Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. [quote name='Pani Profesor']jeju, a cóż mi ma Twój TŻ i dzidzi przeszkadzać :D i Zakrzówek w sensie ścieżki/laski/krzaczory, nie stricte woda, bo raz, że szkoda Waldka :D a dwa, że tam trzeba się wspinać/balansować/wdrapywać i ocierać o śmierć :D a ja mam taki lęk wysokości, że szkoda gadać. z resztą do wody nie da się już tak ładnie wejść jak kiedyś, przez tę 'plażę', bo jest zamknięta. mam parę miejscówek, gdzie kundle mogłyby się poganiać :) o ile się nie pozabijają :roll: bo jak Walduś lubi sobie poszczekać znienacka, to mój też się rozedrze... ale będziesz ryczeć ze śmiechu, jak zobaczysz moje 'korekty' :D[/QUOTE] :loveu: oni są cisi i spokojni - przeważnie ;) Zresztą zawsze nasze wychodzenie z psiarzami wygląda tak : ja : Tomek, mogę się przejść dziś popołudniu z koleżanką z psami? (i tu zaczyna się biadolenie i wyrzuty że tak mało mamy dla siebie czasu a ja wybieram psy a nie jego :evil_lol:) T: ojej, i znowu mnie zostawisz samego w domu? ja : no to nie zostawaj, to w takim razie chodź z nami :) T: Nie, tylko nie to. Dobra to idz, ale nie na długo :diabloti::diabloti: Mój tż ma do osób z psami lekką rezerwę ponieważ dawniej chodziliśmy z Waldkiem na wybiegi i tam trafiały się różne dziwne osobistości z psim fanatyzmem, które zadręczały nas swoimi teoriami i opniami. A że tżta przykładowo kolor psiej kupy nie interesuje zbytnio to słucha generalnie psiarzy z rezerwą i nie rozumie o czym ja mogę tak uwielbiać gadać :lol: Zróbmy tak - wyślij mi swój nr kom na pw, a ja tak ok 15 napiszę Ci co i jak ;) Do wody da się wejść bardzo ładnie - o ile ładnie nazywamy schody nad urwiskiem :lol: Ale potem jest duża przestrzeń płaska, więc można psa puścić i jest dobre zejście do wody ;) Tyle że śmieć na śmieciu, bo wiadomo - plażowicze... Myślę że nie pozabijaja się bo Waldek jak zobaczy teren do biegania to straci kontakt ze światem i poleci szukać bażantów ( i znajdzie bo skałki lubią mieć sporo zwierzyny, która chętnie pożywia się tym co pozostawią ludzie). W bójki się nie wdaje, ale kaganiec zawsze mam przy sobie jakby co ;) Poszczekać lubi, szczególnie jak spotka kogoś w krzakach a jeszcze jak będzie miał kumpla to go tymbardziej może zmotywować :D Korektom się przyjrzę - może coś dla siebie zaczerpnę ;) Myślę że trzeba zapoznać je naturalnie i neutralnie. Ja zazwyczaj najpierw robię spacer z psami na smyczach żeby się Waldek odekstaził a potem dopiero puszczam. Waldek zawsze się dawal psom ustawiać, co teraz będzie sama jestem ciekawa, bo odkąd stał się taki dojrzały to już nie patrzę na niego jak na skończoną ciotę. Zresztą widziałam kilka razy jak się bronił gdy został napadnięty i nie wiem czy liczyć to jako sytuację wyjątkową czy uznać że Wald potrafi jak chce ;) Ale nie ma co bać się na zaś, bo od tego my też idziemy żeby nad sytuacją panować :D
  2. [quote name='Pani Profesor'] idziemy, Majkowska, na Zakrzówek jutro? Ja jestem wolna po 14-tej.[/QUOTE] Ja chętnie, więc obgadam to z tż. Chyba że nie byłoby problemu gdyby on sobie po cichutku szedl za nami z wózeczkiem? Umiem się z nim rozstawać ale pogoda fajna, a wiem jak dołuje ciągłe siedzenie w domu - nawet jeśli siedzi się z ukochanym dzieckiem. I Zakrzówek w sensie stricte woda? Bo chciałabym dożyć chrztu małej w ndz, a Waldek na widok wody traci zmysły i orientację wysokości - nie ważne czy to 10 czy 15 m : i tak skoczy żeby sobie popływać ;)
