Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Hope2

  1. ototo-tym bardziej,że małpeczka malutka zagląda do nas zza TM
  2. No, dobra-Hopiak nie chce, to ja napiszę...opiszę wsio :) urodzinki Grubego były suuper-było żarełko, smaczki, tulanki, spacerki, tulanki, zabawy...i Tolo się dzielił-i jedzonkiem i smaczkami i zabawkami-fajny gość z niego :) Pani,co to odwiedziła Hopiaka, to kandydowała na burmistrza (ale nie wygrała, wygrał pan...ale to i tak zmiana, Hopiak mówi,że chyba na dobre?) Sołtys chce, co by Hopiak go zmieniła-ale Hopiak nie chce, radną też być nie chciała-bo jak mówi, polityka to brudna sprawa...no i ma zakaz babrania się w polityce... Pan, co to wojował i kiedyś Hades chciał zbić (mandatem ukarany został)-teraz Hadesa lubi, bo Hades jego dziecko znalazł, jak na takiej skarpie wisiało...korzonka jakiegoś sie trzymało...rodzice wołali, szukali-a dziecko nawet nie pisnęło, bo tam dzieciom bawić się nie wolno, to niebezpieczne miejsce. A Hades bez smyczy był i poleciał i stał na krawędzi tej skarpy i piszczał i nie chciał przyjść wołany...no i Hopiak poszła zobaczyć-bo może tam jakieś zwierzątko pomocy potrzebuje? Dziecku nic się nie stało-strachu się najadło i burę od rodziców dostało...dobrze,że wszystko tak się skończyło. A Pan...Pan nam trawnik z liści wygrabił...i mówił,że mu głupio...a Hopiak się śmiała i kawę na dwór zaniosła, nie chowa złości-bo zgoda lepsza jest-prawda? Bilbo...no Bilbo znów jest Czarnym-i znów mieszka ze swoją Panią i ma obróżkę-i jest git-możemy go odwiedzać. A jamnicze ciepłolubne jest i deszczu nie lubi-to nie ucieka znów do nas-bo po drodze by mu doopka zmarzła. Ciocia ulv trochę się na Hopiaka złościła-że oddała...i że datku za opieke nie wzięła...no ale jak wziąć? od Babulinki zapłakanej? Z nowości-dzisiaj Hopiak zamówiła adresatki-chłopakom nowe, bo na starych trzeba się przyjrzeć, żeby napis odczytać-i dla mnie też-bo nie mam...a mieć chcem. no i nauczyłem się,że Hadesa można dziabnąć w łapki, można w ucho, można w nos, można w brzuszek-ale NIE WOLNO w ogon-bo się wścieka i łapą bije. A-ha, musimy być grzeczni, co by jakiś Mikołaj do nas przyszedł (Tolo i Hades się cieszą jak goopki jakieś...może i ja wezmę z nich przykład?) Blacky sprawozdawca
  3. odtwarzam powoli album Zosi-wydarzenia się nie da, ale choć album...jeszcze nie wszystkie zdjęcia z komputera przeniosłam, znalazłam nie publikowane...i w aparacie jeszcze są..i w komórce....w komórce ostatnie-dwa dni przed jej odejściem...jutro poproszę Sebka,żeby mi wrzucił... I jeszcze dodam-żadne pw nie było od kolejnej kobietki...od kogo? nie wiem, nie znam, profile pojawiały się i znikały...może ktoś tak odreagowywał jej odejście? ludzie różnie reagują... https://www.facebook.com/anna.fiebrandt/media_set?set=a.805325559509480.1073741826.100000961312308&type=3
  4. Wklejam z powiadomień z fb-bo zagubi się i nie będzie dowodu -mogę dostać bana, nie zależy mi już. Będę robić swoje-bez względu na dogo, na fb. I wiesz co Asiu? a z resztą...i tak nie zrozumiesz, mam nadzieję,że dotrzymasz słowa i pojawi się wątek Buni. Joanna Ciasnocha odwołała wydarzenie „ZOSIA POBIEGŁA ZA TM:'(.NOWOTWÓR ZAATAKOWAŁ CAŁE MAŁE CIAŁKO :'”.18:25
  5. usunęła-na facebook, założyła je na prośbę toyoty, jak pies jeszcze był w schronie. A mój mail- nikka237@wp.pl
  6. Kochani, chwilowo wycofuję się z dogo, na dzień dzisiejszy nie chce mi się wracać. Zniosłam z pokorą falę wiadomości o tym,że Zoś nie żyje przeze mnie, wyzwiska. Brakuje mi Królewny każdego dnia, nie ma dnia, w którym o niej nie myślę... Dzisiaj kolejna kobietka usunęła wydarzenie Zosi-pytam- JAKIM PRAWEM? kto ją o to prosił??? czy to,że byłam po stronie Buni-nie ludzi upoważnia do takiego zachowania? Nie wiem kiedy wrócę i czy wrócę. Muszę sporo przemyśleć-przede wszystkim...czy warto?
