Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Hope2

  1. No tak-nie zaglądamy, to mamy... sunia2000 -Blacky nosi pieluchy 11-25 kg..chyba mu się ciut przytyło (czekam na wizytę ulv...jak naprawi rozsypane autko), więc większe...też będa pasowały na doopkę ;) zaraz piszę pw. ulv-nie moge się dodzwonić, a mam super wiadomość-3 z 8 kociaków powędrowało do swojego domku (będa mieszkać razem-takie najbardziej białe, jedno szare i jedno biało-czarne...same chłopaki poszły). Mam nadzieję,że ich mamusia ich nie przytarga z powrotem..bo blisko zamieszkały ;) ) AlfaS... Bilbo ciągle u mnie, właściciele nie szukają go na pewno, co więcej-chyba mają nowego pieseczka (wrrr)...a i sam jamnikowaty jakoś nie bardzo garnie się do powrotu do siebie-wczoraj byliśmy 200-300 m od jego domu, puściliśmy ze smyczy (byliśmy ciekawi co zrobi). Odbiegł od nas kilka metrów, siadł na doopce (czekał na nas?) a jak zobaczył,że my zabieramy sie do powrotu, to nas dogonił, przegnił i w domu był przed nami... Chciałam mu nowego domku szukać, ale Sebek podniósł wrzask okropny-że on chce niskopodwoziowca, on będzie o niego dbał, karmił...więc...chyba z nami zostanie dziad jeden? Jeszcze decyzji nie podjęłam...ale na jego właścicieli chyba nie ma co liczyć...
  2. Ano właśnie-już wczoraj miałem pisać, ale tak się zmęczyłem,że padłem na nosek u Sebka w pokoju... Zaczęło się szkolenie-już nie ma za daramo smaczków-teraz trzeba albo ładnie chodzić na smyczy (bleeee), albo ładnie zrobić "siad"...a jak patrzę na Hadesa, to mi łapki opadają-ten kujon tyyyle umie...i jeszcze się przechwala i ciągle uczy czegoś nowego... Do tematu "liście" doszedł temat "Blacky kontra liście"- Dziadek goni je do upadłego-te spadające i te leżące...i te co na nosek spadają ukatrupia na śmierć... Powoli kończą się jabłuszka spacerowe :( już ich prawie nie ma na drzewie-bo te co spadną to zjadamy-wszyscy :) a Hades ostatnio dopadł się do żołędzi-jak jakiś dzik wściekły i Hopiak musiała go siłą odciągać-bo to wiadomo, czy nie zaszkodzą delikancikowi? ale koniec końców chyba nie zaszkodziły-bo ani biegunki, ani wymiotów-normalnie nic...tylko jakby powera dostał-biegał jak szalony-z Dziadkiem, bo ten jest niezniszczalny...chociaż jak się już wieczorem położy, to mogli by go z łóżkiem wynieść-taki ma sen kamienny! No i wieczory co raz dłuższe....lubimy, bardzo lubimy-Hopiak robi człowiekom herbatkę z miodkiem, my dostajemy miseczki (czasem pełne mięska :D ), uczymy się, albo patrzymy jak grają w planszówki...albo dzielimy się i część siedzi z Hopiakiem, a część z Sebkiem-jak czytają sobie... Hopiak marudzi,że chyba wszystkie wirusy postanowiły ją napaść na raz-ledwo się wygrzebie z jednego to przychodzi inny-ostatnio na tapecie jelitówka...biedny ten Hopiak...ale w sumie to lepiej,że wirusy napadają ją, a nie nas-co nie? nadal korzystamy z ładnej słonecznej pogody i wędrujemy... Z kotami zawarłem rozejm-nie patrzę na łajzy, one udają,że mnie nie widzą-i jest git. Bilbo uczeń-bo łasuch
