Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. [quote name='Pani Profesor']zapraszam, [B]75 stron[/B] pitolenia o niczym przed Tobą :diabloti:[/QUOTE] A mi pokazuje że to 95 strona...
  2. [quote name='Panna Cotta'] Mała ma odparzoną pupkę :( Czas na inne pieluszki.[/QUOTE] Nasza miała tragiczną po szpitalu, aż jej skóra zlazła do krwi:placz: Dopiero pomógł sudocrem i pampersy Dada. I nie używaliśmy chusteczek, sama woda, a szczególnie jestem przeczulona na chusteczki Kindii - kiedyś sama turystycznie się wytarłam i myślałam że oszaleję.. [QUOTE] Chusta czy nosidełko? Macie? Przydałoby mi się na spacery dziecko+pies, mnie wygodniej bo u nas górzyste tereny i pchać tak wózek plus kundel... A na wybieganie psa musimy jezdzić autem, bo jako takiej ścieżki nie ma do łąki ( chyba ze ulica bez pobocza ) a wózek do punta pchać na jeden spacer to średnio się widzi :-D Wiec z fotelika do chusty/nosidła i heja biegać. [/QUOTE] Kiedyś pisałam że mam nosidełko, ale zaczęłam korzystać dopiero teraz i jest fanastyczne! Taka wygoda że nie ma porównania. Chust się jakoś boję,że nie potrafiłabym zawiązać, coś by się poluzowało, zbyt bym dziecko ścisnęła...
  3. [quote name='devoner']dla asta to 4 cm szerokości,w innych wyglądają śmiesznie[/QUOTE] Hehhe no nawet 5cm , takiej śmieszniutkiej jak mojemu astowi bym nie kupiła :evil_lol:
  4. [quote name='Vailet']A jakie miałaś? pamiętam że Gru nienawidził plastika, robił wszystko żeby go zdjąć[/QUOTE] Dużo próbowałam z kantarami , tak jako atrapa żeby było luźno jak najmniej paska a żeby coś na mordzie było. Pierwszy kantar miał po moim poprzednim psie ,coś na kształt tubkowatego, ale w klimacie kantara, tak o se luźno wisiał nie ściskając nigdzie,ale przeszkadzał i tak. Potem usiłowałam mu przysposobić plastik, już nie wiem jaki rozmiar to był, ale nie uciskał nigdzie można nawet powiedzieć że był ciut za duży, więc nosił go długo do komunikacji tylko, a potem się go pozbyłam, bo jak Wald zaczął rozdziabiać mordę do dyszenia to z za dużego kagan się zrobił za mały :D Potem pożyczałam kagany od hodowczyni z jej psów,ale też Waldowi nie pasowały choć na wszystkie tamte były idealne... Długo szukałam i mierzyłam, chyba cały sklepowy asortyment miał na pysku, a stoiska na wystawach przetrzebiłam na wylot, mierzyłam też fizjologi, ale każden ma coś nie tak... W efekcie kupiłam kantar dokładnie taki jak nosiła jego babka pointerka i też nie był wygodny bo głownie właził mu w oczy, a i wiadomo jak z kantarem i otwieraniem pyska. Potem miałam jeszcze jeden kantar, dośc duży, ale przerobiłam go tak że Wald pochodził w nim tylko kilka razy. Na koniec kupiłam mu ten skórkowy charci i okazał się najlepszy.Długo w nim chodził, ale ostatecznie go potarmosił (to powiedzmy że kichać, nie musi mieć wszystkich pasków) i teściowa go zniekształciła na amen... Po drodze jeszcze próbowałam kilka róznych modeli fizjo, na wystawach przemierzyłam wszystkie rodzaje kaganów, a także tego wspomnianego baskervila który ma jego brat... [QUOTE]a Waldek potwierdzam, tylko ma coś na mordzie,to usiłuje to ściągnąć - nie to, że to główna misja życiowa, tylko latając jak błyskawica 'mimochodem' ściąga z pyska ;-)[/QUOTE] Czasem odnoszę wrażenie że jego drażni "niemożność" otwarcia paszczy. Tzn, paszczę w tym otwiera swobodnie, ale bez kagańca jego zakres otwarcia paszczy jest oszałamiający :D
