-
Posts
831 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by GAJOS
-
Najważniejsze jest to, żeby Twój tato nie pozwalał na siebie skakać w żadnej sytuacji. Bo to jest właśnie stereotyp psa, który nie lubi "pijaków" alkohol nie ma z tym nic wspólnego, tylko skoro Twój tato pozwala na siebie skakać bo akurat mu się włącza "miłość" do psów a za chwile, nie pozwala... to albo wóz albo przewóz. Nie możesz też karmić psa gdy jest pobudzony = ćwicz wyciszenie, = wchodzisz z miską pies jest pobudzony trzymasz miskę, nie dajesz jej na ziemie. Psa karmisz tylko wtedy kiedy jest spokojny - możesz mu dać komendy do wykonania, siad, do mnie czy coś zanim postawisz miche na ziemi. Co do bicia psa pod wpływem alkoholu, to jeśli to był po prostu klaps za coś tam, to pies nie kojarzy raczej tego z bólem. Jeśli zaś to było ileś tam uderzeń (!!) to już inna sprawa. Poza tym, problem z alkoholem polega na tym, że mało świadomy człowiek nagle wymaga od psa nie wiadomo czego, wkurza się, krzyczy co jest po prostu złe i nie zrozumiałe dla psa, dlatego też stereotyp psa, który nie lubi czy boli się ludzi po kielichu czy pięciu :)
-
Skoro pies szaleje za wodą to jak tylko będzie +15 czy 20 stopni to nad wode i heja ! Niech się kąpie, jeśli masz jakieś miejsce gdzie też możesz popływać czy choćby wejść do wody "po kolana" a będzie na prawde ciepło, to bierz szapon i jazda :) Połączysz przyjemne z pożyteczny, a po jakimś czasie zapach szamponu psu skojarzy sie z zabawą (pływaniem) i wtedy i w wannie w domu da rade :)
-
Lub wizyta u kogoś kto się zajmuje tego typu usługami, kosz to jakieś 30 - 40 zł. Jeśli się zrobi ciepło to możesz też z nim iść po prostu nad wodę i tam spróbować, co wypływa to jego.
-
[quote name='Beatrx']kojec nie jest złym rozwiązaniem, pod warunkiem że zapewniasz psu odpowiednią dawkę ruchu i zajęcia. noi poprawia psie bezpieczeństwo. wiadomo, jak ktoś by był na podwórku to psa można puścić luźno, tak samo w nocy jak wiadomo że sąsiadka śpi. a jak nikogo w domu nie ma to piesa zamykamy i czeka na nasz powrót.[/QUOTE] Dokładnie. Poza tym, człowiek przychodzący codziennie, żeby zabrać psa na spacer jest sam w sobie super fajnym więc po co go gryźć skoro można z nim iść poszaleć?
-
[quote name='katlis']A w takiej sytuacji żadne nasze rady nie przyniosą zamierzonego efektu[/QUOTE] Zgadzam się. Nie obserwuję wątku od jakiegoś czasu, a dzisiaj rzuciła mi się w oczy Twoja wypowiedź i tyle. Cóż o ile faktycznie nie chcą nic robić z tym psem, to albo wpadnie pod igłę albo będzie kolejnym psem, który dostanie troche kartofli do żarcia, i będzie siedział na metrowym łańcuchu. Cóż. Świata nie naprawimy. Pozdrawiam.