  3. i już po wizytacji. Głowa mi pęka. Lubię zjazdy rodzinne, ale ogarnianie harmideru , dwóch dzieci, jednego psa i obsługi ludzi przeciąża mnie. Nie wiem dlaczego ale tak już mam że czuję że muszę wszystko zrobić w jednym i tym samym momencie. Kamerdynerzy tak mają :evil_lol: Zaczęło się tak że siedzieliśmy w domu z tż, a tu ktoś puka. Już zaczęłam psa opamiętywać żeby ich gromko nie przywitał, a tu staje w drzwiach teściowa, więc myślę uff to nie oni. Na co teściowa mówi do Waldka ekscytacyjnym głosem " kto to kto to?! Idą! idą!" i otwiera mu drzwi... Nim cokolwiek zdążyłam to poleciał na klatkę z zadartym ogonem... Waldek spotkał ich na schodach i dał popis swojego gromkiego głosu...:roll::roll: Potem teściowa się nagle opamiętała i zaczęła go nieudolnie ładować do klatki, więc wrzasnęłam żeby przestała mu mieszać, bo najpierw go podpuszcza a potem go karci - a przecież zareagował prawidłowo : miał się rzucić to się rzucił :mad:... Dziecko się przestraszyło, ale wytłumaczyliśmy jej żę piesek to tak na powitanie szczekał, mimo to była bardzo spięta, ale siedziała grzecznie, więc jak już się rozsiedli to puściłam Waldka i ją powąchał (była na kolanach u taty). Bardzo zaintrygował się jej miśkiem i wziął za cel go jej ukraść, ale potem szybko zapomniał bo najpierw okupował ciotkę, a potem przyniósł piłeczkę. I wkręcił się - mała siedziała u mamy na kolanach i rzucaly mu piłkę. Po pewnym czasie był luz, ale mimo to kazałam tżtowi z oka go nie spuszczać. Myślałam o wzięciu go na smycz ale stwierdziłam że wtedy wyczuje pismo nosem i zacznie się ekstazić i nakręcać jeszcze bardziej... Wszystko się skończyło kiedy wyszłam do kuchni zrobić dziecku mleczko... Wtedy mała tak się ucieszyła z ewolucji pieska że podskoczyła radośnie kiedy on stał do niej tyłem - więc podbiegł do niej, stanął tuż przed nią i gromkim głosem na nią ryknął. Malutka rozpłakała się straszliwie i ciężko było ją uspokoić, a potem już nie wstała długo z kanapy i mimo że Waldek wyleciał karnie do kuchni to z przerażeniem patrzała na drzwi. Biedulka. Waldek już nie powrócił do nas bo nie miałam głowy się z nim miotać, choć teściowa nagle zaczęłą krytykę że krępuję go, że podjudzam go zamykaniem w klatce (defacto otwartej!) - a o ile pamiętam to ona go zamknęła pierwszy raz i to ona rzuca do niego ekscytacyjne teksty... Zresztą zaczęła nim zarządzać ale chyba coś jej nie wyszło, bo co powiedziała to robił odwrotnie, a potem jak chciała go zamknąć na balkonie żeby przeszło dziecko to jej w ostatnim momencie uciekł i już leciał do małej z zadartym ogonem żeby ujadać, ale spotkał na swojej drodze przeszkodę - mnie i z pokorną miną zawrócił...:mad: Ciotki jak szły na papierosa to też obszczekiwał mimo że za sekundę się do nich łasił. To się nazywa przewrotna natura... A apropos tunik - rzuciłam dzisiaj przy teściowej że co ta kuzynka zrobiła, że sobie ze mnie zakpiła bo naobiecywała mi cuda wianki, całą torbę tunik, a dała tylko dwie byle jakie... Teściowa zawtórowala, powiedziała że powinnam jej to wygarnąć i że wogóle te dwie tuniki są brzydkie i za duże na mnie:roll: Nie przyznała się ani słowa że w siatce było więcej i ona to sobie wszystko wzięła pod siebie... Powiedziałam tżtowi... i planuję zrobić drugi podchód : niech otworzy szafę ( bo ma tam też swoje bluzki ) i niech oficjalnie zapyta co to za suknie ma jego mama w szafie... Nie odpuszczę...