  5. [quote name='Vailet']i co? żadnej poprawy? a jakoś go do niego przyzwyczajałaś? jak mu zakładasz? ja robie tak że smaczek trzymam i musi włożyć pysk po smakołyk, teraz już prawie że sam wtyka tam pysk[/QUOTE] no od 2 lat przetestował kilka kagańców i w każdym to samo, mimo rekomendacji, zapewnień że ten będzie idealny, mimo tego że np kupuję takie jak mają inne pointery... Ten skórka i tak był względnie najlepszy, bo go żadną nadludzką siłą nie zszarpał a i ma dziurę na nos i dziurę na jęzor, ale niefajnie że np zimą jak jest wsyztsko zamarznięte to jak go puszczam to wraca ze skrwawionym pyskiem bo trze o ziemię. Latem jeszcze jeden pieron, dawniej dostawał za to ochrzan i walczyłam, a teraz albo idę dalej, albo podpuszczam go żeby nie tarł tylko leciał do przodu. Ogólnie jak biega to łapy ma na wysokości pyska i cały czas coś majstruje. Z psami w kagańcu się nie umie bawić bo taranuje je "tarzając się w nich" i przede wszystkim nie biega praktycznie wcale. Usiłowałam przyzwyczajać go różnymi sposobami, własnie w tym puszczać tylko w kagańcu i nie odpuszczać mu jak szarpie, ale nie dało to zbyt wiele. Smaczki też były, były krótkie zakładania z chwaleniem jak kagana nie szarpał, mimo wszystko nie uznał żadnego z tych kagańców które miałam za przyjemne...
  6. [quote name='Vailet']na szczęście mój jest za głupi żeby przejmować się co ma na sobie :evil_lol: a jakbyś zaczęła nosić kagan na każdy spacer? kiedyś by się przyzwyczaił[/QUOTE] Wiesz co, ja praktycznie noszę na każdy spacer. Przynajmniej nosiłam, bo teraz kagan się zdeformował więc przerzuciłam się na linę, ale ogólnie puszczając go w mieście kagan musi być. Jeśli z nim jadę w pola na trening to wtedy nie ma, ale tak na co dzień nosi(ł).
  7. Waldkowi i skóra przeszkadza:roll:. I kantar luźno puszczony. Jest kosmiczny jak o namordnik chodzi, szarpie, trze ryjcem o ziemię, kaleczy się...
  8. [quote name='madziak25']Cioteczki Kochane, mam pytanie szukam insuliny Lente wos dla swojego psiaka. Reaguje tylko na tą, a ją już nie produkują:( może ma któraś do sprzedania. Bardzo proszę o pomoc. Rambo nie może być bez...:([/QUOTE] Ja też szukam dla jednego bezdomniaka, ale z tego co widzę to koszmar z tą insuliną, wogóle jej nigdzie nie ma, a ludzka nie podchodzi (choć pewnie jak się nie znajdzie to psiak dostanie tą ludzką co mam)... Przerażające, to co podać psu który musi dostawać zastrzyk... W temacie to przypomnę że ja dalej mam leki które wymieniałam kiedyś.
  9. [quote name='Amber']Jak komuś lata albo spada fizjolog to polecam nie tyle co dociskać pasek, co docisnąć metal, ten przy policzkach. Miałam ten problem przy swoim drugim kagańcu, mimo, że model był identyczny. Spadał z głowy. Myślałam, że jest coś nie tak, a wystarczyło go tylko ścisnąć raz w rękach i jest idealnie.[/QUOTE] I to u Ciebie ograniczyło ruch kagańca całkiem? Bo z tego co widziałam to dziewczyny piszą że i tak lata przy bieganiu , mierzyłam też ostatnio Waldkowi kagan Patryka, który jest po bokach nawet za ciasny, a i tak szczęka klaskała jak poruszyłam kagańcem,więc nie wiem co by było przy biegu.
  10. My od taks mamy jedną obróżkę - dośc cienką w jabłuszka, ale bardzo fajnie służy, no i doszło do tego że ludzie na widok Waldka już nie wołają "ooo jaki ładny pies!!!" tylko " ojejku jaką on ma śliczną obróżkę " :lol: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-xo4BVVGk_8A/UvkNAFZLrZI/AAAAAAAAU4g/vrGdKYIEZAk/s512/dd%20022.jpg[/IMG] Miałam jeszcze drugą piękną niebiesko-zółtą, ale podarowaliśmy wyżełce i pojechała z nią do nowego domu :):) Teraz szukam coś aściego, bo chcę sprezentować coś bezdomniakom. Wierzę że taksówka będzie do tego idealna ;)
  11. Valiet, zaskoczona jestem jak mu ten astowy pasuje :D A nie ma problemu przy bieganiu że jest tyle luzu i lata?? Widzę też że chyba pasek od szyi jest dośc luźno - nie ściąga??