-
[quote name='katlis']masakra:flaming:, zabiłeś mnie podejrzewasz, że sąsiadka drażni psa, ale płotu nie zabezpieczysz bo to koszt, na początku pisałeś że z pomocy behawiorysty nie skorzystasz bo kasa, teraz o tym myślisz, ale nie zadzwonisz do kobiety i nie dopytasz ile to kosztuje. Szczerze wątpię w Twoje dobre chęci ratowania psa. Objawy, które opisujesz nasilają się i wierz mi na słowo drogą korespondencyjną nikt Cię na dogo nie nauczy jak prawidłowo prowadzić psa. Na moim przykładzie: wyjazd do behawiorysty to pokonane 200km w obie strony, 5 godzin spędzonych na pracy, obserwacji itp czary mary, zdiagnozowanie przyczyn takiego zachowania i cała litania jak pracować żeby było lepiej. Tylko wiesz kiełbu, to trzeba chceć ratować przyjaciela a nie tylko o tym pisać. Nie pisz proszę że nie masz kasy, bo ja też nie miałam, ale tu odłożyłam, dzieci przylazły i powiedziały że rezygnują z kina i jakoś się nazbierało, WYSTARCZY TYLKO CHCIEĆ[/QUOTE] Moim zdaniem piszesz bzdury, jeżeli ktoś nie ma kasy lub ma jej na styk to nie wyda na płot 200-300 czy nawet 100 zł. Są czasami "ważniejsze" wydatki. i Tyle. Daruj sobie tego typu stwierdzenia, nie znasz sytuacji to po co takie teksty? Można zrezygnować z kina, MC, i innych kebabów, o ile się na nie ma... Gdybyś miała wybrać np. miedzy lekarstwami dla dzieci a wizytą u behawiorysty, KTÓRY NIE ZAWSZE JEST ANTIDOTUM to co byś wybrała ? Poza tym, jest tylu pseudo specjalistów, którzy więcej szkodzą niż pomagają a hajs się kręci... Beatrix, odpisała rzeczowo i na temat. Trudno?
-
Spokojnie, nie słucha się bo psy nie rodzą się z umiejętnościami słuchania komend takich jak siad, do mnie czy waruj. Wszystkiego trzeba psa nauczyć, kup dobrą książkę np. p. Gałuszki ARIA DO MNIE ! Jest fajnie, przystępnie napisana. Nie wierz w bzdury typu "Shih-Tzu to głupie psy" jak zostało napisane wyżej, nie ma głupich psów tylko takie, którym poświęca się za mało uwagi. Na razie zrezygnuj z puszczania psa luzem, kup 10 metrową linkę i na niej puszczaj psa. Ale póki co, musisz uzbroić się w cierpliwość :) Powodzenia. PS. Pamiętaj, że musisz nadzorować wszelkie kontakty psa z dziecmi - i nie chodzi mi tu nawet o psa , który może w każdej chwili ugryźć a o dziecko, jeśli Twój psiak ma dobre jak twierdzisz nastawienie do dzieci to bardzo dobrze, ale pamiętaj, że wystarczy jeden nie taki ruch i dziecko może zrobić coś co psa zaboli, i jego nastawienie może się zmienić, no i może ucierpieć dziecko.
-
Najważniejsze jest to, żebyście do niej nie mówili, nie wołali jej kiedy jest w tym stanie w innym przypadku Wasz głos zawsze będzie się jej kojarzył z lękiem. Smakołyków nie musicie odrazu dawać z ręki, po prostu kiedy na Ciebie patrzy wyjmujesz z "magicznej" kieszeni smakołyk rzucasz go gdzieś tam , zmniejszając nieco dystans, za każdym razem. Nic wtedy nie mów, nie nawiązuj kontaktu wzrokowego bo kontakt wzrokowy z kimś komu się nie ufa rodzi napięcie, niepewność. Pocieszające jest to, że de-facto nie jest tragicznie, bo gdyby tak było nie podchodziłaby do Was po smakołyki a podchodzi. Pozwól się jej przyzwyczaić do obecności człowieka w jej życiu. Jak najmniej słów, i niech to ona podchodzi do Ciebie a nie Ty do niej. Kiedy podejdzie nic nie rób, nic nie mów - pies to zwierzę stadne prędzej czy później będzie po prostu potrzebowała kontaktu z człowiekiem. Powodzenia.
-
[quote name='PaulinaBemol']Gajos to raczej reklama a nie rzeczywisty problem :/[/QUOTE] Reklama jest w końcu dźwignią handlu... Tylko miejsce trochę kiepskie.
-
Ile suka ma miesięcy/lat? Jak zachowuje się gdy jej zakładasz obrożę? Postaraj się jak najdokładniej opisać problem, bo nikt na Dogo nie jest wróżką/wróżbitą.
