Jump to content
Dogomania

ulana

Members
  • Posts

    1542
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulana

  1. A bo to wszystko przez Watachę. ;) Podsunęła mi w zeszłym roku do poczytania "Endoekologię zdrowia" prof. Nieumywakina i od tej pory przeczytałam jeszcze parę jego rozsianych artykułów w rosyjskiej prasie i dwie książki tłumaczone na polski, w tym "Woda utleniona na straży zdrowia". Dość przystępnie tłumaczy tam jaka jest rola tlenu atomowego w organizmie, przytacza nawet przykłady leczenia nowotworów z pomocą wody utlenionej. To momentami brzmi niemal wariacko, zwłaszcza dla kogoś wychowanego w kulcie medycyny akademickiej, ale... dlaczego nie próbować? Zwłaszcza, że to pisze nie jakiś znachor. Tu jest artykuł napisany wg książki profesora - wszystko ładnie podane: http://akademianatury.pl/higiena-zycia/naturalne-leczenie/zastosowanie-i-terapia-woda-utleniona-.html#.VZJyqlK8p4E A tu kilka słów o zastosowanie donosowym i dousznym: Aplikacja do nosa i do uszu: 1. W każdej chorobie, stanach dyskomfortu (grypa, przeziębienie, ból głowy) – szczególnie w chorobie Parkinsona, stwardnieniu rozsianym, dolegliwościach górnych dróg oddechowych (zapalenie zatok przynosowych lub czołowych), szumie w uszach i innych, należy zakrapiać nadtlenek wodoru do nosa, rozcieńczywszy 15 kropel w łyżce stołowej wody. Całą pipetkę wkrapiać najpierw do jednej, a potem do drugiej dziurki. Po 1-2 dniach można zwiększyć dawkę – po 2-3 pipetki do każdej dziurki. Potem można wprowadzać do jednego centymetra sześciennego za pomocą jednogramowej strzykawki. Kiedy po upływie 20-30 sekund z nosa zacznie wydzielać się śluz, należy udać się do łazienki, skłonić głowę na ramię, zatkać palcem tę dziurkę w nosie, która znajduje się wyżej, a przez dolną spokojnie wydmuchać wszystko, co wydostaje się z nosa. Następnie przechylić głowę na drugie ramię i powtórzyć to samo. Przez 10-15 minut nic nie jeść i nie pić. 2. Przy krwotokach z nosa (o tym dobrze wiedzą lekarze pogotowia) nos zatyka się tamponami z 3% nadtlenkiem wodoru, a następnie szuka się przyczyny krwawienia. 3. W różnych dolegliwościach uszu i w niedosłuchu należy stosować początkowo 0,3-0,5% roztwór nadtlenku wodoru (ok. 1 ml 3% H2O2, czyli wody utlenionej, na 1 stołową łyżkę wody). Po kilku dniach można stężenie roztworu zwiększyć do 1-2% (zakrapiać lub umieszczać w uchu tampon z waty). Woda utleniona - generalnie rzecz biorąc - stymuluje układ odpornościowy. Dlatego pomyślałam o Vikusi. Brałam najpierw 10 kropelek H2O2 na łyżkę przegotowanej wody, a jak się okazało, że wszystko jest OK. to już wzięłam 15 kropelek. Nie mam tylko pojęcia jak przeliczać to na psa - wagowo, jakoś uśredniając? Zamierzam też zacząć brać doustnie, tylko niech już się uspokoję co do Młodego szkoły, bo nie lubię zaczynać eksperymentów w czasie stresu. Wtedy trzeba zaczynać od jednej kropli na 30-50 ml wody. I na czczo albo 1,5-2 godz. po posiłku.
  2. No proszę jakie to czortki w tych ciałkach małych siedzą. Mojego to ja nigdy nie widziałam w takich akcjach, pierdoła jedna, no. Tylko mu baby w głowie. Wczoraj niby grzecznie od panny odszedł, spokojniutki, grzeczniutki, a po jakiś 300 metrach w długą z powrotem, aż mężulek mój zadyszki dostał jak go gonił. A potem niewinne oczka:"Ja uciekałem? JA????"
  3. No, nie. Tak mnie pocieszasz. Koleżanka z pracy rzekła mi, że teraz to zupełnie nie mam się czym przejmować, bo to wszystko drobiazgi są, a najgorsze będzie wtedy jak przyprowadzi mi do domu dziewczynę, powie, że ma być jego żoną, a to nie dość, że będzie paszkwil, to jeszcze kretynka. To dopiero pocieszanie jest! No i nie wiem teraz czym się martwić mam - liceum, maturą czy synową? ;)
  4. Załamała się chyba odporność Vikusi i już nie daje rady... Tak sobie o niej czasem myślę pod kątem moich odchyłek w stronę naturalnej medycyny - a może by spróbować jakoś ją wspomóc? Nie wiem, może wodą utlenioną? Ostatnio na sobie wypróbowywałam zakraplanie do nosa (oczywiście w odpowiednim rozcieńczeniu) i mocno się zdziwiłam co ze mnie wypłynęło. Nie wiem tylko jak by tu dawkę przeliczyć na takiego psiaka...
  5. Przykro mi, Aniu. Sisi trafiła się Wam wspaniale. I sama szczęściara. :)
  6. Słodka jest :) I już.