  3. No i dostałem po pycholu od kocicy wstrętnej :( teraz za każdym razem jak tylko wystawię nosek za drzwi, to leci do mnie z wrzaskiem-i taka jeszcze jedna goopia :( no i skończyło się moje chodzenie sobie gdzie mi się podoba-nie dostaję już obroży, tylko szelki i z nich wyjść nie umiem :( i jeszcze mi mówią,że to dla mojego dobra,że mogę wpaść pod auto...albo pod złego ludzia :( nie podoba mi się ta niewola-płaczę, krzyczę, szarpię-i co? i nic :( tylko się ze mnie wszyscy śmieją-nikt mnie nie rozumie-buuuuuuuuuuuuuu A Blacky prawie już nie kaszle :) i prawie nie gryzie-czasem mu tylko odbija-no wiecie ;) Razem robimy włam na karmę, razem sobie leżymy na fotelu...a czasem to sobie leżymy we czterech na łóżku-i jest git (no chyba,że Dziadkowi akurat odbije...) Hopiak zaprowadziła mnie do Zosi...posiedzieliśmy sobie u niej...Hopiak powyrywała jakieś coś zielone-ale nie wszystko, bo część ma zostać... Na dworze jeszcze całkiem fajnie-szkoda w domu siedzieć, jutro pójdziemy po kasztany...może jakieś żołędzie znajdziemy? Sebek załamany-jego obowiązek, to grabienie liści...i co dzień od nowa spadają... Bilbo opowiadający trochę codzienności-z obitym pycholem
  4. Żyjemy-wszyscy. Nadal w komplecie, tylko Hopiak lekko zaniemogła, u lekarza była, ma odpoczywać, co by jej na oddział nie ukradli. więc odpoczywa-chodzimy se na spacerki, Bilbo regularnie ucieka (wyciąga głowe z obroży)-ale trzyma sie blisko Hopiaka i wraca albo przed nami albo zaraz za nami i lamentuje pod drzwiami. Wczoraj go kocia mama nabiła po pysku-za wykradanie z kociej miski i warkolenie na maluchy. Ja dzisiaj dostałem nową pakę pieluch, bo tamte się skończyły-ale to prezent od Hopiaka-powinno wystarczyć na miesiąc. Na dniach zawiozą mnie do weta na oględziny i badania. Co jeszcze? Śpię z Sebkiem i jamnikiem :) Idę popilnować Hopiaka co by odpoczywała a nie latała na miotle Blacky uspokajający Cioteczki
  5. Foteczki-będą jutro :) wczoraj próbowałam złapać w kadr Dziadka-i mam z milion zdjęć podłogi, dywanu, chodnika i kilka rozmazanych-plecków Dziadeczka-a biegałam za nim po całym mieszkaniu i błagałam "Blacky, proszę, zatrzymaj się na sekundę"...jutro chyba go przywiążę? albo zwiążę? Dziadek ma ADHD, które się potęguje na widok aparatu... Bilbo ma kilka fajnych ujęć-ale z nim łatwo, bo on się prawie nie rusza ;) Dziadkowi spróbuję jakieś zrobić jak będzie spał-tylko muszę go przyłapać i nie obudzić :)
  6. No, w końcu mi się udało tu dotrzeć-i nie ma nikogo z boku, kto by krzyczał "ja! teraz ja!" I powiem Wam,że śmieja się ze mnie,że jestem pies stacjonarny-bo ja dbam o moje gabaryty jak mogę-ładnie wszystko zjadam i staram się ruszać...jak najmniej ;) wskakuję na fotel-i jak chcę zmienić miejscówkę, to zaczynam płakać-i mnie przenoszą-albo na kanapę, albo na łóżko, albo Sebek zabiera mnie do siebie :) I jeszcze Hopiak mówi,że ja i Blacky to jakieś 60% Zosi-bo ja śpiewam, a on goni wszystkich... A ja...ja wczoraj postawiłem się Blackiemu-i Dziadkowi szczęka opadła, aż się przewrócił ze strachu...a potem mnie pogonił...bo mnie odwaga opuściła... Moi ludzie nadal milczą...ale nie narzekam- czy mi tu źle? micha pełna, rączki do głaskania sa, miejsce na łóżku-jest...i jeszcze Wam zdradzę-my tu mamy takie same prawa jak człowieki-możemy mieć zły humor, możemy leżeć wszędzie, możemy pyskować-no-wszystko możemy. Nie wolno tylko chodzić po stole (mnie i Dziadka ciągle ściągają)-bo mówią,że oni nie chodzą, to i nam nie wolno (to chyba jedyny zakaz? a-i nie wolno się bić...ale to już Dziadkowi tłumaczyć muszą) Pogoda dzisiaj wstrętna-więc nawet Hadesowi się łazić nie chce. No i uczymy się (ja i Blacky) jeść owoce i warzywa (marchewki i jabłuszka). Wczoraj zjedliśmy jabłuszko na spółkę, dzisiaj trochę marchewki...i buraczka ukradliśmy. Bilbo mający obroże różową i będący z tego powodu dumny jak paw-bo w końcu...czyjś?