  4. Cioteczki - jak znajdę bazarek ogłoszeniowy to planuję zakupić kolejną serię dla wybranych bezdomniaków i tu pytanie : wykupić coś dla Fado czy jeszcze za wcześnie na ogłaszanie go bo za mało o nim wiadomo?
  5. Dopsie. To jak mi goście pojadą ( a jeszcze nie przyjechali :D) to siądę i coś skrobnę. I jak są jakieś nowe ładne foty to też poproszę. I krótki kwestionariusz Nusi : - wiek - charakter- historia- stan zdrowia (szczepienie , sterylka itd), - stosunek do innych zwierząt, do kotów, do dzieci - ewentualne problemy typu zostawanie w domu, - wymagania odnośnie domku. Sory że męczę, ale ostatnio muszę wszytsko mieć kawa na ławę :)
  6. [quote name='magdabroy']To byłyśmy na tej samej wystawie? :crazyeye: Byłam tam klientka, która wystawiała "normalnie" i niestety oceniono jej psa bardzo nisko :(:roll: Wiem, że od kontowania coraz więcej hodowli odchodzi ;) Może za kilka lat będziemy mieć znowu onki z prostym grzbietem :)[/QUOTE] Widziałaś tą akcję?! :D Możliwe że byłyśmy na wielu wystawach razem nie wiedząc o swoim istnieniu ;) W Krakowie jestem co roku , bo ciężko by było nie być. Noo ja kilka razy widziałam normalne wystawianie na finałach (znaczy pies biegł przed babą na napiętej lince, ale w ciszy i spokoju) i pies zajmował jakaś lokatę na pudle. Zasypuję was pytaniami, bo kuzynka tż sobie kupiła sukę onka (śmiesznie jakoś tanio ale ponoć rodowodowa) i chcę ją namówić na jakieś wystawy :D I jabym jej mogła sukę nawet wystawiać, tyle że cyrku robić nie będę. Wystarczy że jak z Waldkiem na finałach lecę to pobudzać go muszę różnymi " szukaj ptaszków" bo mi zasypia :D Jak to psy biegają bez ringówek?
  7. [quote name='AMIGA']No właśnie muszę się do kogoś udać z prośbą o machnięcie ogłoszeń, bo jakoś mnie wciąz brakuje na to czasu. Niestety Bahlsa, kgtóra miała dotąd szczęśliwą rączkę do ogłoszeń jakoś się już dawno tu nie odzywała (dawniej niż ja:oops:)[/QUOTE] Znajdę bazarek (i tu proszę o pomoc również w poszukiwaniach) to gwarantuję wam pakiet ;) Ogłoszeń netowych już nikomu nie obiecuję bo mi doby nie starcza na nic , ale jeśli ciotka chce to graficznie mogę stworzyć plakat i wydrukować - część powiedzmy ciotce dam, a część postaram się porozwieszać. Tekstem też posłużyć mogę choć ostatnio jakiś mały zakres słów u siebie zauważam...
