Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. [quote name='milagros19853201']hop w gore watek psinki[/QUOTE] Witamy Cioteczkę i również prosimy zostać z nami :lol:
  2. [quote name='Poker']Ale ona białe ząbki , wcale nie jak babulinka. Nie karmić, nie karmić :mad:[/QUOTE] Niestety, ząbki wcale nie są tak białe, zdjęcie kłamie... Ale mocne są. Jak upadnie mi pestka śliwki, to w mig jest pogryziona i pożarta. Cała, nie tylko ten wartościowy środek, czyli pesteczka. Obierałam dziś cukinię, ogórka, myślę "tego nie zje" i pokazuję obierki. Były bardzo dobre, tylko mało...:evil_lol: Nie wiem, czy jest coś, czego by nie zjadła...
  3. [quote name='ewa gonzales']:buzi:Sliiicznosci calusne :modla:odwiedzam z pozdrowieniami:iloveyou:[/QUOTE] Sliczności bardzo głośne Ciociu ;), jak zacznie szczekać, to nie ma końca - tak zawzięcie walczy o "jeszcze troszkę" jedzonka... Także ślemy serdeczności!!!
  4. [quote name='Poker']Sonia przecież może brać Caprodyl czy Scanodyl , bez różnicy. Byle nie brała o przedłużonym działaniu.[/QUOTE] Tak więc Sonia zaczęła trzecie opakowanie Carprodylu F i naprawdę - jest lepiej :multi: Co gorsza - z apetytem też...
  5. [quote name='LILUtosi']Zapisuję się[/QUOTE] Witamy Ciocię i prosimy zaglądać do Sońki :lol:
  6. Też przybiegam od Cioci Ewy. Znowu oczy sie pocą...Taka kruszynka biedniutka. Muszę iść, Sońka prosi na spacer, będę tu wracać.
  7. Dołączam z kciukami, choć podejrzewam, że i bez nich Naja szybciutko wyląduje w swoim domku - jak jej poprzedniczki. Z domku Pokerków, dla psiaczków jest tylko jedna droga - do własnego, cudownego DS.
  8. [quote name='sunia2000']Figuniu, jak dla mnie to ona się nauczyła że za wejście na schody dostaje coś dobrego,to poco ma wchodzićbez ciasteczka jak może z ciasteczkiem:D Cieszę się że Sonia trochę żywsza:) Byłam wczoraj u weta.Opisałam jak teraz u Sonii, opisałam obawy przed podawaniem leku o długotrwałym działaniu - lekarz stw że skoro widać u niej poprawę i nie ma żadnych skutków ubocznych ze strony ukł.pokarmowego to spokojnie może brać tabl te codzienne, wg niego należy kontynuować kurację jeszcze przez 2 tygodnie, góra trzy i odstawić lek. Działanie tego typu leków jest nie tylko p/bólowe ale i p/zapalne, więc w jakimś stopniu niwelują one stan zapalny ktory powoduje ból. Przy pogorszeniu stanu znów będzie trzeba powtórzyć kuracje. Pytałam czy nie można by zamienić na Scanodyl, no więc jeden i drugi lek zawierają tą samą główną substancję czynną, przy czym (tu wet się dziwił, bo sam nie wie jaka substancja dodatkowa może to powodować) wielu z jego pacjentów właśnie po scanodylu miało biegunki, wymioty, stąd też bardziej poleca caprodyl. Kazał mi wybierać co chce i pomyślałam że skoro Sonia dobrze się czuje po tym leku, to chyba nie ma co robić z psa królika doświadczalnego i wprowadzać jej teraz nowy lek. Niech skończy tą kurację tym lekiem, a przy ewentualnym nawrocie bólu może za jakiś czas wypróbować tamten. Figuniu w pt podrzucę tak gdzieś wieczorem tabletki. Mizianko dla Sonii:)[/QUOTE] Nie zawsze dostaje, staram się jak najrzadziej dawać, wszak ma schudnąć...no i żeby nie myślała, że ma "jak w banku"...nie ma tak dobrze...:mad:. Czekamy zatem na dostawę świeżych tabletek :lol:
  9. [quote name='Poker']A może panienka chce pokazać kto rządzi? Pocieszające ,że dobrze wchodzi po schodach.[/QUOTE] Żeby tak wiedzieć, co w tym czarnym łebku siedzi... Też się cieszę jak głupia, kiedy ładnie maszeruje po schodach ;) Rządzenie - ona już raczej wie, że jej duuużo wolno, prawie wszystko...
