Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. A nie masz możliwości ćwiczenia z nią w innym miejscu niz praca? Pochodzić między ludźmi, znudzić ją nimi, w obcym terenie, poznać z nowymi pieskami, niech poszaleje, tak o zwyczajnie, nie służbowo ;)
  2. Wetka podejrzewała że ją coś pogryzło. Dopytywała czy kot wychodzi. Ale na codzien nie wychodzi a na wsi była jakieś 2 tyg temu. I wątpię w to że coś ją mogło pogryźć bo to raczej domowe kluchy, wychodzą na pole po to żeby poleżeć na słoneczku, za działkę się nie zapuszczają, rodzice cały czas mają je na oku, no i są dwie, a Sralnik raczej by obcemu kotu na naszą posesję wejść nie dał. Sama nie wiem. Mój tata bardziej sugerował ciągle że to ta sytuacja gdzie nie mogła się wydostać zza szafki. Zaglądałam tam i faktycznie jest to możliwe, że wlazła, a potem nie mogła wejść bo na rogu leżą gazety, podskakując mogła się nadziać nóżką na śrubę w kaloryferze i się uszkodzić. Zgadzałoby się. Jutro znów do nich jadę, zobaczymy jak jutro się będzie czuła. Napewno po tym wycieku ropy poczuła się lepiej. Od razu było widać że ciut jej ulżyło, inne oczka, mniej naburmuszona, mniej sztywna. Ale u wetki i tak wyła jak opętana i broniła się z całych sił. Jutro już może wezmę ze sobą Waldusia, żeby nie siedział w domu. Jakoś mi tak go zawsze szkoda. Chyba że pancio zaprotestuje, że nie ma z kim iść po pracy na spacerkowanie. U nas to o niego wręcz bitwy bywają:evil_lol:
  3. Jesteśmy po wecie już. Przeżyłam horror... Tata poszedł po auto,a ja zapięłam Inkę w szeleczki i czekałam. Nagle Inusia zaczęła się lizac koło tyłka. Dotkęłam ją żeby zobaczyć co tak liże i zauważyłam jakby rankę, w tym momencie Inusia liznęła ją i zalała się białym płynem!!! Dosłownie w tym pływała! Czegoś podobnego w życiu nie widziałam, lało się i lało i lało... Dostałam szoku.... Nie wiedziałam co robić. Złapałam szybko za telefon i do kliniki żeby nas szybko przyjęli, bo do 18 jeszcze mnóstwo czasu. Ledwie tata wszedł w drzwi to już lecieliśmy do auta... Na szczęscie nie czekaliśmy długo. Na stole w gabinecie nadal to samo - leje się. Pani doktor zaczęła golić, a tam rana na pół tyłka! Żywe ciało! Byliśmy w szoku. Oczyściła ranę, dała zastrzyki, wylało się tam jeszcze mnóstwo ropy. Całość wygląda fatalnie. Dosłownie jak oskalpowana. Wielka sącząca się rana.W dodatku musi być otwarta, zaszyć się nie da już w tym momencie. Tyle pani doktor na dzień dzisiejszy dała radę zrobić. Prawdopodobnie Inusia miała gorączkę, bo jak mierzyła to już była wysoka temperatura, a to po wylaniu ropy... Jesteśmy umówieni na jutro na 14. Póki co Inka odpoczywa, ubraliśmy ją w kaftanik sterylizacyjny i daliśmy na pupkę wkładkę żeby się jej rana nie zanieczyszczała. Teraz odmeldowywuję się do Walduni, którą zostawiłam rano samą w domu. Ale Walduś mimo że musiał posiedzieć trochę więcej niż planowaliśmy to był bardzo grzeczny, nic nie zeżarł. Za to poszedł z panciem na długi spacerek, a teraz jak wrócę to też mu muszę to wynagrodzić. A na koniec dla odstresowania i wprowadzenia sielskiej atmosfery muszę pochwalić Sralniczka - zesikał się własnie na kanapę :evil_lol: Kotków i piesków mi się zachciało....
