-
Posts
392 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by N&N
-
[B]Kirinna[/B], adoptowałam psa ze schronu niemal 15 lat temu. Bardzo dobrze to wspominam. Pies był świetny. Nie miał problemów behawioralnych. Miałam wyjątkowe szczęście. :-) Jako dzieciakowi - podlotkowi dodatkowo zdarzało mi się zgarnąć psa z ulicy (mama nie była zbyt szczęśliwa :lol: ), odkarmić go, leczyć, pielęgnować, wstępnie podszkolić i znaleźć mu nowy, dobry, ciepły dom. Ale kiedyś było inaczej. Łatwiej. Bardziej "ludzko". Dzięki pomocy pani z TOZu i cudownym weterynarzom udało mi się wysterylizować kilka bezdomnych suk. A teraz? Ogromna ilość potrzebujących psów i baaardzo mało dobrych domków. Trudne czasy...
-
[quote name='filodendron']....niektórym zarzucam brak wyobraźni. I to jest najdelikatniejsze określenie jakie mam na takie przypadki jak wydanie do domu z 12-letnim dzieckiem psa, który trafił do schronu z powodu pogryzienia, potem został wyadoptowany, dwukrotnie zaatakował żonę nowego właściciela, za drugim razem skończyło się to 10 szwami na twarzy, wrócił do schronu i po paru miesiącach znów dogomaniacy pisali o nim "psi aniołek". Czy przypadek psa o nieznanej przeszłości, wydanego do nowego domu na cito, który krótko po tym zmasakrował 10-letnią córkę nowych właścicieli po czym tymczasowi opiekunowie orzekli, że to na pewno wina rodziców i radośnie odwieziono pieska na drugi koniec Polski, bo tam znalazł się tajemniczy chętny (może psychopata?) na psa z taką właśnie przeszłością....[/QUOTE] :-o Tego się nie spodziewałam. Aż takich ykhym ......... "sytuacji". Szczerze. Dziabnięcia tak, ale masakry nie. :shake: Przyznam, że jakiś czas temu (przez chwilę) zastanawiałam się nad adopcją. Ale.... no właśnie. Ale. Mam dzieci. Małe. I to przede wszystkim ich bezpieczeństwo jest dla mnie priorytetem. A jakby i nam wydarzył się taki ...... wypadek? :-( Panią Zofią Mrzewińską nie jestem. Chciałam psa. Przede wszystkim dla siebie :eviltong: (naście lat miałam psy, potem z różnych względów przekładałam decyzję). Zależało mi na zrównoważonym towarzyszu (ze względu na małe dzieci, którym różne :razz: pomysły mogą przyjść do głowy.) No i mam. Suczka jest rewelacyjna. Zrównoważona. Posłuszna. Wpatrzona w swojego ludzia. Czysta, zdrowa i pachnąca. Otwarta, towarzyska, odważna, nie nachalna (ale i dzieci są super, mimo, że małe, to delikatne, pies nie miał powodu gryźć w samoobronie czy ze strachu. Trochę pomogłam wzajemnym relacjom :cool3: pilnując dzieci i ucząc, pokazując co można robić z psem, jak się bawić, jak dbać, pielęgnować itp.). W adopcji obawiałam się psa "dziabiącego" (a nie wiadomo jaki czynnik mógłby uruchomić złe wspomnienia). Domyślam się, że to może zdarzyć się psom po traumatycznych przeżyciach. Nie jestem behawiorystą. Decydując się na szczenię z hodowli mam psa o doskonałym charakterze, małego, "kompaktowego", gładkiego, ładnego (o ja niedobra ;)). Po przebadanych, zdrowych rodzicach. A to dla mnie bardzo ważne. Pozdrawiam :-) P.S. W przyszłości nie wykluczam adopcji. Ale to jeszcze nie teraz. Rozważałam raczej schronisko. Z adopcjami kojarzy mi się masa formalności, wygórowanych wymagań, kontrolnych wizyt i traktowania mnie jako potencjalnego "potwora".