  10. Rzeczywiście, ostatnie kilkanaście metrów do domu musiałam ją ciągnąć. Przed bramą znowu odpięłam smycz, miałam nadzieję, że będzie za mną biegła. Owszem, pod bramę podeszła, ale dalej już nie. Musiałam przekupić ciasteczkiem...łaskawie weszła na ganek i dalej znowu kicha...Siadła przed schodami i ani rusz. Z góry schodów wabiłam ciasteczkiem - na próżno... Poszłam wyżej,na drugie piętro (mając nadzieję, że w końcu ruszy za mną) - zero reakcji. Zeszłam do niej, dałam ociupinkę ciastka i łaskawie ruszyła...ale jak!!! Pierwsze 6 schodów pokonała dwoma susami...tak robi już po raz drugi! Opisuję tak szczegółowo, bo mam nadzieję, że teraz ktoś mądry się wypowie. Czy ją boli, czy tylko nie lubi schodów, albo mojego małego mieszkanka... Dodam, że po kolejnym spacerze weszła na schody bez żadnych cyrków.
  11. Cudna Livka! A tego bajecznego ogona to jej chyba zazdroszczę...:cool3: I z jaką gracją nim macha :lol:
  12. Sonia wita się z Cioteczkami i uprzejmie donosi, że dzisiaj rano była na dłuuugim spacerze nad Odrą i opiekunka nareszcie puściła ją wolno...odpięła smycz. Ale była radość, bieganie tam, gdzie się chciało, w dół, w krzaczory i z powrotem na górę. I to nie ja pilnowałam Sonię, tylko ona mnie. Jak tylko ginęłam jej z oczu (raz schowałam się za drzewem) z miejsca rozpoczynała poszukiwania i pędziła do mnie. Ani razu nie musiałam jej przywoływać. Gdy się zatrzymywałam, sama przybiegała i siadała obok, jak ruszałam dalej - wtedy ona też. Po prostu psi ideał...
  13. Co tu pisać - brak słów...tyle tego cierpienia wokół, niezasłużonego, niepotrzebnego...
  14. [quote name='Poker']A może jej całkiem po prostu czasem się nie chce do domu wracać i zakłada strajk? Albo mimo brania leku ma trudności z chodzeniem. Żeby psiaczki umiały mówić. Pokerek też jest stareńki, wet daje mu 15-16 LAT. Zmniejszyłam mu racje żywnościowe i schudł porusza się znacznie lepiej.Za to zjadłby konia z kopytami.[/QUOTE] Czasem tak właśnie myślę: że jej nie chce się wracać do domu, że jeszcze by poszła tu i tam (wiadomo, po co :mad:). Ale przecież w domu tez czeka micha...Nadal więc nie wiem "co jest grane"... Sonia też dostaje trochę mniejsze porcje, bardziej już ich raczej nie okroję. A i tak co się nasłucham, to moje... Fajnie, że Pokerkowi cierpienia opłaciły się i widać efekty. Zdaje się, że pod paroma względami mogą sobie z Sonią łapki podać :razz:
  15. [quote name='Poker']Kupiłam na bazarku ewy gonzales cegłę za 5 dyszek, wpłacę po 13. Ostatnio mój ulubiony wet podpowiedział mi ,żeby dawać Pokerkowi Scanodyl z przerwami.Np.4 dni dawać, 3 dni przerwa.W ten sposób trochę oszczędza się narządy,bo jest lek tylko objawowy, nie leczy.Wydaje mi się to bardzo rozsądne.[/QUOTE] :Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Sońka dziękuje serdecznie i ja również, za ten piękny gest. Również chciałabym, by dr Rak przepisał Soni ów Scanodyl i jeszcze by jej pomógł...
