Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Hope2

  1. Przytulam Celinko Ciebie, Dumiś i resztę ferajny... Cieszę się,że Dumcia taka dzielna, grzeczna-cmoknij ja delikatnie w nosek od nas-cmok cmok cmok
  2. Juldan-bardzo dziękuję za piękny tekst (gdybym miała emotki to dałabym tu serduszko...albo całuska...no ale nie mam, więc pisze co bym dała). Łezki mi się w oczkach zakręciły-pięknie piszesz...ja bym rok siedział i nic nie wymyśliła poza płeć, wiek, krótki opis. Gdyby ktoś pytał o stosunek Dziadeczka do kotów-pozytywny...dopóki mu w drogę za bardzo nie wchodzą...dzieci...hm...małe-nie wiem, koleżanka z bobasem i 6 latką mi wyemigrowała za chlebem...jak nam się dzieciak nawinie, to sprawdzimy...
  3. Dziękuję ślicznie :* i muszę napisać mejlika do Ciebie... o-i niech żyją jeszcze długie, długie lata :D
  4. ewu, Makila, przytulam Was obie mocno do serducha...wiem jak Wam ciężko, wiem jak boli... nie będę kłamać,że byłam u Megi cały czas-bo nie byłam...czasem podczytywałam... Szanuję Waszą pracę i szanuję Waszą decyzję... jeśli mogę cokolwiek doradzić...to nie czytajcie...żądań...nic nie zmienią...ale potęgują ból :( Meguniu, biegaj szczęśliwa za TM z Zoś, Jasią i wieloma innymi futrzastymi przyjaciółmi (*)
  5. od dawna podczytuję po cichutku i nie wiem, czy przegapiłam? jesli dubluję-to przepraszam, ale wklejam link do albumu Ksenii na fb-fotki świetne do ogłoszeń ;) https://www.facebook.com/media/set/?set=a.358385794314969.1073741858.192975384189345&type=1
  6. aaale bym narobiła! chciałam Bulbie wątek zakładać-z bazarku przychodzę...i już z nim zostanę :) czy jest szansa na diagnostykę chłopaka jeszcze w schronisku? ode mnie wszędzie daleko (zapytajcie ulv-potwierdzi na pewno ;) )...no i durne schody...buuuu
  7. oooo-multicytaty wróciły :) :D Alfa-Blacky to cwaniak jakich mało-jak chce to pamporka ściągnie...choćby był do niego przyklejony ;) oklejałam wkoło taśmą-po 2 dniach nauczył się go pozbywać...zszywałam zszywaczem...to samo...na razie kombinuje jak się go pozbyć z ubranka...i jakoś się nie łudzę,że się nie nauczy ;) ale z drugiej strony-jak wychodzę (np na zakupy) i zakładam mu "gatki"-to jak wracam-pamporek na zadku jest...więc chłopak dobrze kombinuje-przecież jak jestem...to zawsze możemy wyjść na sioo-a jak mnie nie ma-to trudno, trzeba w gatki robić ;) no i podkłady to też dobra rzecz-ale gorzej,że Toluś też uznał,że może robić w domu...wrrrr o-właśnie-Blacky jak sie już położy spać-to do samiuśkiego rana trzyma (w dzień jak śpi-to też sucho ma pod zadkiem)-a jak się obudzi, to mam jakieś...10 minut? żeby sie ubrać, łapać go pod pachę i lecieć na dwór...jak się zagapię-trudno! sprzątać trzeba...w dzień jak widzę,że Blacky tupta w koło-pokój-przedpokój-pokój-przedpokój-kuchnia-pokój...itd to też wiem,że trzeba lecieć na dwór :) naprawdę mogłabyś poprosić o tekst? cuudnie by było
  8. Żyję ;) co prawda gorączka jeszcze jakaś tam jest, trochę kaszlę...ale generalnie-nie jest źle :) Ciocie-wiatrzysko paskudne nie narobiło Wam szkód? ja się bałam okropnie-Sebkowi kazałam spać w dresach, sama...nie spałam...na przedpokoju mam wszystkie dokumenty, karmy piesowe, pamporki, suplementy-żeby w razie czego-złapać wsio i uciekać...mieszkamy na końcu świata-na górze....nie lubię takich wichur...oj nie lubię... I pochwalę się-przy okazji ostatnich zakupów wdepnęłam do PEPKO-i wiecie co? kupiłam Dziadeczkowi takie niemowlęce body-jedno z długim rękawkiem, drugie z krótkim (a tylko dwa-bo nie wiedziałam, czy rozmiar dobry...tak "na oko" kupowałam). To