-
Posts
920 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rudynpm
-
Rozmawiałam już z Kamą i Anitą, chyba wszystkie podzielamy jedno zdanie. Oczywiście nie wypowiadam się w imieniu Ekipy z Szydłowca. Priorytetem jest to, żeby Misiek nie cierpiał. Trudno mi pozbierać myśli, bo tyle żyło się nadzieją w poprawę losu Misia, że teraz trudno pogodzić się z diagnozą. Opowiem jeszcze humorystyczny akcent wyjazdu,bo był taki, zaraz po wyjeździe z domu. Wypuściliśmy psy. Misio zrobił siusiu, raz,drugi...No,to co? Pakujemy się do auta. Ano tak. Wsiedliśmy, zawrotka na trasie na dobry azymut...I nagle zonk (mamy taki miernik zagrożeń psich smrodków w samochodzie-jeśli śmierdzi ok.10 s. i nawiew minimalizuje smrodek, to znaczy, że to tylko bączek ze stresu, a jeśli po tym czasie smrodek się natęża,to znaczy, że było COŚ :)) I to było coś! Na skrzyżowaniu, pierwszym na trasie skręt w prawo i w "krzaki". Tam kolejna konsternacja, stado młodzieży spożywa napoje wyskokowe. Robert wyskoczył, wytrzepał kocyk Misia,wsiadł do samochodu i stwierdził, że u młodych, gniewnych mamy przekichane. Po naszym odjeździe zobaczyli, że wyszedł facet i została po nim kupa (big kupa). Przepraszam, za głupoty. Ale mnie cała sytuacja rozbawiła do łez. Misiek też wariat. Nie zrobił na trawę, ale MUSIAŁ minutę po wyjeździe.
-
No niestety. Co mówił weterynarz? Że znowu są trzy opcje. 1. operacja 2. podawanie Encortonu + jakieś antybiotyki osłonowo 3. poddanie psa chemioterapii. 1. Pani Doktor powiedziała, ze może operować, ale tak, jak przy pierwszej operacji nie ma gwarancji, że to dziadostwo znów nie wylezie. Do tego dochodzi to, że Misiek, pomimo tego, że odbudował trochę kondycję, to nie wiadomo jak zniesie sam zabieg i rekonwalescencje. I jeszcze, jeśli nowotwór jest zrośnięty ze skórą, to trzeba by wycinać płat skóry,potem może jej nie wystarczyć do zakrycia rany,więc trzeba by myśleć o przeszczepie. Czyli kolejne obciążenie dla Misia. 2. Encorton-nie powiem Wam dokładnie jak działa,nie miałam styczności z psiakami leczonymi tym specyfikiem. Koleżanka mi powiedziała, ze on nie "wyleczy",ale spowolni nowotwór. Ma skutki uboczne,Pani Doktor powiedziała, że pies staje się bardziej podatny na infekcje itd. 3.Chemia-na dwoje babka wróżyła. Może pomóc, albo spowodować śmierć Misia. Lepsza jest dla psów młodych. Powiem Wam,że jesteśmy załamani. Ja naiwnie wierzyłam,że już tyle Misio przeszedł, że już żadne gówno go nie dorwie, że posiedzi u mnie, znajdzie dom i pożyje sobie w warunkach na jakie zasługuje. Pytałam, czy prześwietlenie da radę pokazać, czy jeszcze gdzieś to świństwo siedzi. No i niestety będzie tylko tak w przypadku dużych ognisk, a jak będzie to małe ognisko nowotworu to nic się nie zobaczy. Pani Doktor powiedziała, że najlepiej Misia wspierać na wiele sposobów farmakologicznie i sprawić, że jak najdłużej żył bez cierpienia. Uściślę to,co Kama210 napisała, to przerzut i w zasadzie wznowa,bo jest to draństwo umiejscowione tak, jakby na miejscu chorej łapki. Bardzo mi ciężko o tym wszystkim pisać. Wiem, ze ktoś sobie pomyśli,że tak tylko piszę, a to jedynie mój pies tymczasowy. Ale jest mi ciężko, tak bardzo przykro, że Misiek chociaż na te dni,kiedy ma tyle osób, które się nim martwią, po tym, co przeszedł nie może spokojnie pożyć, tylko znów wisi nad nim jakieś świństwo. Misiek jest takim psem, że nie można go nie lubić. Z dobrych wieści. Lekarza, którzy widzieli Misia i operowali go,zgodnie, w ilości 3 sztuk orzekli, że Misio wygląda lepiej. Ważyliśmy Misia i waży on 29,4kg, więc trzyma zaleconą wagę. Jeszcze w tej chwili dzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała, ze bardzo dobrym lekarzem od nowotworów jest dr Jagielski. Skontaktuję się z nim, dobra? I jeszcze dzisiaj jak klęłam ten pieprzony los, za to, co dzieje się z Misiem, to Robert powiedział, żeby nie mówić takich rzeczy przy Misiu. Nie będę mówić,bo mam nadzieję,że wyciągnie się dla niego maksimum czasu bez bólu.