  16. [quote name='ewa gonzales'][URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/246947-Dla-odchodzacej-kochanej-cudownej-Soni-zapraszam-ogromnie-9-09-17-09-godz-22-00?p=21289672#post21289672[/URL] na maly bazarus dla Sonusi:buzi:[/QUOTE] Kochana Cioteczko - pięknie z serca dziękujemy!!!:lol::loveu: Sunia 2000 się uraduje niechybnie. Będzie kasa na (i za) leki...:multi::multi:
  17. [quote name='ewa gonzales']Odwiedzam cudowne serduszka :iloveyou:Figunie z Sonusia:modla:sciskam sciskam kochane ogromnie .Figuniu kochana a jak z cieczka u Sonieczki ?jaka u Was pogoda ? u nas zimnica i pada ech ...jesien już jesien .[/QUOTE] Ewuniu, jakie my tam cudowne serduszka...:diabloti::diabloti: Sonia mnie terroryzuje i szantażuje,:diabloti: ja się nad nią pastwię, głodzę ją i poniewieram:mad:...jak przeczytasz moją wypowiedź powyżej, to Sama się przekonasz...:evil_lol: Dzionek dziś był ładny ale teraz znowu leje... A jeszcze niedawno było cieplutko i komu to przeszkadzało???
  18. [quote name='sunia2000']Cośtu ucichło u Sonieczki:( Z tego co pamiętam to Sonia ma leki do pt, więc w tyg będzie trzeba się wybrać do weta. Porozmawiam z nim, opiszę obawy co do stosowania leku o działaniu długotrwałym, zobaczymy co mi doradzi. Figunii a jak Sonia?widać po niej jakieś skutki uboczne działania leku? w ogóle jest jakaś poprawa u niej?[/QUOTE] Poprawa była i to już na drugi dzień. Prosto z marszu wchodziła na ganek i dalej tez chciała iść. To ja robiłam postoje, bo jednak sapała. Ale wcześniej jako zachętę pokazywałam, że mam smaczki, więc możliwe, że stąd ta poprawa. Choć, gdyby naprawdę ją bardzo bolało, to i smaczki by pewnie nie pomogły. Po kilku dniach, może czterech, znowu pogorszenie, znowu nawet nie chciała podejść do bramy, opór taki, jak przed tabletkami. Dlatego też nie pisałam, bo co tu pisać, jak raz jest lepiej, raz gorzej. Teraz (dziś) rano musiałam wabić ją smaczkami, bo usiadła przed bramą i ani drgnęła...a wieczorem po ostatnim spacerku weszła razem ze mną na górę, jakby nigdy nic... Ogólnie, chyba jest poprawa, bo kiedy już się zdecyduje i ruszy do góry, to idzie bez ociągania się, nie widać,by walczyła z bólem. A działania uboczne...hmmm...odkąd dostaje te tabletki ma znacznie zwiększony apetyt. Nie wiem, czy to możliwe i czy wiązać to z tym lekiem, ale tak jest. To, co ona wyprawia, gdy poczuje jedzonko, albo gdy jej szykuję, kroję a ona nie może się doczekać - to zasługuje na nagranie. Najpierw cichutko, błagalnie skomli, popiskuje,lamentuje. Później wyrywają jej się coraz ostrzejsze tony. Zaczyna szczekać, na początku tak prosząco-ponaglająco. Wreszcie szczeka "całą gębą" bez żadnych hamulców, groźnie, ostro można rzec - agresywnie. Kilka razy dziennie odstawia taki spektakl, a szczególnie długo, niezmordowanie i nieustępliwie "walczy" wieczorem. Do tego szuka po kątach, czy coś gdzieś nie leży, o szukaniu jedzenia na spacerach już nie wspomnę. Spacer jest głównie tylko po to, by coś zachachmęcić i pożreć, zanim pańcia wyrwie z paszczy. Już kilka razy walczyłam i wyrwałam różności, a to starego gnata, kawał chleba, jakieś drobne kostki. Na szczęście nawet nie warknęła, dała sobie wyciągnąć prawie z przełyku i mnie nie pogryzła. Kilka razy były dziwne, rzadkie koopki, ale czy to przez tabletki, nie wiem, bo na każdym spacerze jednak coś udaje jej się schrupać i czort wie, co to jest (potrafi być szybka a jak zdobycz mała, to nie mam szans). Na pewno jest ciut weselsza, więcej macha ogonem. W sumie nie wiem dlaczego. Stale na nią się wydzieram: nie rusz!, nie wolno!, nie dam!, nie wolno szczekać! I jeszcze wyzywam od paskudnych, niedobrych psów, grożę, że spiorę dupsko i uszy poobrywam, a ona przychodzi patrzy w oczy, kręci ogonem i wskakuje łapami na kolana...
