czi_czi
Members-
Posts
747 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by czi_czi
-
na prawdę sądzisz, że skoro wszyscy hodowcy się nie rzucili na ten test z okrzykiem hurra to oznacza to, że nie jest on jednak potwierdzony przez poparcie tej tezy (wtf?) faktami z życia? w ogóle o co chodzi w tym zdaniu? Ja Ci powiem dlaczego się nie rzucili- bo hodowcy labradorów (uogólnię) to osoby które nie mają żadnej wiedzy dotyczącej genetyki. To osoby które są ignorantami i które wychodzą z założenia, że skoro popyt jest na szczenięta po rodzicach przebadanych jedynie "klasycznie" na dysplazję to nie ma sensu się roztkliwiać nad innymi badaniami. To osoby które będą stały z założonymi rękami i rzucały hejty na każdą możliwość wyeliminowania wadliwych genów (czy jak to sie tam zwie) jaką przyniosą nowe odkrycia. Będą miały długo w dupie to że są dostępne na rynku testy i nawet nie podejmą próby rozpropagowania tego w swoim światku. Bardzo możliwe, że gdyby dany test stał się popularny i przeprowadzanie go u rozmnażanych psów i ich potomstwa byłoby oczywiste to z biegiem czasu udałoby się lepiej poznać choroby obciążające niektóre rasy. Ale nie- lepiej tupnąć nogą i mieć wyjebane. Podobnie jest zresztą wśród hodowców cavalierów, mało który bada psa pod kątem SM podczas gdy te badania w hodowlach zagranicznych powoli robią się czymś oczywistym.
-
Beagle w Polsce zupelnie rozni sie od beagli chociazby w Stanach. Jak bylam we Włoszech i spotkalam ludzi z rasowym beaglem ktorzy przyleciecli z nim ze Stanow to bylam w ciezkim szoku, zupelnie inaczej ten pies wyglada! Podobnie jest zreszta z goldenami. U nich golden jest zloty u nas to kremowe/biale niewiadomoco
-
[quote name='Losiek1990']Tak na prawdę to codziennie pies rzuca Ci wyzwanie, sam zaczynając zabawę z Tobą a Ty nawet o tym nie wiesz. Tak samo jak pies kończy zabawę a nie Ty, uważa wtedy że wygrał i jego pozycja niestety rośnie. Położenie łapy psa na ręce człowieka, też jest oznaką dominacji. Hejtuj Beatrx dalej, niech Ci będzie na zdrowie... Beatrx nie masz pojęcia to nie pisz. Miałem Rottweilerke która zaatakowała gościa z gazowni który wszedł do domu, pies był konsekwentnie wychowywany przez 7 lat i w cale z tą codzienną walką to nie głupota( nie akceptowała w pełni przywództwa człowieka). Widocznie nie widziałeś jeszcze dominującego psa...Spraw sobie Cane Corso lub Dogo Canario to pogadamy inaczej. cziczi - To że akceptuje przywództwo człowieka, tzn. że jest uległy i nie dąży do dominacji nad domownikami bo jest na właściwej pozycji (najniżej) w hierarchii. Pies ma życie w stadzie we krwi już. W każdym stadzie jest przywódca. Jeden pies to akceptuje, drugi nie chce szefować a trzeci będzie Ci rzucał wyzwania codziennie... Ot cała filozofia. Poczytajcie książki mądrych ludzi i nie próbujcie tutaj obalić na siłę teorię "dominacji" bo takowa istnieje w każdym stadzie. Dominacja = wyznaczenie pewnych granic psu. Zakazów i obowiązków. Nawet nie wiecie o tym a dominujecie psa na co dzień nie pozwalając mu się "wysrać" w przedpokoju tylko np. w kuchni... Gdy spożywacie jakiś posiłek to jecie pierwsi (najpierw najada się alfa a potem reszta ) a nie piesek, bo ten posiłek konsumuje ostatni.