-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by Hope2
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Hope2 replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
zaglądam do Krabika -
Rozumiem Elu...chłopcy będą odpracowywać zniszczenie, tak uzgodniłam z rodzicami. Po to,żeby na przyszłość zapamiętali,że ponosi się konsekwencje. Oni są jeszcze mali i tylko dlatego jestem w jakiś tam sposób ich zrozumieć. Gdyby to byli dorośli-inaczej bym rozmawiała. Chłpocy znali Zoś, przychodzili się z nią bawić, głaskać i tulić...wierzę,że więcej tego nie zrobią
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Hope2 replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Jestem Ewuniu, w wolnej chwili przeczytam dokładnie. Piękny pies z tego Krabika -
Myślę,że nie przyjdą...a ja...ja nie dam rady jej wykopać,żeby znów pochować i zalać...gipsem :( Elunia, Zoś nie była pochowana nago...zawinęłam Księżniczkę w podkłady i zszyłam zszywaczem... Alfa-drzewko, to dobry pomysł...kwiaty były (jeszcze trochę się ostało) od oneczki, w prezencie dla Zoś, żeby Królewna miała ładnie...i wiecie...ona lubiła kwiaty...i drzewa...trawę... sybi...awantura nic by nie zmieniła...a spokojną rozmową można więcej zdziałać niż awanturą (jedno i drugie już przerabiałam z tubylcami i wiem,że potrafią się zapiec, obrazić na cały świat)
-
Bo Lalunia była jest i będzie-już na zawsze. Wiele Jej zawdzięczam, nauczyła mnie sporo... I dzisiaj już spokojnie mogę napisac,że w sobotę 2 chłopców zniszczyło mogiłkę Zoś. Jak poszłam do niej w niedzielę rano i zobaczyłam rozkopana mogiłkę i Jej kosteczki, czaszkę rozwłóczoną po sadzie...nogi odmówiły mi posłuszeństwa, wyłam jak...pies.... pochowałam Ją po raz drugi...i poszłam porozmawiać z rodzicami dzieci. Dobrze,że mieszkają kawałek ode mne, po drodze uspokoiłam sie trochę i nie narobiłam dzikiej awantury. Jeden drugiemu chciał udowodnić,że w miejscu, w którym jest tak ładnie naprawdę jest pochowany pies. Obiecali,że już nigdy więcej nie wejdą do sadu. Rodzice obiecali jeszcze z dziećmi porozmawiać. Ja dzieciom wytłumaczyłam,że to co zrobili, jest złe i sprawiło mi ogromny ból. Dziadek jednego z chłopców powiedział "i co z tego? kto robi psu grób" nie krzyczałam, bo nie ma tego w zwyczaju, powiedziałam,że proszę o uszanowanie tego co robię. I obiecałam,że jeśli jeszcze raz zobaczę kogokolwiek w sadzie, zrobię zdjęcie i wezwę policję. Bezczeszczenie zwłok psa może i nie jest karalne, ale niszczenie cudzej wasności już tak. A rabatka z kwiatami (dla mnie mogiłka) jest już cudzą własnością.
-
rozmawiałam z ulv, powiedziała,że u niej też zdażyła mu się "wpadka", ofuknęła go...a ja...ja jestem za miękka? i panikara jestem...w oczka zaglądam i pytam "co Ci kochanie?" i winy doszukuję się zawsze w sobie-za późno wyszliśmy! może za długo czekał?! a może przeziębił się, bo kazałam mu po dworze chodzić, jak wiał zimny wiatr? a może w domu się zgrzał i na dworze go "przewiało"? Ale od wczoraj-siusiu robi na dworze :) majtaski jedne rozszarpał, drugich się pozbył potrząsając dupinką chudziuśką... Dzisiaj wpakował mi się do łóżka rano, wieczorem nie chciał iść do Sebka (tzn poszedł w podskokach na kolację, a jak zjadł wrzask "wypuść mnie! ja nie chcę tu być!") ku wielkiemu smutkowi Sebka...na noc zaprowadziłam Księcia do Sebka-płakał troszkę (jeden i drugi), ale spali razem :) Rano mój własny Tolesław wchodząc na łóżko w pośpiechu "dam buzi mamusi!"rozbił mi wargę-szczęście,że zęby mocno się trzymają ;) TZ popatrzył i "wiesz Anka, to się zamaluje, dobrze,że tym razem nie podbił Ci znów oka, albo nie rowalił po raz enty łuku brwiowego"...Ale i tak kocham tę moją niezdarkę maluśką :) Bulbinek dzisiaj niechętnie maszerował po dworze-ale zimnica u nas straszna i wiatrzysko paskudne, więc się nie dziwię. I ukradł sobie na posłanko moją kurtkę zostawioną na fotelu jak sprzątałam w łazience, więc po dworze śmigam w bluzie-nie będę mu skarbu zabierać...z resztą...leży na nim i ani myśli oddawać ;)
-
i popitala jak...czapla stawia tylne łapki, ale dzisiaj mogę napisać z naprawdę czystym sumieniem i radującym się sercem-Bulbo po schodach...zbiega :) a w górę właściwie dzisiaj nie czułam jego ciężaru na szaliku, szalikiem go tylko i wyłącznie stabilizowałam, szedł SAM! dyszał, sapał, ale SZEDŁ! sikanie skończyło się jak założyłam pielucho-majtaski na zadek (z trudnościami, bo goopek myślał najpierw,że to nowa zabawka, później gulgotał na mnie).