-
pies zjada własne odchody i popuszcza mocz w silnych emocjach
GAJOS replied to milka2507's topic in Wychowanie
a jeszcze...jedno pytanie czy pies ma ciągły dostęp do jedzenia? Jeżeli tak to w tym tkwi problem wybrzydzania.- 33 replies
-
- problem z psem
- sikanie
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
pies zjada własne odchody i popuszcza mocz w silnych emocjach
GAJOS replied to milka2507's topic in Wychowanie
Problem zjadania odchodów najczęściej jest spowodowany dwoma rzeczami: 1. Pies ma źle zbilansowaną dietę, stąd wcześniej pomogły witaminy które polecił weterynarz. Najprawdopodobniej psu brakuje potasu lub innego elementu, który znajduje się w odchodach. Pójdź do weterynarza. 2. Psu po prostu brakuje ruchu, i wyzwań - Skoro pies szybko nauczył się podstawowych komend to ćwicz z nim inne rzeczy, tak aby go rozładować emocjonalnie. Popuszczanie moczy też jest pewnie spowodowane nagromadzonymi emocjami, skoro pies popuszcza ze strachu i ze zbyt duzego pobudzenia - to nie krzycz na psa i nie nakręcaj go - nie szalej.- 33 replies
-
- problem z psem
- sikanie
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
I jak sytuacja z psem? Coś się wyjaśniło, wyprostowało?
-
Bzdura,jakich mało :) Fama naszych klas i innych fejsbuków minęła, teraz "nasz-agresor" powinien powstać. Jak dla mnie błazenada i robienie z siebie super dziennikarza.
-
Teoretycznie można podać środki wyciszające, ale szczerze radziłbym pójść z tym do weterynarza, on dobierze odpowiednią dawkę do wagi i wieku psa. A tuż po cieczkach, zabrać psa na barrrdzo długi spacer, tak aby go zmęczyć (a nawet kilka takich spacerów) po czym wykastrować psa.
-
[quote name='zen1atta'] ale niestety musi z nim co jakiś czas wyjść ktoś inny.[/QUOTE] Dlatego w mirę możliwości każdy kto wychodzi z Twoim psem musi brać udział w Twoich zabiegach szkoleniowych. Po prostu chodzi o to, żeby osoba wyprowadzająca stosowała taką samą strategię jak Ty. Innego wyjścia niestety. W moim przypadku było/jest tak z moją siostrą - kiedyś poszliśmy na skróty z kantarkiem w, którym wyprowadzała psa (pokazałem jej jak to robić, żeby psu nie zrobić krzywdy) teraz co jakiś czas stosuje kolczatkę raczej w formie przypomnienia mu zasad niż recepty na niechciane zachowania. Ja natomiast używam albo szele hitdog pitmana, albo obrożę nie potrzebuję kolców po prostu w jakiś sposób wiem jak nad tym jełopem zapanować bez konieczności kolczatki czy kantara.
-
[quote name='zen1atta']Potem na spacerze trafila nam sie namolna suczka (badz w tygodniu kilka takich akcji pod rzad - nie pamietam), ktorej wlasciciel nie potrafil odwolac i pies znowu stal sie nieposluszny w bliskim kontakcie.[/QUOTE] Że się tak wtrącę - Cała magia posiadania psa i chęci wyszkolenia go na psa w naszym mniemaniu idealnego, polega na tym,[B] że nigdy nie przestajemy go uczyć przydatnych nam "funkcji"[/B] takich jak olewanie innych psów, komend i skupienia się na nas. Jeżeli Twój pies był pod tym kątem perfekcyjny i jakiś upierdliwy pies czy kilka upierdliwych psów to zepsuło to znaczy, że musisz nijako zacząć wszystko od nowa, bo pies Ci pokazał, że ma ku temu predyspozycję i nie jest to nieosiągalne. Stąd też musisz wprowadzać stopniowanie bodźców.
-
[quote name='Beatrx']nie. nie muszę psa pociągać, bo mi się pies sam ogarnie jak czuje lekki napór obroży czy szelek i przestaje. a takto od razu by się nadziewał na kolce i nie miałby szans sam się ogarnąć tylko od razu byłaby kara.[/QUOTE] No i dochodzimy do sedna - TWÓJ PIES, który umie chodzić na smyczy, luźnej smyczy. Dlatego to całkowicie inna sytuacja niż ta, którą opisuje autorka wątku, tak ? :) Ona musi go nauczyć podstawowego chodzenia na smyczy, później luźnej smyczy a dopiero później może pozwalać na takie fanciki jak wąchanie trawnika itd.