  8. [quote name='asiak_kasia']aczkolwiek czasami jak na kopost wyrzuce skorupki to siędo nich dobierają, wiec moze? [/QUOTE] A czy kurze nie zależy poprostu na skorupce zeby sobie ponownie przetworzyć substancje? Z tego co wiem to moja mama kupuje od jakiegoś chłopa jajka i potem odnosi mu skorupki własnie dla kur. Ahh u motyleqq zawsze na wątku burzliwe dyskusje :):P
  9. [quote name='Martens']Na robienie wegetarian z psów to ja mam straszną alergię :diabloti: bo to dla mnie totalnie sprzeczne z szacunkiem do przyrody, który wegetarianie niby z założenia prezentują. Ale siebie jako wege dla ideologii nie widzę, bo ja w miesiąc zjadam tyle mięsa, co moje psy w kilka dni ;)[/QUOTE] Ale czy to jest wogóle dla psa zdrowe?! Przecież pies jest głównie mięsożercą. I chyba nie ma sposobu zastępowania jednego pokarmu innym, bo np z tego co wiem to u ludzi wege mięso zastąpić można warzywami strączkowymi , kaszami itd, psa fasolką czy grochem się nie nakarmi. Szczerze to dawniej właśnie siedziałam na forumach gdzie dziewuszki się przekrzykiwały która jest bardziej wege, ale jak psa leżącego w rowie mijały to dostawały turbodopalaczy żeby szybko do domu dobiec i napisać na forum jakiego to biednego pieska widziały i że nikt mu nie pomógł, że ludzie to są okropni, bo one ratują swoim wegetarianizmem świat, a ludzie pieska potrącili i zostawili w rowie... Teraz jak słyszę słowo wege to miewam mieszane odczucia ;)
  10. [quote name='motyleqq'] odpowiem na Twoje pytania, ale jeśli zlecą się tu sępy pełne złośliwości, to wtedy od razu zamilknę :eviltong: ewentualnie przeniosę się wtedy na PW [/QUOTE] Nie wywołuj wilka z lasu :evil_lol: Kurcze, ale analizę tego wszystkiego napisałaś. Nigdy nie pomyślałabym w ten sposób... A jak się w takim razie ustosunkowywujesz do karmienia zwierząt mięsem? Przecież tak logicznie biorąc to jest to to samo mięso które być Ty zjadła. Przypomniało mi się że kiedyś spotkałam na jednym forum (mało napisane bo powinnam się oficjalnie przyznać że zjechałam równo) taką panienkę, która była wege i mało tego - jej pies też być musiał. Poprostu nie jadł mięsa, karmy, ani żadnych produktów pochodzących od zwierząt... Pamiętam jedną najlepszą wypowiedz na moje pytanie skąd pies ma w takim razie wziąć potrzebne mu składniki odżywcze - " w trawie jest również bardzo dużo witamin" :lol:
  11. może nie . Mój tż żyje raczej dobrze z moją mamą, aczkolwiek fakt faktem ona bywa uciążliwa. Jak każda mama ;)
  12. nie wiem co ona myśli, ale ja nie myślę się wyprowadzić z nią. A jeśli ona tak chce to ja zabieram do nas też moją mamę :diabloti: Gdyby ktoś pytał - z moją mamą się żyje niezwykle ciężko :evil_lol:
  13. [quote name='magdabroy']Jak byłam 3 lata temu na wystawie w Opolu, to przy ringu ONków omal nie staranowali mojej bratowej, a była w 6 miesiącu ciąży :roll:[/QUOTE] Ja na tamtej wystawie byłąm bodajże w 8 :D A jakbym tak onka sobie ustawiła zwyczajnie i stała? Co - wywalą mnie za nietypowy handling ?:D Czy może psychika psa nie ta? Na finałach zauważyłąm że już spokojniej onki wystawiają. Choć kiedyś (nie wiem czy nie na Krakowie to było ) babka stała z onkiem na podium na finałach, a facet tak bardzo chciał go zainteresować sobą że zaczął robić pajacyki, pokrzykiwał i przeskakiwał taśmę okalającą ring. Na to z miejsca obok na pudle zerwała się jakaś mała puchata kuleczka i z ujadaniem rzuciła się na faceta :lol: W sumie to fajne że robią taki cyrk, jest na co patrzeć :P A jeszcze pytanie - po co onkom się aż tak obniża zad? Ja wiem że kątowanie kątowaniem, ale po co tak groteskowo aż jaja kłaść na ziemi?