  7. Kurka wodna-doradzicie mi jak przenieść Królewnę do działu za TM? bo do moda pisałam-i ciiisza zapadła (a pisałam już jakiś czas temu, co by przy okazji przenosin przywrócił post rozliczeniowy, co go przy okazji zmian na dogo wcięło) :hmmmm:
  8. żyjemy, żyjemy-ale tyyleee się dzieje! Na szybko-dzisiaj mijaja 3 lata jak Tolo nie musi mieszkać w kojcu, zacięty wróg Hopiakowy chyba dał se spokój i odwiedziła nas dzisiaj Pani, która jest dla niej wzorem-żałujcie,że nie widzieliście jej miny...bo to była niespodzianka...Później napiszemy więcej, bo już lecimy podlizywać się Grubilli-może się podzieli pysznościami? Bilbo jamnikowaty wędrowniczek (ale chyba już nigdzie nie powędruję, bo...tu mi dooobrze)
  9. Hej Rufusik :) Jeszcze nieee-od soboty TZ ma tydzień wolnego-pewnie jeden dzień poświęci na bycie naszym woźnicom...ale już się nawet cieszę-bo po zabiegu czyszczenia paszczy będę dostawał mięsko gotowane i makaron i warzywa-a nie chrupki :) i chłopaki będą mi zazdrościć hihihihi i już zapadła decyzja-na wiosnę ja i Hades żegnamy sie z jajkami :( jamnik się z nas podśmiewa-ale jak jego człowieki się nie ogarną to i jego klejnoty pójdą w zapomnienie ;) A-i już za kilka dni Tolek będzie miał urodzinki...trochę nosa zadziera...ale mówi,że jak będziemy dla niego dobrzy, to da spróbować swoich prezencików...więc sie staramy jak możemy :) Blacky jeszcze z brzydkim zapaszkiem z paszczy ps w dzień chodze z gołą dopka-i pilnuję się, co by kałuży nie było (ale nie zawsze się udaje)
  10. Nadrobiłam zaległości..uf...jak dobrze,że jest dobrze ;) Figuniu-ostropest i leki na wątrobe jak najbardziej tak ;) (z resztą ostropest jest też w tych lekach?) mam EPATO po Zojce-to lek weterynaryjny-zapytaj weta, czy Lonia mogłaby go brać? Buziaki przesyłam dla Ciebie i Lonii
  11. Oj, Ciocie...trochę się stresuję naprawą ząbków (będzie bolało????)...ale skoro Pani Doktor mówi,że można?że trzeba? trzeba będzie zrobić odważną minkę-no nie? A-o Bilba był telefon...ale chyba ktoś sobie z Hopiaka chciał zażartować-tel zastrzeżony, Pan miał przyjechać w piątek zobaczyć, czy to jego pies (podobno mu takiego ukradli)...ale nie przyjechał i nie dzwonił więcej...Hopiak się trochę złościła...ale co zrobić? człowieki dziwne są... A sam Bilbo...on już nawet nie gada nic o swoich ludziach...mówi,że u nas jest jego dom...i nie ma zamiaru się nigdzie wybierać...
