzające sie z BS pierwszy ras dzielimy na dwie grupy - leniwce które przytłoczone wiedzą juz z pierwszego artykułu w pierwszym lepszym temacie uciekają i mają zdanie takie jak tutaj często pada, oraz osoby ciekawe świata i żądne wiedzy, które zaczytują się nocami i po miesiącu gdy są już przy końcu lektury muszą zacząć od poczatku by móc to wszystko jakoś usystematyzowac i zacząć zadawać pytania pomocnicze. Parysio - zwaracasz uwagę na czytanie uważne postów... zacznij wiec od siebie - to ode mnie dowiedziałes sie o ustawowym nakazie zwalczania wirusa wscieklizny rzekomej, o badaniach świń, o szczepionkach, o regionach wolnych i handlu z UE... Jedyne co zaznaczyłam - nie podajemy do jedzenia nóg wieprzowych - dokładnie z tego samego powodu co nogi wołowe, baranie czy jakiekolwiek inne - nie podajemy do jedzenia zadnemu psu kości nośnych (nogi, kregosłup, miednica, bark - zwierzat duzych i ciężkich) Taki ogrom wiedzy jaki jest na BS nie jest spotykany chyba nigdzie na świecie a dogo nawet za 1000 lat nie osiągnie bodaj 1/4 tego poziomu. Ale zostawmy to... Jadłospisy wymieniane i promowane na dogo Barfem nie są. Jest to model RMB - jego twórcy także wycofali się już z tego.... i to dość dawno stwierdzając że ... no własnie... dziki psowaty aby żyć wedle tego modelu musiałby oskubywac mięso z upolowanej zwierzyny i rzucac go mrówkom - sobie pozostawiając tylko kości z małą wkładką. Model korzystny dla kieszeni ale nie dla psa. Rzadko który zwierzak da rade tak przetrwać. I to widac na tym watku bardzo często.. co chwila kolejna osoba odchodzi, rezygnuje z tej diety - i głosi potem na świecie, że jej pies się po "Barfie" pochorował. Bardzo smutne jest to, że prawda jest taka, że ten pies nigdy Barfa nie dostał w nawet jednej porcji zarcia. Niestety - to jest własnie niewiedza... niewiedza tych, którzy jadłospisy tutaj promują oraz tych, którzy przyklaskują temu procederowi. Wiele razy tutaj czytam - mój pies ma się świetnie, ma dobre wyniki. Naprawdę? Jak wyglada biochemia - pełna poproszę, z krzywą wykreślona na podstawie corocznych badań... jak wyglądają wyniki jonogramu i elektrolitów? Nie ma? No to o jakich my tutaj badaniach mówimy.... jak długo wasze psy sa na owej diecie? pare miesięcy? rok? czy któryś z nich tak naprawde jedzie na RMB od 5-10 lat? Bez wkładek i okresów zmiany diety na cokolwiek innego? Padła ciekawa uwaga... dziki psowaty nie szuka alg, drożdży, oleju z łososia, hemo... to prawda. Ale dziki psowaty nie idzie na fermę przemysłową i nie kupuje tam skrwawionego mięsa, wymoczonego w roztworze wapnia (to nie żart - nawet ze starej krowy zrobimy w ten sposób kruchutkiego bukata), miesa zwierząt karmionych sztucznymi paszami z dodatkami (jakie to dodatki - wszyscy wiemy)., zwierząt będacych okreslonymi krzyżowkami stworzonymi pod katem wyłącznie szybkiego przyrostu masy... Niestety - mięso takie ma odwrócone proporcje wszystkiego. Tłuszcze mu przynalezne i charakterystyczne dla gatunku stają bezwartościowe lub mało wartościowe pod kątem zapotrzebowania psowatego w okreslone kwasy tłuszczowe (stąd suplementacja olejem). Mięso takiego zwierza jest skrwawione - stąd suplemntacja hemoglobiną. Mięso w końcu jest bardzo ubogie w mikro i makroelelemnty oraz witaminy - nie dodaje sie ich do paszy - zwierze nie ma zyc w dobrym zdrowiu lat całych, ma rosnąć szybko i szybko umrzec..... a człowiekowi i tak te witaminy na gwizdek - po obróbce termicznej i tak ich tam już nie ma. Stąd suplementacja drożdżami i algami... I nieważne jest to z punktu widzenia który zaproponowała Aysel (jeden z wielu punktów widzenia). rzeczywiście futro po nich staje sie bardzo wyraźnie różniące sie od innych futer na ringu wystawowym... Juz pisałam w wątku kleszczowym - zero zabezpieczeń i zero kleszczy. A to juz chyba jest raczej nie przecenienia. jak komu wygodniej, co dla kogo wazniejsze... Swoją drogą - Aysel - futro wilka to najwspanialsze futro wsród psowatych. Piekne, grube i gęste. pamiętaj jednak, że one nie używają ani szczotek, ani szamponów i odzywek, ani tez nie śpią w pościeli. Kolejna uwaga dotyczyła pytania - dlaczego skoro w naturze psowaty sobie sam poluje, to nie dajemy do żarcia całego zwierza, bo przeciez jak