Jedno małe sprostowanko: ta osoba nie powiedziała, że "opiekowała się psem", powiedziała, że przez dwa lata "przetrzymywała" psa Izy...Porażka kompletna :( Nie miała smyczy (bo po co, skoro pies nie wychodzi na spacer-ma ogród), a na pytanie jak zamierzała doprowadzić Pysię do weta, odpowiedziała, że jakoś sobie poradzi...Na koniec (i na początku też) stwierdziła, że jesteśmy uszczypliwe ;)