  12. Wczoraj byliśmy u Pani Doktor na badaniu krwi. Najpierw zrobiliśmy furorę na wsi-bo wieś maciupka. Ci z Was, którzy znają wątek Froda i Zosi wiedzą-pies w ubranku wzbudza zainteresowanie, pies na wózku...eh...a tym razem był Blacky-w czerwonym sweterku, w obroży-a na obroży torebeczka z woreczkami na koopy...a jakby tego było mało-niosłam go w nosidełku materiałowym (takim na małe dzieci)-zielonym w białe kropeczki mieliśmy jeszcze pamporka na zadeczku Dziadkowym-ale tego nie było widać :evil_lol: mieliśmy z Sebkiem jechać autobusem (bo Sebek miał tylko dwie lekcje i chciał uczestniczyć w pierwszej wizycie Dziadeczka u weta)...no ale koniec końców TZ uznał,że nas zawiezie-bo będzie szybciej i wygodniej...no i przecież zdążymy wrócić i on będzie mógł zdążyć na drugą zmianę do pracy. Pani Doktor popatrzyła na Zgredka i "a starszego to już nie było?" ale buzia uśmiechnięta i oczki się śmieją, więc mówię "Pani Doktor-ale on w przeciwieństwie do Zosi chodzi sam". Troszkę porozmawiałyśmy o Zoś, Pani Doktor pooglądała Dziadeczka, pytała czy jeszcze rzuca się na miskę z wodą jakby z rok nic nie pił, czy kaszle, dlaczego pamporek na doopce...osłuchała serducho (jest ok :) )i zabrała się do pobierania krwi. I nagle Blacy uznał,że co za dużo to nie zdrowo-łapkę golić-ok, ukłuć-ok ale krew zabierać? a w życiu! szarpnął łapką-i chcąc nie chcąć trzeba było ogolić łapkę drugą-a tu już przy dotknięciu igłą-wrzask-"JA NIE CHCĘ! AŁA! BOLI! RAATUUNKUUU!"-ale nic to nie dało-jedną ręką trzymałam kłapiącą paszczę, drugą wyrywającą się łapkę-krew pobrana (dwie fiolki!) :) Później Pani Doktor zajrzała w paszczę-a tam...koszmar jakiś! doszłyśmy do wniosku,że w pierwszej kolejności robimy ząbki-już w listopadzie, bo od popsutych ząbków robią się inne choróbska-a tego nie chcemy. Nad kastracją-pomyślimy, ale jeśli nic złego się nie będzie działo-ciachniemy na wiosnę (no-może już nie my-tylko może jakiś Domek się znajdzie?). Przy okazji wizyty okazało się,że Dziadek jest...niedotykalski...a my już zapomnieliśmy-przecież jak przyjechał, to też z daleka oczkiem łypał, powoli się oswajał...teraz ja mogę go dotknąć wszędzie, Sebek i TZ-nie koniecznie...a Pani Doktor...dotyka łapki-sprzeciw, cofnięcie łapki, chce dotknąć główki-pokazane zabki...Generalnie-wizyta mocno stresująca dla Dziadeczka, trząsł się jak galareta. Sebek...na widok igły schował się za róg-i dopiero jak wyszliśmy z gabinetu "biedny Dziadeczek" "bolało? ale byłeś dzielny" Dzisiaj mam już wyniki badań-czułam,że będzie lepiej...ale aż tak? poniżej wklejam treść maila od Pani doktor Teraz koszty: -badanie krwi 60 zł (40 czekało na Dziadeczka w gabinecie+20 z bazarku) -paliwo- 20 zł "Witam Morfologia wszystkie parametry w normie WBC 11,4 <6,0-16,5> MCV 71 <60-77> RBC 5,66 <5,5-8,5> MCH 22,8 <19-23> HGB 12,9 <12-18 > MCHC 32,3 <31-36> HCT 39,9% <37-55> RDW 14,6% <14-71> PLT 385 <200-580> MPV 9 <6,7-11,1> LYM % 18,6 % < 12-30> MON % 5,1 % < 3-10 > GRA % 76,3 % <60-70> Biochemia ALP 117 <20-155> AST 41 <1-37> ALT 227 <3-50> cholesterol 129 <127-360> kreatynina 0,9 <1-1,7> mocznik 48 <20-50> Może jeść karmę Hepatic to mu nie zaszkodzi. W rozmazie nie było krwinek świadczących o niewydolności wątroby czasami wysoki alat świadczyć może o problemach jelitowych. Zastanowić się nad kastracją czy na pewno jest potrzebna, natomiast sanację jamy ustnej można zrobić."