-
Tolo już w DS na zawsze-dziękuje wszystkim pomagającym!
Hope2 replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
Dogadują się świetnie-Bulbo myje pyszczek Tolusiowi, jak mu się uda, to włazi do Tola na łóżko, najczęściej jednak leżą razem na kołderce. A Toluś...Toluś jest moim Słoneczkiem najukochańszym :) Jak chcesz, chodź na wątek Księcia Bulbo-link mam w sygnaturce -
KARLOS - psi staruszek po 2 operacjach czeka na ratunek! za TM
Hope2 replied to Doda_'s topic in Już w nowym domu
Doda_, ja już Ci pisałam,że Cię kocham, Ty mi napisałaś,że mnie uwielbiasz-więc wiesz co, Skarbie? chodź do Kajko, spróbujemy jakoś rozładować atmoserę, co? Karlos biegega za TM, nic tu po nas -
Dziękujujemy Ciociu Rufusik, jak fajnie Cię widzieć! gdzieś się chopie zapodział? co słychować? u nas dzisiaj Blacky z Bulbem lali na wyścigi i za karę mają się wstydzić-Blacky się wstydzi i siedzi cicho, Bulbo strzelił koncertowego focha...a ja? ja jestm grzeczny, buziaki rozdajem i prawie się nie drem, bo mnie Hopiak straszy,że mnie odda skąd przyszedłem-więc co się będę wygłupiał? wiesz jak łapki bolą po biegnięciu do Hopiaka? cały dzień później trza leżeć i się nie ruszać, co by boleć przestały! Bilbo chcący już tu zostać
-
a wiesz, jak ja się cieszę? cieszy mnie chyba najbardziej,że on naprawdę chce chodzić. A to bardzo ważne, bo im więcej chodzi...tym szybciej mięśnie odbuduje :) A, i łapinki się goją-nie chodzimy wcale po asfalcie, tylko robimy kółeczka wkoło podwórka (i do Zoś zaglądamy). Co prawda łapinki tytłają się w błotku...ale już nie krwawią-i to mnie cieszy ogromnie. Sikanie trochę mnie martwi...no ale zobaczymy jutro jak będzie-może to tylko tak...odświętnie?
-
Czaruję...ino mi ten Hopiak co i rusz coś nowego wymyśla wrrr durne to takie! i zauważyłyście? jam Królowa, a moim następcą-Książę-przypadek? hihihihi oj knujem ja knujem... dzisiaj namówiłam Księcia i Dziadka na wyścigi-kto więcej i częściej siooo zrobi :) remis był...no i wiecie co? w nocy zachodzem do nich, a Książę mi mówi-sioo! nie oddam! Hopiak MÓJ! się zobaczy jeszcze cwaniaczku jeden... Ciocia...znasz mnie...to co się pytasz jak ja latam? Ten Na Górze już dawno mi skrzydałka buchnął! mówi,że oddam jak mu coś tam truć przestanę... Zoś bez skrzydełkowa
-
Widzisz Ciociu...Hopiak tez mówi "Bulbo, byle do wiosny!",że wtedy będzie mi lepiej, nie będzie błotka, zimna i mrozów...bo...ja ich nie lubię :( lubię słonko i ciepły wiaterek...i bardzo ludzi lubię...i jeszcze Hopiak mówi,że jestem kradziej serc i że płakusiać będzie jak do SWOJEGO DOMKU kiedyś pojadę...i opowiada mi o tym DOMKU,że będzie super,że będą mnie kochali, karmili, głaskali, bawili się ze mną...tylko...tylko najpierm muszą mnie znaleźć, bo jeszcze o mnie nie wiedzą...