-
Posts
388 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by babi2
-
Znalazłam jeszcze taki filmik z Luzikiem nakręcony na 2 dni przed śmiercią. Ciągle nie mogę przestać myśleć, co mu było? Przecież nie tak wygląda chory pies [video]http://img62.imageshack.us/img62/2505/x35kebcoxjjtkzdwjjbcyt.mp4[/video] .... a dziś tylko wierzba płacząca[IMG]http://imageshack.us/a/img62/5169/wierzba.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://img109.imageshack.us/img109/918/sam0378b.jpg[/IMG] Tylko tyle udało mi się uchwycić:oops: Odkąd wpuściłam ją do sypialni i odkryła ponury zakątek pod łóżkiem, to tam siedzi. Czasami udaje mi się wywabić ją podstępnie, to wtedy asystuje mi na obchodzie ogródka (ale wówczas nie pamiętam o aparacie) ale wystarczy jakiś podejrzany dźwięk i .... tyle ją widziałam:roll:
-
Nie mogę się odrobić, nie miałam jeszcze okazji pstryknąć , ale długi weekend, to może poodrabiam zaległości a tera biorą sie za płatności :cool3:
-
od poniedziałku pomieszkuje u mnie przystojna czarnula Tchiba. Strachulec okrutny zaczął od torsji i strajku głodowego. Nawet przysmaki Wiosny nie były na tyle dobre aby skusiła się przekąsić, ale dzisiaj już zjadła. Nie bez zgrzytów było z zapoznaniem z Negrą i o dziwo z.... Bajką. Obie panie pokazywały ząbki, ale samica ALFA mamameli zarządziła i poustawiała. Wczoraj mijały się z wyuczoną obojętnością. Spotkanie z telewizorem - trzeba było nagrać i puszczać w portalu śmiesznych filmików. Zajęłyśmy wspólną sypialnię. Opiekunka , która zorganizowała przewóz z Kielc bardzo przeżywała rozstanie z Tchbą. Jeśli to czyta , to proszę o szybkie znalezienie DS bo i my zaczynamy wchodzić w takie relacje, że rozstanie może być ciężkim przeżyciem dla nas wszystkich :-(
-
W poniedziałek mamy odebrać z Olkusza przerażoną psią panienkę. Też się boję, czy damy radę przywrócić jej radość życia :roll:
-
Dziś [B]mamamel[/B]i wyjechała i powierzyła mojej opiece cały inwentarz. Niestety, zamiast szukać porozumienia z Bajeczką i uzyskać choćby błysk zainteresowania w oczach, ja zajęłam się porządkowaniem i upiększaniem obejścia, a moja opieka sprowadziła się do napełnienia misek :oops: Za to naprawiłam ponton po Leosiu, w którym Bajka wygryzła suwak i znowu nie uszyłam obróżki Bajeczce :oops: (wybacz mi Wiosno ;)) Ale jutro też jest dzień.... A w poniedziałek do naszego domu zawita coś bardzo przerażonego, podobnie jak Bajka :roll: (nie znam szczegółów)
-
pozdrawiam, pozdrawiam :hand::hand::hand:
-
Chyba kroi się nowy "wypłosz" na tymczas, tym razem u mnie na dole :roll:
-
[quote name='b-b']Czytałam, czytałam :) Pomysł z przetworzeniem wątku L-L na "Pupile Ameli" bardzo mi się podoba :) Tym bardziej, że wątek pozostanie wciąż żywy:)[/QUOTE] a jak patrzę na mordkę Bajeczki to ...cały Luzik W pracy patrzy zaś na mnie Luzik z gazetki ściennej i ... takie ukłucie w sercu.... A wierzba płacząca ma się dobrze, pilnuje miejsca, gdzie odszedł Luzik Pozdrawiam
-
Dziś wieczorem całe stado ludzko-psio-kocie koczowało przed domem. Bajka jak zwykle buszowała po ponurych zakątkach w charakterystycznym, pośpiesznym świńskim truchcie i czaiła sie by wypatrzeć chwilę i umknąć na górę. Każdy zajął się swoją robotą, a po jakimś czasie zorientowałam się, że bajka już nie biega tylko chodzi normalnie jak inne psy: tu powącha, tu podleje, tam chlapnie wodę z miseczki i cały czas ogon w górze i baz pośpiechu - jednym słowem normalnieje :loveu:. A i ogonem macha do pana i pańci ( do mnie ciągle jeszcze nieufna ale i ja nie nagabuję ją - nic na siłę). Zabawa w ganianego ( z takim garbem, gdzie tylne nogi biegną szybciej niż przednie) przeniosła się na górę, tak, że u mnie żyrandole robiły klik-klak, tiki-tiki (a to już chyba nie jest normalne:mad:) ps. Pilnie poszukuję bazarku typu żyrandole, kandelabry, lampy ;)
-
[quote name='Poker']Że ja nie wiedziałam wcześniej o tym:mad:,że Bajka jest u babi i mamameli w DT :loveu: Przeczytałam wątek jednym zapartym tchem. Bardzo się cieszę ,ze sunia miała takie szczęście.:multi: Trochę czasu jeszcze minie zanim całkiem się oswoi, ale jest młoda, będzie dobrze.[/QUOTE] Mam zamiar wątek Luzika przekształcić na DT mój i mamameli (ja mam na tymczasie kota Leona obecnie przechrzczonego na Rabusia) o nazwie Pupile Ameli, ale brak czasu, pomysł, wreszcie i znajomości zasad na dogomanii... Jak sie ogarnę to to zrobię, tym bardziej, że od czasu do czasu Ktoś, coś doradza za co serdeczne dzięki
-
z wątku Bajki: "Oj są postępy, są! Widziałam na własne okulary: ogonek zadarty do góry jak obwarzanek, patrzy w twarz i.... MERDA OGONEM !!! (niestety nie na mój widok tylko Pepcia w podkoszulku i mamameli) i bawi sie w ganianego z Pepkami, Negrą, Tolą i mamameli. Ale jak tylko coś trzaśnie, świśnie, pacnie, klapnie, zaszeleści czy zachrzęści to ogon w dół i szpula na górę..."