  12. Fajnie że wróciliście :) Pokaz czekoladę jak urosła :) Ciągle o was myślę, bywam nawet w waszych stronach i myślałam nawet się umówić na jakiś spacer, ale już wróciłam do Krakowa , więc może następnym razem ;) ulalala poważne sprawy dojrzewania ;) Chyba cykl u wszystkich suk trwa podobnie. A nie myśleliście ewentualnie o sterylizacji??
  13. Szczeniak w kojcu czy jeden czy dwa czy dziesięc, nie ma znaczenia, pies potrzebuje socjalizacji i ruchu, bez tego nie żyje, a ten kto go dopuszcza do notorycznego stanu bezczynności zwyczajnie go męczy. Ok rodzina rodziną, pies psem, ale pies jest odpowiedzialnością, jeśli ktoś go bierze to podpisuje za niego odpowiedzialnością. Jeśli ktoś go oddaje lekkomyślnie to sami sobie dopiszmy co dalej... Szczerze nie rozumiem ani takich wielkich dyskusji ani dylematów pt czy wyrzucić jednego, czy wsadzić do kojca itd... Mam psa, mam dziecko, żyję. Niebawem wracam też do pracy, pies wymagający jak o ruch chodzi , dziecko na przełomowym etapie bo zaczyna łazić, do tego kilka okoliczności utrudniających, mąż z psem chodzi czasem ale nie ma hopla na punkcie spacerków więc jeżdzeniem w pole i wybiegiwaniem muszę się zająć ja, opieką nad dzieckiem też, choć pomaga, bo przecież co to za partner którego nie ma... Pies od początku jest z dzieckiem w dobrych relacjach, od początku spacery przy wózku są normą. Nie mam ogrodu, nie mam łatwo, a jednak psa mam wybieganego, gdybym miała ogród (bo podejrzewam że w bloku nie stawiacie kojca) to byłby komfort pełen. Początki są trudne to fakt, ale jak już się trochę ogarnie to dziecko właściwie nie stwarza żądnych komplikacji. Bierzesz wózek, psy, kierunek park, dziecko zasypia na świeżym powietrzu a ty bawisz się z psami, ćwiczysz. Im mniejsze dziecko tym łatwiej, ale co wprowadzisz zawczasu to pozostanie jak psy podrosną. Są też nosidła - znam ludzi którzy mają psy myśliwskie i w takich nosidłach z dzieciaczkami zasuwają po polach z kilkoma pieskami na smyczy. Da się, trzeba chcieć. To zależy czy psy chcesz mieć żeby sobie egzystowały bezsensownie czy chcesz żeby pies towarzyszył wam i stanowił częsc stada... Jeśli mają sobie bez sensu egzystować, nudzić się, mieć braki w wychowaniu i stwarzać problemy to bez sensu psy wogóle brać i mieć... Jeśli komuś na psach zależy to da radę choćby cięzko było. Kapuję wszystko ale wziąc szczeniaka żeby go zamknąć w kojcu i niech patrzy jak ci co go rozpieszczali bawią teraz jakiegoś intruza... Pies nie zrozumie że to z miłości... Pies ma proste potrzeby - najeść się, wybiegać i mieć swoje stado z którym będzie cały czas. Nie analizuje, nie myśli generalnie, więc pieska nie zamyka się w kojcu żeby mu przykro nie było tylko żeby mu życia nie niszczyć. Ponadto uważam że pies który ma spełnione potrzeby jest niekłopotliwy, wybiegany i najedzony kładzie się i śpi pod stołem, nie musi mieć do tego kojca... I bez sensu gadanie "gdzie miałaś umysł jak planowałaś dziecko/brałaś psy", w życiu wypadają różne sytuacje, ale nie wszystko jest dramatem, a często gęsto ludzie z prawdziwych tragedii wychodzą nie myśląc nawet o oddaniu psa. Kwestia chęci i poczucia odpowiedzialnosci...