wilk upoluje zająca to zjada razem ze skóra a jak się trafi bażant to leci razem z piórami. Ten model nazywamy Whole Pray.... i niektórzy - majacy warunki do tego karmią wedle tego modelu. Nie powinno dziwić że zarówno wilki na wolności, jak psy domowe WP nie zjadają ani skóry z owego zajaca ani piór z owego bazanta... taka natura. Dyskusja na temat kości - ile jest kości w kościach mięsnych? Ano zapewne ok 80-nawet 90%. Ile jest kości w tuszy sarny? niewiele. Poza tym pamietajmy że stado wilków nie zjada sarny razem z kośćcem... nigdy - nawet bardzo głodne zwierzeta nie zjedzą obreczy barkowej, biodrowej, nóg oraz kregosłupa. Powiem więcej - zostawią czaszkę oraz kregosłup. zawsze tak zrobią. Ogryzają końce żeber. Zjedzą kości drobne, płaskie, miękkie, części chrzęstne. I tylko tyle. W takim układzie udział kości w ich diecie sięga znacznie poniżej 15%. Bardzo ładnie ktos opisał jak bardzo różni się brojlerowy kurak od kuraka naturalnego... tak, prawda. Wiejski ma znacznie wiecej białka (aminokwasy egzogenne), więcej tłuszczu - wartościowego tłuszczu, oraz bardzo twarde kości - które znowu - zostają zostawione przez wilka. Ostatnie pare zdań... to tutaj, na tym watku czytałyście głupoty w stylu - głodówki, karmienie co 20 godzin, karmienie 1 raz dziennie, same gnaty... i co tam jeszcze (aż strach sobie przypominac). To tutaj pojawia się wciąż stwierdzenie - nabiał na poslizg. I możecie przeczyć ile wlezie - kazde z was conajmniej kilka razy w tym własnie watku napisało własnie takie stwierdzenie. (nie chce mi się teraz szukać - myślę że wam także). Do czego doprowadza RMB? - mikrourazy jelit - cienkie i grube = nowotwory, rozwolnienia, polipy, nadwrażliwości. Nadmierna podaz fosforu = uszkodzenie nerek. Ciagły niedobór aminokwasów egzogennych = uszkodzenia watroby. O całej reszcie niedoborów już nie będe wspominac. Dobrze by jednak było umiec powiązac pewne fakty z zycia psa... Nie mam zamiaru was przekonywac do niczego. Choć jestem pasjonatką akurat tematu pt "naturalne żywienie psa". czytam wciąż i wciąż i coraz wiecej. I mój apetyt na tę wiedze nie wygasa - wrecz przeciwnie...Wstawiłam specjalnie dwa linki - jeden dotyczacy kości jako takich, drugi dotyczacy jaja, odkrywajacy także tajemnicze urojone działanie awidyny. Wybrałam własnie te dwa - nie dlatego, ze jestem ich autorka - i zapewniam was - nie pisałam tego z głowy - materiałów cała szuflada. Ale dlatego, że te dwa akurat skłonią może co poniektórych do lektury innych artykułów - nie musicie ich szukac - poprosze o spis interesujących tematów i wraz z Motylqiem, Dardamell, Aysel - powklejamy wam linki na "gotowe" Czasem trzeba umysł otworzyć. Każde z was - skoro jesteście tutaj a także na kilku innych forach - lubicie gadac o swoich zwierzach, kochacie je, dbacie o nie, staracie sie. Wiedza jest w tym wszystkim bardzo pomocna... naprawdę. I nie - nie musicie sie przyznawac przed nikim do błędów - tylko ten kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Wystarczy, że poddacie się chwili refleksji i pomyslicie... same ze sobą, same przed sobą.... pogadajcie z paroma osobami na tym forum, na tym watku - to naprawde nie boli, i nic nie kosztuje. Zyskac natomiast można bardzo wiele - kilka lat dłużej towarzystwa najwspanialszego przyjaciela na świecie
-
Słusznie prawisz Motylqu. Przypominam - BARF oznacza nasladowanie diety naturalnej dla dziko zyjacego gatunku. Gdzie w naturze psowate mają nabiał? Dobre pytanie prawda? Nabiał jest fajny. Ale czasem... sama Brutusowi robie królewskie śniadanka w niedzielne poranki - ser lub jogurt kozi, jajo gęsie lub kacze, zurawiny i łycha miodu naturalnego. Taka bomba witaminowa, coś słodkiego, coś smakowitego. Ale na codzień - dostaje normalne żarcie - po którym nie ma potrzeby dawać czegokolwiek na poslizg. Bo zatwardzeń nie ma. No ale ja aż tak nie oszczedzam na psie... nie karmie smymi kośćmi. Bo Magdarobroy - kosci mięsne to tylko kości obleczone 1cm (o ile aż tak grubą ) warstwą elementu niekostnego - najczęściej jest to tłuszcz i tkanka łączna. Jest to pożywienie bardzo ubogie w białko, bardzo ubogie w aminokwasy egzogenne. takie bym powiedziała absolutne minimum na bardzo cienkiej granicy niedozywienia.
