No ktoś pisał;) I są fotki dla wiernych i kochanych fanek, i dobrych duszków Misia. Proszę nie bić, ale małoletni podopieczny zapadł na przeziębienie. Jego humory i natężenie dźwięków, które w związku z tym emituje, nie wpływa pozytywnie na wenę twórczą :) Obiecuję, że dziś :P(bo już jest po północy) zdjęcia wstawię.
Ja już zagłosowałam na Klembów.
***************************
Misio urządził nam pobudkę o 3.30. Nie chcę nadawać na niego, ale zmajstrował nam smrodliwą niespodziankę. Nie chce mu się spacerować, to zostawia takie siupryzy. Tak więc na zasadzie, że bardziej muszę, a nie chcę, wstałam w nocy i dotrzymywałam mu towarzystwa aż do rana;)
Misiek się zawstydził, ale sam, na własne życzenie, bo ja nie beształam. W sumie nie mogę narzekać, bo dzięki super żywieniu produkty przemiany materii są całkiem...ekhm..ładne.
Zawstydzony Miś (tutaj rozpoczynam wyprowadzanie go z traumy;))
Już prawie:
Jednak nie udało się. Misio ma focha za zmierzwienie czuprynki.
A potem odarłam go z resztek godności i częściowo z sierści, która wychodzi kępami. Tzn. podszerstek wyłazi.