  14. [quote name='Yorkomanka'] Ale uświadamianie mi że mój pies kuleje to już totalny hit sezonu, dziękuję nie mam oczu :loveu: gdyby to był duży pies wszyscy mieli by go w dupie... Strasznie męczące jest spacerowanie z psem kiedy ktoś co chwilę chce wiedzieć co się stało mojemu psu albo jeszcze lepiej oburza się że kuleje a ja nic z tym nie robię:angryy:. Tylko ciekawe jak ma się wysikać w powietrzu trzymany na rączkach?[/QUOTE] A kuleje?? Szczerze mówiąc też bym się zainteresowała gdyby pies kulał... Trafiłaś akurat na taką rasę , która zawsze będzie wzbudzała komentarze tak jak asty czy bulle. Niestety wizerunek rasy wytworzony przez ludzi chyba będzie trwał zawsze :shake: a z psa trzymanego na rączkach nie ma się co śmiać, u mojej babci w bloku mieszkała babka która trzymała w torebce yorka non stop a jak wychodziła przed blok to trzymała go w powietrzu w krzakach podtrzymując mu futro i on tak sikał... Nie wiem tylko jak robił kupę... A z psami w żadnym wypadku się zetknąć nie mógł bo inne psy mogły go czymś zarazić, mój szczególnie był be bo był kundlem i pani nawet kiedyś stwierdziła że on jest na pewno chory bo wystają mu zęby i cieknie mu z oczu :loveu: No biedny , zwyczajnie biedny był ten pies... A wracając do tematu to calkiem niedawno w rozmowie jedna pani po zachwytach moim pointerem zapytała " a to jakiś pastewny?" ;) Uświadomiłam sobie że określenie "pastewny" nie słyszałam pierwszy raz.
  15. Fajna ta czarna, jest u mnie dosyć podobny pies, zawsze się nim zachwycam. Tylko..on będzie ze dwa razy wyższy :eviltong: Ty robisz zdjęcia od dołu więc suki też na małe nie wyglądają, ale tamtego widziałam na własne oczy i no...wysoki jest :D Ale Kasta ma sylwetkę :loveu: Nie wolisz żeby taka sportowa pozostała?? A ta młoda w jakim wieku? Ginę w tych waszych przyjaciołach, już nie wiem który jest który i ile ich jest, no i z samymi astami się zadajecie, elita ;):D
  16. pozostając w temacie kocim , dodaję na pierwszą takiego cudaska : Książę Karol we własnej osobie [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-QnJQISwL0Uk/U2OdE1SRshI/AAAAAAAAYPA/0h2Fgmz-FRY/s512/1601342_352131841595313_2118229739_n.jpg[/IMG] Jedno powiem - połozył mnie na łopatki :loveu::loveu: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--q_iGdvilWI/U2OdDfgj1oI/AAAAAAAAYOw/HwnY7BbWH6s/s640/529226_352131844928646_486802494_n.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-VbrYMz-ZEKo/U2OdGwBo8HI/AAAAAAAAYPY/JBRPVgg8ruM/s512/10247452_393949727413524_7703559095427796706_n.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-YWVENNo5SBY/U2OdGISYtjI/AAAAAAAAYPQ/78HJaGUh04s/s512/1623644_584989161576533_1601630775_n.jpg[/IMG] No powiedzcie czyż on nie jest cudny?? Miziak szuka domu wychodzącego - niestety został nauczony wychodzenia i w nowym domu nie zaakceptował zamknięcia... Oprócz tego to chyba kot ideał :loveu:
  17. Zacznę dzień od dobrych wieści : [B]BONA ma dom[/B]:multi:!!! Zamieszkała w Krakowie ;) Wczoraj późnym wieczorem też dostałyśmy informację że jest jeszcze jeden kocio - znajda. Wprawdzie postanowienie, że dziewczyny robią chwilową przerwę w przyjmowaniu zwierząt ,było bardzo twarde, ale kociska nie dało się zostawić : miał tak dramatyczny koci katar że prawie mu wypływały oczy... W każdym razie kot jest, wiem tylko że to młody kocur, chyba czarny ale bez względu na wszystko potrzebuje natychmiastowej pomocy weterynaryjnej... No i musi się gdzieś podziać. Napisałam też krótki tekst dla onkowatego Dżoka - psiak obecnie mieszka w ogrodzie po zmarłych właścicielach. Wprawdzie dojeżdza do niego rodzina, ale i tak jego samotny byt tam jest smutny... Psiak jest cudny, młody... może jakiś owczarkarz wreszcie go wypatrzy?
