Jump to content
Dogomania

Martuchny

Members
  • Posts

    2039
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Martuchny

  1. Nie wiem kim jesteś, więc może przyznaj mi się wprost, ktoś kto się nie boi napisałby kim jest a nie anonimowo objeżdżać. a czy moje słowa krytyki nie są prawdą przypadkiem? Gdyby pies poszedł do weterynarza wcześniej czuł by się lepiej, a ja nie umawiałam się z jego opiekunką na CHOREGO psa. Objawy chorobowe zaczęły się jeszcze w dniu przywiezienia go do mnie, a później widziałam wszystko bo byłam z tym psem w domu cały czas. Dyzio zmarł, przesiedziałam z nim całe te dwa dni w lecznicach, jak sama pisałam na jego wątku, który możesz obejrzeć, porozmawiać z ludźmi którzy byli ze mną. Nie, nie zabolało,nie udało Ci się, bo wiem jak było i robiłam wszystko by go uratować, dla Twojej wiadomości ;) I tak się składa, że dogomaniaczki znają mnie i wiedzą, że robię wszystko, żeby uratować zwierzaka:) Druga sprawa, nie robię wszystkiego by ktoś wziął psa ;). Jego opiekunka sama chciała tego psa, zaoferowała mi pomoc, ja jej go nie wciskałam i nie błagałam by go wzięła. Przedstawiłam jej sytuację to napisała, że go weźmie, wszystko. Jak nie zamierzała się nim opiekować, a uprzedzałam, że to nie będzie zwyczajny pies, trzeba było się nie zgadzać, proste. Tak, pomagać trzeba rozsądnie, ale trochę odpowiedzialności jeśli bierze się starego psa, bo chyba zabranie go do weta to nie jest jakieś wielkie halo. A nie myślałeś/aś, że gdyby pies poszedł do weterynarza już na początku i miał dobrą opiekę to nie byłoby tu tej całej afery? Dlaczego miałam nie napisać prawdy, skoro ludzie, którzy interesują się psem chcieli to wiedzieć, mam ukrywać to, że pies nie miał zapewnionej opieki weterynaryjnej i świecić oczami za tę osobę tylko dlatego że to moja koleżanka? A z innej beczki co to kurcze jest, ja napisałam prawdę a jakiś dziwny obrońca anonim się znajduje... Jeśli jesteś osobą z zewnątrz - nie znasz całości sprawy więc z łaski swojej się nie wtrącaj, bo nie jesteś główną osobą zainteresowaną i nie wydawaj błędnych sądów.Swoich znajomych również poprosiłam żeby się nie wtrącali. A jeśli jesteś tym kim myślę, a prawdopodobnie tak - mój numer masz, wydaje mi się, że trzeba porozmawiać, i dla jasności - nie żałuję tego co napisałam, bo drugi raz zrobiłabym to samo. Wiem, że gydybym ja nie opiekowała się zwierzakami dobrze, i dziewczyny z którymi współpracuję prosiłyby mnie wielokrotnie żebym wzięła psa do weta, a ja nic bym z tym nie zrobiła - to objeżdżając mnie bezlitośnie zrobiłyby bardzo właściwie. 667758789 - czekam na telefon od ciebie, bardzo mnie ciekawi co to za przestraszona osóbka.
  2. Jestem na zaproszenie... eh, za dużo tych staruszków... :(
  3. ekstra :) i dziękuję, że kasa 'zostanie w rodzinie' tzn. u Diboja na koncie :) mam nadzieje, że koledze Zairka z hotelu też szybko uda się znaleźć dom :) Zairku, należał Ci się tak wspaniały domek :)
  4. bardzo się cieszę, że Teja i Lupo mają nowe życie :) powodzenia skarby :)