  13. ehhh nowe dogo-dopiero teraz znalazłam Pana Psa... Z tego co wiem-Gandalf nadal jest w DT, jest ogłaszany, tylko...nikt nie chce otworzyć przed nim serducha :(
  14. Dwa miesiące...dla mnie i dla mojego Hopiaka czas się zatrzymał...wiecie? ona każdego dnia do mnie przychodzi...jutro przyniesie mi dynię malutką-ze świeczką-obiecała... ciągle ze mną gada-w myślach...i płaka... Ja nie pisalnikowałam nic-bo Szef zabrał mi głos-bo już nie mógł słuchać moich wrzasków-bo ja chcem mojego Hopiaka...a On nie pozwala mi wrócić :( I On mówi,że nie wie jak Hopiak ze mną wytrzymywała...że mnie rozpieściła jak dziadowski bicz-bo ja chcem i już! Tęsknię...mocno...i czekam, bo Szef mówi,że Hopiak kiedyś do mnie przyjdzie...a On nie kłamie-prawda? Zoś czekająca niecierpliwie
  15. Dziękuję bardzo-od soboty mam nową paczkę pieluszek, bo jak mi zimno w łapki to siusiania opanować nie umiem :lookarou: Wiesz Rufusik-zwał jak zwał ;) kilka dni mieliśmy awarię internetu, nie dało się nic napisalnikować...a wczoraj to byłem zły na cały świat...i lepiej,że nie pisalnikowałem, bo chyba byśmy bana dostali ;) :megagrin: zły byłem, bo cały dzień nie dostałem jedzenia-ta zołza Hopiak pilnowała jak jakiś cerber...no ale dzisiaj już wiem,że dieta była potrzebna,bo już mnie brzuszek nie boli i biegunki nie mam. Dlaczego miałem? bo jak mówi Hopiak "zjadam wszystko co się da...i nie da zjeść"-obierki z warzyw są w zasięgu mojego pyszczka? suuuper-zjem! karma-ile zdążę,tyle wciągnę...mydło w łazience? cudnie pachnie, gorzej smakuje...ale zjem! trawa? błotko?kamyka też mi już z paszczy wyciągała... odgraża się,że mi taśmą mordkę zaklei i odklejać będzie tylko na jedzonko, ale Tolek mi powiedział,że ona tak zawsze straszy...a później wystarczy zrobić smutna minkę-i już przytula i całuje :multi: Kociaste...małe zostało jedno-tri pojechała do domku i nazywa się teraz Snikers, ma podusię, posłanko, różową(?!) obróżkę, śpi z Panią w łóżeczku, obżera się pysznościami kocimi...i ani myśli wracać! 3 umarły :( nie wiadomo dlaczego-wirus? jedna doba wystarczyła :( no i została jedna mała-udało się ją zawrócić zza TM...Hopiak wrzeszczy na TZ, bo uparł się jak osioł i nie chce pozwolić jej pojechać do domku....on chce mieć kota!!! (jakby ich mało było...) ale Hopiak też uparta jest-i odda łajzę...bo będzie mu lepiej-w ciepłym domku bez psów niż na korytarzu, albo w piwnicy...bo do domu nie można-Tolek nie pozwoli... Bilbo...no on też nabroił-zerwał smycz (no...coś mi się zdaje,że raczej przegryzł)-ale opamiętał się szybko i szedł przy nodze cały spacer...próbuje też pozbyć się szelek...ale za to odpuścił ładowarce TZ :D No i obaj już wiemy kiedy idziemy którą trasa spacerową-bo rano jest inna i po południu...i wieczorem też- tak dla urozmaicenia-i na każdą zmiane sie buntujemy...bo przecież wiemy jak ma być! No i rano chodzimy parami-bo ja mam żądzę mordu jak widzę Hadesową paszczę...no i on się jakos nie kwapi do chodzenia ze mną... ja mam parę z Tolkiem-on sobie niewiele robi z mojego szczekania i kłapania ząbkami...czasem tylko spojrzy tak...że...no kurde...no chowam się za Hopiakiem...i za sekundę wracam i znów jazgoczę... czasem pobijemy się z niskopiennym (bo tylko on mi nie chce ustąpić!!!!) A-odkryliśmy z jamniczym źródło ciepła na ścianie i je adorujemy i pilnujemy 0X Łapka Blacky ciepłolubny łakomczuch