-
oj Parysio oj... koń by sie usmiał. Jeszcze raz podlinkuje [url]http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=2070[/url] a teraz wymień mi wszystkie miejsca tam które mówią cokolwiek o wirusie w wieprzowinie... Masz racje - nie wiem kto siedzi po drugiej stronie. Ale patrząc na składnię zdań, kompletna nieumiejętność stosowania znaków interpunkcyjnych, kompletne pomieszanie z poplataniem w wypowiedziach (mieszanie tematów), zerową umiejętność rozumienia czytanego tekstu - mogę i powinnam (i nie tylko ja) - odnośić wrażenie, iż interleukutor jest osoba o gigantycznych brakach elementarnej wiedzy w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Bo podlinkowany temat dotyczy kosci jako takich... ich budowy, rodzajów, podziału pod wzgledem budowy histologicznej, funkcjonalnosci, składu chemicznego, zawartości szpiku (i mały opis tegoz), gęstości, kształtu. A to co najważniejsze - artykuł bardzo szeroko opisuje przydatnośc poszczególnych elementów szkieletów róznych zwierzat rzeźnych w diecie Barf. Ale co ty będziesz czytał... przecież jak wyjmiesz kość ze skrzydełka to zostanie ci w ręku mięso (którego na skrzydełku nie ma bo pewnie nie wiesz, że kura nielotem jest i mięsni na skrzydłach nie ma) Powodzenia!
-
[quote name='Parysio']Artykułu w linku nie czytałem bo powołuje się na to co ludzie mówią i na własnych obserwacjach. Wszystkie mięso, czy tez podroby które jedzą Moje psy są zamrażane i leżą 1-2 dni.[/QUOTE] A widzisz... nie czytałes ale wiesz... a ten akurat materiał powstał na podstawie opraciować naukowych a nie własnych obserwacji i tego co ludzie gadają... no ale to trzeba przeczytac. Znacznie lepiej wydziwiac, miec pretensje, krytykować, atakowac i żądać aby KTOS za ciebie stworzył jadłospis, a najlepiej aby ten ktos jeszcze poszedł do sklepu - zrobił zakupy, poporcjował i wsadził do zamrazarki. Moja odpowiedź - radź sobie sam, karm se jak chcesz, rób jak uważasz za stosowne. Nie wiem tylko po cholerę tutaj zadajesz pytania...
-
Tak. Pod warunkiem , że nie pochodzi z lewego uboju, z niewiadomego źródła.
-
[quote name='Parysio']To jest głupie zachowanie do naśladowania ale jeśli Moje psy już jadły i nic im nie było to nie widzę problemu. Tak samo głupim gadaniem jest powielanie takich plotek żeby nie podawać psom drobiowych kości - gotowanych owszem nie wolno ale nic poza tym.Także nie widzę nic głupiego w podawaniu kości wieprzowych Moim psom, jeszcze do tego gdy obgryzają mięso i kość zostawiły. Trzeba dawać mądrze a nie sztywno trzymać się tego co "mądrzy" mówią. Jeden Ci powie vet ze wieprzowiny zeby nie jadł a drugi powie że wolno. Tak samo od ziarenka karmy suchej może się zachłysnąć, to ktoś ma nie dawać karmy suchej jeśli mu tak wygodnie jest, bo kolega kolegi mojego kolegi miał psa i się poślizgnął na mydle. To jest obłęd jakis. Psy które żyły te 40-50 lat temu żyły i po 20 lat. Tak tak, żołądki się zmieniają pod presją lini hodowlanych itp. ale jakoś żołądek Rottka się nie zmienił pod względem jego koszernego żołądka, jeśli chodzi o czerwone mięso a głównie o wołowinę. Ja mam wielu sąsiadów którzy chodzą nachlani a sam tak nie robię bo wiem że to głupota przepijać swoje życie ale wieprzowe kości? ludzie dają i żyją psy. Wiele razy spotkałem się z wieprzowym menu na dogomani.[/QUOTE] Odpowiadasz nieco NIE na temat. Pytam po raz kolejny - czytałeś podlinkowany materiał? czy nie. Jeżeli nie - nie mamy o czym dalej dyskutowac bo najzwyczajniej na swiecie nie chce mi sie go tutaj wklejac. i prowadzic po raz drugi dyskusji która już sie odbyła.