-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
i o to właśnie biega...:lol:
-
Planowałam jechać jutro do schroniska, ale zmogło mnie choróbsko. Jak tylko pojadę, wezmę blondyneczkę na spacer...
-
Sunia po amputacji ogonka, FRYGA w cudownym domku !!
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
macha ogonkiem, ale spojrzenie ma zabójcze...:lol: Respekt, Frygulino...:evil_lol: -
i wciąż czekamy na domek... głaszczę i tulę ślicznotę...
-
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dokumenty wydania pieska ze schroniska oraz wyniki badań, fakturę i moje dane do przelewu podałam w szarej kopercie do rąk Pani, która odbierała Frania. Były w niej też smyczki i numerek z chipu. Cały Franka majątek... Może w takiej sytuacji, kiedy trzeba zwrócić za transport i pokryć koszty badań, skorzystać jednak ze wsparcia Fundacji Talcott? Tylko pytam, żeby nie było, wiem, że ja nie decyduję... Koszty badań istotnie wysokie, nie spodziewalam się, że doktor tyle policzy. Słyszałam, że są weci, którzy na bezdomniaki dają jakieś ulgi, no ale trudno...Tak zastanawiał się jeszcze, co było u Franka robione i mówię: "jeszcze gruczoły były czyszczone", to machnął ręką, że tego nie liczy. Byłoby jeszcze więcej... Powtórzę jeszcze co do zakraplania oczu Frania, powinno się je kropić 3 x dz. po 3 kropelki przez minimum 7 dni. Mówiłam Pani, ale dla pewności powtarzam tutaj. -
Dopiero przed chwilą włączyłam kompa, dopadło mnie jakieś choróbsko i sobie pozwalam leniuchować w łóżku. Już wątek Frania wklejony, dobrze, że zajrzałam na wcześniejszą stronę. Nie widziałam ,że pytałyście mnie o pieska. Frania miałam w domu od wtorku, ale pisalam o nim no i zaglądałam na różne wątki (na pewno Mariankowe też), więc nie wiem jak mi to uciekło. Chyba, że pisałyście w środę, kiedy to pod wieczór Franuś pozbawił mnie łączności ze światem przegryzając kabelki telefoniczne. Dopiero wczoraj awaria została usunięta. To tyle, odnośnie mego milczenia. Ciekawa jestem, Paulinko, jak Marianek Ciebie przywitał. Widziałaś po nim, że Cię poznał? Tak bardzo cieszę się, że ten psiak wygrał główną wygraną na loterii, miłość tylu ludzi, opiekę i dom. Może to smieszne, ale nadal płaczę na myśl o tym, że ten "mój" bidak smutny jest, przerażony i że tak go zawiodłam. Wczoraj już trzymałam się dzielnie, myśląc tylko, że parę dni minie i zapomni o mnie, będzie mu tam dobrze, itp. więc nie ma sensu rozpaczać. Trudno, tak być musiało, skoro chcemy mu dać szansę na lepsze życie. Ale dzisiejsze zdjęcia mnie rozłożyły. Bo ten wzrok pełen smutku, bólu skierowany jest do mnie i trafia mi prosto w serce. Ale wiem, że będzie dobrze. Kochany mój Franuś...
-
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Franiu PRZEPRASZAM... Dobrego życia piesku, szybko zapomnij to, co było złe w Twym życiu. Będzie Ci tam dobrze, a może domek się dobry zjawi... Ta biegunka to wynik wielkiego jak widać stresu. U mnie biegunkowo zalatwił się tylko raz, pierwszego dnia w domu. Potem już było ok, robił raz dziennie i dało się to bez problemu sprzątnąć i wyrzucić. Dziekuję za informacje i zdjęcia. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie się czuł coraz lepiej... -
[quote name='keakea']O, Ciocia Figunia, a co za psik jest u Ciebie???[/QUOTE] Keakea, już nie mam pieska, już pojechał do...chcialabym napisać domku...ale nie, do schroniska. Ale wierzę, że będzie mial niedlugo domek, a ten azyl to i tak wybawienie w jego wręcz tragicznej sytuacji... Czy znasz wątek Frania? Bo jeśli chciałabyś, to mogłabym wątek podrzucić...