  5. Piesiaki mają się dobrze. Wczoraj wzięłam 'mojego' samczyka na dwór. Dzieci są coraz silniejsze. Nie chciał jeść smaków, które mu przyniosłam, było mu bardzo ciężko bez rodzeństwa z obcymi psami na wybiegu. Nie chciałam robić nic przymusem. Prócz niego zabrałam na wybieg 7 świetnie zsocjalizowanych psów. To co chciałam osiągnąć wczoraj to on siedzący spokojnie i patrzący jak głaszczę inne psy, które same do mnie podchodzą i się cieszą. Mam nadzieję, że mowa ich ciała i zrelaksowanie przemówiły mu coś do łebka. Zestresowany i spięty był okropnie. Nie odchodzi od mojego dotyku, ale też sam do niego nie dąży. W nauce chodzenia na smyczy są postępy. idzie nie ciągnąc na razie wzdłuż płotu kilka kroków. Nagradzam go za to, jednak w sumie nie wiem czy on odbiera to jako nagrodę. Miałam go na dworze około 45 minut. Bardzo nie chciał wrócić do boksu, walczył, ciężko było go utrzymać, jest bardzo silny. Może jutro spotkam się z dziewczynami i zapytam jak z 'ich' dziećmi ;)
  6. dziękuję Agata :loveu: ja mogę się tym zająć, tylko błagam - po maturach! tekst przygotuję sobie wcześniej, podzielimy strony między kilka osób i pójdzie szybciorem :)
  7. oks, teraz bede pamietać :) dziekujemy za wpłaty :)
  8. a więc: Kasia ze schroniska: 20 PLN Małgorzata G.(sorry, zapomniałam nicku) : 15 PLN wujek & ciocia : 15 PLN Bartek : 30 PLN Martuchny: 20 PLN mdk8 : 30 PLN pucka69 : 10 PLN czyli mamy teraz 1030 :)
  9. haha, co za unikanie nauki ! :evil_lol: Ania -też jesteś wolontariuszką? w którym schronisku? :)
  10. doszły wpłaty. jak dostane rozpiskę kto i ile to wkleję ;)
  11. wy takie zauczone, a ja cały dzień w schronisku :-D relaks był potrzebny :) no nic też zaraz idę do bioli...
  12. ale ekstra, trzymam wszystkie możliwe kciuki :)
  13. no ja chce dzis dokonczyc ewolucjonizm, ale niestety nie mam siły, może dam jeszcze rade...
  14. jestem wykonczona, przed chwilą wróciłam z rozszerzenia... co to za kretyństwo, że rano podstawa a potem rozszerzenie podzielone na dwie części!jestem wykończona... podstawa łopatologiczna, część pisemna na rozszerzeniu w porządku, słuchanie i pisanie trudne, ale do przeżycia. nie mam siły :-x
  15. dziekujemy ;)
  16. Jeśli chodzi o behawiorystykę to z tym jest jeden mały kłopot - nie wyżyje się z tego. To może być profesja dodatkowa, ale nie główna. Z resztą i tak niestety jeśli chodzi o ludzi, nie psiarzy, to świadomość pomocy zwierzętom w przypadkach złych zachowań nadal jest mała.
  17. łooo, zupełnie inny psiok niż jak go przynieśli do schrona ;) ale się zmienił :kurcze, bardzo go lubię, jest rewelacyjny ;) mam nadzieję,że znajdzie się dla niego jeszcze DS
  18. teraz posprawdzałam sobie odpowiedzi, byłam taka zadowlona, a teraz patrze jakie głupie błędy raz po raz :) ile by nie było i tak będzie dobrze - jedną próbną nie zaliczyłam, drugą ledwo :-D jutro angielski. z rana podstawa potem na 14 muszę wrocić na rozszerzenie.
  19. Mata bardzo łatwa ,nawet dla mnie choć jestem młotem matematycznym. Jest doooobrze :cool3:
  20. świetna druga fota :) noo, faktycznie, że dziadunio, jakiś taki nieruchawy :diabloti:
  21. mdk8, spokojnie, ogarniam wszystkie psy na hotelach i domach tymczasowych, więc z tym nie będzie problemu;) ehhh... co do tego powitania... ona m zawsze mówi, że on się bardzo cieszy jak ona wraca z pracy, że macha ogonkiem. ja przyjechała, stał w przedpokoju, ona weszła, zawołała go, on się spojrzał, zero reakcji i poszedł do kuchni... chyba już dziś był zaszczepiony, ale fakt dopytam jeszcze, to było dla mnie naturalne, ale w zasadzie cholera wie... mam nadzieję, ze nie będzie kaska potrzebna, ale jak coś to dam znaka... dziękuję ;)
×
×
  • Create New...