[/QUOTE] Moje psy jedzą nie raz przede mną, wychodzą przede mną w drzwiach, wchodzą kiedy chcą na łóżko, śpią ze mną i nie ma to nic wspólnego z moją gorszą pozycją w stadzie. Moje psy nie żyją na codzien z moją siostrą czy jej dziećmi a widują się z nim raz na ruski rok i mimo to sie ich słuchają, nawet gdy mnie nie ma w pobliżu. Moim psom nie raz zdarza się zachęcać mnie do zabawy i nie raz kończyć zabawę nie na mój sygnał. Podają mi łapy, kładą łby na moich kolanach. I mimo to nad nimi w pelni panuje i w ogole nie czuje sie alfa. Niech zgadne jestes facetem, co? Wy lubicie takie pierdy o dominacji. Pół biedy jak te wasze wywody dotyczą dominacji w stylu bycia przewodnikiem psa. Gorzej jak zaczynacie jechać z takim stekiem bzdur w stylu jedz pierwszy, siadaj na leżenie psa, nie puszczaj psa przodem w drzwiach, nie pozwalaj na kładzenie na siebie łap, broń boże nie baw się w przeciąganie. Mam bulteriera, miałam przedtem psy ras uznawanych za agresywne i litości cżłowieku nie pisz że to dominacja bo to po prostu wyznaczanie psu granic i bycie konswkwentynm. DOdawanie do tego jakiejś pseudo bełkotliwej otoczki dominacji jest po prostu żenujące i świadczy o twoich brakach w wiedzy dotyczącej psiego behawioryzmu.
-
[quote name='Losiek1990']heheheh aż tak?:) wybacz ale jestem nowy na forum i jeszcze nie wiem ocb :) Jak to w stadzie bywa... Jeden alfa a reszta słucha :)[/QUOTE] To jak to jest że moje 3 psy słuchają zarówno mnie jak i mojego faceta, moją siostrę i jej...dzieci? Nagle z jednej alfy robi się 10? też mam dominującego psa (w stosunku do obcych psów) w domu ale nie staczam z nim żadnych walk o pozycję, ba, nawet po roku pobytu u mnie nauczył się szanować zasoby innych psów, a inne szanują jego przestrzeń, nie dominuje ich, nauczył się odchodzić w nerwowych sytuacjach, do żadnego z moich psów nie podskakuje- ot cała filozofia.
-
Jak teraz wygląda sprawa hodowli psów nierasowych? Jakie to są rasowe?
czi_czi replied to zebra12's topic in Stowarzyszenia
A ja bym kupila z pseudostowarzyszenia ;) ale tylko wtedy gdybym miala pewnosc ze hodowca jest w porzadku i dba o swoje psy ktora sa warte swojej ceny -
ja mam wystarczajaco duzo znajomych i serio nie chcialoby mi sie ani zakladac fejsa ani wysylac co chwile komus zdjec mojego psa, dzwonic czy tez musiec odpowiadac na roznego rodzaju pytania nie mam tez potrzeby wkrecania sie w jakiekolwiek srodowisko i wymieniania informacjami o tym jak ktory pies sie rozwija bo mnie to po prostu nie obchodzi jestem typem osoby ktora lubi miec swiety spokoj po prostu a wszelkie wizyty przedadopcyjne, poadopcyjne, wywiad a la tysiac pytan do nie kojarza mi sie ze swietym spokojem Niekoniecznie, sa jeszcze hodowcy ktorzy nie maja parcia na bycie zajebistymi :) choc pewnie 3/4 dogomaniakow by u nich psa nie kupilo bo za malo prestizowi i poza zwyklym rozmnazaniem psow niczego nowego w rasie nie tworzą :) a w koncu jak sie jest hodowca to trzeba miec wizje hodowlaną no chyba ze wizja sprowadza sie do krycia tej samej suki tym samym psem przez te iles lat
-
Ja bym nigdy nie zdecydowała się na adopcję psa z dogomani :D serio, nie chcę żeby mi ktoś wbijał na chatę i potem rozpisywał się na forach że jestem taka czy owaka. Najlepiej brac szczeniaki od ludzi ktorych suka sie "przypadkiem" oszczenila. Bez żadnych problemów, formalności, bez tego podejrzenia w głosie i zakladania najgorszej mozliwej wersji. A jak im jeszcze czekolade dla dzieci dasz w prezencie to w ogole radosc i szczeniaka oddaja bez problemu ;)
-