  7. Muszem się poskarżyć-bo wiecie, co raz trudniej dopchać się do kolanek Hopiaka :( ciagle ktoś pcha się jej pod rączki do głaskania-kolejka się robi...a jeszcze kociaste z korytarza też na nią czyhają :( a ja jednak zdecydowałem,że malutki jestem i tez chcę-głasków, buziaków, chcę być noszony na rączkach! Bo wiecie...ludź to nie tylko smaczki! ludź na co dzień całkiem fajny jest! Z Bilbem jest mi się najłatwiej dogadać-bo on też mały...i najłatwiej go przepędzić ;) i bronić go trzeba-bo to tchórz,że hej! jego okrzyk bojowy...chyba lepiej,żeby niemową był-pisk taki, jakby mu się nie wiem co działo! no i on płaczek jest...i leń! jak chce być głaskany, to siada na tym swoim fotelu i płaka! ale nie zejdzie i nie ruszy grubego tyłka-o nie! to do niego trzeba iść! wczoraj to go nosili za sobą i przekładali-z podłogi na fotel, z fotela na łóżko... Na noc dzielą się nami sprawiedliwie-raz ja i Bilbo śpimy z Hopiakiem, a Tolek i Hades z Sebkiem, raz my z Sebkiem-bo w czterech to ledwo się sami na łóżku mieścimy-ludź nie ma szans się z nami położyć ;) No i żebramy...no dobra-żebramy wszyscy-ale u Hopiaka tylko Bilbo uparcie próbuje-ja się już pogodziłem z tym,że od niej to się nie da (chłopaki ostrzegali-ale próbowałem)...a Bilbo-on żebra u wszystkich... i zdradzem Wam tajemnicę-najłatwiej wysępić coś od TZa-tylko Hopiaka nie może być w pobliżu ;) Blacky zmieniający się w Słodziaka :)
  8. Widzisz...ja tez jestem zła na właścicieli, ale co zrobisz? oczywiście moge znów wrzucić fotki Bilba na fb, narobić szumu-być może znów po niego przyjadą? I powiem szczerze-ostatnio chcieli zwrócić wszelkie poniesione przez nas koszy, zapłacić za opiekę-to ja nie wzięłam pieniędzy, z zaleceniem zakupu dla niego obroży i adresatki, W niedzielę (ubiegłą) miałam zamiar skontrolować-ale Bilbo mnie ubiegł, bo wrócił w sobotę. Dzisiaj byliśmy na spacerze do jego wsi-chodzi luzem, bo o dziwo-nie ucieka, chodzi przy nodze...a tam znikł...Wystraszyliśmy się, wołaliśmy-cisza. Szukaliśmy z Sebkiem-mieliśmy wrócić po rowery i podjechać do jego włascicieli-ale zadzwonił TZ,że Bilbo jest w domu na fotelu-wył u nas pod drzwiami i próbował je otworzyć pazurkami i ząbkami. Musiał wrócić "kocim szlakiem"-bo koło nas na pewno nie przechodził. I naprawdę zaczynam się zastanawiać dlaczego woli być u nas?