  4. Teraz moja kumpela pojechała do Niemiec bodajże do pracy do jakichś prac z roślinkami. Ale trzeba uważać bo trochę wcześniej znalazła inną ofertę i po przeanalizowaniu jej i wyciągnięciu adresu od babki okazało się że pod tym adresem jest...burdel. Wierzyć ludziom i chcieć pracować:shake:... Jak pogoda dopisuje? U nas słonecznie. Ale smutno coś. Nunusia nada się źle czuje :(
  5. A gdzie ta wystawa była? I wystawialiście kogoś czy tylko popatrzeć sobie? [quote name='omry'] Dostałam nawet ofertę krycia :diabloti: [/QUOTE] Ty czy pies?:diabloti:
  6. A cóż tym nożem w tym lesie będziesz robić,cooo?
  7. [quote name='leónowa']Ja tylko zaproponuję jak najwięcej chodzenia bez smyczy. Do tego ja potrafiłam przez cały spacer się słówkiem do psa nie odezwać, skręcałam w najmniej oczekiwanym momencie. Pies uczy się pilnowania człowieka, że nie będzie informowany gdzie się właściciel udaje, pies musi wiedzieć, że ma za tobą podążać, nie będziesz na niego czekać .[/QUOTE] O to to to. Dokładnie to samo robilismy. Czasem trzeba psa nastraszyć, zniknąć. Szczenięta naprawdę się dobrze trzymają. Popróbuj. Wydaje mi się że im wcześniej zaczniesz uczyć takiej "samodzielności" tym wam łatwiej będzie. Z liną o tyle dobrze że możesz ją nadepnąć w momencie kiedy pies ci zaczyna się probować oddalić. Skakanie na ludzi to jest problem, ale myślę że ci choć jeden obskoczony wybaczy. W kazdym razie oduczaj. A czy ktoś w domu jej tego nie nauczył? Waldek też próbował na początku na nas skakać, ale kilka razy rąbnąl na plecy i dostał o pe er i mu przeszło.
  8. Ja Waldkowi całkiem niedawno zafundowałam sarniny, ale prócz tego że nie zjadł, śmierdziała sama z siebie, a potem jeszcze się zaśmierdła bardziej to nie widziałam żadnej rewelacji. Cholera... przyjechałam do rodziców w odwiedziny i załamałam się. Inusia wcale się nie czuje tak wspaniale jak mówili. Dla mnie tragedia. Leżała zapyziała na parapecie, na moje oko od razu coś nie tak. Jak podniosłam i wstała to jak wrak... katastrofa. Chuda, pokręcona , nogę ma gdzieś pod sobą jakąś sztywną, tyłek jakiś balonowaty... A mój tata mi oznajmia że ona się czuje lepiej i sobie śpi! W dodatku byli mądrzejsi od weterynarzy i nie podali tabletek przeciwbólowych, bo rzekomo po zastrzyku jej przeszło!! Bosheeeee!!! Nie wiem jak to możliwe że jeszcze nerwowo wytrzymuje i nikogo tu nie pobiłam. W dodatku u wetów wszystko dziś zarąbane, dopiero na 18 mamy jechać... Szok, załamka, katastrofa...
  9. Witamy się. A co tu tak cicho? Jest tu kto?
  10. [quote name='Beatrx']nie puszczaj go wcale, tylko na cały regulator powiedz "łojojojjojoj jaki przepiękny pieseczek, chodź Timuś się przywitamy, tylko nie pogryź go jak tego poprzedniego" i radośnie udajcie się w stronę podbiegacza:loveu: tylko właściciele muszą wyraźnie słyszeć tekst o pogryzieniu, bo inaczej nie zadziała:eviltong:[/QUOTE] Hehe, ostatnio widzę na wszystko się znajdują złote sposoby. Rzucić tekst o chorobie też nie jest głupio czasem ;) Ale myślicie że ktoś by uwierzył ze taki słodki Timik pogryzie jakiegoś pieska? Ale świnie cudne,, ta czarna mi się zdecydowanie bardziej podoba, oczka ma jak guziczki. Kochana:loveu:Ona jest łysa czy ma jakieś futerko krotkie? Nie mogę sie dopatrzeć.
  11. Jesteście leniwe... Ja to przynajmniej się legalnie obijam bo mam zwolnienie lekarskie:diabloti: Ale przykrzy się za pracką :( Naprawdę. Tyle że Waldek ma się dobrze, bo cały czas ma kogoś w domu i jest dużo spacerkowań. A jak tam wasze spacerki, łapka już ok?