[quote name='StickItArt']No dobrze, rozumiem juz o co chodzi z jego agresywnym zachowaniem. W zasadzie macie troche racji z brakiem lidera, w koncu opiekowaly sie nim 3 osoby na przestrzeni 4 lat... Czy znacie jakies metody, zeby to zmienic? Moglibyscie polecic mi jakas literature? Mam nadzieje, ze sie uda go zmienic, bo szkoda psa.[/QUOTE] Ta zmiana miejsca zamieszkania, osób które się psem zajmują też musiała mieć ogromny wpływ na jego zachowanie. Pies lękliwy potrzebuje mocno stabilnego trybu życia, ciągłe rzucanie go po różnych osobach niestety ale nie pomaga. Tutaj masz dział poświęcony książkom: [url]http://www.dogomania.pl/forum/forums/60-Ksi%C4%85%C5%BCki[/url] Nastawcie się na dużą ilość pracy i przede wszystkim uzbrojcie w cierpliwość :) Myślę, że warto też pomyśleć o zakupie psich feromonów D.A.P. ale używać ich należy tylko łącznie ze szkoleniem i wychowywaniem
-
A jak zachowujecie się przed wyjściem z domu i zostawieniem go samego a jak po powrocie do niego?
-
[quote name='StickItArt']Umie wiele komend, podaje lapy, daje glos, prosi, turla sie, generalnie zrobi wszystko, zeby dostac jakis przysmak:) Ma swoje legowisko. Wie, ze nie moze wchodzic do pokoju synka, i tego nie robi. W zasadzie, gdy jest opanowany, nie ma jakis nowych bodzcow z otoczenia, to nie ma z nim problemu. Wykona kazda komende, czy "prosbe", wyjdzie z pokoju, podejdzie, wejdzie do wanny na kapiel, choc nie lubi;) itd.. Gdy jest podekscytowany nie ma z nim kontaktu, tak samo na spacerze. Na dlugie spacery chodzimy 3-4 razy w tygodniu. Niestety jest lekliwy, juz od szczeniaka. Dla mnie problemem jest jego agresja. Glownie do mnie, ale tez pokaze kly swojemu panu, gdy np chce go odsunac od drzwi, a za nimi cos sie dzieje (np ktos wszedl). Wiem, ze kastracja moze pozbawic go resztek odwagi, ale moze zniweluje agresje. Wedlug mnie, Borys zachowuje sie tak, jakby byl w domu panem, musi miec wszystko pod kontrola. Gdy tak nie jest, zaczyna sie stresowac. Ale moge sie mylic. Czy kastracja moze cos w jego przypadku zmienic? Wiem, ze mi nie odpowie:) ale tonacy brzytwy sie chwyta.. a wigilia tuz tuz..;)[/QUOTE] Piszesz, że jest lękliwy i rzeczywiście z twoich postów wychodzi że macie lękliwego psa w domu. Kastracja nie pomoże, zdecydowanie odradza się kastrację psów lękliwych dopóki nie ogarnie się ich wychowawczo i szkoleniowo. Nie kastrujcie go bo może być jeszcze gorzej niż jest teraz. Kastracja nie niweluje agresji, kastracja sprawia że pies ma mniej testosteronu. A to z kolei ma znaczenie tylko dla agresji o podłożu dominacyjnym w relacjach pies-pies. Gdyby wasz pies był pewny siebie, nie atakowałby ze strachu tylko ostro kozaczył do was i innych psów- wtedy OK, mozna by rozważyć kastrację. Ale wasz pies taki nie jest, jest zupelnym przeciwienstwem psa kwalifikującego się do tego zabiegu ze względów wychowawczych. Wykastrowanie psa lękliwego to proszenie się o kłopoty, taka kastracja nie usunie agresji bo u waszego psa wynika ona ze strachu. Pies pokazuje zęby, kłapie bo się boi a nie nauczyliście go że w chwilach stresu może na was liczyć. Nie jest nauczony wyciszania się, czuje że musi kontrolować całe otoczenie bo wy tego nie robicie. Weźcie się za wychowanie i tworzenie z psem prawdziwej relacji, on wyraźnie nie ma w domu żadnego lidera, bo sam próbuje ogarnąć wszystko (stąd to histeryzowanie i pokazywanie zębów). Ważne jest żebyście oboje w tym uczestniczyli żeby przypadkiem nie doszło do sytuacji, gdzie pies zachowuje się w porządku jedynie gdy w domu jesteś ty czy twój partner a jak jedno z was wychodzi to znowu następuje psie schizowanie
-