  16. Widzisz Rufusik-tyyle się dzieje,że wieczorkiem my padamy jak kawki, a Hopiak...ech, ta to zawsze ma co robić...późno się kładzie, wcześnie wstaje-ale chyba już z jej zdrówkiem lepiej...nie chodzi do lekarzy-bo nie i już...ostatnio TZ nasłał na nią Sebka,,,i jej mamę...ale wrzeszczała-na TZ ma się rozumieć... Ja i Bilbo uczymy się tego co Tolek i Hades wiedzą od dawna-że Hopiak jest Władcą Ciasteczek i jej słuchać trzeba i już! i nie wolno jej ząbkami częstować, że jak zagląda w paszczę-to dla naszego dobra,że jak wyciąga zdobyte skarby z paszczy-to dla naszego dobra i najlepiej oddać bez walki...a to trudne jest...no i dzisiaj cały dzień biegam bez pieluszki-i zachowuję się jak na grzecznego psa przystało-ani jednej mikro kałuży niet :) Dzisiaj do nowego domku poszedł kolejny kociak-dziewczynka tri...ładna jest (wszystkie są ładne :) )-z 8 zostały...2.. 4 mają domki, jeden umarł-chyba mu rodzeństwo kark skręciło-śpią w kartonie (nie chą na kołderce :( )i ten jeden, najmniejszy z nich wszystkich był w kartonie martwy :( nie był chory...tak sie zdarza? ja nie wiem, ale Hopiak smutna jakaś...no i jeden chyba polazł z swoją mamą-albo go ukradli...Hopiak szuka... No i kocia mama w swojej futrzastej osobie...łapy poranione okropnie-miała jechać do weta-i zwiała, przyszła już z łapami lekko zagojonymi...chodzi na nich (biega, skacze) najadła sie...i znów polazła nie wiadomo gdzie... I smutno nam, bo odszedł kolejny pies z wielkiej 5 bazarkowej...nie ma już po tej stronie tęczy pudelka Bingusia :'( I tak to się u nas plecie-smutek, radość...życie... Blacky zadumany
  17. i przechadzka z Lila-też ostatnia troszkę smuteczku na pyszczku... Szczęścia malutka-nowy domek Cię kocha i nie odda-a my trzymamy kciuki za Ciebie...i Twój nowy Domek :hand:
  18. i ostatnie obwąchanie wszystkich kątów
  19. nie obyło sie bez łez-Lila bardzo pokochała mamusie Borsuczkową
  20. Znalazłam-Jadzia/Beza-a teraz Misia została adoptowana 14.10.2014-poniżej pożegnanie z cudowną Lilą-forumową hotel_lilki
  21. Kochani, bardzo Was przepraszam, ale odkąd odeszła Zosia...nie wyrabiam :( nie odświeżyłam jeszcze wszystkich subskrypcji, nie nadążam z podawaniem informacji...ale dzisiaj (z opóźnieniem lekkim) podaję,że nasza Borsuczkowa Mamusia znalazła wspaniały domek :klacz: a to info z wczoraj: "Info o Jadzi w pełni zaaklimatyzowała się, merda ogonem, bawi się z innymi psiakami, chodzi po schodach, cieszy się jak widzi dziewczyny:) bawi się również z kotami. Obecnie nazywa się Misia . Wygląda na to , że już po kilku dniach odnalazła się w nowych warunkach. Dziękujemy bardzo Dari Łagowskiej za zwiad i info."