-
[B]Panbazyl[/B], podaj proszę swój dokładny adres, :cool3: bo nie wiem [U]skąd[/U] mam Ci ukraść Rudolfa? :diabloti: Mały jest boski! Cudny. Słodki. Lubi dzieci i psy.... Ach marzenie. :loveu: Skąd Ty go właściwie masz? Jak? Za ile?[I] Jeśli to tajemnica, to może być PW (choć lepiej nie, bo pewnie zaraz Ci się skrzynka zapcha). [/I]:cool1: :p
-
Też bym próbowała. Zawsze można udawać słiti nieuświadomioną i trzepotać rzęsiskami (działa, jeden, powrotny kierowca chciał mnie z tym pieseczkiem odwieźć do domu :cool3: i za nic nie chciał uwierzyć, że przyjdzie po mnie mąż :diabloti: - że jak to, taka młoda i już ma męża, nie mówiąc o 8 letnim dziecku :lol::lol:, koleś zrobił taaakie :-o oczy :lol: ). Ale to było miłe, w wieku geriatrycznym wzbudzam jeszcze jakieś tam zainteresowanie młodego mężczyzny. ;-) :eviltong: Jak się z jednym kierowcą nie uda, trzeba spróbować z następnym. Generalnie ludzie są bardzo fajni i mili. Większość. Wystarczy zacząc rozmowę. Później samo leci. W busie wiele osób chciało pogłaskać pieseczka i użalało się nad losem biedaka zamkniętego w klatce przez okrutnego właściciela. :shake: :diabloti: Rzadko trafiają się "buraki" (z moich obserwacji). Powodzenia z piesem :-)
-
[quote name='andegawenka']No własnie chodzi mi o te międzymiastowe Lublin-Warszawa i Lublin Tomaszów Lubelski. Jeszcze nie spotkałam pasazera nawet z małym pieskiem.[/QUOTE] Nie tak dawno miałam jechać z małym psem na dłuższej trasie (ponad 3 godz.). Busy prywatne. W rezerwacjach powiedziano mi, że firma NIE ma koncesji na przewóz zwierzów i nie wozi. Nawet maciupkich i w kontenerku. Jęczenia i prośby nic nie dawały. Molestowania telefoniczne również. W akcie desperacji zażądałam służbowego nr tel do kierowcy. Już sobie nawet opracowałam łzawą historyjkę. Jeszcze się na dobre nie rozkręciłam, a pan zdziwiony, że jak to.... przecież on wozi psy. Nie tylko jednego małego, ale i dwa duże. Czasem więcej. Na wystawy ludzie jeżdżą. Nie było żadnego problemu. Pies tajniacko pojechał w kontenerku. Za bilet kierowca nic nie chciał. :-)
-
Cześć. Mamy nowe fotki słodziaka :loveu: Albo chociaż relacje z życia codziennego ogórka.... Proszę :-)
-
[B]sleepingbyday[/B], masz rację! Przepraszam. Źle przeczytałam. :oops: Nie zrozumiałam sensu twojej wypowiedzi. :oops: Ech, za stara jestem na forumy i inne takie nowoczesne wynalazki... :evil_lol: Lepiej będzie jak już pójdę do pracy. :cool1: Wszystkim to wyjdzie na zdrowie. Pozdrawiam :-) edit: [B]ara[/B], dziękuję za fotkę nieciętego dobka. Na wystawach widywałam wyłącznie kopiowane psy. Jednak pomiędzy ciętym a nieciętym jest różnica. P.S. Sędziowie preferują cięte. :stop:
-
[quote name='sleepingbyday']no ba, po prostu nie wybierasz z odpowiedzialności i szacunku do zwierzęcia tylko tych elementów, które ci pasują. niestety, gadki szmatki o szacunku dla zwierzęcia, o tym, że się go kocha, bo karmi, szczotkuje, chodzi na spacery, równoczesnie z własnej woli tnąc mu kawałki ciała - to na porządku dziennym. szacunek dla istoty żywej kończy się tam, gdzie zaczyna się widzimisię i gdzie nasz wrażenia estetyczne są na pierwszym miejscu przed wszystkim innym.[/QUOTE] Doprawdy? :lol: Umiesz czytać ze zrozumieniem? Szczerze wątpię. Jakiemu psu odciełam kawałki ciała? Przypomnij mi, bo nie pamiętam. Czy to specyfika wyłącznie tego forum, czy na każdym tak jest, że ktoś obcy wie na mój temat więcej niż ja sama? :roll: A jak nie wie to sobie dopowiada. :shake: [B]filodendron[/B], swego czasu pracowałam w biżuterii. Widziałam dużo niemowląt z poprzekłówanymi uszkami. W piaskownicy - nie. [B]Ara[/B] masz może zdjęcia dobermanów niekopiowanych w pozycji wystawowej i dla porównania kopiowanych?