[quote name='StickItArt']Witam wszystkich forumowiczow! Pisze do was z wielka prosba o pomoc. Mam 4-letniego psa mieszanca. Nie wiem jak mam interpretowac jego zachowanie, a troche obawiam sie o nasze bezpieczenstwo, a w szczegolnosci mojego 4-miesiecznego synka. Po krotce. Do roku Borys przebywal z nami. Po tym okresie zdecydowalismy sie na wyjazd za granice, ze wzgledu na paszport i kwarantanne. Borysem zajmowala sie moja kolezanka. Po okresie roku wzielismy go do siebie. Pies zaczal sie bardzo dziwnie zachowywac. Stal sie bardzo zaborczy i nadopiekunczy wzgledem mojego partnera. Raz, gdy spal weszlam do pokoju i Borys mnie zaatakowal. Zostal skrzyczany. Bylo rowniez kilka innych atakow agresji wobec mnie, mojego partnera nie bylo w domu. Pies z uleglej pozycji probowal mnie ugryzdz. Wiele razy warczal na mnie. Zdaza mu sie tez warczec na swojego pana. Gdy wychodzimy z domu Borys wyje, jest niespokojny, bardzo czesto sie trzesie, gdy wracamy, co jest normalne, skacze i sie cieszy, ale wystarczy wyjsc na 2 minuty, a Borys zachowuje sie jakby nie bylo kogos kilka godzin. Gdy ktos wychodzi z pokoju, albo jestesmy w roznych pomieszczeniach Borys biega i sprawdza, gdzie kto jest. Generalnie jest bardzo niespokojny i zestresowany. Zastanawiam sie czy kastracja by cos pomogla? Dzisiaj zachowal sie w nastepujacy sposob: Rano powital mnie z widoczna radoscia, podeszlam, poglaskalam go, Borys zawarczal, ja sie odsunelam. Gdy zaczelam go pytac dlaczego warczy i co jest nie tak, zaczal sie caly trzasc... Nie wiem, jak mam to interpretowac. Kastracja moze pomoc w agresji, ale czy przez to, on nie stanie sie bardziej wylekniony? Poza tym nie mozemy go oduczyc skakania na ludzi, czy kastracja w tym pomoze? Przestanie byc taki emocjonalny? Nie byl szkolony. Boje sie, ze mogl by cos zrobic mojemu synkowi. Bede wdzieczna za pomoc ![/QUOTE] Nie, kastracja nie pomoże. Trzeba się po prostu wziąć za wychowanie psa, wprowadzenie zasad i egzekwowanie ich. Jeśli to jest pies lękliwy to MUSI mieć na prawdę zrównoważonego własiciela, który wprowadzi mu wojskowy dryl na chacie i nie odpuści w żaden sposób. Taki pies czuje wtedy że ma oparcie we właścicielu, wie że jak się dostosuje to wszystko będzie okay i nie ma potrzeby się stresować. Kastrowanie lękliwego psa (jeśli wasz taki jest) to strzelanie sobie w stopę. Testosteron dodaje psu odwagi, odcięcie go od tego najprawdopodobniej sprawi że będzie jeszcze gorzej. nie bierz tego do siebie, ale pytając go dlaczego warczy liczyłaś że co? odpowie ci? :evil_lol: rozbawiłaś mnie tym :) swoją drogą to już taka rada na przyszłość- do wystraszonego psa się nie gada, nie pociesza go, nie zagaduje w żaden sposób, nie głaszcze, nie "ciucia" jaki to on biedny, a już tym bardziej nie pyta o co mu chodzi bo ci i tak nie odpowie :) w momencie gdy nad psem zaczynasz się roztkliwiać przekonujesz go że rzeczywiście dzieje się coś złego. To nie dziecko, to zwierzę a one nie mają ludzkiego sposobu postrzegania świata ;) Weźcie się solidnie za niego, pokupuj sobie książki (tu na forum masz specjalne działy, w których ludzie polecają określoną literaturę)i czytaj bo niestety ale za mało wiesz o wychowywaniu psa. Po innym by to spłyneło, ale wasz jest najprawdopodobniej lękliwy i niepewny siebie i tu już trzeba mieć jakąś wiedzę żeby odpowiednio działać. Czy umie jakieś komendy? Czy ma swoje miejsce w domu (legowisko, klatkę)? Czy ma jakiekolwiek zasady i granice wyznaczone przez was? Ile ma ruchu dziennie?