z długim jest takie,że pamporka Blacky pozbyć się nie umie, to z krótkim-niby ten sam rozmiar a na końcu plecków się kończy...ale Dziadeczek zadowolony (w pierwszej chwili chodził...jak..drewniana zabawka!) Do normy weszły spacerki pomiędzy 4 a 5 rano-idzie Bilbo i Toluś (a Tolo z racji wieku chyba zrobił wczoraj sioo na przedpokoju? i jak śpi-to czasem...popuści troszeczkę...) Blacky i Hades idą pomiędzy 6 a 7-Hades biega jak goopek, Blacky drepcze gdzieś z tyłu i demonstracyjnie ziewa...no i czasami przez godz ledwo marne sioo zrobi-i dopiero później w domu (oczywiście jak się już wyśpi) robi co trzeba... Jak skończą się te wiatrzyska (znów coś wieje :( ) wyśpię się porządnie...i spokojnie... anica-ile jest schodów? hm-2 małe przy wejściu do budynku, później 3 na parter...i 2 ciągi (nie wiem ile), oddzielone od siebie równą podłogą-do mnie na I piętro...niezbyt strome...no...ale są :( w sumie te durne schody były powodem, dla którego moja Babcia po złamaniu biodra nie mogła być u mnie (co jej może i na zdrowie wyszło? była u swojej córki-a ona twarda babka jest ;) nie oszczędzała rekonwalescentki, kazała ćwiczyć-i po roku...Babcia śmiga jak młódka :D ) W najbliższym czasie zrobię nowe fotki chłopakom...i kurczę-umiecie pisać teksty do ogłoszeń? ja robiłam Zosi na olx-i owszem, były wejścia...ale nie dzwonił nikt :( a Blackiemu przydały by się ogłoszenia (pakiecik wykupię)...tylko...tekst...
  9. melduję się....ktoś jeszcze zagląda? na cito DT/DS potrzebuje Bobek....jak znajde link do jego fb wkleję
  10. tak sobie myślę,że może zadzwonię do Rodziki Froda? chyba,że mejla się dokopię...i napiszę...sama mam problemy z nowym dogo...może i Rodzinka też? a stęskniłam się już za fotkami przystojniaka <3
  11. Ciocie-ona to jakaś...niezniszczalna jest? wczoraj TZ miał iść z nami na dwór rano przed pracą, jamnikowi przykazaliśmy trzymać dzioba na kłódkę...i co? on cichutko jak myszka był...a ona z łóżka wyskoczyła o...3.30, ubrała się szybciutko, kawkę se zrobiła...jamnicze twardo udawał,że śpi, oczka zamykał...to go na rączki wzięła, smyczkę dopięła, Tolek już pod drzwiami czekał i ogon nim machał...i poleźli...wrócili, TZ budzą-bo on se budzika nie nastawił-bo po co? Bilbo go obudzi (jaaasneeee)-patrzy, patrzy-a Hopiak do niego "no wstawaj! śniadanie czeka, kawa wystygła, ja lecę z druga turą"...ech....no i w między czasie pranie nastawiła, kociastym jeśc dała i pić...kurze pościerała...w piecu napaliła-bo wygasło...TZ pojechał-to Sebka budzić trza było-bo do szkoły...na chwilę miała się położyć...skończyło się druga kawką i ksiażką w fotelu... jeszcze trochę gorąca jest...ale śmiga jak by jej pieprzu zadali...nie powiem gdzie... Dzisiaj też już byliśmy wszyscy na spacerze, chlebuś pachnący stygnie na stole... a-ja bez pamporka śmigam...nie to,żebym nie sikał...ale teraz robię na podkład (czasem)-a jak nie ma podkładu...albo nie trafię-to lecę do Hopiaka i noskiem trącam-"mopa uruchomić trzeba!"... jeden z tych piesków-taki jak ja, to Bobek z Opola-ze schronu...drugi-jak Tolo, to Książę Bulbo (i tu się Hopiak łamie, pokażę Wam czemu ;) ) Bulbo: tylko...że mówi,że Bulby to by...chyba nie oddała? bo ona lubi takie...żółte...duże...misiowate ;) tylko martwi się-bo czy da radę? nie chodzi o to,że wózek-sami wiecie...tylko...schody...i czy da radę w razie czego wnosić i znosić kafarka? Tolka czasem nosi...ale to czasem...i chodzi smutna...bo obu trzeba zdążyć pomóc...schronisko nawet najlepsze nie jest miejscem dla nas...a dla chorych? zupełnie nie... Blacky...podkładowy?