  18. Kurde, ona nie jest sama w sobie zła i może specjalnie tego nie robi (choć czasem nie rozumiem jak można tak wyrafinowanie udawać że nic się nie dzieje mimo że proszę żeby czegoś nie robić) ale ja się na takiej płaszczyźnie ciągłej walki o swoje odnaleźć nie umiem. Jakby nie było moja mama też wiele razy mi sie wtrynia z dobrą intencją, no ale z własną matką to jakoś prosto : powiem "przestań" czy "wyjdź" czy nawet ją ochrzanię , a jak się pokłócimy to też nic, bo się obrazi i pójdzie a ja mam spokój, a potem zaraz gadamy jakby nic. Melduję że dziś krwiak Waldka wygląda już dobrze, schodzi. Konsultowałyśmy wczoraj ze znajomą z kliniki i powiedziała żeby nie ruszać raczej tego jak jest pod pachą, gorzej gdyby było np na uchu. No i jest w miarę ok, podejrzewam że zejdzie całkiem do jutra :) I nie wiem czy tu się chwalić czy kajać, ale wczoraj spacerowałyśmy z sunią i jamnikiem do pierwszej w nocy :oops: Wyszłam jakoś o 22 i tak nam zeszło bo cośmy wracały to temat się nawinął, a potem jeszcze pół godziny gadki pod samymi drzwiami :D TŻ mnie chciał zabić :D Wald uszczęśliwiony absolutnie robił z siebie błazna - uśmiałyśmy się setnie bo nie mógł znieść tego spokoju i co psy stały to on prowokował do zabawy , wyglądało to więc tak że on niczym szczeniaczek podskakiwał im przed nosem a tamte rzucały się na niego odstraszając zębami i dobijając go do ziemi. A Waldkowi o to właśnie chodziło , rozwścieczyć kumpli i zwiewać, nie ważne jak ważne żeby biec ;)
  19. [quote name='Baski_Kropka'] Rzecz jasna najlepiej gdyby były waniliowe haha, ale na to to ja już nie liczę xD[/QUOTE] Trixie są takie - guma miękka, pachnie wanilią, całkiem spoko lata, szarpać się można. U Waldka na wątku nieraz go pokazywałam. Fajny jest :)
  20. A może nie trzeba będzie nawet wątku ? ;) Dodaję plakacik dziadeczka Ramba : [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-KuPVMQN0eFA/U2Kn7ac24_I/AAAAAAAAYOY/p7DFMl5lL0E/s640/988600_395276647280832_83656806392404492_n.jpg[/IMG]
  21. [QUOTE]Hanka jak płacze to pies jej "daje" piłeczke swoją, chyba na pocieszenie :-D Mam sie cieszyc czy się bać? :-D[/QUOTE] Uważać żeby jej nie spuścił na głowę. Nasz tak kilka razy zrobił z twardą gumową piłką waniliową z sumplastu. Od tego momentu wszystkie pochowałam :roll: Wald też przynosi naszej małej piłkę i usiłuje się z nią bawić. Ona odkąd stała się mobilna usiłuje ją rzucać, ale jej rekord to max 30 cm. Mimo wszystko Wald czasem mnie zabija jak widzę z jakim zaangażowaniem te 30cm po piłkę odskakuje i przynosi na nowo. Zabawa na całego :D Czasem są też wyścigi - mała piłkę popycha i lecą obydwoje noga w nogę, tyle że zawsze prowadzenie ma Kinka :)
  22. [quote name='Baski_Kropka']Ale ty kochasz teściówkę <3[/QUOTE] Weri macz lowe :loveu: To akurat że nie zostawię jej dziecka nie wynika z miłości do niej lub też nie, ale głównie z tego że jej nie ufam. Tż jest na mnie oburzony, ale jeżeli ona przy mnie usiłuje mi wyperswadować że ona się zna i moje życzenia nie mają znaczenia to za taką pomoc dziękuję. Mówię kobicie żeby nie pchać dziecku w domu na nogi butów, a ona jak tylko spuszczę z oczu to wygrzebuje skądś buty i wkłada kozaki mimo że dziecko ma na nodze już rajtki i skarpetki, walić że buty za małe, walić że dziecko ma nogę spoconą i zapuchniętą i że ją to boli ,"bucia" muszą być... Już pochowałam przed nią wszystkie buty żeby