  22. Ciociu AlfoS- u nas jabłecznik-mniammm (próbowaliśmy), gołąbków-niet :bigcool: Ovcia-daj od nas buziola Gusiakowi, kaszel jest wstrętny i męczy :( u nas chwilowo tylko migrenka kąsa-ale poza tym jest ok-wszyscy zdrowi (wreszcie :D ). i każ Gusiakowi odpoczywać i herbatkę z miodkiem pić i z lipy i z dzikiej róży i soczek z czarnego bzu...albo miodek z mleczyków... Blacky-chwalipięta
  23. Dzień dobry Ciocie i futrzaści Koledzy i Koleżanki :) Czy ja się już pochwaliłem,że już nie kaszlę? W C A L E!!! I już nie martwię Hopiaka piciem-piję tyle wody ile trzeba, nie rzucam się chciwie na miseczkę z wodą :) i po nocy pieluszkę mam suchą (nooo...chyba,że się odkryję i mi jest troszkę chłodniej). Chłopaków jeszcze gonię...ale tak dla rozrywki-uwielbiam jak wielki Hades ucieka przede mną z krzykiem po całym mieszkaniu-i zostawiam go jak już się schowa w ciasny kącik ;) Dzisiaj miałem jechać na badanie krwi-ale wczoraj załatwiłem sobie odroczenie, bo ukradłem Sebkowi z talerza gołąbka (mniaammm... ale był pyszny...) i Hopiak nakablowała Pani Doktor...i kłucie trzeba odłożyć :evilgrin: A Bilbowi musimy tłumaczyć,że chodzenie na smyczy jest cool-wszyscy z daleka widzą,że jesteśmy domni...a on i tak pyskuje,że woli sam gdzie chce,że tyle lat tak było-i po co zmieniac? przecież wróci... :mdleje: ale z Hopiakiem dyskusji nie ma-albo na smyczy albo wcale...i niskopienny maszeruje obrażony na cały świat :megagrin: Wasz Blacky
  24. Właśnie-Sebek...oddał swoje kieszonkowe na karmę dla jamnika (w zasadzie wrócił ze szkoły z jedzonkiem dla JEGO psa). Znam go i wiem,że jest słowny-jeśli powie,że będzie dbał, to będzie. Od dawna wraca z wakacji, z wycieczek z czymś dla futer-a to smaczki, a to zabawka, smycz...cokolwiek. Nie marudzi jak trzeba wyjść na dwór w deszcz, mróz-po prostu-trzeba iść i koniec. Wieczorem potrafi zabrać wszystkie cztery i ulokować na łóżku tak,że dla niego właściwie miejsca brak...Przy Zosi jedyne czego zrobić nie potrafił-to odsikać-z resztą radził sobie świetnie. teraz Blackiemu bez słowa zmienia pieluszki, jak się zdarzy koo-sprząta. I tuli, głaszcze, rozpieszcza do bólu...ale też i wymaga-ładnego spacerowania, wykonywania poleceń...Psy są wpatrzone w niego jak w obrazek (zwłaszcza jak ma coś do jedzenia :-P ) jak trzeba podać tabletkę-poda, jak trzeba kąpać-dzielnie pomaga, a później pociesza nieszczęśników ;) Nawet namówił mojego brata na adopcję psa ze schroniska (brat tylko powiedział,że najpierw ogrodzi porządnie posesję i kupi kojec i jadą we dwóch po psa :D ). Tylko moja mama ręce załamuje "jak pojedziesz z Sebastianem, to nie wrócicie z jednym, ale z dwoma...albo trzema-i ten najbiedniejszy wyląduje u Sebastiana..." a tata uśmiecha sie pod wąsem-bo i bratowa wróciła w niedzielę ze spaceru ze znalezionym w rowie kotkiem... TZ już nic nie mówi-zakazał mi jechać do schronu...i nadal po cichu marzy o tym,że pewnego pięknego dnia pojawi się u nas owczarek...choćby schorowany-ale owczarek...może? na razie żałuję,ze dom nie jest z gumy,że brakuje ogrodzonego podwórka...i cieszę się-bo Tolek-morderca zarzucił polowania na koty-jak widzi maluchy, cofa się, nie patrzy,żeby go nie skusiły...i po cichutku knujemy z Sebkiem, żeby spróbować wprowadzić kota do mieszkania...powoli...może się uda? a Zoś pewnie siedzi na chmurce i zaciera łapki z zadowolenia... :siara:
×
×
  • Create New...