A w chwilach miłosnego uniesienia możesz też mi szeptać: "ty komuszku" :)
Byłam dziś u sir Baksa :). Pan Baks jest - nie powiem - mężczyzną słusznej postury - od razu sprostuję: nie wymaga interwencji w postaci traumatycznego środka pod nazwą "dieta"... Nie zaszkodzi mu utrata tu i ówdzie pewnych zaokrągleń, ale nie jest spaślakiem :). Sir Baks, jak na mężczyznę przystało, okazał mi łaskawie swe zainteresowanie, gdyż byłam w posiadaniu psich ciasteczek. Po wchłonięciu kilku i po niemiłej konstatacji, że więcej już nie będzie, odwrócił się i dał mi do zrozumienia, że ma mnie w swojej dooopie... Ale mimo, że pupcia słusznych rozmiarów, nie zmieściłam się...
Baks zdrowy, ma się dobrze; zrobiłam kilka fot komórką i prześlę Paulinie, ale fotograf ze mnie do bani, więc nie spodziewajcie się World Press Photo :)