Kince nie pchała siłą to sobie wynalazła spod zakurzonej wersalki jakieś 30letnie powykrzywiane buciki tzta i oznajmiła z uśmieszkiem że ona ma swoje butki i będzie je Kince wkładać... Mówię kobicie żeby nie podchodziła z Kiną do ognia, prądu i rzeczy gorących , a ona trzymając ją na stole obok kubka zalewa sobie kawę, albo lezie do kuchenki a na moją interwencję (oficjalnie i otwarcie odbieram dziecko oznajmiając że skoro jest nas dwie to jedna moze smażyć, druga się zajmować dzieckiem) łapie kurczowo małą i wyrywa mi ją niemalże ,tłumacząc ,że nic takiego się nie dzieje, ona tylko zupę miesza albo placki ziemniaczane przewraca... Mówię żeby dziecka nie zostawiać nigdzie samego, a jak wracam z psem stoję 10 minut pod drzwiami i dzwonię, a jak już się dostaję za pomocą kluczy zastaję widok dziwny - teściowa na balkonie gasi papierosa i już ma w rękach Kinię która dziwnym trafem leżała na łóżku... Nie wspominam że raz zastałam taką sytuację jak Kinka wisiała z łóżka głową w dół,a teściowej przy niej nie było... Jak oznajmiłam co się stało to usłyszałam że ona jeszcze nie jest taka żeby umiała się przemieszczać... Mówię kobiecie że Kinia ma problemy z brzuchem, że każdy nowy pokarm trzeba jej wprowadzać stopniowo i delikatnie bo inaczej dostaje boleści i nie moze się załatwić kilka dni, i na to słyszę od 3ciego miesiąca że mam dawać jej wszyyyyystko , nawet smalec. A już teksty skierowane do dziecka " damy ci kiełbaski..." " ugotujemy dziecku pomidorówkę..." " mama da ci herbatki" doprowadzają mnie do wrzenia... A już najbardziej w świecie nienawidzę tekstu pt " ja bynajmniej Tomkowi jak był mały...." i tu różne kompilacje mające na celu podkreślenie moje okrucieństwo do dziecka kontra doświadczoną idealnę matkę , która wychowała syna najlepiej na świecie... Denerwuje mnie też całe ogólne podejście, zamykanie dziecka we własnym kręgu, ograniczanie jej do osoby babci - kilka razy na rodzinnych uroczystościach poduważyłam nawet że teściowa za wszelką cenę odwraca jej uwagę jak tylko się spojrzy na kogoś innego, nie ma mowy żeby śmiała się do wujka czy wyciągała ręce do cioci... Zabawa może przebiegać tylko tak jak babcia chce, nieraz zabrała mi ją z koca ze słowami " ona się męczy " , " już dość tego raczkowania, niech sobie teraz posiedzi z babcią" albo " to teraz mamusia sobie odpocznie a my się pobawimy". Wyraźnie nie chce żebym przy Kince była, chce ją przejąć i nią sobie zarządzać, wogóle ją nie obchodzi że to ja jestem jej matką... Usiłowałam kiedyś nawet koc umieścić u teściowej,żebyśmy były razem ale spełzło na niczym - raz wyraźnie Kinka przeszkadzała jej wtedy w oglądaniu tv, a raz pogrzebała mnie żywcem jak bawiłyśmy się z pieskiem zaśmiewając się do łez, a ona wyciągnęła małą mi spomiędzy kolan gdzie siedziała przytulona i zabrała ją sobie do kuchni a ja zostałam jak debil sama na środku koca trzymając grzechotki w ręku... No i ta cała wariacka zabawa... Teściowa doprowadza Kinię do takiego pobudzenia że potem się mała nie umie uspokoić, trzyma ją do oporu rozbudzając a następnie oddaje półprzytomną ryczącą i sfrustrowaną... Pytałam już nawet tż czy Kinka na prawdę jest nieszczęśliwa jak leży z nami na łóżku i ją łaskoczemy , albo jak siedzimy na dywanie i oglądamy ksiązeczkę czy bawimy się piłką z psem, czy naprawdę do szczęścia dziecku trzeba wrzeszczeć nad uchem i podrzucać nim żeby czuło się jak na całonocnej imprezie techno... ahhh, wypisałam się ;) Choć tak naprawdę to mogłabym jeszcze :eviltong:
  23. tak zewnętrznie ten lakta mila wygląda jak avent, ten kupiłaś? Może będzie służył :):) Oj ja też miałam przeboje w szpitalu z położnymi, bo były oburzone jak mogę mieć mleko i nie karmić dziecka. A początek był straszny, miałam tak małe brodawki że dzidziuś nie umiał złapać, a na przystawienie do piersi reagowała szałem bo chciała pić a nie mogła. Nie umiałam sobie poradzić z tym wszystkim, a położne na początku wcale nie pomagały mi wyjść z dramatu, w efekcie piersi mi nabrzmiały i padłam z gorączką a one karmiły dzidzię sztucznie. Dopiero później przyniosły laktator i po odciągnięciu udało się coś podziałać, ale i tak karmić piersią nauczyłam się dopiero w domu. Choć i z tym był problem bo początkowo zalewałam się mlekiem i mimo że odciągałam to i tak dziecko z karmienia zawsze wychodziło mokre. Miałam straszną ilość mleka. Tylko niestety bardzo szybko pokarm mi zanikł...:( A szkoda, bo bardzo żałuję że nie mogłam Kinki karmić piersią :(
  24. hahah a co ja mam powiedzieć jak Wald leci jak oszalały? Pat nie goni aż tak (no chyba że za przewodnictwem Walda) , a Wald zachowuje się jak wariat... Dla Pata istnieje coś jeszcze poza krzakami :) Dziś pointerit pogonił solidnie, praktycznie cały spacer gonił swobodnie, bo ani jednego człeka nie było nie wliczając jakichś dwóch pań z maltańczykiem które nam mignęły tylko i poszły. Zaliczył też kąpiel w rzece gdzie pływało takie małe urocze stworzenie w ilości sztuk 7/8 : [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-pMq1wZUOcXE/U2KAXvHic1I/AAAAAAAAYNo/7ohYo-CVFwo/s640/jamnik%20005.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-GfEfLxGqmyc/U2KAdGgEGpI/AAAAAAAAYNw/VXeAD2vq_pc/s640/jamnik%20006.jpg[/IMG] Bałam się że Wald jak wparuje to zeżre całą ósemkę, ale on podleciał, popatrzył i stwierdzając że to nie ptaszki poszedł pływać obok, a jak tylko się odwrócił to kaczuszki szybko się ewakuowały na wszelki wypadek ;) Ogólnie zauważyłam dziś że jak go nie wołam za często to jest bardzo przyzwoity, gorzej jak np są ludzie albo chcę go non stop mieć na oku i staram się go trzymać w jednym kierunku niedaleko mnie, wtedy jak już powtórzę coś kilka razy to już na kolejne moje zawołania głuchnie i usiłuje zrobić po swojemu. Opracował też sposób na siebie - wołam, a on prędziutko zawraca na zawołanie i leci do mnie... tylko że bardzo szerokim łukiem... Niby wraca ale jednak po drodze dłuższej. Ćwiczyłam dośc długo na linie i szło bez problemów, myślałam że będzie ok, a on jak zawsze coś musiał dodać od siebie... Coraz bardziej ciągnie mnie na to szkolenie, tym bardziej że zostało mi już mało wolnego czasu, ale teraz jest kryzys bo znów nie mam co zrobić z małą - tż pracuje, moja mama aktualnie w szpitalu, ojciec na wsi, a teściowej jej nie zostawię...
  25. Ja miałam z aventa ręczny i bardzo fajny pod każdym względem. Medela ma ręczne ale właśnie z tą "strzykawką", za to avent ma z taką jakby pompką (jak przy studni :P) i jest o wiele wygodniejsze jak chodzi o namachanie się przy ściąganiu. Dobrze też ściąga objętościowo i jest ogólnie bardzo wygodny. W szpitalu odciągali mi medelą elektryczną ale powiem szczerze,że nieprzyjemne - zbyt ssało mimo że było na najmniejszą moc i furczało tak że dziecko się budziło.
×
×
  • Create New...