-
[quote name='a_niusia']poza tym modyfikacja wlasnego ciala to jest cos innego niz modyfikacja ciala innej istoty zywej na wlasne zyczenie.[/QUOTE] Świat nie jest piękny, ani sprawiedliwy. Ludzie robią różne rzeczy, w imię własnych poglądów/przekonań. Bo niby co można powiedzieć mamie, przekłówającej uszka 6-cio miesięcznej czy nawet rocznej córeczce? Mała będzie na pewno "zachwycona" ozdobą. I "świadomie" zgodzi się na zabieg bez znieczulenia. ;-) Przykro mi dziewczyny, nie czuję się przekonana w temacie. Pomimo to, szanuję Wasze stanowisko. :-) Na szczęście ta dyskusja jest czysto retoryczna. Ani ja, ani Wy nie mamy wpływu na ustawodastwo. Pozdrawiam :-)
-
[quote name='Tyna21']Moim kolejnym pies będzie również pinczer miniatura, ale kopiowany. Marzę o miniaturce naszego kopiowanego dobermana :)[/QUOTE] :-) Ach... :-) Fajnie. "Zazdraszczam" planów. Pinczerki to przepiękne psy. :-) U nas na razie nie zanosi się na "powiększenie rodziny". "Namierzyłaś" już hodowlę, z której chciałabyś wziąć maluszka? Wracając do tematu.....ciężko mi kategorycznie oceniać ludzi. Byłam po "obu stronach barykady" :-P Nadal potrafię docenić piękno kopiowanego psa, choć nie zdecydowałabym się na taki zabieg u mojego. ;-) Nie widzę powodu, dla którego miałabym narzucać innym swój punkt widzenia. Dla mnie kopiowanie to kwestia estetyki. Nie praktyki (typu urazy psów obronnych). I o ile odbędzie się to w "godnych" warunkach, ze znieczuleniem i z opieką medyczną potem, to uważam, że to prywatna sprawa każdego właściciela psa. Nie moja. Nie mam "monopolu na rację". Dla mnie prawdziwym problemem jest znęcanie się, zaniedbywanie, czy rozmnażanie wszystkiego co się rusza "dla zdrowotności" . :roll: :shake: Pozdrawiam :-)
-
ZANIM kupiłam psa, chciałam [U]tylko[/U] "kopiowanego" pinczera. Wyłącznie takie psy mi się podobały. "Naturalny" psiak nie wchodził w grę. Cięty wyglądał pięknie, szlachetnie, jakoś tak ..... dostojnie. Jak mini doberman. :-) Potem urodziły się "moje" ;-) maluchy. Okazało się, że ogonki tnie się "na żywca"! :crazyeye: :shake: :-( :mad: Nie chciałam być przyczyną cierpienia maluszka. Kiedy we właściwym czasie odebrałam mojego maleńkiego, cudownie pachnącego, tłuściutkiego, merdającego słodziaczka z hodowli :loveu: nie mogłam się nadziwić, skąd ludziom przychodzą do głowy takie głupie pomysły? Po co ucinać szczeniaczkom ogonki? Z "szabelką" nad grzbietem piesek wyglądał rewelacyjnie. :-) Dzielny maluch. Był przeuroczy z uszkami i ogonkiem. Uszków nie ucięłam. Nie było powodu do narażania psa na stres i cierpienie. Myślę, że nie byłabym w stanie skrzywdzić psa. Własnego psa. Przyjaciela. Domownika. Dla własnego "widzimisie" i wątpliwej estetyki. Psa kocham nie za obcięte ucho czy ogon :loveu: Pies to coś znacznie więcej. Z resztą wszystko się zmienia. Gust też. Teraz, jak widzę kopiowanego pinczera (to jeszcze wciąż często spotykane zjawisko), to jest mi go ... zwyczajnie żal. Widzę zwierzątko okaleczone, nie piękne.... Teraz na pewno nie zdecydowałabym się na taki zabieg u psa. Kiedyś byłam pewna, że tylko cięty pies może być mój. Jak widać wszystko się zmienia. [B]Tu ogromny ukłon i serdeczne podziękowania dla hodowczyni za rozmowę, uświadomienie i otworzenie oczu. [/B]:-) Pozdrawiam :-)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
N&N replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='filodendron']No podobny przecież :D [/QUOTE] PRAWIE robi różnicę. ;-) Moja ma 28 cm wzrostu i waży 4500 gr. Przeciętny Manchester terier powinien mieć ok. 40 cm i ważyć ok. 8-10 kg. :shake: No, PRAWIE to samo :evil_lol: :diabloti: Naiwnie myślałam, że pani ze związku będzie nieco bardziej zorientowana w rasach. Choć faktycznie, muszę przyznać, że moja suczka jest niezbyt podobna do przeciętnego pinczerka/ratlerka spotykanego zwykle na ulicach. :-) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