  14. [quote name='magdabroy']Dobrze, że ja mam teściową 1000km od siebie :multi:[/QUOTE] Zazdroszczę :) My jak się przeprowadzimy to też będziemy ją mieli daleko :D Choć pewnie będzie do nas przyjeżdzać i tak. Bo mam nadzieję ze nie wymyśliła że przeprowadzka dotyczy jej też... Bo kiedyś Tż z nią rozmawiał o naszej przeprowadzce to podsumowała to tak : " i bardzo fajnie. Przynajmniej jak tam podzielimy czynsz na 3 to nam wyjdzie jakaś ludzka suma".:look3::???::question::wallbash:
  15. A powiedz mi - co wchodzi w skład kociego barfa? Różni się to jakoś od psiego? U mnie Inka zjada wszystko - jak widzi mięso to dostaje jakiegoś dzikiego zewu i leci na zabicie i wyszarpuje mi je z rąk. Za to Stella nic poza suchą karmą, puszką gardzi, wedliną też, surowe mięso tylko pokrojone w drobniutkie kosteczki i to musi być cielęcinka. Dawniej Inusię karmiłam głównie mięchem, podrobami , kurczakiem, ale jak ta baryła się pojawiła to wszystko co dobre się skończyło...
  16. [quote name='motyleqq'] oprócz naleśników, zawsze jak smaży, to jeden jest dla Etny :evil_lol: nic mu wtedy nie było, ale teraz już będę wiedzieć i pilnować, żeby nikt psom tego rarytasu nie dał[/QUOTE] O to u nas też zawsze jeden naleśnik dla psa, jeden racuch dla psa, nawet kotlet jeden dla psa musi być :D Wiesz, ja nie wiem czy kaszanka ma zabójcze właściwości, poprostu kilka razy słyszałam że ktoś uraczył psa kaszanką i potem był problem. Brat Waldka kiedyś na wystawie się zatruł kaszanką, biedak, miał mieć debiut, a czuł się tak i był tak zgaszony że pan przed samą oceną zawinął go do auta i pojechał do domu... Ja z kolei kiedys kupiłam w tesco pakowaną białą kiełbasę i boczek do chrzanówki na święta. A że mi bardzo dużo zostało to resztę dostał Walduś. Co się działłło.... Kg węglu by mu wtedy nie pomogło :D
  17. wogóle ten dom jest jakiś pomieszany całkiem... Byleby szybciej do przeprowadzki... Sąsiada też mam niezłego, przywiozłam sobie ze wsi grzybków tylko jeszcze wymagały podsuszenia, więc otwieram okno żeby sobie dać je na parapet (mamy taką bariereczkę żeby położyć skrzynie z kwiatami) a tam pełno szpejów. Jego szpejów. Wzięłam wsyztsko, spakowałam do wora i zutylizowałam. Kupię sobie chyba jakieś olbrzymie kwiaty pnące i poustawiam na parapetach, bo to już przesada zeby na nasze okna kłaść jego śmierdzące buty itd... A wogóle to co zrobił z korytarza, z balkonu itd to już szok... Powinnam zdjęcie zrobić i wysłać do tv:roll: Ahhh jak cudownie znowu mieć wystarczająco dużo powodów do narzekania :diabloti:
  18. Waldek do swojego dziecka jest normalny.co innego obce takie podrośnięte...
  19. Złotą masz rodzinę - u mnie każdy wie najlepiej. Tyle że ja groźna jestem i wszysycy się boją sprzeciwiać mojej woli, ale wiem że jak nie patrzę to do pysków różne rzeczy idą... a po kaszance mu nic nie było? Słyszałam już kilka razy że się psy zatruły kaszanką, Waldek też ma rewolucję.