-
[quote name='Liv_ola']Witam wszystkich! :) szukam dla siebie rasy psa. Kilkanaście dni temu pochowałam suczkę, która spędziła ze mną 10 lat swojego życia :( może to trochę za szybko na taką decyzję, ale dom bez psa jest tak strasznie pusty! Mam 22 lata, mieszkam razem z chłopakiem i przyjaciółką w dużym mieszkaniu w Warszawie, zaraz przy Polach Mokotowskich :) Szukam rasy małej albo średniej, ale niezbyt dużej, nadającej się do mieszkania w bloku i nie zajmującej wiele miejsca. Koniecznie suczka! Jestem osobą bardzo konsekwentną, upartą, mój chłopak zresztą też, gorzej jeśli chodzi o przyjaciółkę :) moja kochana suczka weszła jej trochę na głowę, ale i tak to na mnie spoczywała i będzie spoczywać opieka nad psem więc chyba nie jest to zbyt istotne :) rasa krótkowłosa albo szorstkowłosa, na pewno nie chcę psa z długimi włosami ani takiego którego trzeba strzyc! Chciałabym żeby był to pies nadający się do sportowego trybu życia,bo ja jestem raczej aktywną osobą i zanudziłabym się z psem, któremu nie chce się chodzić na długie spacery, biegać przy rowerze czy wyjść ze mną i z moim chłopakiem na rolki :) staramy się też dość często wyjeżdżać w góry i nad morze, więc pies musiałby być dość kompaktowy żeby można było go wcisnąć do pociągu bez stresu i nerwów że jak będą tłumy to pociąg odjedzie bez nas :) Pies musiałby niestety wytrzymywać te 6 godzin sam, czasami dłużej bo nawet do 10 :( moja suczka wytrzymywała bez problemu ale ona była już dość starutka i nie potrzebowała tyle ruchu, myślicie że młody pies nie będzie miał z tym problemu? Chcemy żeby nasz pies bardzo lubił odwiedziny gości i to w różnym wieku, był wobec nich wylewny, lubił być w centrum uwagi, głaskany, przytulany i tak dalej :) jednocześnie nie chcemy psa, który będzie za bardzo się emocjonował w taki niezdrowy sposób choć domyślam się, że to kwestia wychowania :) ale moja koleżanka ma jack rusel teriera i ten pies mimo że przyjaźnie nastawiony do ludzi to dostaje szajby jak ktoś przychodzi w odwiedziny do niej- strasznie się nakręca, a my byśmy woleli jednak bardziej zrównoważonego, stonowanego psa. Stosunek do innych psów jest nam w zasadzie obojętny, ale chcielibyśmy móc go normalnie puszczać ze smyczy bez stresu że wda się w bójkę z pierwszym lepszym psem który mu się nie spodoba! Czy to głównie kwestia socjalizacji czy też może wszystko zależy od konkretnej rasy albo konkretnego osobnika? Co byście nam polecili? Aha! moja poprzednia suczka była mieszańcem dalmatyńczyka, tyle że o wiele od prawdziwego dalmatyńczyka mniejszym :)[/QUOTE] a jakiś terier? na przykład cairn? albo irlandzki (chociaż nie wiem jak z nimi bo nie znam zbyt dobrze i żadnego nie znam osobiscie :)) albo dobrze zsocjalizowany staffik? chociaż może tu trochę poleciałam :D ale niech się wypowiedzą ci co z nimi mają styczność
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Aneta Nowak']Tylko,jak ktoś już chce na raty(dalej mówię o sobie-czyli Kowalskim z ulicy) to chyba lepiej iść do banku i wziąć pozyczke jednak. Cóż to za problem..a nie tyłek zawracać hodowcy.[/QUOTE] Zależy jak się strony ugadają :) w końcu mamy zasadę swobody umów
-
[quote name='toyota']Wszystkie moje psy były z zarejestrowanych hodowli z ZKWP. Niestety ale to nie jest żaden wyznacznik :( choć wielu ludziom się wydaje że jak z ZK to hodowla jest dobra i na poziomie. A jednak dużo jest hodowców z ZK którzy nie maja pojęcia o tym co robią, klepią bez sensu mioty i nawet tych psów nie socjalizują odpowiednio.... Ja miałam psa ze schroniska który tez w ogóle nie miał kontaktu z podłogą jako szczeniak. Całe 7 lat swojego życia u mnie chodził po podłodze bardzo ostrożnie i powoli. Koniec końców moi rodzice ulegli i położyli wykładzinę w całym domu choć tego nieznosili :D A próbowałaś? Tez myślałam że nic nie da, ale zaufałam facetowi i jak Oszołom się wyrwał gdy wybuchła 50 metrów od nas petarda to dał mu ostra korektę łańcuszkiem i pies mimo że dalej był przerażony to zaczął się słuchać i można było na spokojnie przejść w bezpieczne miejsce. A tak to zawsze była dzida do przodu i totalna panika, wywijanie się z szelek, obroży, histeria, zawodzenie. Wiadomo że się nie zrobi z na prawdę lękliwego psa bojącego się wystrzalow psa ktory przestanie na nie zupelnie zwracac uwage, ale wydaje mi się że osiągnięcie stanu w którym pies mimo strachu słucha swojego przewodnika i idzie nad nim zapanować wcale nie jest niemożliwe. U nas był problem bo on jak coś wybuchło to spieprzał przed siebie i nic do niego nie docierało. Teraz jest tak że najpierw spojrzy na mnie na kilka sekund i to jest ta chwila którą muszę wykorzystać żeby przekierować jego uwagę na coś innego, u nas to szarpanko na frisbee. Wtedy mogę go zapiąć na smycz żeby w razie czego przy kolejnym huku nie dał dyla. Swoją drogą to u mnie jest zupełnie na odwrót niż u Ciebie :) wszystkie psy jakie miałam bały się burzy, piorunów, fajerwerków, Oszołom nawet się bał odgłosów budowy. A rasowa suczka co najwyżej nadstawi ucho i olewa :)
-
Bierz smycz w rękę, wsadź do kieszeni tak żeby wystawała i chodź po mieszkaniu kompletnie ignorując psa. Jak się uspokoi to odłóż. Po kilku minutach to samo. Musisz wyrobić w psie skojarzenie, że to że bierzesz smycz, szelki, obrożę w ręce nie oznacza że wychodzicie, trzeba mu po prostu to zobojętnić a najprościej właśnie poprzez ignorowanie psa i chodzenie z spacerowym zestawem w ręce przez pół dnia ;) tylko rób sesje. Pies się nakręca, zaczepia cie bo mysli ze wychodzicie a ty uparcie się na niego nie patrzysz, nie mówisz nic do niego tylko idziesz sobie zaparzyć herbatę, zrobić kanapkę, potem siadasz, jesz, pijesz, oglądasz TV ;) ignorujesz piszczenie, skakanie, szczekanie i robienie z siebie pajaca ;) pies zaczyna się uspokajać, jak już się totalnie wyluzuje to odkładasz smycz. Po kilku minutach znowu do niej podchodzisz, bierzesz do ręki, pies znowu się nakręca ale ty powtarzasz ww. schemat ;) Do tego tłucz komendy, pies przed wyjściem z domu ma siąść. Dopóki nie siądzie i nie wytrzyma komendy nie ma wychodzenia. Jak za bardzo się zaczyna jarać to od razu odkładasz smycz