N&N replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ze spacerów. Mała miała ze 4-5 m-cy. Często słyszałam: "Co to za rasa? Jamnik? Tylko dlaczego on ma takie długie nogi?" :niewiem: Innym razem starsza pani: "czy to jest mały doberman?". :razz: Na parkingu. Sąsiad. Starszy pan. "Co to za rasa"? -"Pinczer miniaturowy". Pan: "Eeee, to oszukali panią. Ma za grube łapki. Powinien mieć cieniutkie. Yyyy! :-o On ma ogon! (Tonem odkrywcy) -To nie jest rasowy pies! Rasowe pinczerki nie mają ogonów!!". :evil_lol: "Psiarz" na spacerze: "To nie jest prawdziwy ratlerek, bo nie szczeka". :diabloti: Właściciel doga niemieckiego: "Dlaczego on się nie boi?" (W sensie że jego psa). Maluch (ok. 5-6 lat) do mamy w parku: "ojej, zobacz jaka fajna chihuahua! Gładkowłosa! Są takie! Naprawdę!". :cool1: Jestem z synkiem na spacerze. Mijamy przeogromnego (przerośniętego) i z dużą nadwagą czarnego pieska w typie labradora. Synek konspiracyjnym szeptem: "mama, to jest pinczer miniaturowy?". :p :cool3: :loveu: Moje malutkie zaczyna interesować się czymś więcej, niż tylko samochodami. :-D Najlepsze "kwiatki" zostawiam na koniec. Idę do oddziału [B]Związku Kynologicznego[/B] po odbiór rodowodu. Pani: "Ale fajny. Co to jest? Manchaster terier?" :crazyeye: :cool1: :lol: Padłam... -
Gratulacje dla Zwycięzców :multi: i dla tych mniej zadowolonych też. Dziękuję za wspólny, (bardzo) :razz: miło spędzony czas. :-) Pozdrawiam :-)
-
[B]Panbazyl[/B], :-o :placz::bigcry::glaszcze: [*]
-
:loveu::loveu: [B]Panbazyl[/B], kiciuś przepiękny :loveu: i do tego jeszcze świetny charakter. Zazdraszczam... :p
-
No ładnie! Nie było mnie "chwilę", a tu TAKIE wieści! Ogarek przecudowny. :loveu: Im większy, tym piękniejszy! Chciałabym zobaczyć go w realu.... Takiego jeszcze doroślejszego. A właśnie [B]Panbazyl[/B], ile on aktualnie ma wzrostu? Kociaczków gratuluję. :-) Czekamy na fotki. :p
-
[B]Tascha[/B], nie wytarzałaś się we flaczkach jelenia? Co za marnotrawstwo! :lol: Dzisiaj oddałam się gotowaniu. Wyczarowałam różne warzywne "wariacje". Nawet Wendy się skusiła ;-) Mamy jedzonka na 2 dni. Leczo i domowy sos do spagetti (wyszedł świetny :oops:). [B]Panbazyl[/B], jedziecie do Sopotu? Przedłużyli terminy zgłoszeń :cool3: My się wybieramy.... Miło byłoby się spotkać. A potem jakaś imprezka :bigcool:dla uczczenia zwycięstwa. :evil_lol: :diabloti::drink1:. :lol:
-
[B]Panbazyl[/B], :lol: Moja na szczęście mała. Świetnie mieści się w wannie. Nasz rekord, to dwa "prania" w ciągu dnia. :-o Znam szeroki asortyment "zapaszków"... Aktualnie Mała nauczyła się, że nie ma co węszyć jak pańcia patrzy. Wymyśliła więc sobie biegnie, jak gdyby nigdy nic, i nagle ........ siup w smrodka. :evil_lol: Zanim pańcia doleci i skrzyczy można się nieźle wytarzać (a i tak nie dogoni). :-D A potem jaka radość i duma podczas powrotu do domu. :cool3: Można dać się obwąchiwać wszystkim zainteresowanym, zazdrosnym i .... mniej przedsiębiorczym psiakom. :eviltong: Potem jeszcze tylko pranie w obrzydliwym (kokosowym ;-) :lol: ) szamponie, wytarzanie w pościeli i spanie. Och, co za ciężkie życie ma ze mną ten biedny pieseczek. :p Ani pańcia ponosi na rączkach (bo pieseczek przecież malutki i się zmęczy :lol:), ani da się wytarzać w "aromatach", bezmyślnie da się przywitać, a nawet więcej. Puszcza do zabaw z innymi psami (o zgrozo dużymi!). Maleństwo wraca brudne, obślinione, zmęczone. I jeszcze na dodatek niedobra pańcia chce, żeby biedny, malutki pieseczek wykonywał komendy. :razz: Toż to czyste okrucieństwo! Potworność! :eviltong:
-
[B]Panbazyl[/B], link mi nie wchodzi.