  7. Czekamy po prostu na listy przyjętych do szkół i jak to zwykle bywa mama bardziej się martwi niż dziecię. Dobija mnie to czekanie - chciałabym już wiedzieć. Nie wiem dlaczego to wszystko musi tyle trwać? Dwa miesiące czekać na wyniki testu to już wystarczający horror jakiś. Pomijam horrorowatość samego systemu testowego, który uważam za idiotyczny.
  8. A więc kolejny etap Młodego zakończony. Nagroda za najlepiej w szkole napisany test z historii wcale mnie nie zdziwiła. Trzymałam się jakoś, ale w domu się rozkleiłam i uroniłam łezkę, że on już taki prawie dorosły. :) A potem spaliśmy równo wsystkie tsy - Pies, Młody i ja. Jeszcze przynajmniej tydzień nerwów...
  9. Dokładnie. I w dodatku parę razy czytałam, bo mi się wierzyć nie chciało, cha cha. :) To jeszcze jeden dowód na to jak bardzo potrzebuję urlopu. Urlopu!!! Może nawet nie być upału byle bym nic nie musiała robić... Watacha - to miłość, miłość po prostu. :P
  10. Tęsknicie za deszczem??? I to na urlopie? No, chyba, że jesteście ogrodniczki. :)
  11. Padam już. Urlopu, urlopu! Chodzę zupełnie nieprzytomna. Wyszłam dziś rano z domu i na parterze dopiero dotarło do mnie, że idę na spacer z psem, a nie mam smyczy i nie wiem czy pies jest obok. Był. Na szczęście się pilnował i nie poczuł żadnej suczki. Dobrze jest mieć czasem mądrego psa, kiedy się przysypia idąc. ;)
  12. A co to za szkolenie? Było o tym gdzieś może, ale ja już nie mam siły wstecznie walczyć z dogo... Ja to bym poszła chętnie na taki kurs pierwszej pomocy dla psów. Sąsiedzi z klatki obok dzięki takiej wiedzy uratowali swoją psinkę. :)
  13. Wręcz przeciwnie - uwielbia go. Zapewne docenia ewolucję, jaką pańcio przeszedł za zibusiowej kadencji. ;) Otóż jak wzięliśmy Zibcia to pańcio stał na stanowisku "pies na dole, my na górze" tzn. "żaden pies na kanapie ani w łóżku". Jednak stopniowo wszystko się zmieniało, bo - po pierwsze - skutecznie razem z Młodym uprawialiśmy dywersję biorąc malca na kolanka, na kocyk obok siebie itp. itd, i - po drugie - Zibcio (również skutecznie :)) rozmiłowywał pańcia w sobie, wiercąc oczkami mówiącymi "chcę do ciebie, tylko do ciebie, tak mi tu smutno na dole, bo jesteś daleko". I tak oto powolutku doszliśmy do momentu, że pies sam się pakuje do łóżka, a pańcio mówi do mnie: "Posuń się, bo mu ciasno." :) Niestety między nami jest mu trochę za ciasno i za ciepło. Zauważyłam, że spał z nami chętnie po skubaniu na łyso, kiedy jeszcze chodziliśmy na wystawy, i kiedy nie najlepiej się czuje. A tak na co dzień ucieka. No, chyba, że burza jest, to też ostatnio się zaczął ładować do łóżka, niestety... Dzięki. :) Przydadzą się.
  14. Przepraszam, że tak milczę i nieregularnie zaglądam na dogo, ale wciąż coś się dzieje i jak na razie mam dość ciekawy żywot ostatnimi czasy... Nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie miało się coś zmienić. Mamę czeka koronarogafia w połowie lipca i mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i skończymy z serią SORów w końcu. Może przynajmniej tu będzie ciut spokojniej. Pomidorki rosną i kwitną. Owocuje na razie tylko groszek. Młody już podjada. :) Zibi szczęśliwy, bo dużo ostatnio byłam słomianą wdową, więc mógł sobie swobodnie kimać ze mną. Niestety Pańcio już chyba wrócił na dobre z tych służbowych wojaży. :)
  15. A mój nie pije tak tylko zaraz czeka kiedy mu rzucę butelkę i będzie mógł z nią poszaleć. :) Pije tylko z miseczki (swojej! może być bidon, ale koniecznie jego!), a jak nie ma to z ręki. Normalnie czasem już z nim nie mogę. Rozpieszczony jak... nie powiem co.
  16. Mondy śliczny. :) Tort superowy. :)
  17. A Dumka nastawiona do małej? Pozytywnie?
  18. Wasiu mogę tylko myśleć o Tobie i Viki ciepło, przesyłać dobrą energię i dobre słowo może czasem, ale - jak napisała Ania wyżej - my nic Ci nie pomożemy. Cokolwiek postanowisz i kiedy zawsze jesteśmy z Tobą.
  19. Ech, a takie miałam uczciwe postanowienie ponadrabiać dzisiaj... A tu dogo jak panienka normalnie, raz tak, raz siak. Margi dzięki za te linki. :)
  20. Weszłam. Niemożliwe! Szybko pisze póki dogo łaskawa, że zdjęcia cudne i Ty też fajnie wyglądasz. Drapanko dla psiurków.
  21. Biedny Monduszek, że tak się boi burzy... Ale farta miał, że na Was trafił. :) Siostrzenica miała bokserkę, która też tak panicznie na wystrzały i grzmoty reagowała i nie obyło się bez tabletek... A z Wami jak jest w czasie burzy, też tak reaguje?
×
×
  • Create New...