  20. [quote name='Franca81']Gdyby to byly dzieci starsze to moze by go troche urobily dajac smakolyki. Ale jak to berbec to ciezko by bylo by wcelowal w szpary kaganca. Fajne takie wspolne spacerki po takich okolicach.[/QUOTE] I tak chłopczyk jest o wiele "groźniejszy" i bardziej nieopanowany. Dziewczynka raczej się psa boi :( Jak on ryknie na nią na wstępie - a ryczy za każdym razem jak ktoś wejdzie do mieszkania nowy - to potem już się mała chowa za mamę i płacze, a wszyscy patrzą żeby tylko pies do dziecka nie doleciał. Waldek też trzęsie dupą więc woli szczekać i nie spuszczać jej z oka. Waldek na smakołyki nie jest zbytnio, w takim momencie kiedy ma uwagę skupioną na czymś innym to nawet na smakołyk nie spojrzy. Raz udało mi się tylko na wystawie jak rozmawiałyśmy z kobietą zainteresowaną pointerem, a przybiegły jej dzieci które jadły ciasteczka i zaczęły mu dawać. Wtedy im pożarł całą paczkę delicji :D I wyluzował, położył się i turał na pleckach, a one go głaskały i przytulały. Raz też nad zalewem spotkaliśmy mamę z dziewczynką i ta dziewczynka zaczęła rzucać mu patyczki. Miłość to to nie była, ale się z nią bawił, biegal za nią po wodzie i był zadowolony. Tyle ze naetpo kilku godz takiego ganiania przy próbie pogłaskania warczał i uciekał... Spróbuję może z piłką, on zakochany jest w swoich piłeczkach, może akurat zaufa tej malej. Z innej beczki- znów teściowa... "Kuzynka" dała mi worek ciuchów które są na nią za duże - czyli praktycznie zbawienie dla mnie bo nie mam się ostatnio w co ubrać... Teściowa odebrała od niej worek i zamiast mi dać to schowała go za łóżko... :roll:Sprzątając widziałam ten worek, ale nie ruszałam, bo nie mam w zwyczaju plądrować nieswoich rzeczy bo stwierdziłam że skoro jest dla mnie to i tak mi go da... Potem teściowa zrobiła przegląd i z odrzutu zostawiła mi dwie cieniuteńkie bluzki...Otworzyłam tylko jej szafę, a na pierwszym wieszaku nawalone bluzek w rozmiarze XL ( a teściowa jest szczypiorek)... Nie wiem czemu toto łapczywe takie na wszytsko ale mam już dość... Chodzi nawet w moich skarpetkach, korzysta ze wszystkiego co kupię beż żadnej krępacji,otwiera nawet to co nowe (a czasem mam naszykowane dla kogos np a nie dla nas...) praktycznie mam ją na utrzymaniu mieszkając u niej... Zostałam chyba kamerdynerem...:grab:
  21. A uczysz go jakoś niegonienia zwierzyny? Spotkałam ostatnio babkę z afganem i po raz kolejny usłyszałam że charta w żadnym wypadku nie można puścić. Zastanawia mnie to bo właściwie mój pointer też jest psem myśliwskim i też ma jobla i też goni. A co chart ma ze zwierzyną robić? Dogonić i...? Gdzieś słyszałam że chart na zającu jak już go dopadnie to się kładzie nie zabijając go, ale wydaje mi sie tak to nieprawdopodobne że nie wierzę :D Po tym co napisałaś to pointer mi się znacznie gorszy wydaje, bo pointerowi uwagi od saren nie odwrócisz. Mało tego, pointer widzieć saren nie musi, wystarczy że wiatr zawieje a on już ma je namierzone na końcu lasu i już ma niecny plan. Mój za sarnami raczej idzie. Jak zająca sobie odpuści i bażanta nie pogoni tak sarny go zbyt drażnią. Najgorsze w sarnie jest to że nawet jak jej pies nie dopadnie to może paść na serce, bo to kruche zwierzątka. Staram się tego kundla mojego uczyć żeby nie gonił, ale jak narazie to lubi dać pokaz...
  22. pojutrze tzn czwartek? muszę to rozważyć ;)
  23. [quote name='justysiek']a co Waldek nie lubi dzieci?[/QUOTE] Waldek jak był młodszy powarkiwał i obszczekiwał. Co jest teraz nie wiem, bo nie miał styczności z dzieckiem... Znaczy to nie tak że on się rzuca z krwiożerczym zamiarem jak zobaczy na placyku bawiące się dziecko. Sytuacja go przerasta jak spotka się z tym dzieckiem oko w oko i to dziecko coś od niego chce, wyciąga do niego rączki itd. Sprawia wrażenie takie że woli dziecko odpędzić nim dziecko zechce mu coś zrobić. Nigdy nie miał żadnej sytuacji krytycznej z dzieckiem, wręcz starałam się go zachęcać do nich, no chyba że poza jednym przypadkiem - i to podejrzewam o całość braku sympati do małych ludzi : pierwsze dziecko jakie spotkał to była dziewczynka która się do niego tak przypiliła że zaczął aż na nią warczeć pokazując że chce spać, a nie być obejmowanym za szyję... To był jego pierwszy kontakt z małymi ludźmi. Następne były już na dystans. Ci co do nas przyjeżdzają Waldka już znają i nie ufają mu - zresztą też bym nie ufała psu który ujada na moje dziecko. Waldek jak te dzieci były małe to biegał z nimi na wsi po balkonie, ale sympatia się skończyła kiedy starszy chłopczyk zaczął go łapać za głowę (u nich chyba całkiem to normalne że on za głowę podnosi swojego pieska) i Waldek stał się niepewny,warczał, więc został od dzieci odizolowany na wyraźne życzenie rodziny. POtem jeszcze teściowa zaczęła drażnić go mniejszą dziewczynką (że niby do pieska trzeba robić hau) a on stał uwiązany, więc ujadał na nią równo. Następnym razem jak przyjechali to obszczekał wszytskich, dzieci się przestraszyły więc teściowa wwaliła go do klatki - mnie nie było, pewnie bym zareagowała inaczej. W klatce dostał amoku, szarpał za kraty i ujadał, rozerwał w furii całe legowisko, gdyby mógł to by klatkę rozwalił. Przy kolejnej wizycie ja już byłam, więc poczekałam jak dzieci sobie usiądą i wprowadziłam psa w kagańcu. Dałam mu powąchać ich ubrania, a potem posadziłam koło siebie. Waldek był strasznie spięty, co które dziecko się ruszyło to zrywał się z ujadaniem, a jeszcze starszy chłopczyk jest strasznie żywiołowy i co chwila musi podskoczyć, krzyknąć czy zerwać się z piskiem... Całość zakończyła się tak że zamknęłam Waldka u nas w pokoju, bo nie chciałam pogarszać sytuacji klatką... Nie wiem co zrobić tym razem i jak to zrobić, ale wiem że będzie armagedon. [quote name='Luzia']Ja Housa najbardziej lubię właśnie za to "chamstwo" :diabloti:[/QUOTE] Czasem przegina. Ale ogólnie serial jest dobry ;)
  24. [quote name='Angi']to może ktoś mi zrobić :D[/QUOTE] Chcesz bannera? Mogę spróbować się pobawić i zrobić takie coś na kształt tego co ja mam ;) Nie obiecuję szału, ale zawsze będzie co klikać :P I melduję się, byłam, jestem, a może i będę ;)
×
×
  • Create New...