-
Hej, hej, jesteśmy:) Dzięki, że jesteście z Miśkiem. Od razu raźniej. W kupie raźniej!:lol: Kama210, oczywiście wstawię fotki. I prześlę Ci na maila do ogłoszeń. DONnka, ja bym Misia zostawiła, ale to byłoby z mojej strony totalnie nieodpowiedzialne. Ja mam 5 własnych czworonogów (2koty+3 psy) do tego dziadzio na tymczasie dożywotnim. Boję się sytuacji, że jeśli coś mi się stanie, to nie będzie możliwości zapewnienia zwierzakom innych domów. Nie wybieram się co prawda na drugą stronę, ale wiadomo, że zdarzają się sytuacje, których nie przewidzimy. W tej chwili opiekujemy się we dwójkę psiakami, w razie krytycznej sytuacji...może być cienko. Moja rodzina nie akceptuje tego, że ja zajmuję się zwierzętami. Nie miałyby (zwierzuchy) opcji pójścia w opiekę do moich bliskich. Jest oczywiście mój TZ i nie wyobrażamy sobie, że któryś z naszych czworonogów gdziekolwiek powędruje, ale mamy świadomość, że jesteśmy tylko ludźmi. Moje psy są w średnim wieku, żadne pięknoty-ot, zwykłe kundliszony ze schronu. Rozpisałam się, ale już (mam nadzieję) napiszę to, o co mi chodzi. W świetle powyższego. Misio ma nas do opieki na co dzień, ma ekipę z Szydłowca i ma Was. Misio jest psem kalekim i starszym. Wiadomo, że najszybciej znajdują domy młode i puchate psiaki, a nie dziadki owczarki na trzech łapach. Dlatego też, dopóki mogę, a nie przewiduję żadnych zmian, będę opiekować się Misiem, tak, żeby wynagrodzić mu kijowego "pana",który wypierniczył go na pewną śmierć. Lubię tego psa przeogromnie. I chyba cały ten mój elaborat ma bardziej wytłumaczyć mi DLACZEGO NIE MOGĘ PRZYGARNĄĆ KOLEJNEGO ZWIERZAKA:). No to się naprodukowałam...;) A co u Misia? Dobrze. We wtorek szczekał na kuriera. A co mu się będą obce chłopy pod bramą kręciły! Misio ładnie je. Najbardziej lubi spać u siebie na posłaniu. Nie lubi wychodzić za bramę, najbezpieczniej się czuje w domu. Dzisiaj rozmawiałam z Kama210 i w poniedziałek będę rozmawiała z lekarzem, o ewentualnych badaniach wykluczających przerzuty i inne takie paskudztwa. Misiowi na ranie po łapce pojawił się taki bąbel wypełniony płynem (malutki-średnica ok. 7mm). Mój TZ mnie przestraszył,bo mówił, że "O matko,a jak to przerzut???":shake: Dzwoniłam do lekarza, a on powiedział,żeby nie panikować,tylko przemyć, bo to może być tylko wynik lizania i podrażnienia skóry przez lizanie. Ja i tak pojadę z Michochem w poniedziałek, bo się martwię.