-
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='wykrywka']Figuniu muszę to napisać, bo się wszyscy zapłaczemy. Taka nasza natura, że za bardzo uczłowieczamy psa, jego uczucia i reakcje, patrzymy na świat przez pryzmat własnych odczuć. Żeby poprawić Ci nastrój opiszę sytuację jaka miała miejsce, gdy opiekowałam się psem sąsiadów, którzy wyjechali na wczasy. Pies dostał swoje miejsce w mojej sypialni, starałam się jak najwięcej czasu mu poświęcać i w czasie gdy tuliliśmy się i "rozmawialiśmy" on patrzył na mnie wzrokiem, który mówił: "kocham cię najbardziej na świecie" :evil_lol:. Był radosnym psem, jadł za dwóch, na spacery wychodził z ochotą, w domu nie odstępował mnie na krok. I ... wiesz jak mi było głupio, gdy zatroskany pan drżącym głosem wypytywał jak tam pies znosi rozłąkę. Było mi go szkoda, bo miałam wrażenie, że on ją bardziej przeżywa niż jego pies. Piszę to dlatego, że pies myśli i czuje: tu i teraz, dla niego najważniejsze jest poczucie bliskości, bezpieczeństwa, chce być kochany. Sama widziałaś jak Franuś pod wpływem Twoich uczuć i opieki, po takich przejściach, szybko się otworzył, czuł się kochany i bezpieczny. Wierzę, że w OS poczuje to od wejścia i, martwiąc może co niektórych :razz:, wcale nie będzie rozpaczał. Jeśli wiedziałabym, że jest tak, jak piszesz, czyli, że Franuś od wejścia poczuje, że jest bezpieczny i kochany, to nie mam nic naprzeciwko, by natychmiast o mnie zapomniał. Wiem, że tak naprawdę to przecież nie wiemy, co pies w danej sytuacji myśli, czuje, tylko domyślamy się tego. Ale to, że jest przerażony, zagubiony, to (niestety) raczej pewne, zwłaszcza w tych pierwszych dniach. Oby było tak jak piszesz, niech tylko będzie szczęśliwy!!! Ja sobie czasem mogę za nim chlipnąć, tylko niech jemu życie się wreszcie wyprostuje i znormalnieje... -
[quote name='iwoniam']i jak i jak? Figuniu? napisz...[/QUOTE] No właśnie, NIESTETY, tylko wirtualnie Vikunię pogłaskałam. Ale za to bardzo serdecznie...
-
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mari Kochana - Dziękuję!!! Pierwszy raz w życiu poczułam ile znaczy i jak ważne jest wsparcie grupy ludzi tak samo myślących i czujących. Odganiam myśli o Franku, bo zaraz pojawiają się wyrzuty sumienia i rozpacz a to tak dołuje i osłabia... Może któraś z Pań z OS coś napisze, jak znajdzie chwilkę czasu, jeśli nie dziś, to jutro... -
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Kora - działałaś jak widzę błyskawicznie i ...skutecznie!!! Ja byłam uziemniona brakiem telefonu, internetu (już nie powiem, przez kogo...) i dopiero dziś wszystko czytam. Dziękuję!!! LiluTosi - również pięknie dziękuję za oferowana pomoc!!! -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Figunia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Jak pięknie, że trafiają się takie domki... Miał Fifuś (w końcu) wielkie szczęście!!! Kochany i bezpieczny - wszystkim zwierzakom tego życzymy!!! -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kora - współczuję straty papużki. Pamiętaj, że gdyby potrzebna Ci była jakaś pomoc, to dokąd tutaj jestem - nie ma problemu. A myślę o tym, że podróż do W-wia i z powrotem zabiera trochę czasu, plus czekanie na wynik sekcji. I np. mogłabyś bez tego czekania jechać do domu, a ja wynik bym odebrała i wysłała pocztą. Masz się do kogo śpieszyć, jak wiem... Chyba że się mylę i taką sprawę załatwia się inaczej a poza tym na pewno zależy Ci na rozmowie z wetem, wnioskach, zaleceniach. Ot tak mi się napisało, niech już zostanie, bo może kiedyś będę mogła pomóc, więc pamiętaj! -
Malusi czarny DIABEŁEK teraz LILO juz w swoim DOMU
Figunia replied to bros's topic in Już w nowym domu
ślicznota kochana... -
Sunia po amputacji ogonka, FRYGA w cudownym domku !!
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Tylko klonować takich ludzi i zaludniać nimi ziemię... Pozdrawiam i cieszę się dobrego domu Fryguliny! -
Iga uciekła z DT! Pomocy-Suchy Bór, Opole ratujcie!