  12. To my też se będziemy zapisywać-w kajecie :) Oj, Ciocie, się narobiło...Hopiak się pochorowała-gorąca jak piec, biała jak śnieg (co to go już prawie nie ma, bo woda z góry leci-a fe!) i słaba jak nie wiem co :( do lekarz kciała-a tam-strajk! nie dobrze :( i jeszcze leżeć nie kce-bo mówi,że chleb upiec trzeba,że obiad,że kolacja,że sprzątanie,że spacerki...ledwo łazi-ale łazi! no położyła się dzisiaj na trochę-ale my się pobiliśmy na łóżku, bo każdy kce być koło niej jak najbliżej-i awantura na całego :( i wstała-i nawet nic nie powiedziała-rozdzieliła nas, każdemu buzi i ciasteczko dała...TZ furczy "wykończysz się"-a ona smutas straszny-bo są dwa piesy...jeden trochę jak Blacky-w schronie, z wątrobą chorą...drugi-też w schronie-jak Tolo trochę, ale młodziutki...ludzie go adoptowali-i skrzywdzili i nie wiadomo, czy chodził będzie...i jeść mu nie dawali...chudziutki bardzo...i ona myśli i myśli-bo w schronie zostać nie moga...a ona by ich wzięła...ale gdzie? i chyba z tego się pochorowała...i jest jeszcze jeden...owczarkowaty...i jeszcze jeden-co tymczas traci...źle się dzieje...bardzo źle... i ja dzisiaj płakam-od tej pogody chyba-bo od czego innego? kosteczki mnie boleją...a moi ludzie jak mnie za pierwszym razem zabierali-to mówili Hopiakowi,że ja dużo razy miałem bliskie spotkania trzeciego stopnia z autami...i od tego pychol krzywy...i nosi mnie na rączkach i tuli...i smutka się bardzo-bo te kociaki, co to je nam podrzucili-to znikły i nie ma ich już tydzień-nigdzie! już po krzakach szukała-że może leżą zamarznięte-i nic! TZ mówi-jak podrzucili, to może i zabrali? ale...czy to możliwe jest? co to będzie dalej? nie wiemy...nawet Tolo z jakimś niepokojem na Hopiaka patrzy...i wzdycha...ech :( Bilbo bojający się o przyszłość
  13. lasencje-jak emotki włączyłyście??? u nas nadal nic nie ma :( ale za to wieczorkiem sypał nowiuśki śnieżek :D ino TZ burczy-że nie wie, czy rano da się wyjechać do pracy...no...ale na mój jamniczy rozumek-jak nie wyjedzie to co? przecież niech się nie martwi-wskoczę go pozagrzewać i poprzytulać :D Bilbo już nie siejący zniszczenia
  14. Zima to dziwny czas-Blacky zawsze chętny do spacerów, zawsze pierwszy przy drzwiach-teraz po pięciu minutach na dworze wrzeszczy, piszczy i ciągnie do dom jak goopek jakiś...Tolek...no z nim jest różnie-raz szaleje jak dzieciak, raz zaraz za drzwiami robi w tył zwrot-i biegusiem do domu na kanapę...Hades jest niezniszczalny-zawsze i wszędzie gotowy do wygłupów-ostatnio za tę ochotę dostał po uszach-bo wskoczył pod auto! gooopeeek! na szczęście auto było TZa i nic złego się nie stało-za to Hades wlazł do auta przez...okno! a w domu Hopiak tylko na niego spojrzała i skulił ogon pod siebie uchole spuścił i uciekł na "miejsce"-czyli na kołderkę pod stół i wyszedł dopiero rano. Ja też nabroiłem-na chwilę zostałem sam i z Poduszki Zośki wyciągnąłem wszystkie piórka-były na mnie, i wkoło