  12. [quote name='Franca81'] Co do przydeptywania smyczy to wykorzystuje to bo tak najlatwiej jest zapanowac nad skakaniem. Ale zanim zalapie to wiele wody musi uplynac. ;) [/QUOTE] Na skakanie pomaga ponoc wystawienie psu nogi tak żeby klatką się nadział na kolano. Rzecz jasna trzeba mieć obskakiwanego przygotowanego. Metoda szkoleniowa podobno rewelacja, u mnie się nie sprawdziła na tych psach które mnie obskakiwały. Może mam za miękkie kolana. [quote name='Franca81'] Chce mala wyszkolic bez kolczatki taki sobie postawilam cel. A z pozwalaniem szarpania to byla przenosnia bo jestem zawsze konsekwentna w psim szkoleniu. ;)[/QUOTE] :thumbs: Da się. Tylko trzeba mieć konsekwencji dużoooo. Wyszkól to będziemy opijać sukces ;) Z tego co widuję boksery całkiem ładnie chodzą na smyczy. Naprawdę są takie cięzkie w szkoleniu? Ja wiem ze radość jest ogromnaaaaaa i miłość do świata wielkaaaaa, ale aż tak źle jak podrosną? Pomalutku, dojdziecie do wprawy. Szczegolnie że wiesz co robisz ;) A z linką byś się bała puszczać? Widzę że niektórzy tak puszczają i potem w razie jakby nadeptują. Myślisz że aż tak by straciła kontakt z rzeczywistością? Ej... to wychodzi na to że Waldek nie jest takim znów cięzkim psem , puściliśmy go nieumiejętnie na hardcor i jeszcze go mamy :evil_lol: Klatka pomaga. Ja już byłam pewna że on nam zniszczy cały dom, aż klatka go olśniła. Za kotkę brawo. Ktoś musi tej arystokratycznej rasie wyznaczać granice...Wstyd gdyby uciekała przed kotem jak to niektóre wielkie potężne samce robią...:diabloti:
  13. [quote name='(:Buńka:)'] A teraz delikatnie przekręcamy głowę w lewą stronę:diabloti: [/QUOTE] POmogłaś mi tym zdjęciem na kręgosłup. Strasznie mnie bolał...a teraz jakoś mi sie tak naciągnął i przestało. Dzięki!:evil_lol:
  14. [quote name='(:Buńka:)']Ja to bym się cieszyła jak by mi pies taką kacuske przyniusł:diabloti: Tylko tą większa nie tą maliznę:evil_lol:[/QUOTE] To ja go głupia uczę żeby się mi za bażantami i sarenkami nie rozpędzał, a na takie małe kaczuszki bym miała być łasa. Pozatym, moj pies nie będzie narzędziem zbrodni w moich rękach:mad: Jak dotąd ma na sumieniu tylko gołębia i niech tak zostanie...:roll: [quote name='Franca81']No to ja chetnie zamienie sie i wezme Waldusia na nurkowanie. :loveu: A on z tym instynktem nie zwieje mi na widok ryby? :cool3: Bo bede miec problem z przywolaniem go w aparacie oddechowym.[/QUOTE] Dobraa. Sprzedany! Może nie, a jakby to co się martwisz, dopłynie do dna i wróci... Hehe, a ja widziałam na programach national geographic i tamci panowie normalnie mówią w aparatach, więc co za problem psa przywołać. Gwizdek ci nawet pozyczę :evil_lol:
  15. [quote name='(:Buńka:)']Doberek Majeczkowe;) Bajeczne miejsce na zlocik:loveu: yyy ten tego to chyba miejsce mamy już ustalone:diabloti::multi: No zazdraszczam terenów spacerkowych...:roll: I jeszcze jakie kacuski pikne;) W sam raz na obiad:evil_lol:[/QUOTE] Witamy :) A zapraszamy, okolica jest fajna. Niedaleko Wawel, Wisła, potem błonia - duuuży równy trawniczek gdzie się wszyscy psiarze zawsze chętnie wybierają, potem Lasek Wolski... jest gdzie z psami spacerować :) Hehe ale reklama ;) Ha, no własnie po raz kolejny mnie coś tknęło i zapięłam psa na smycz,a zaraz te kaczuszki. Nie wiem czy jakby był luzem to by sobie nie poleciał wyłowić jednej takiej małej... A powiem szczerze że zaczynam tracić autorytet i nieraz mówię, a on nic... Widzi że mam coraz mniej mocy. Muszę odzyskiwać znów moją twardą pozycję.