-
Super Kama napisałaś! Cała prawda o tym, jaki jest Misio. Ja jutro wstawię zniknięte fotki,ale oprócz tego mam jeszcze nową.Może nie jest najlepsza, ale dość zabawna. Misio miał sublokatora na posłaniu. Michoch wrócił z podwórka,a tam posłanie ZAJĘTE! Spał na nim pies o masie...3 kg:lol:. Misio stwierdził, że miejsca nie ma i położył się na podłodze. Jak do nich znów zajrzałam to spali razem. Rano malucha szukałam, bo nie było go widać. W końcu patrzę, a staruszek śpi u Misia pod ogonem. No i zażartowałam, że Miśkowi coś spod ogona wyleciało. I dostaliśmy reprymendę: Jak to, jak to Miśkowi? Przecież byłem z nim rano na dworze. Dopiero wytłumaczyłam, ze to była taka przenośnia:lol:
-
Faktycznie świetnie to wygląda,kiedy leżą koło siebie. Jeszcze fajniej wygląda, jak Misiek spogląda z taką straszną miną na kota:) Można się przerazić. Ale dopóki on tylko się patrzy, to nie ma o czym mówić. Dzisiaj Misiek dostał ode mnie ochrzan, bo zjadł swoją porcję, a potem wyjadał z miski swojej koleżance. Ona jest niejadkiem i swoje jedzenie zjada na raty. Dzisiaj o małe co którejś tam by nie miała, bo Misio stwierdził, jak z resztą większość psów, że w cudzej miseczce jest smaczniejsze. Jednak ja byłam czujna i udaremniłam próbę pozbawienia suni śniadania. On fajnie się wstydzi. Ja mówię "Misio, no wiesz? No co ty?" A on łeb spuszcza, uszy kładzie i udaje, że nie wie, czego ja od niego chcę. Ale ja wiem, że to bardzo mądry psiak, więc już mi ściemniać nie może.
-
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kamila Proc']nie, no oczywiscie zartowalam, zdjecia wazne, ale info rowniez[/QUOTE] :) oki,oki. Dzisiaj ustaliłam z psami, że stanowczo żądamy powrotu, albo w sumie nadejścia, PRAWDZIWEJ WIOSNY. Rano grad, ciężkie ołowiane chmury, które niemalże mówiły " będzie deszcz, albo nawet śnieg". To, jak one mówiły takie brzydkie rzeczy, a temperatura wynosiła ok. 3 stopnie, to obraziliśmy się na taką pogodę i siedzieliśmy w domu. Psiaki dostały po kosteczce, żeby się nie nudziły strasznie. Potem psy, oczywiście Harry również, wchodziły mi z nudów na głowę, dopominały się głaskania. Po prostu grupa przedszkolaków. Dzisiaj pojechała od nas sparaliżowana labka. Nie powiem, był alert ostry, ale daliśmy radę:) Dziewczyna bardzo przypadła Harremu do gustu. Chodził za nią, kilka razy się przeciągali sznurkiem. Podobno od czwartku ma być ładniejsza pogoda, to postaram się zrobić i wrzucić kilka fotek. Żeby była równowaga. Jak się rozpiszę, to za karę muszę powrzucać na forum zdjęcia:) -
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
Czyli mam nie gadać/pisać? Jak ja to wytrzymam :):mdrmed: Postaram się.;) -
Nic ciekawego:) Dzisiaj było paskudnie na dworze, to siedzieliśmy w domu. Oprócz kilku wyjść na trawkę nic się nie zdarzyło. Misio śpi spokojnie na swoim posłaniu. Zjadł kolację. To chyba mało ciekawe wieści:) Na dniach jedzie do domu koleżanka Misia, ta długowłosa owczareczka. Mam nadzieję, że Miśkowi nie będzie smutno. Fajnie patrzeć, jak one razem śpią, przytulone, spokojne.
-
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img819.imageshack.us/img819/205/14310927.jpg[/IMG] [IMG]http://img813.imageshack.us/img813/9899/40061394.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/6693/89214804.jpg[/IMG] [IMG]http://img152.imageshack.us/img152/6687/65712307.jpg[/IMG] Post bez gadania,same zdjęcia;) -
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
Witamy serdecznie. Znajdzie Hary dom. To młody, zdrowy, śliczny pies. Wiem, że czasami i takie psy czekają na domy. Właśnie wpadł mi gdzieś w oczy szczeniak labradora, który szuka domu. Wczoraj widziałam prześliczną biszkoptową labradorkę, która czeka...A u mnie jest czarna labka, która ma sparaliżowane łapki. Dzisiaj zrobię psiakom zdjęcia, to zobaczycie, jakie mamy wesołe stado;) Jedno bez łapki, inne niewidome, inne starutkie. Przeżyliśmy już kilka kastracji, sterylizacji, rekonwalescencje po amputacji łapki, po operacjach oczu. Wyprawy po kilkaset kilometrów do lekarzy specjalistów. Same więc widzicie, że Harry, jako zdrowy pies nam absolutnie jakiś specjalnych problemów nie sprawia, a już na pewno nie przeszkadza. Trochę się rozpisałam,ale jeszcze chciałam przypomnieć Pysia/Morgana, który znalazł wspaniałych ludi, choć trochę czekał i Państwu nie przeszkadzało, że Pysiek po operacji i utyka na łapkę. @anhelina-Harry już zaszczepiony. -
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
Z Harrym wszystko ok. Jest zadowolony, najedzony i dopieszczony. -
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
Jutro przyjedzie do nas sunia labradorka... na wózku. Sunia jest sparaliżowana. Jej Pani wyjeżdża. Dla mnie to ogromne wyzwanie, ale Pani obiecała, że wszystko mi wytłumaczy. Mam stracha, ale wiem, że staniemy na rzęsach, żeby suni było ok. -
Wyjątkowy KUMPEL w ciapki ma pecha... po 1,5 roku znów w schronisku..