  9. A może po to,żeby drugi pies nie uciekł? :siara: nadal cisza :(
  10. .........................................................................
  11. albo mają zapchane skrzynki,
  12. Ja też nie rozumiem-i poczekam. Głodował nie będzie-bo jakby nie patrzyć-mamy jeszcze Bilbową karmę zasponsorowaną przez urzędników :) a jak się skończy zanim właściciele się ogarną? moje chłopaki chętnie się podzielą ;) Ps. dzisiaj brama u właścicieli zamknięta na cztery spusty...i ani pół ogłoszenia pt "zaginął pies", nie zgłaszane zaginięcie ani w urzędzie ani na policji-cisza wszedzie...
  13. Ja dzisiaj odpięłam Panu Psu smycz-wrósł dziad jeden w ziemie i ani myślał się ruszyć-a Blacky się wściekał i rzucał do...Tolka. Więc odpinając smycz trochę się Bałam,że Bilbo popędzi przed siebie...a on popędził...ale do domu (mojego!). Dziwna sprawa z nim-wygląda na bardzo zadbanego, rozpieszczonego-więc dlaczego ucieka? co jest nie tak? szkoda,że nie umie mówić...a w zasadzie,że nie rozumiem co chce powiedzieć... Rano zmarzliśmy na dworze-po południu Blacky dostanie kurteczkę, bo aż mu ząbki z zimna szczękały. Bilbo...no w kurteczce nawet kroku nie chce zrobić :( może jak będzie zimniej, to się przekona? Moje chłopaki czasem lubią mieć ubrania-Hades na "dresiarza", Tolo na "profesorka"-zakładałam im ludzie-Sebkowe ;) A-i Blacky w końcu chyba zrozumiał,że nikt mu nie chce krzywdy zrobić! Co prawda, jeszcze czasami rzuci się na chłopaków-ale co raz rzadziej...no i co raz częściej wskakuje na kolana-i SAM rozdaje buziaki (na poczatku próba dania mu buziola w pychola kończyła się próbą odgryzienia nosa-ludzkiego)
  14. A ja nie wiem co myśleć :( w sumie-cóż mogę zrobić? odstawić go do właścicieli? jaką mam gwarancję,że znów nie wróci? albo co gorsza-wpadnie pod auto :( poczekam-może się odezwą? eh...ludzie :(
  15. Widzisz...ja sama nie rozumiem :( po rozmowie z TZ uznaliśmy, że tym razem poczekamy na "ich ruch". Rozmawiała z kilkoma osobami (pso-lubnymi)...i przychylam się do zdania większości-być może ostatnio poczuli się zmuszeni do odebrania psa-bo rozgłosiłam go na fb-jako zgubę, rzecz jasna. Mieszkają we wsi co prawda większej niż moja-ale jak to na wsi-wszyscy się znają...być może odebrali go pod naciskiem społeczeństwa? Z drugiej strony-spotkałam właścicielkę z tydzień temu i doradziłam wyczyszczenie uszu-i uszy są czyste...Bilbo jest naprawdę zadbanym psem, raczej rozpieszczanym-ładuje się na kolana, głośno dopomina o pieszczoty...mam mętlik w głowie :(
  16. Ciocie-co robić? Bilbo...wrócił...właściciele-milczą...nie szukają go? przecież pies jest u mnie już 24 godz...kurczę-gdyby to mi zwiał szukała bym...i na pewno dzwoniłabym w miejce jego ostatniego pobytu-bo może tam wrócił? a oni-nic...cisza... przejeżdżałam wczoraj koło ich domu (ok-nie weszłam, nie powiedziałam,ze on jest u nas-znowu!)-ale na podwórku-sielanka-ludzie grillują, dzieci się bawią, brama wjazdowa otwarta na oścież...A Bilbo...nadal bez obroży i adresatki :( jak przyjadą-musze go oddać-bo w końcu to ich pies...a tak naprawdę-nie mam ochoty go oddawać komuś, kto nie potrafi go dopilnować :(
  17. wczoraj wrócił Bilbo-znów na korytarz, znów bez obroży i adresatki :( wszedł do mieszkania jak do siebie, radośnie przywitał się z resztą stadka, dał się obwąchać, oblizać-sam się dzielnie odwdzięczał...schował się u młodego w pokoju i spał-długo. Później przenieśliśmy go do mojego pokoju-musieliśmy jechać na wykopki do moich rodziców. Blacky został na przedpokoju-nie zaryzykuję i nie zostawię go z chłopakami, bo Dziadek rzuca sie go gardeł, nie wiem jak zareaguje Tolo jak będa sami. Wróciliśmy wieczorek-ależ się Bilbo żalił-no w końcu przeszedł znów kawał drogi, a my go bezczelnie zostawiliśmy ;) Jego Państwo mają mój nr telefonu-nie dzwonią...nie piszą...nie wiem co robić, co myśleć :( Jasne-mogę go odwieźć...ale...no, w mordkę jeża-dlaczego nie pilnują? dlaczego nie kupili obroży i adresatki? jestem zła na nich...bardzo zła
  18. ulv-Dziadek jest grzeczny-jak jest sam w pokoju ;) a za ubranka-dziękuję :) Nutusiu, u mnie z wodą chyba coś nie tak-Zoś jak przyjechała, to jakby jej nie było-cichutko, nie patrz na mnie, mnie tu nie ma...Blacky...no też jakoś w pierwszy dzień ok...Tolo-no on z adopcji wracał jako "agresor"...i ten najgroźniejszy czmycha przed małymi...eh... A gniewają się na mnie wszyscy-tu akurat panuje pełna zgoda ;)
  19. na nowo zapisuję i pozdrawiam Podróżnika i Jego Rodzinkę
  20. Ufff...już myślałam,ze nie znajdę-Binguś, ależ Ty przystojny jesteś :iloveyou:
  21. Dzisiaj (wczoraj ;) ) mieliśmy małą chwile grozy-na spacerze Dziadek szarpnął smyczą w pogoni za Hadesem...i smycz nawaliła-Dziadek na ogonie Hadesa, Hades w popłochu na pole...na szczęście Hades nawet ciężko przerażony słucha i przybiegł do mnie-a Blacky-za nim. Smycz naprawiona...ale wystraszyłam się chyba bardziej niż Hades... Tolo nadal jest prześladowany przez Dziadka...za nic nie da się wytłumaczyć zakapiorowi,że chłopaki, to jego koledzy...chwila spokoju i awantura-i tak całymi dniami... Kaszel...jakby się wyciszał, już jest go mniej...ale nadal męczy :( Sikanie...hm...rano pieluszka właściwie sucha-ale w ciągu dnia Dziadek się chowa i sika w pamporka...i ze zdziwieniem ogląda podłogę-no bo kałuża gdzie? Zdjęcia nadal w planie-doba jest dla mnie jakoś za krótka :(
  22. Przed snem zdradzę Wam małą tajemnicę-w dzień gonię Tolusia...ale w nocy...fajnie sie do grubego przytulić ;) tylko najpierw muszę poczekać,aż Tolo zacznie chrapać-inaczej ucieka z łóżka i chowa się po kątach ;) Blacky...terrorysta?