  16. A co by go miało zrazić - delikatna metoda szkoleniowa? Już zaliczyl próby, więc mu ta woda niepotrzebna :evil_lol:
  17. Franca to mozemy zrobić tak że nam dasz na przypilnowanie Sintrusię, a Ty sobie weźmiesz Waldka, on chętnie też ponurkuje... :) [quote name='Sonka95']Waldek musiał być bardzo szczęśliwy jak pływał w wodzie :cool3: moja jak nie zna miejsca to wchodzi tylko tam gdzie ma grunt pod łapkami :evil_lol:[/QUOTE] Jak rybka. Niestety on sie nauczył że można skakać z rozpędu bo zawsze się ląduje bezpiecznie w wodzie. Może dla wytępienia tej maniery powinnam mu zrobić jakąś niespodziankę w postaci twardego lądowania :diabloti:? Park sie udał bardzo, było pusto, zero ludzi więc nawet i bez kagańca się obyło ( wisiał sobie kantar pod szyją).Kilka godzin nam tam zeszło. Biegał jak zwariowany. Piłeczka długo długo go nie interesowała, potem jak już zaczął się bawić to wypluł i poleciał wystawiać gołębie... Nasz pieseczek :loveu: Więc wzięliśmy sobie piłeczkę i sami rzucaliśmy do siebie wzajemnie. To już go trochę zmotywowało jak zobaczył że sie pańciostwo tak świetnie bawi jego zdobyczą. Zaczęliśmy mu rzucać, ale co złapał to robił kółko wkoło nas, a potem się oddalał i albo się w niej tarzał albo ją zostawiał i bardziej go interesowała trawa. Nawoływałam go bezskutecznie radośnie żeby mi tą piłeczkę oddał, dopiero TŻ go ostrzej zawołał i przyszedł do niego i oddał piłkę. Tak kilka razy i zrobiła się nawet dobra zabawa, jakby zakapował że fajnie jest przynosić. W razie wypadku że trawa pachniała bardziej interesująco stałam naprzeciwko i odrzucałam piłeczkę. Pobawili się fajnie, a jak się piłka znudziła to schowałam i jeszcze zrobiliśmy sobie godzinkę spaceru osiedlowego. Niestety , znowu bez piesków. A Waldek jest taki spragniony psich kontaktów. Spotkaliśmy jednego małego 4mc labka, ale bał się i był strasznie niepewny. Piesków będziemy szukać jutro w takim razie ;)
  18. [quote name='Franca81']Moze jeszcze wyjasnie dlaczego ten problem az tak znaczaco wyolbrzymiam. Przez sport mam od lat problemy z panewkami w rekach. A jej nagle wyskoki i szarpniecia sa czasem dla mnie baaaardzo bolesnie odczuwane. Jak mnie niespodziewanie szarpnela w piatek jak bylysmy na dworcu to do dzis mnie cholernie boli lewa reka bo mi cos "przeskoczylo" w stawie i naciska na nerwa ze az mam nerwobol do kciuka... A przestawic sie za cholere nie chce. Wiec musze uwazac i unikac niekontrolowanech szarpniec malej bo zapalenie panewki jest koszmarem. O ile wiem kiedy mala wyskoczy jestem w stanie sie przygotowac i wtedy moze sie na smyczy szarpac do woli ale jak zrobi wyskok w bok to juz moze nie byc tak wesolo.[/QUOTE] Ale każdy pies powinien ładnie chodzić a nie szarpać. Patrzę czasem na tych ludzi co latają po trawnikach za psami i mi aż ich szkoda. Gdzie przyjemność z tego spaceru? To jeszcze malec, wiadomo, wybaczy sie jej dużo, ale i tak trzeba już ćwiczyć. Bez względu na wszystko pies powinien być nauczony chodzić tak żeby jego właścicielowi było z nim przyjemnie wyjść. Dacie radę ;)
  19. Myślisz że z tą onką byłby problem? Ja przy Waldku doszłam do wniosku że psy powinny załatwiać swoje sprawy między sobą i nie ma się co wtykać. Starsze psy ustawiają młodsze, ale krzywdy im nie robią. Gdybym chciała chronić go przed psami, to pierwsze bym nie mogła nigdy w życiu go trzymać z Amorem. Oj nieraz młody leżał na plecach, a mniejszy od niego Amor leżał na nim trzymając go za gardło. Potem wstawał, otrzepywał się i dalej się mu narzucał. Ale traktowałam to zawsze jako swojego rodzaju naukę. dobrze że uważasz, to jasne, trzeba psa mieć pod okiem szczególnie jak lubi się tak opętańczo witać,ale ja bym ją raczej starała się pomalutku puszczać, cwiczyć przychodzenie "do mnie", nabierać do niej ufności. Nie wiem jak to jest mieć boksera , ale wiem że z pointerem się nam takie coś udało ;) A pointer od boksera chyba bardziej opętany ;) Szczerze? Uważam że kolczatka wcale nie jest jedynym racjonalnym sposobem nauczenia psa chodzenia przy nodze. Tylko trening i skupienie psa, danie mu do zrozumienia czego od niego oczekujesz- skutkuje. U mnie np bez smyczy chodzi lepiej niż w kolczatce. Może też zależy od ręki która go trzyma bo na kolczatkę daję go rodzicom,a oni jak to oni fruwają i tak. Ja tam jestem mięczak, nie umiem używać ostrych metod szkoleniowych. Zresztą wiem jaki strasznie skrzywdzony psychicznie sie robi Walduś jak go szarpnę i na niego krzyknę. Co innego jak się ma twardszego psa , a nie taką ... jak on :evil_lol:
  20. to dobrze. Mieć unieruchomienego psa który domaga sie ruchu to horror... My własnie z Waldkiem i panciem wybieramy się na spacerek i debatujemy gdzie. Narazie wydebatowaliśmy to ze jak wyjdziemy to napewno nas zleje... Co za pogoda. Ale moze park niedaleko zaliczymy, weźmiemy sobie zdobyczną piłeczkę, będziemy...aportować!:diabloti:
  21. to się fajnie macie, ja niestety się zapuszczam nieraz coraz dalej, a śmieci coraz więcej... Dawniej nie panikowałam, a teraz sprawdzam teren bo już bym wolała żeby się Waldkowi takie rozcięcie łapy jak ostatnio nie przytrafiło. A jak wasza łapa tak apropos?
