Jump to content
Dogomania

Panna Marple

Members
  • Posts

    6865
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    18

Everything posted by Panna Marple

  1. Od dziś zaczyna się nowe życie Elmo :)
  2. Biedne maleńtasy :(
  3. Poleciało 5 dych dla Aiszuni :)
  4. Seniorek podratowany grosikiem-przelew w drodze :)
  5. Ja tak mam od dawna... :(
  6. Elisabetko, jeśli szukasz jakiejś rysy - umówmy się: małej ryski - to Friguś jest żarłoczkiem i jest troszkę za gruby :) bez przesady, oczywiście, ale na moje oko 2 kg mniej zrobiłoby z niego prawdziwe ciacho :)
  7. Właśnie wróciłam z wizyty u Frigusia i muszę Wam powiedzieć, że nasz chłopaczek zachowuje się WZOROWO :) Ani razu nie nasiurał, ani nie nakupkał. Niczego nie zniszczył. Nie reaguje na dzwoniący dzwonek, a mijające, szczekliwe pieski na spacerze ignoruje. Państwo nie mogą się go nachwalić. Kiedy przyszłam, zobaczyłam suchą karmę w misce (Bogu dzięki, miska nowa i mniejsza niż ostatnio) i było to dobrym pretekstem do wykładu na temat: "dlaczego nie należy przekarmiać psa"...Pan wstaje raniutko i gotuje Frigulcowi żarełko i daje mu "do syta"...Pan pouczony, przy mnie odstawił miskę z suchym :). Friguś dostał ode mnie torebkę suszonych tchawic, a pan dostał przykazanie, że tylko jeden smakołyk dziennie, najlepiej podczas nieobecności, aczkolwiek Friguś bardzo, bardzo rzadko zostaje sam i na króciutko, co nie zmienia faktu, że zachowuje się wtedy nienagannie :). Reasumując, myślę, że Gabunia spokojnie może przenieść wątek do "Już w nowym domu" :). Dodam tylko, że po powrocie zostałam poddana bardzo szczegółowej kontroli przez trzy mokre nochale i obdarzona oskarżycielskim spojrzeniem, które mówiło: " spotykasz się z kimś za naszymi plecami...mów szybko, kim on jest..." :) Zrobiłam trzy zdjęcia (marny ze mnie fotograf) jak Frigolec radzi sobie z tchawicą - prześlę Gabuni. Wasza panna M
  8. Gerda jest super! :)
  9. Zakochany kundel :) - był taki film...
  10. A po zjedzonej obroży wzrok Kajtusia mówi: "dlaczego?" :)
  11. No owszem, durnoty...Taki piękny, kochany psiak; ludziska powinni miejsca w kolejce rezerwować!
  12. Taki dzień...Pani po nocnej zmianie, ja spięta czasowo, pogoda do bani, więc psiury w domu. Tylko szczeniaki wyleciały za Frigusiem, ale Makila szybko je do domu odtransportowała, żeby powitanie i poznanie przebiegało w spokoju :). Często bywam u Makili, więc spoko :), co się odwlecze, to nie uciecze :)
  13. To właśnie, czyli nieprzekarmianie mam zamiar Panu wytłumaczyć ;)
  14. Też o tym pomyślałam :) W przyszłym tygodniu wybieram się do Frigolca z wizytą :) Zrobię jakieś fotki komórką, ale uprzedzam, że fotograf ze mnie marny-szczególnie wtedy, kiedy obiekt jest żywy :). Wiola dziś rozmawiała z Panią: Friguś zaczął się bawić jak szczeniak i Pani zakupi mu zabaweczki. Pan, z kolei, raniusieńko wstaje i zaczyna gotować naszemu chłopakowi :). Pani powiedziała, że mniejszą miskę musi kupić, bo Tata za dużo Frigolcowi nakłada :)
  15. Nie przyjechałam w odwiedziny do Karlosa. Przywiozłam Panią, u której wcześniej robiłam wizytę PA i odbierałyśmy pieska, którego Pani zaadoptowała. Pani nie ma samochodu, więc służyłam za szofera. Byłyśmy zajęte/przejęte zapoznawaniem pieska z nową pańcią, formalnościami i transportem
  16. Aiszuniu, nie jest najgorzej...Mocno wierzę, że dużo dobrych dni przed psiną
  17. O nie... :( Tylko nie to! Teraz, kiedy Aiszunia zaczęła wychodzić na prostą...Trzymam kciuki za w miarę dobre wieści
  18. Długością ogonka?! Nie do wiary...
  19. Basiu, wyskrobałam 100zł (ostatnio, niestety, wyskrobywanie coraz gorzej idzie...:() dla Frania
  20.     Uff, dziś rano Pani dała znać...:) Wiola (kontaktogłoszenia), Gabrysia i ja miałyśmy stresującą noc :)
  21. Zawsze przeżywam, kiedy mam zrobić PA, bo idę tam ze świadomością, że ode mnie zależy los bezbronnego psiaka, a ludzi nie da się prześwietlić i mimo najszczerszych chęci, podchwytliwych pytań ZAWSZE można popełnić błąd. Niestety, nie jestem Duchem Świętym i rentgena nie mam w oczach, a ludzie potrafią się dobrze maskować. I intuicja też nie zawsze zadziała, bo bywa omylna. A ja mam świadomość, że albo narażę psa, albo odbiorę mu szansę i pośrednio skrzywdzę też ludzi, bo niesprawiedliwie ocenię. Jednym słowem: nienawidzę wizyt PA :) Pamiętam moją pierwszą wizytę, na którą zabrała mnie MTD i utkwiło mi w pamięci to, co wtedy powiedziała: "żeby pomagać psom trzeba mieć jaja". I powiem Wam, że to święte słowa :). Emocje potrafią człowieka sprowadzić do parteru, ale cóż poradzić na to, że człowiek tak cholernie to wszystko przeżywa...
×
×
  • Create New...