-
Oj są postępy, są! Widziałam na własne okulary: ogonek zadarty do góry jak obwarzanek, patrzy w twarz i.... MERDA OGONEM !!! (niestety nie na mój widok tylko Pepcia w podkoszulku i mamameli) i bawi sie w ganianego z Pepkami, Negrą, Tolą i mamameli. Ale jak tylko coś trzaśnie, świśnie, pacnie, klapnie, zaszeleści czy zachrzęści to ogon w dół i szpula na górę...
-
Ku pokrzepieniu... Wracając z pracy z Amelką, dowiedziałam się, że Darię złożyło do łóżka, więc postanowiłam ugotować rosół. Wzięłam kurs na sklep mięsny, który sąsiaduje z kwiaciarnią. Amelka zapytała: Po co tu idziemy? Ja odpowiadam: Mama chora, ugotuję rosół. Amelka dostrzegając tylko kwiaciarnię wykrzyknęła: "Rosół na kwiatkach ?!" Ps. Moim ciągle nie zrealizowanym (przez wygodnictwo) zamiarem było zostać wegetarianką. Chyba przyjdzie mi zacząć od rosołu na kwiatkach :p
-
Zamierzałam przekopiować mój wpis z innego wątku bo myślałam, że mamameli skoro chora, to się nie oddzywa a tu widzę, że działa.... Ale i tak wklejam: "Końcówka tygodnia wyczerpująca. Zwierzaki otrzymały adresówki (zasponsorowała mamameli), bo Rabuś rudzielec zapuszcza się już w piwnice i strych. Bajka przemyka po podwórku i chyba dostrzegła Pepka (tego w podkoszulku) i tego bez co można uznać albo za złudzenie albo za tyciusienienieczki sukces." pozdrawiam
-
Końcówka tygodnia wyczerpująca. Zwierzaki otrzymały adresówki (zasponsorowała mamameli), bo Rabuś rudzielec zapuszcza się już w piwnice i strych. Bajka przemyka po podwórku i chyba dostrzegła Pepka (tego w podkoszulku) i tego bez co można uznać albo za złudzenie albo za tyciusienienieczki sukces. pozdrawiam (przekopiuję ten post na wątek Bajki)
-
Pozdrawiam również :)
-
[quote name='b-b']Pewnie trzeba jej dać trochę więcej czasu...ale trzeba by się może już rozejrzeć za dobrym behawiorystą? Sukienka w strzępach? Z Bajeczki mały szkodnik się robi:-o[/QUOTE] " Z tego co wiem , to Daria jest w kontakcie z panią Joasią - behawiorystką, która nagłośniła sprawę Bajeczki, ale to prawda ,że może wypadałoby zadbać o kontakt bezpośredni?
-
No dziś mogę zanotować tyci, tyciuteńki postęp. Zawsze jak ją odwiedzam wpełzam do łazienki na brzuchu i wyciągam rękę ze smaczkami. Dziś wyciągnęła szyję i wzięła [B]wprost z ręki[/B] :multi: i bawi się z Aglisiem w ganianego :multi: Ja nie wiem czy chciałabym wiedzieć jaką traumę przeszły te psiaki, może lepiej,że nie mówią tylko trzymają ogonki nisko opuszczone...
-
[quote name='b-b']Dywanik chowaj bo szkoda i nie płacz ;) A może położony w tym miejscu podkład by zdał egzamin? Dobrze, że coraz bardziej nabiera pewności i miejmy nadzieję, że ten paniczny strach też jej szybko przejdzie:)[/QUOTE] Ten dywanik dobrze znam i muszę powiedzieć, że rzeczywiście wygląda jak zielona trawka i każdy mógłby się pomylić ;) Od wczoraj wynoszą Bajkę na podwórko i w domku dała spokój dywnikowi-trawce :p
-
PRZEKOPIOWAŁAM mój wpis z wątku luzikowego, bo Daria dzisiaj nie miała czasu na wpis: "Dziś biesiadowaliśmy na podwórku - wszyscy (z wyjątkiem kota Rabusia z obawy, żeby się nie zapodział) Bajka przycupnęła w kąciku wybiegu Luzikowego i obserwowała a potem umknęła w najbardziej ponury zakątek podwórka. Na wszelkie przymilne zawołania nie reaguje. Jesteśmy dla niej przeźroczyści. Czekam, kiedy nadejdzie chwila,że zainteresuje się naszą obecnością. To będzie sukces. O zamachaniu ogonem na razie nawet nie marzę"
-
[quote name='b-b']Bidulka. Ile to maleństwo musiało złego zaznać, że tak się okrutnie wszystkiego boi:([/QUOTE] Dziś biesiadowaliśmy na podwórku - wszyscy (z wyjątkiem kota Rabusia z obawy, żeby się nie zapodział) Bajka przycupnęła w kąciku wybiegu Luzikowego i obserwowała a potem umknęła w najbardziej ponury zakątek podwórka. Na wszelkie przymilne zawołania nie reaguje. Jesteśmy dla niej przeźroczyści. Czekam, kiedy nadejdzie chwila,że zainteresuje się naszą obecnością. To będzie sukces. O zamachaniu ogonem na razie nawet nie marzę