mnie...i wszędzie (dużo ich podstępnie biegały po całym domu)-i tez burę dostałem...ale w sumie nie za piórka, tylko za poduszkę-kurna, święta była czy co? teraz zamiast poduszki mam koc-ale i tak wolę kołderkę pod stołem :) A zimę i śnieg i mróz-lubiem. Biegam, skaczę, turlam się w zaspach-i jest cuuuuuuuuuudnie :D co dzień robię pobudkę o 3.30-i idziemy na śnieg-ja zachwycony, a Hopiak burczy coś pod nosem na kształt "uduszę cię jamniku paskudny"-ale jak pacnę w zaspę i leżę kołami do góry, to puka się w głowę...a jak robię durnowate miny, to śmieje się i sypie na mnie śniegiem a czasem kładzie się koło mnie i robimy orzełki :) Bilbo bardzo zimolubny
  15. Słoneczko moje malutkie polubiło ubranka-więc ubieramy Tolusia-bo może w wieku dojrzałym zimno mu w boczki? a przecież Tolo to poważny Pan-stonowany, zrównoważony...w życiu liczą się dla niego 3 rzeczy: I-pełna micha II-kanapa/łóżko III jazda samochodem ;) No i nie za bardzo lubi zostawać sam-krzyczy wtedy bardzo (wiem, bo czasem go słyszę jak wyjdę zapalić)...a później kładzie się na łóżku i "czuwa"...tak bardzo,że jak wchodzę to 9 na 10 razy nawet nie wie,że już wróciłam...ale jak się zorientuje, to nie odstępuje na krok, zagląda w oczka, liże po rękach i po twarzy-no bo jak się z Niuniusiem nie przywitać? Nie lubię go zostawiać...chętnie zabierałabym go wszędzie ze sobą...no, ale nie zawsze się da :) Często rozmawiamy o losach naszych futer-i wiem jedno-nie wyobrażamy sobie domu bez nich...Tolowi nawet na ostatnim szczepieniu Pan Doktor zaniżył wiek mówiąc "a nuż uwierzy i zostanie z Wami na zawsze?"-pewnie,że na zawsze-jak inaczej? Chociaż istnieje jeden człowiek, któremu bym go oddała-gdyby wrócił...i gdyby Tolo wolał iść z nim... A tymczasem-jesteśmy szczęśliwi-bo mamy najwspanialszego psa na świecie, który z pozostałą trójka tworzy zgrane stado :D
  16. hm...ulv nie ma i nie ma-to ja po cichutku Wam powiem,że Maniuś od 2 stycznia w DS :D ulv smutno trochę...ale więcej niech sama napisze :P
  17. znalazłam...czy ja kiedykolwiek odtworzę subskrypcje? :(
  18. kochani-sobie i Wam i wszystkim ogonkom
  19. b-b kochana-dziękuję za banerek-ja jakoś takich małych nie umiem utworzyć na lapku, a stacjonarny niedomaga, Sebek musi coś pogrzebać, ale zapomniałam co ;)
  20. Aimez_moi- a ja poznałam Mańka osobiście :D żałuję,że zapomniałam zabrać aparatu-bo Maniek to super gość :) zawojował mnie w trzy sekundy, TZa jeszcze szybciej...ale nie zabraliśmy go do siebie...bo już był "zaklepany"-wrr... ale i tak się cieszę-bo Maniuś naprawdę zasłużył na domek, w którym będzie jedynakiem (no...u mnie by nie był :( ), gdzie będzie tulony i głaskany do nieprzytomności (aj! jak on lubi się przytulać! jak w oczka zagląda!) TZ niepocieszony-bo gdyby mógł, to by go chyba wykradł od ulv ;) Kto nie miał okazji poznać Mańka osobiście-niech żałuje-ja zaś będę żałować,że tak późno dotarłam do ulv ;)
×
×
  • Create New...