Jump to content
Dogomania

PaulinaBemol

Members
  • Posts

    848
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PaulinaBemol

  1. a pies zna komendę "cicho" i "na miejsce" ? U mnie pies nie szczeka jak go odeśle na miejsce. Natomiast jak to trwa już 6 lat to może być ciężko teraz zmienić jego nawyki. a co do tego czy normalne normalne jest szczeknięcie raz czy drugi ale ujadanie bez opamiętania bo ktoś zapukał już takie normalne nie jest.
  2. to chyba motyleqq na forum wspominała że oni u siebie mają weta co to wręcz odmawia ciachania piesków... a z teorią że suka głupieje jak nie ma szczeniaków też się spotkałam
  3. ja tam nie jestem ogromna zwolenniczka ciachania dlatego żaden z mich psów ciachnety nie był ale kot jest bo bym go nie upilnowała. Jeśli jest wzrost takich klientów to może coś w tym być. Mój wujek każdą swoją sukę raz dopuszczał, tak od lat zwłaszcza że on miewa tylko suki bo woli niż psy szczęście w nieszczęściu że on naprawdę kocha te swoje zwierzaki i dba o nie i szczyle też.Jest po prostu święcie przekonany że to dla ich dobra a jak go jeszcze wet utwierdził to już zdania nie zmieni. Większość psów w rodzinie to od niego...dobrze że rodzina duża.
  4. gorzej jak tak twierdzą sami weterynarze niestety mój wujek miał z takim do czynienia i już nic do niego nie dotrze i swoje dwie suki dopuścił dla zdrowotności. I wet jeszcze stwierdził że sterylka zaburza gospodarkę hormonalną u suk :/
  5. ktos powinien zobaczyć jakie to jest szczekanie....nie znając podłoża trudno pomóc. (ale skoro odskakiwał a nie dziabnoł kumpla to pewnie najzwyczajniej się boi, pies jest na smyczy nie może uciec wiec szczeka żeby odstraszyć to czego sie boi) Podstawą jest nie głaskanie, ciumcianie etc. do psa w takiej sytuacji bo chwalicie w ten sposób jego zachowanie utrwalając je, nauczcie psa komendy cicho. Macie jakieś słowo które pies kojarzy że robi źle? I kolejna ważna rzecz "obcy" nie pochyla się, nie kuca i ogólnie nie zwraca uwagi na psa! żadnego wyciągania rąk i próby głaskania po to tylko prowokuje psa najlepiej niech udaje że ten potworek nie istnieje...ustawia się do niego bokiem albo tyłem. Może moglibyście poćwiczyć z jakimiś znajomymi, umówić się i poćwiczyć grzeczne mijanie, "przypatkowe" spotkanie. inna sprawa pies zna jakies komendy? Czasem wystarczy po prostu usadzić psa...
  6. Evel czytałaś dalej? im głębiej w las tym ciemniej...i w sumie mi trochę ciężko uwierzyć. Pomijając już w ogóle pomysł robienia "ostrego psa" z boksera....
  7. 1.mały kundel 12kg coś jak czekoladowy border collie, do obcych podchodzący z umiarkowaną rezerwą 2.małe miasteczko pod warszawą, lasek jakieś 10 min od domu parczek tez w takiej odległości tylko w drugą stronę. Preferujemy las. 3. Lasek jak lasek, drzewa i ścieżki na obrzeżach dwie piaszczyste "drogi" po których czasem przejedzie samochód (tak z raz na jeden spacer :P) 4. Zastanawiam się nad noszeniem gazu w sumie ze względu na mojego chłopaka bo to on się denerwuje. Gdy miałam poprzedniego psa (sznaucer olbrzym) nic nie nosiłam. 5. Pies wychodzi różnie jak jest bardzo późno trzymam się takiej małej drogi wzdłuż lasku która jest oświetlona. Wychodzę sama. Spotykam dość często w lasku miejscowych pijaczków, grzecznie się witamy czasem pogłaszczą psa i idziemy dalej. 6.Nie miałam. Ewentualnie jakaś scesja z pijaczkiem żeby nie wyciagał łap do psa jak ten się ewidentnie go boi... ale to w biały dzień niedaleko sklepu. I tak jak moja przedmówczyni uważam że osoby nie pewne i strachliwe sa bardziej narażone na zaczepki bo wydają się łatwą i bezbronną ofiarą co nie znaczy że należy prowokować los. Czy to z dużym czy z małym psem nie wchodziłam gdzieś gdzie nie było latarni i nie widziałam co się dzieje dookoła ale i nie oglądam się strachliwie na każdego z puszką z piwem. Też mi się zdarzyło wypić piwo w parku latem ze znajomymi (i psem ) :)
  8. to na którą bedziecie?? a jutro??
  9. pewnie odezwą się ludzi lepiej ogarnięci ja na razie napiszę że widze jeden podstawowy błąd: to nie pies cię zaprasza do zabawy tylko ty psa. i tak jest ze wszystkim. Wyciagasz mate i pies zaczyna ci przeszkadzać? odsyłasz go, chwilowa izolacja też może być żeby zrozumiał że to zachowanie nie popłaca (zamknięcie w innym pokoju/podwórko ale na chwile i zaraz wpuszczasz i tyle razy aż da za wygraną, twój upór i cierpliwość to klucz do sukcesu). Jeśli ona zaczyna podgryzać a ty się bawić choć minutę to ona osiągneła cel a podgryzanie działa nie możesz jej w tym utwierdzać. Pies domaga się uwagi wiecznie od ciebie a to ty masz decydować o obdarzeniu jej swoim zainteresowaniem. Ty decydujesz nie pies i nie możesz ulegać. Popracujcie też nad samokontrolą/wyciszeniem psa bo ona pewnie naładowana po spacerze do domu wpada dalej naładowana a w domu ma już odpoczywać a nie szaleć.
  10. hahah komenda jest i jest to "przywitaj" tylko że nie widzę by on ją z czymkolwiek kojarzył... mi się zdaje że największym problemem jest właśnie jego rozkojarzenie i to że nie udaje mi się go zmęczyć. Osobiście widze go w agi tylko tu sie pojawia problem bo żeby iśc na trening musi być na tyle ogarnięty żeby nie przeszkadzać innym psom...:razz: z szarpakiem spróbuje może sie udać. Będziemy ćwiczyć, nauczymy się równać może pomoże. Jeszcze ma czas, jak do tej pory nie wzięłam się za niego tak na poważnie a raczej rekreacyjnie no bo jakie on ma niby problemy?:lol: a jednak zaczyna mnie to irytować i pora coś z tym zrobić:lol:
  11. 1.Kość jest zawsze :eviltong: bo inaczej poslanie by nie przeżyło (na szczęście tylko jego się czepia). 2.Puszcza szarpak jak tylko go dotknę, ale postaram się. Wydaje mi się że jeszcze trochę minie bardziej nam zaufa i wypracujemy szarpanko (Kryś jest u mnie jakieś 2 miesiące dopiero) 3. no tak trzeba w torebeczkę i już a nie ja wymyślam... Niestety Krystek ma za mało zajęć i to moja wina. Inna sprawa że u mnie mniejsze psy lataja luzem i nikomu nie przyjdzie do głowy że nie może podejść i się przywitać więc w większości przypadków pozwalam mu się witać skoro pies i tak do nas podejdzie... Dobra musze się zmobilizować i zacząć uczyć rozpieszczeńca
  12. Znaczy on się ogólnie ładnie bawi ale preferujemy własnie psy dużych rozmiarów :lol: teraz nie pozwalam mu skakać, skakanie kończy zabawę niestety mamy mało możliwości ćwiczenia tego. zabawki pochowane były ale to ciągła walka z domownikami bo wyciągają je by dał im spokój :roll: własnie piłeczka byla tylko na spacery tylko do zabawy ze mną wydawało się że jest mocno nakręcony...szarpaki puszcza nie szarpie ogólnie bardzo się podporządkowuje człowiekowi, w sumie trochę się boi jeszcze. Przyznam że jak zawsze w takich przypadkach jeszcze tego porządnie nie przepracowaliśmy więc prawdziwa praca przed nami tylko co radzisz: naukę chodzenia przy nodze? czy sadzanie puki pies nie przejdzie a mój się nie opanuje i dopiero kontynuacje spaceru? tak też już zauważyłam że latwe to nie będzie...:pa miał być taki bezproblemowy mały pypeć :eviltong:
  13. no piłeczkę spacerową... nic jeszcze bardziej nie znalazłam właśnie....ogólnie kocha domowników zwłaszcza mnie nie odstępuje mnie na krok w domu (chyba ze mnie wkurzy i go odeśle wtedy wodzi za mną oczami) juz się martwiłam żę będzie lęk separacyjny ale jak na razie nie jest źle... Pieski wygrywają bezapelacyjnie....i jeszcze jest o tyle źle że to nachal a teraz jeszcze zaczął skakać na wszystko mały zboczeniec :roll: Przypomnialam sobie coś co jeszcze bardziej kocha...gonienie kur...:multi::angryy:
  14. właśnie on się pilnuje nie ma opcji żeby uciekł, odwołam go od psa jak sie tylko z nim powącha ale musi się z nim koniecznie chociaż powąchać bo inaczej odstawia cyrk...ciągnie, piszczy spuszcze podbiegnie powącha zawołam i jest przy mnie... choć puki się nie powącha z tym psem to nie istnieje nie ważne co do pyska wpycham i co robie przed nim :oops: jak ide to rzucę piłkę nawet podbiegnie weźmie w pysk ale wypluje zaraz strasznie łatwo się rozprasza w parku Ja stoję w miescu i skupia sie tylko na zabawce a jak już idziemy i rzucam to się sceneria zmienia i już za duże rozproszenie i zabawka gdzieś po drodze wypada z pyska a jak pies się pojawi to na zabawkę ewentualnie spojrzy a w domu dałby się za nią pokroić (o tyle jeszcze dziwne że ogólnie zabawek pilnuje przed innymi psami)...chciałam go nauczyć noszenia tej piłki żeby miał zajęcie ale strasznie opornie idzie... Muszę przyznać że kiepsko to rozumiem...pierwszy raz mam psa tego typu i częśc jego zachowań jest dla mnie iracjonalna PS: a cierpliwość nie jest moja mocną stroną :mad: muszę się wziąć za siebie
  15. Ale jak idziemy to go nie mogę zainteresować ni pilką ni szarpakiem... to jakie zajęcie mam wymyślić? Przyznam że nie uczylam go chodzić przy nodze ogólnie kiepsko mu idzie łażenie na smyczy :oops: ale skoro nie umie się w ogole skupić uznałam że chodzenie przy nodze to za wysoka poprzeczka...czy jednak mogłaby to rozwiązać? tylko że żeby laz przy nodze to by musiał się smakiem zainteresować a jak pies w polu widzenia to nie ma ciacha wystarczająco dobrego....
  16. Kryś jest młodziutki i bym w sforze teraz rzadko ma okazję się z jakimś psem pobawić niby sobie tym to tłumacze ale w sumie niczego to nie zmienia (pozatym że go jeszcze nie udusiłam za robienie mi wstydu)
  17. a co jak pies ogólnie ladnie się zachowuje w parku jak gania z piłką to jakoś strasznie nawet psy go nie interesują (znaczy interesują ale da się namówić że jednak zabawa z Pańcią jest fajniejsza) ale jak idzie na smyczy to ciągnie i piszczy do psa smaki wypluwa na piłkę spojrzy i z powrotem do psa. Teraz do sadzam zna siad i zostań wiec nawet przesiedzi jak mu każe ale ma zero skupienia na mnie nadal mimo ze wykona komendy to skupiony jest na psie puki mu z oczu nie zginie....o spokojnym przejściu obok nie ma mowy bez duszenia się na smyczy... (udało mi się tylko osiągnąć brak ujadania a piszczenie pod nosem jedynie):roll: PS: pracujemy nad samokontrolą umie już siedzieć w miarę na miejscu jak wchodzą goście, moge upuszczać smaki gdy jest na zostań wie że nie zje puki nie dostanie komendy, czeka na siadzie puki nie przypne smyczy przed wyjściem no ale psy są za dużym wyzwaniem. Obecnie Kryś będzie maił z rok wychował się na wsi w stadku psów (podobno koło 5 psów)
  18. nie ma miniaturek westów tak jak i nie ma miniaturek yorków ludzie sobie to wymyślają by urasowić swoje kundelki. Jak chcesz byc pewien że pies nie wyrośnie za duży i będzie tym czym być ma to polecam kupno psa z rodowodem od hodowcy.Łatwo znaleźć w googlach dorzuć tylko do hasła oprócz nazwy rasy "hodowla fci". Może ktoś poradzi jakąś dobra hodowlę bo to nie mój dział albo poszukaj na forum na pewno gdzieś już ktoś pytał o sprawdzonego hodowce
  19. A mnie dziwi to dywagowanie co byście woleli...miałam dużego psa 50kg mam kundla 10 kg miałam i pinczerka 5kg i w każdym z przypadków wole by mnie NIC nie atakowało i koniec. [B]Nic nie ma prawa mnie atakować i stwarzać zagrożenia [/B]i mam w mniej szlachetnej części ciała czy to zagrożenie jest większe czy mniejsze. Dywagacja nad tym jest bez sensu.
  20. zapisuje...
  21. zgadzam się z tobą w zupełności dla tego nie ważne jakiego pies jest rozmiaru...już nie raz było że małe psy to a duże to...a i tak chodzi o jedno żeby właściciele zajmowali się własnymi psami bez wzgledu na rozmiar
  22. N&N ja nie twierdze że wszystkie maluchy to dziamgacze ale niestety ludzie często maja podejście że jak cos małego gryzło mojego Olbrzymka po łapach to to urocze bo on taki wojowniczy jak slodko....i jak nawet spory pies jest slłbszej psychiki i go spotykaja takie przyjemności to potem może atakować i te grzeczne. Ja teraz próbuje po woli ogarniac mojego Krystka i muszę powiedzieć że panowanie nad małym psem może być cięższe niż na dużym :roll: ta energia skumulowana w kurduplu, pobudliwość ten jego brak skupienia oj to zupełnie inny charakter niż miałam do czynienia do tej pory..
  23. Mój Bemol nigdy nie atakował czegoś co nie zasługiwało na miano przeciwnika...ja mam wrażenie że psy zaczęły tak polować bo ludzie nie puszczają ich do innych psów jest zero socjalizacji, większy pies jest na smyczy i właśnie nie ma nawet za bardzo z kim sie pobawić o 5kg yorka to jednak nawet szczeniak potrafi stratować...druga sprawa że rzadko który york nie chce zjeść i takiego szczeniaka u mnie kurduple rzucają się na wszystko szczerze ja się dziwiłam że Bemol w końcu żadnemu nie oddał... PS: ja też wychodziłam z psem w sylwestra Bemol nie bał się ani trochę wystrzałów
  24. hmm jak chodziłam na spacery z Bemolem (50kg) nigdy nie miałam pomysłu na gaz mimo że ataki były ale na szczęście nic na powaznie i mi sie udawało przegonić psa a w ostateczności Bemol by sobie poradził. Teraz chodze z Kryśkiem (10kg) i jak do tej pory mieliśmy jeden atak od kundla pewnie z 15kg bo Krys biegł przy rowerze a tamten go zaatakował i wiem że i z nim nie miałby szans. Zaczełam się zastanawiać nad kupnem gazu tak na wszelki wypadek i mam nadzieje że nigdy go nie użyje.
  25. hmm białe przesiewki zdarzaja się u sznupów strzyżonych w przypadku trymowania nie ma tych problemów bo to poprawia strukturę włosa wydobywa kolor. Więc może zainwestujesz w trymer hakowy (lepiej rozczesuje ale grzebień i tak jest ci potrzebny) tylko że sznaucery do trymowania to maja twardy włos...moim zdaniem trymowanko delikatne takie jak czesanie a nie wyrwanie sporej ilości włosa i tak nie zaszkodzi. Teraz zima idzie to na krótko bardzo jej pewnie nie ogolisz to mozesz raz na jakis czas poleciec trymerkiem i zobaczysz czy pomoże. Moim zdaniem na puffka będzie lepiej się prezentowac niż na sznupa jednak jest delikatniejsza sporo.
×
×
  • Create New...