  23. Dzień dobry :) Wczoraj trochę nabroiłem-prawie ugryzłem Sebka w nos...a on? on mi tylko palcem pogroził...i ciacho dał :D i powiedział,że wie,że ja nie specjalnie,że się wystraszyłem, bo tak nagle mi się jego nos ukazał :) i chodzimy na średnio długie spacery-duzi kopia w ziemi, chyba coś zgubili? jak oni kopią, to ja korzystam z okazji i włażę człowiekom na ręce-niech mnie głaskają, no nie? No i rozwaliłem śmieci-ale ja ich nie chciałem, ja chciałem tylko worek-bo worek tak fajnie szeleści pod łapkami...dzisiaj dostałem już taki tylko dla mnie i sobie po nim chodzę jak chcę i kiedy chcę :) I Hopiak coś mówiła,że pójdziemy do lasu za grzybami szukać :) ją chyba lubię najbardziej-zawsze ma jakieś ciacho w kieszeni i jak się ładnie poprosi-to da...a nie daje ciacha jak gonię dużych...chyba się postaram powstrzymywać-przynajmniej przy niej ;) I ładna pogoda jest u nas-cieplutko i słonko świeci-ja codziennie rano patrzę przez okno i obczajam, czy warto wychodzić...Hopiak coś mówiła,że lada moment będę musiał chodzić w ubranku-że chudzina jestem (korzystam z tego :) ) i nie chce,żeby mi kosteczki marzły. Ciocia ulv marudzi trochę,że za dużo jedzenia dostaję-no ale jeszcze mi kosteczki sterczą...a jak się schowają, to będę jadł mniej-no nie? A-i Hopiak kazała przekazać,że ubranko Zosi przymierzała na Hadesa-i mówi,że nie uwierzycie-ale na szerokość jest takie samo dla Hadesa-tylko kończy się...w połowie Hadesa ;) i że jak mi się kostki schowają, to będzie dla mnie (na teraz mam od cioci ulv wypożyczoną kurteczkę i polarek...i szeleczki i smyczkę-dziękuję cioteczce <3 ) Blacky idący na zmianę pieluszki i wybierający się na obchód mieszkania
  24. Figuniu, może jednak zadzwoń do Any? w nowym dogo trzeba na nowo ustawiać powiadomienia...może zgubiła wątek? A pogoda-naprawdę cudna :D
  25. Kiedy tak obserwuję Dziadeczka przypomina mi się piosenka "Wesołe jest życie staruszka" :) Dziadek chodzi cały dzień z uśmiechniętym pycholem, zawsze gotowy żeby iść na spacer-albo żeby chodzić za człowiekiem krok w krok (na nic prośby-"Blacki połóż się, odpocznij, nie idź za mną do kuchni, bo tam teraz niebezpiecznie-możesz się oparzyć"). Apetyt mu dopisuje-je mało kilka razy dziennie (włam na worek z karmą to jego specjalność, trzeba było schować karmę i jego i chłopaków do szafy). Już wie,że pieluszkę zakłada się po powrocie ze spaceru i wie,że jak pieluszka wilgotna, to trzeba ją zmienić. Lubi się przytulać-i jest małym zazdrośnikiem-terrorystą-krzyczy jak jego zdaniem jest czas na przytulanki i nikt go nie głaska, przegania chłopaków (biedny Toluś ostatnio ewakuując się zrzucił tel stacjonarny z niziutkiego stołka...no bo Toluś nie jest psem w skali mikro...a Dziadka się boi...) Cóż może za jakiś czas Blacky dojdzie do wniosku,że bić się nie trzeba, że chłopaki, to jednak jego koledzy, którzy nie chcą mu nic zrobić (może jak się spotkamy z obcymi psami?) Hades...stara się nie dotykać podłogi...Chłopaki nie zapomnieli zaleceń Zosi-podłoga była jej i tylko jej...a Blacky jest zdecydowanie bardziej mobilny od Zosi...i jest szybki-na dworze dorównuje kroku Hadesowi (Tolusia ślimaki wyprzedzają-on woli spokojne tuptanie, chociaż czasem, zwłaszcza jak dochodzi do wniosku,że jednak jest szczeniaczkiem, a nie dorosłym psem, to i pobrykuje sobie). Dzisiaj Dziadek spał z Sebkiem-na początku się awanturował, ale Sebek ma swoje sposoby na przekonywanie psów do swojego pokoju-rano Dziadek nie chciał wychodzić (ach, te smaczki ;) ) Po południu postaram się zrobić Dziadkowi zdjęcia nowe (po powrocie Sebka ze szkoły, bo 3 psy+aparat-to dla mnie ciut za dużo ;) )
×
×
  • Create New...