i idziesz siąść ignorując psa.Jak się uspokoi to znowu i tak do skutku. Wymagaj żeby siadał przed drzwiami, potem wstawał dopiero na twój sygnał (a nie że otwierasz drzwi a pies dzida do przodu). Każ mu siadać przed wyjściem po wyjściu, na chodniku,przed przejściem przez ulice- wszędzie gdzie się da. Nie chce siąść po wyjściu z mieszkania tylko się nakręca i zachowuje jak wariat? Ok, wracasz do mieszkania, zdejmujesz obroże i smycz, odkładasz i zajmujesz się sobą. Trochę to potrwa, nie licz na niewiadomo jakie efekty po kilku dniach stosowania bo na bank będzie kombinował co by tu jeszcze wymyślić żeby cie przechytrzyć ;) ćwicz uparcie, nie poddawaj się a na pewno będzie poprawa Co do zostawania w domu- nic nie daje zwykłe huknięcie na niego? umie komendę "na miejsce"?
-
[quote name='toyota']Powiem szczerze, że ja akurat miałam więcej problemów z psem z papierami niż z jakimkolwiek innym kundelkiem. Podobnie moja siostra. Mój pierwszy pies -owczarek collie z papierami był psem lekowym, reagującym histerycznie. Panicznie bal się wystrzałów, nawet niezauważalnych odgłosów burzowych, wpadał wtedy w amok, biegał po całym mieszkaniu, po meblach, próbował skakać na ściany. Jego ulubionym azylem była wanna w ciemniej łazience, do której sam wskakiwał. Podczas napadów paniki dyszał ciężko. Na spacerach nie było lekko jeśli pechowo coś wystrzeliło, pies długo nie chciał się uspokoić. Zdarzyło mu się wydostać z obroży i pobiec w siną dal. Pies był bardzo dobrze wyszkolony, zajął wysoką ocenę na egzaminie PT, jednak w panice nie reagował na nic :(. Bywały dni kiedy nie chciał w ogóle wychodzić na dwór. Pierwszy spacer był o 6 rano, o tej porze nie było dzieciarni, która po drodze do szkoły odpalała petardy. Wieczorem wychodził ok. 12 w nocy :(. To jak mój Oszołom jak coś za przeproszeniem pizgnie koło nas :) ale dopiero teraz się dowiedziałam, ze wtedy warto lękliwego psa opieprzyć za...lęk. Nie wierzyłam dopóki mi szkoleniowiec nie pokazał, rzeczywiście to dało w naszym przypadku rezultat. Jak dla mnie to ten szczeniak miał jednak jakąś traumę. Jeśli bał się podłogi to najprawdopodobniej nie miała z nią styczności. Prawda jest taka, że pies z papierami niekoniecznie ma mniej schizów. Chodzi o to, że większe są szanse trafienia na zrównoważonego psa w zarejestrowanej hodowli. trzeba jeszcze odpowiednią wybrać i na prawdę wówczas trzeba się starać żeby zepsuć pieska. U mnie wszystkie psy się bały wystrzałów. Bullica (z papierami) się kompletnie nie boi. Ona w ogóle nie ma żadnych lęków, jest świetna w stosunku do obcych ludzi, psów, dzieci. A moje wcześniejsze psy no i teraz jeszcze Oszołom jednak miały swoje jazdy. A to jeden nie trawił ludzi, drugi psów, trzeci spieprzał na spacerach jak wpadł na trop- non stop coś :)
-
Chamstwo z dzisiaj: labrador próbował zgwałcić moją bulterierkę. Oszołom poczuł przypływ [I]adrenalajny [/I]i odwagi więc postanowił spuścić mu łomot za próbę wychędożenia swojej większej siostry. W efekcie labrador miotnął nim po najbliższych krzakach :evil_lol: cudownie. Nigdy więcej nie puszczę psów na spacer z moim facetem :evil_lol: Powiedzcie co jest grane, że jak trafiamy na psich gwałcicieli to ZAWSZE są to labradory? :shake:
-
Ja też nigdy więcej nie wezmę psa ze schroniska. Może kiedyś zaadoptuje ale tylko z domu tymczasowego. Mało znam psów ze schroniska, które są zupełnie bezproblemowe i łatwe w obsłudze, jednak biorąc szczeniaka od fajnego hodowcy ma się większą pewność co z psa wyrośnie. A ja lubię mieć tą pewność i wkurza mnie jak ktoś mi próbuje wmówić że jestem w takim razie gorszym człowiekiem. Chętnie bym podrzucała takim osobom na pół roku mojego Oszołoma to zobaczą jakie akcje może odwalać pies ze schroniska
-
Ja bym pomyślała o szkoleniowcu :) serio, sama mam 2 psy, wcześniej miałam psy a jak trafił do mnie Oszołom to przeżyłam kryzys światopoglądowy. Miałam już psy z przeróżnymi jazdami, bo nigdy nie miałam zwierzaka od zupełnego malucha, wymizianego przez hodowcę, ale Oszłom bije je wszystkie na głowę :D w tym psie skupione są chyba wszystkie możliwe problemy jakie wykazują psy.... jest lękliwy, agresywny, ma fizia na punkcie zasobów, nie ma oporów przed ugryzieniem człowieka, psa czy innego zwierzaka, dużo szczeka i jest bardzo nieufny. Ale kocha mnie nad życie, pierwszy raz mam psa który jest jakiś tak...mocno ze mną związany, ciężko to opisać :) Myślałam że podołam sama wyprostowaniu tego kundla ale niestety :shake: zreszta 3 szkoleniowców po kolei rezygnowało, teraz czwarty się za niego zabrał i wreszcie są jakieś postępy. Przede wszystkim mnie musiał wyszkolić, bo okazało się że jednak nie umiem błyskawicznie skakać z jednej metody na drugą, a tu trzeba umieć odpowiednio balansować. Raz huknąć, innym razem zasypać smakołykami/głaskaniem, a jeszcze za innym ostro szarpnąć i od razu podrzucić pod nos parówkę. Dramat :D
-
[quote name='mesala']Ja też znam niemal identyczną sytuację. Kupowała psa młoda osoba, chyba 19 lat, właśnie na raty. Pies wystawowy, jedny z ładniejszych w miocie. Przy odbiorze malucha zapłaciła 1.000 zł, a resztę hodowczyni rozbiła na dwie raty. Hodowca i nabywca to były obce sobie osoby, które wcześniej się nie znały. A nabywca wcześniej nigdy nie miał swojego psa i briard był jego marzeniem. I wszyscy byli z tego układu zadowoleni. Tym bardziej, że szczyl wyrósł na wspaniałego interchampiona i repa. Wydaje mi się, że jest to w dużej mierze kwestia zaufania i umowy oczywiście. Osobiście nie widzę niczego złego w sprzedaży psa na raty, chociaż sama kupowałam swoje psy płacąc całość ceny od razu, nawet przed odebraniem malucha.[/QUOTE] Ja za mojego szczeniaka też mam zamiar zapłacić od razu całą kwotę, ale dla mnie to nie problem odłożyć 2 tysiące na pieska i mogę sobie na to pozwolić choćby dzisiaj. Dużo jest jednak ludzi którzy nie dostają miesięcznie na rękę więcej niż 1500-2000 zł i dla nich zakup psa za cenę jednej wypłaty to na prawdę spory wydatek :) Prawda jest taka, że jak się trafi nabywca kretyn i krętacz to czy się rozłoży cenę na raty czy też ustali że płaci całość to i tak wyjdą jakieś kwiatki.