Figunia replied to Paula95's topic in Już w nowym domu
Dziękuję za zaproszenie na wątek piesków. Trzymam kciuki za dozbieranie brakującej kwoty - już tylko 50zł!!! - niestety sama wspomóc już więcej piesków nie dam rady (mam kilka deklaracji). Strasznie to przykre, odmawiać... -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kizimizi, Beataczl - dziękuję, wiem że mnie rozumiecie. Muszę się jakoś pozbierać, bo to aż głupie, tak rozpaczać. Co On ma powiedzieć... Tak bym chciała wiedzieć jak Franio zniósł podróż, jak się zachowuje w nowym miejscu, tysiąc pytań, wątpliwości... I tak bardzo bym prosiła, aby ktoś go czasem pogłaskał, poklepał, przytulił. Ale czy to możliwe, przy tylu psach, zwłaszcza, że każdy powinien to mieć. -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='wykrywka']Ale tu się działo, jakie tempo :crazyeye:. Zaglądałam regularnie mimo, że nie pisałam a mało co nie pogubiłam się w tym wszystkim. Figunia chyba rozpacza a przez "łobuza", który pogryzł kabelki :mad:nie ma z nią łączności, nie można nawet jej pocieszyć. Ale ... najważniejsze, że Franio już będzie bezpieczny :lol:[/QUOTE] Tak Wykrywko, rozpacz była wielka i trwa... Złamał mi serce ten chłopak i tyle. A byłam pewna, że takie sprawy mam już za sobą... Kiedy tak nie wychodziło z tym transportem, pomyslałam, że przecież mogę potrzymać do choćby tydzień czy więcej, aż trafi się jakaś lepsza okazja. I będę mogła go rozpuszczać, rozpieszczać, żeby był kochany, głaskany i miał pełną michę dobrych rzeczy. A tego ostatniego (jak się okazało) dnia akurat musiałam go głodzić, do ok. 13.30 był "o suchym pyszczku". Potem już w domu trochę nadrobiliśmy te sprawy, ale też w granicach rozsądku,bo czekała go podróż. Wrócił wykąpany, więc tapczan, kołdra była do jego dyspozycji. Pospał zapatulony po uszy, może pół godziny, bo jak tylko szłam do kuchni, zaraz był obok. I tyle miał tego "dobra". Wiem, skoro nie mógł u mnie zostać, lepiej dla niego, że tak to wyszło. Bo może bardziej by cierpiał. No i tam będzie miał cieplutko, jakiś kocyk pewnie i jedzonko jak nalezy, więc nie ma co płakać. Tylko że wciąż widzę Jego podnoszącą się co chwila mordysię i pełen obaw, pytający, nieśmiały wzrok. Mówiłam mu, "będzie dobrze", "śpij spokojnie" itp i kładł łepek i chrapał dalej jakby uspokojony. I znowu człowiek oszukał, zdradził... -
10lteni Franek juz na nic nie czeka :( za TM
Figunia replied to kizimizi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Melduję się! Kabelek naprawiony! Wczoraj miałam trudny dzień, najpierw "męczenie" Frania w klinice, a potem nadspodziewanie szybkie rozstanie z nim. Co tu pisać, jest mi b. ciężko, bo chyba pokochałam tego łobuza. Wiem,że będzie miał o niebo lepiej, ALE...już mi zaufał, poczuł się jak u siebie i znowu przekazany z rąk do rąk, jak rzecz. Na spacerkach do jakiegoś momentu szedł raźno naprzód, wąchał, załatwiał swoje sprawy...a potem w tył zwrot i do domu, już usilnie, zdecydowanie, jakby bał się, że mu ten dom ucieknie. I uciekł... A on nie wie dlaczego... Czym zawinił... Jak pomyślałam, że u celu podróży, będzie wprowadzany w miejsce skąd dobiegać będzie szczekanie setek piesków...co On pomyśli... To jest trudniejsze niż myślałam. Czuję się po prostu podle. Mam nadzieję, że Panie z Ostatniej Szansy wybaczą mi to, co piszę. Bo rozpaczam tak, jakbym go oddała w niepewne ręce. Wiem, że dostał od Was wielką szansę (również na dom) i bardzo jestem wdzięczna za przygarnięcie biedaka. Gdyby nie Wy, siedziałby nadal w wałbrzyskim schronie i pewnie w końcu zakończył życie, bo ile stareńki pies może nie jeść i być w takim stresie. Spadliście więc Jemu i Nam jak z nieba. Ja tylko piszę o swoich uczuciach, bo gdybym mogła, nikomu bym Go nie oddała. -
i dziś pogłaszczę Vikunię...