  19. Mocne kciuki za benusia, oby (tak jak piszesz, rozkochał w sobie opiekunów). Żeby już miał lepiej i coraz lepiej i tylko lepiej...:thumbs: :modla: Kciuki za kolejne pieski!!!
  20. Mogłabym być w przyszłym życiu kotem u Pana Jacka...;) Asiu, ZDROWIA dla Ciebie i Twego Szkrabka. A w ogóle co to za chorowanie - nie ma na to mojej zgody!!!!!
  21. [quote name='Nette']Figuniu, Twoje piękne słowa odnoszą się do Wioli, czyli brązowa1. To ona jest dobrym duchem tych dziadeczków, odwiedza je, głaszcze i pociesza. Ja nigdy Misia nie widziałam, zakochałam się w nim tylko... Wiolu, będę się gorąco modlić, żeby to był Człowiek Atosa, on nie może podzielić losu Misia! Oby to były jego ostatnie chwile w schronisku![/QUOTE] Brązowa, Nette - Kochane, wrażliwe Istoty - Obu Wam dziękuję!!! Zmyliła mnie wypowiedź brązowej1, w której dziękuje Tobie - Nette...a potem Twoja rozpacz... A wydawało mi się, że potrafię czytać ze zrozumieniem. Mam nadzieję, że żadnej z Was nie uraziłam. To przecież nieważne, chciałam wyrazić swą wdzięczność tej Osobie, która dała Misiowi swą uwagę, troskę i chciała mu pomóc. Dobrze wiem, co czujecie teraz, kiedy odszedł nie doczekawszy pomocy, przeżyłam podobną sytuację rok temu i płaczę przez to do dziś. Atosek jest prześliczny, taki ujmujący - oby, oby, oby...trzymam kciuki!!! Serdeczności dla Was!
  22. Ależ tu się dzieje dobrego...!!!! Wspaniale, że piesio niebawem opuści już to miejsce. Śliczny jest a będzie jeszcze śliczniejszy. Oby szybko znalazł domek. Dobry domek!
  23. [quote name='Nette']Dopiero przeczytałam. Siedzę i ryczę. Dlaczego dla niektórych psów tylko śmierc jest wyzwoleniem? Wierzę głęboko, aż do pewności, że teraz jest przy Boskim Sercu, w swoim jedynym domu. Odpoczywaj w spokoju, Misiu malutki. Filmu nie widziałam, ale juz nie chcę go ogladać. Dziękuję Wiolu, za opieke nad Misiem i innymi staruszkami. Nie mam teraz pieniędzy, ale o staruszkach nie zapomnę, postaram się jak najszybciej coś zorganizować i chociaż te puszki im kupić, skoro tak lubią.[/QUOTE] Nette, też przeżyłam odejście Misia. Nie doczekał się biedaczek swego domku. Wypatrywał go przez tyle lat nadaremnie. Potem pewnie już na nic nie czekał. Piszę to ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach. A przecież tylko czytałam wątek...Ty zaś byłaś przy nim, głaskałaś, patrzyłaś na to biedne stworzenie z bezsilnym żalem. Tak szkoda tych piesków, które nie mają szczęścia... Okropne jest to, że tak niewiele z nich ma szansę na dobre, godne życie. Bardzo Ci dziękuję za to, że byłaś przy nim, za wszystko co dla niego zrobiłaś. Pewnie byłaś jego jedyną radością, takim jasnym promykiem w jego schroniskowym zyciu. Nie zapomnę o Misiu, choć wolałabym nie patrzeć na jego zdjęcie, bo :-( Przytulam Cię kochana Dobra Duszyczko do serca. Jak dobrze, że są takie wrażliwe, wierne Istoty...
×
×
  • Create New...