  22. Bo z kotami to jest tak że to kot jest Twoim panem a nie Ty jego, nie słyszałaś tej złotej reguły? :) Ooo to szkoda ze nie znasz mojej kocicy (tej właśnie tri), miziałabym się bez końca aż miałabyś jej dość. Jest bardzo psia, za smaczka w dodatku zrobi wszystko. Bo druga, to jej kryć nie będę, lubi pazurkiem pomachać...
  23. jaka sliczna cziła, moje kolory :) Zmieniliście sobie nazwę wątku tak? I ja was przez to w subskrypcjach zlokalizować nie mogłam. O wy jedni podstępni ;)
  24. [quote name='Paulina_mickey']Podobno 90% rudych to kocury, jednak koteczki rude też się spotyka :D tricolorowy kocurek zdarza się, bardzo rzadko i tak jak Aleks napisał nawet na FB był ostatnio taki, jednak są one bezpłodne :D[/QUOTE] Spotyka się, bo przecież w hodowlach rasowe kotki występują w rudych kolorach. U dachowców zauważylam to jakaś bardziej unikatowa cecha. Dlatego tak zwróciłam uwagę na tą kickę :) Kocurka tri też kiedyś spotkałam. Ale raczej jak się widzi kota tri i kota rudego to od razu jest się w stanie przewidzieć płeć. Szylkret też się tyczy kotek głownie chyba? Ja mam kocicę szylkretowo-tricolor. Też często są debaty jaka ona jest ;) Wydaje mi się że szylkret to umaszczenie typu szachownica, a tricolor to poprostu trzy kolory. Tam skąd ją brałam była kotka czyściutko szylkretowa - czarna przesiana rudymi paskami, bez bieli. Moja przy niej byla bardziej tri, zresztą tri to i tak u niej zła nazwa bo ona ma ze sto różnych wzorów i kolorów :evil_lol: [quote name='Naklejka']No dobra, ma to sens :eviltong: Ale koty jakoś średnio mnie interesują, rudzielec to nasz pierwszy i ostatni kot raczej :eviltong:[/QUOTE] Jak możesz nie lubić kotów, wspaniałe zwierzęta ;) Fakt że indywidualne no i lubią siać zniszczenie...ale tak poza tym... mogą być ;)
  25. To ile ona ma teraz miechów? Wiesz, wydaje mi się że powinnaś ją puszczać bez smyczy jak najwcześniej. Poprzedniego psa też baliśmy się puszczać i wyszło nam co wyszło - bez smyczy nas olewał, wracał do domu, nie miał za grosz nawyku trzymania się nas. Waldziora od początku puszczałam, uciekałam, chowałam się. Nawet jak mi poleciał hen do pieska to zostawałam przyczajona za drzewem, nieraz go solidnie nastraszyłam nie pokazując się długo. Ze skakaniem i witaniem też nie miałam problemów, tak dużo chodziliśmy między ludźmi że mu to zbrzydło. Na początku fakt, był szał, merdanie do każdego, a jeszcze każdy musiał zaciamkać ( a potem ludzie patrzą z wyrzutem jak szczenior skoczy i pobrudzi...),ale się go uczyło że ludzie są i tyle. Wkońcu zaczął olewać, a nawet przestał chcieć kontaktu z obcymi. A pozwalasz ją głaskać wszystkim wkoło? To też mi się wydaje psa pobudza...a niestety ludziom ciężko zrozumieć że ty w tej chwili chcesz go na sobie choć jeden raz skupić, a głupie ciamkania i okrzyki zachwytu psują cały efekt...
×
×
  • Create New...