-
Oooo, Panbazyl. To może zrobisz i nam ekspresowy kurs tropienia przed którąś wystawą? ;-) To musi być fajna sprawa. Wendy świetnie szuka. Na razie ....... ukrytych smaczków. Ale mała ma radość jak znajdzie smaczka lub ...... ukochaną piłeczkę. :-) Myślę, że Młoda świetnie sprawdziłaby się w [B]Coursingu. [/B]Ma dziewczyna talent. Ciekawe czy coś takiego organizuje się w naszych okolicach...
-
[B]Panbazyl[/B], nie wiem czy zauważyłaś, że piszę z przymrużeniem oka. Żartobliwie. :-) Jestem zachwycona psem i hodowczynią. :-)
-
Pojechaliśmy z rodziną nad wodę. :-) Dzikie kąpielisko. Piękne, płytkie, ciepłe, czyste. :-) Rozpakowaliśmy się, zabezpieczyliśmy dzieci rękawkami i wskakujemy do wody. Patrzę, a nasza mała psia panna idzie za nami :-o i ...... płynie (przypominam, minipinczerek, stworzonko podobno delikatne i nie znoszące wody, jak kot). Kiepsko jej szło, zalewała pysk, oczy i uszy, ale dzielnie płynęła. Ewidentnie oburzona oszczekiwała "wstrętną" wodę, próbowała ją gryźć.... :lol: i nas "ratować". Zaniosłam ją na brzeg, kazałam zostać, a ona, jak każdy dobrze wychowany pies ....... postawiła sobie za cel "uratować pańcię i dzieci" ze strasznej "topieli". :lol: Po jakimś czasie zrozumiała, że trzeba mieć niżej łapki, to lepiej widać i woda tak nie bryzga. :-) Pod wieczór pływała jak rasowy labrador i aportowała patyki z wody. :loveu: Zastanawiam się czy to faktycznie pinczerek czy :razz: może .... labek :cool: . Muszę pogadać z hodowczynią :p :evil_lol: Dzielne to małe, silne, odporne, nie straszny jej deszcz, śnieg czy woda. Zrównoważone (niedziamgate). Bardzo prorodzinne i prodzieciowe. :loveu: Świetny pies. :loveu:
-
Warszawa Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych - (CACIB) 7-8.07.2012
N&N replied to izabela.szczepaniak's topic in 2012
[quote name='panbazyl']takie "prezenty" co jakiś czas dogo nam serwuje - to są tzw "dni dla psów" czyli odwyk od dogo :diabloti::diabloti::diabloti::diabloti:[/QUOTE] :lol: :lol: :lol: -
Warszawa Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych - (CACIB) 7-8.07.2012
N&N replied to izabela.szczepaniak's topic in 2012
Nie wiem co się dzieje, ale od kilku dni nie mogłam się zalogować.:mad: A wczoraj to już w ogóle, ciągle wyskakiwał mi błąd.... [B]Asiaczek[/B], kryzys jest. Jakoś sobie radzić trzeba, prawda? :razz: ZK się dostosowuje. ;)