rudynpm replied to ewes's topic in Już w nowym domu
Prześliczny pies. Po raz kolejny szczęka mi opada, że taki uroczy Kumpel nie ma domu. -
To bardzo się cieszę, że Wam się Misio wiosenny podoba:) Mnie bardzo wzrusza, że on cały czas ufa człowiekowi, bardzo dobrze odnajduje się w domu. Poza tym znosi mnie ze szczotką;) Nawet z Harrym, z którym nie bardzo się lubił już jest ok. Chłopaki nie zostają sami, ale nie ma już żadnych scysji. Pod naszą kontrolą razem są na podwórku i jest ok.
-
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
Haniabor, mydło bezpieczne.:) Po Harrym widać, że był głodzony :shake:, zje wszystko. Ostatnio porwał puszkę po karmie, którą odstawiliśmy na chwilę. Oddał oczywiście bez żadnych numerów, ale serce nam się kroi, że on biedny cały czas nie może uwierzyć że tej karmy nie zabraknie. Mam nadzieję, że w końcu się przekona, że codziennie dostanie pełną miskę i nie trzeba tego jedzenia tak ćpać. Oprócz tego, to żywioł z Harrutka:) Taka mała sprężyna. Podskakuje tak, że bez problemu może dać buziaka stojącemu człowiekowi. Pcha się na kolana. Staramy się go nie nakręcać, bo jest całkowite szaleństwo i ma się Harrego na głowie, na plecach-no po prostu wszędzie.:) Ogólnie to bardzo sympatyczny i spragniony ludzkiej uwagi pies, do tego ładny, młody. Podpatruje, co robią moje psy i zaczyna np. aportować zabawki. Niestety bierze też złe przykłady. Ostatnio wyszczekiwał pod siatką pretensje do sąsiada, bo ten przycinał drzewka w swoim ogródku. Oczywiście robił to (Harry) razem z moimi psami. Sąsiad na szczęście tolerancyjny, a ja szybko psy zabrałam, bo nie pozwalam im na takie rzeczy. -
Kama210, faktycznie mi się to zdjęcie udało:) Mi się za to najbardziej podoba zdjęcie nr 2. Bardzo lubię jak jest ciepło, bo możemy cały dzień z psiakami na dworze siedzieć. Kto chce to biega, kto chce to leży, a kto chce to dziaduje o jedzenie;) Dzisiaj siedzieliśmy w domu, oprócz kilku wypadów na siusiu. Ja wychodzę z założenia, że jak mi nieprzyjemnie, to ja psa nie wyprowadzam na żadne długie spacery. Bo założenie jest takie, że jak mi zimno, to tak samo i psom. Toteż siedzimy w domu:)
-
Odchuchany Harry znalazł dom!!! I ma już kilka Aniołów...:)
rudynpm replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy. My również pozdrawiamy:) A to najświeższy Harry. [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/9424/harry1w.jpg[/IMG] [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/1249/harry2pp.jpg[/IMG] [IMG]http://img12.imageshack.us/img12/3635/harry3a.jpg[/IMG] [IMG]http://img855.imageshack.us/img855/1517/harry4g.jpg[/IMG] [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/3724/harry5x.jpg[/IMG] -
Miśkowi zostało niewiele tej starej sierści. Dzień po dniu wyczesuję to paskudztwo. Dołem Misio przypomina fajnego dżentelmena, ale górą, to jak miś brunatny wygląda. Faktycznie nie mam takiej wanny, żeby wykąpać takiego dużego psa. Jeszcze byśmy coś wykombinowali, ale nie dla psa na 3 łapach. Nie damy rady wsadzić go w brodzik 90:shake: