-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Dziękujemy pięknie U nas wszystko ok, nic złego się nie dzieje, Mimisia constans, tylko ja mogę ją obsłużyć, inni służą tylko i wyłącznie do wyżebrania jedzenia a później można ich obszczekiwać i trzymać na dystans. Po niedzieli szczepienie Mimisię czeka, więc stresisko ogromne będzie. Z moim seniorkiem Yoshim mam tylko kłopot, największy z AZS, na stałe ma też wprowadzony suplement Pronefrę, a w poniedziałek powtórka badań na tarczycę i kontrolne na nerki. Tysiu, niech pogoda Wam sprzyja, łykajcie jodu jak najwięcej i odpoczywajcie, pozdrawiam serdecznie.
-
Udało się Cymuniek ma super Opiekunów. Cymek z krzywym zgryzem wygląda, jakby cały czas sie śmiał, ale wcale nie jest mu do śmiechu :( Z taka urodą zostanie w schronie do końca swoich dni, jeśli mu nie pomożemy! Ale my mu pomożemy, bo jak nie my to kto?
jaguska replied to elik's topic in Już w nowym domu
Zaglądam z głaskami dla Cymusia, niech się chłopaczek zdrowo trzyma -
Zgodnie z obietnicą meldujemy się w sobotnie popołudnie. Spojrzałam na pierwszą stronę wątku i wychodzi mi że Mimi jest już w szóstym roku życia Zwierz z Mimisi niereformowalny, na całym świecie tylko ja się dla niej liczę. Z nikim na spacer nie wyjdzie, domowników toleruje, ale obszczekuje. Psotki nadal nie lubi, z wzajemnością zresztą, nigdy same nie zostają. W lipcu jedzie z nami na kilka dni nad morze, reszta będzie miała chwilę oddechu od rozdarciucha. A jako że Yoshi i Psotka to już seniorzy, Mimi dostarcza nam wrażeń i rozrywki Obiecane zdjęcia, niestety Mimi nie lubi się fotografować, więc ciężko zrobić jakieś sensowne fotki.
-
Jestem kochane dziewczyny ❤❤❤ Żyjemy, czekamy na wiosnę i ciepło. Ostatnie miesiące dość trudne dla mnie, bo moje zwierzaki to już geriatria, najstarsze kotełki odeszły za TM, ciężko było. Psiaczki też nie najmłodsze, bo Yoshi 14 a Psotka 13, najmłodsza Mimi, chyba szósty rok jej idzie, szalona dalej, kombinatorka i strachulec. Mam nadzieję że niedługo się zazieleni, słońce zacznie przygrzewać i będziemy całymi dniami na ogrodzie. Pozdrawiam Was serdecznie i kwiatuszki zostawiam, postaram się na dniach pstryknąć Mimi jakieś fotki.
-
A ja wlazłam za Wami :). Elu to nie są jesienne zloty, u mnie dzikie gęsi i kaczki latają tak codziennie, pomiędzy jeziorami wzdłuż rzeki. W piątek doszczepiłam się trzecią dawką, sobotę przeleżałam, dzisiaj już ok. Czekam na wiosnę i słońce Mam nadzieję że ostatnia wichura nie narobiła u Was zbyt dużych szkód, u mnie poleciało tylko kilka lameli z płotu i jedna pergola poległa. Nawet psiaki nie bardzo chciały wychodzić z domu na spacer. Trzymajcie się zdrowo, pozdrawiam. Mimi też czeka na wiosnę.
-
Jesteście dziewczyny kochane Tak z miesiąc temu, to już byłam w takim stanie, że było mi wszystko jedno, teraz mam trochę więcej siły i determinacji do walki, może to sprawiła wiosna na horyzoncie (choć jeszcze odległym). Doczytałam też o Basi i tak potwornie smutno, nie potrafię tego przyjąć do świadomości, po prostu nie mogę w to uwierzyć. Zostawiam piękne białe anioły (czaple białe)z mojej rzeczki:
-
Nawet nie wiecie jakie ważne są dla mnie Wasze słowa wsparcia ❤ Koszmar u mnie trwa nadal, drugi miesiąc po chorobie nie mogę dojść do siebie. Odchodzi kolejna kocina. Pierwsza odeszła Skarpetka (14 lat) na raka kości, teraz odchodzi Myszkinek (11 lat) na mocznicę. Moja futrzana geriatria zaczyna się wykruszać. Yoshi (12 lat) też podupadł mocno na zdrowiu. Nawet Mimisia już dorosła panna bo według książeczki ma 5 lat. Pokazujemy się. -o jajku jajku, zabirajta mię stont, łapę mi urwały bandyty wcielone, przyłatać cza spowrotem, zabierta mie niebogę-
-
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
jaguska replied to elik's topic in Psy do adopcji
Elu, pech prawdziwy, ale chyba powinnaś powiadomić ich szefa, bo jeśli nie uznają Ci gwarancji to będziesz stratna, a takie szyby wcale do tanich nie należą, chyba że panowie zobowiązali się do pokrycia kosztów. Oby wszystko się ułożyło po Twojej myśli ,ale cena usługi spora Wszystkiego dobrego. -
Bardzo dziękuję, że zaglądacie do Mimisi, u niej wszytko ok. Za to u mnie jak zawsze, jak już pozbieram się, poskładam, wygrzebię się z dołka to zawsze musi się coś zdarzyć, co mnie skopie na samo dno z powrotem. Miesiąc temu pożegnałam brata, mojego dużego braciszka, nie mogę jeszcze myśleć o tym bez bólu w sercu, ale pomaleńku się z tym oswajam i już się boję, co znowu się może wydarzyć. Pozdrawiam wszystkich ciepło i serdecznie. Eluniu, stałe poleciały. Światełko w tunelu...co mi je znowu zgasi?
-
Bardzo solidnie. Nadmiar wody spuszczany jest z jeziora Otmuchowskiego do tego kanału za mną, ten pierwszy mur zatrzymuje nadmiar wody, tylko małym przepustem na środku muru płynie dalej, po drugiej stronie wpada też do kanału rzeka, która płynie dnem kanału, ze dwa km dalej jest następna kamienna budowla z takim samym murem zaporowym, za następne około 2 km, kolejna budowla i następna rzeka spada do kanału, i tak ten kanał sobie idzie aż do rozlewisk przed kolejnym jeziorem, a ciągnie się prawie równolegle do rzeki, nooo taki baypass ;) Pewnie namieszałam, ale może coś zrozumiesz. Kiedyś wrzucę fotki jaki rozmach budowli wodnych mieli poprzedni mieszkańcy tych ziem.
-
Elu, w zasadzie mieliśmy właśnie pospacerować nad jeziorem, ale akurat w tym miejscu, które sobie na dzisiaj wybrałam, postawili zakaz dla psów, bo niestety u nas nie wszędzie można z psem iść, Natura 200 (ptaki wodne i inne), więc poszliśmy wzdłuż kanału ulgi, który działa jak baypass między dwoma jeziorami i rzeką.
-
No niestety, Mimisia jakim strachulcem była takim pozostała, boi się nawet śmieci/papierów (jak to u nas) wywalonych przy drodze, obchodzi je łukiem jakby się miały na nią rzucić, ale oczywiście jest zainteresowana, zapachami, podlewa każdy interesujący krzaczek, ale nie jest w stanie na niczym się skupić, żadne najlepsze smaczki jej nie interesują. Na krótko przy nodze idzie nawet nieźle, idziemy z eMem blisko siebie i w środku Mimi, wtedy czuje się w miarę bezpiecznie i nawet ogonek trochę do góry się podnosi. Za to u siebie na podwórku to cwaniara, normalnie Mr Hyde, ostatnio o mało mi serce nie stanęło ze strachu, prawie poszarpała yorka, dobrze że mnie refleks nie zawiódł i zdążyłam przytrzymać ją na smyczy.