-
[quote name='Beatrx']hmm... nie rozumiemy się. a jak się smycz skończy i nie ma co popuszczać? albo aktualnie nie chce się włazić na trawnik, gdzie psisko coś wącha? od tego mamy obrożę, żeby można było do niej podczepić smycz i na obroży się z psem komunikować. a kolce mamy od korekt, jak pies robi coś złego.[/QUOTE] Na obroży też się w końcu smycz skończy ? I wtedy też musisz podciągnąć psa - korekta obrożą? Nie?
-
[quote name='Beatrx']bo kolce mają służyć do korekt złego zachowania, są narzędziem treningowym, a nie obrożą spacerową. idziesz sobie normalnie na obroży, czasem pieskowi zdarzy się ruszyć głową, coś powąchać kawałek dalej niż wąchał sekundę wcześniej, odejść kawałek dalej, ale nie ciągnąć i po co wtedy kolce? [/QUOTE] Wystarczy popuścić smycz? Podejść tam gdzie pies wącha? I po kłopocie? Kolczatka jest wtedy luźna - nie kuje, nie sprawia bólu, nie jest korektą ?
-
[quote name='evel']Dla mnie nauka polega właśnie na stopniowaniu bodźców, środowiska itd. Więc tak, jak pies, po tym całym procesie nauczy się, to gdy dostaje komendę to ją wykonuje. Nawet jak jakiś burek do niej podbiega czy drze mordę ku uciesze jego drugiego końca smyczy, wtedy mamy komendę "nie rusz" i choćby skały sra*y, to ma nie ruszać podbiegającego kundla. Ale nie osiągnęłam tego tylko i wyłącznie szkoleniem pozytywnym, choć nadal uważam je za bardzo pomocną formę częściowej pracy z psem, a Ty na mnie warczysz, nie wiem właściwie, czemu. Dla mnie kwestia jest prosta. Jeśli pies Ciebie ignoruje to nie masz odpowiednich motywatorów albo siły przebicia do psiego mózgu. Przecież możecie wyjść na spacer, jeśli psu się bardzo chce to zazwyczaj załatwi swoje potrzeby w krótkim czasie od wyjścia, a potem idzie przy nodze do momentu, gdzie możesz go puścić czy tam dać mu więcej swobody. Jeśli ciągnie - korygujesz, wracasz, robisz w tył zwrot i idziesz gdzie indziej, przecież sama pisałaś, że to robisz. Jeśli wpada w stan "nic nie widzę, nic nie słyszę, bo PIESEK" to to wymaga korekty. Swoją drogą, próbowałaś barowania?[/QUOTE] Zgadzam się, pies ma wykonywać komendy bezwarunkowo, a nie tylko gdy mu się nudzi i chce dostać smakołyka.
-
[quote name='Beatrx']tylko, ze jak mam już kolce to na obroży nie robię korekty tylko od razu na kolcach, bo jak dla mnie to kolce założyć trzeba wtedy, kiedy opcja korekt bez kolców się nie sprawdza, więc skoro wiem, [B]że głos i obroża zostaną zignorowane to od razu jest strzał z kolców[/B], idealnie w miejsce i czas, a nie stopniowanie bodźców. na to był czas przed założeniem kolczatki.[/QUOTE] OK, z tym że ten pies nie umie chodzić na luźnej smyczy czy to w szelach czy obroży (musi się nauczyć) - Jeżeli już ogarnie i będzie ładnie chodził i właścicelka zdecyduje się na jedno narzędzie (na kolce) to wtedy jest właśnie odpowiednie miejsce i czas na korekty - Szarpnie = Korekta, wtedy psu łatwiej zrozumieć co jest za co. Po co w ogóle zakładać obroże i kolce? Skoro pies idący na luźnej smyczy nie czuje kolców, a korygowany jest tylko kolcami ? [quote name='Delph']Trzy rzeczy: [/QUOTE] Zgadzam się z tym, podpisując się pod tym obiema rękami i 4 łapami mojego psa. Poza tym ważny jest sposób wychodzenia : Pies czekający z utęsknieniem na spacer, nakręca się do granic możliwości, do tego człowiek który jeszcze bezsensu dolewa oliwy do ognia mówi 'chcccceeeesz na spaaaacreeeek, chcccccesz" pies "wbija się na obroty" to nie dziwne, że musi rozładować nie dość, że energie szczyla to jeszcze jest dodatkowo pobudzony przez człowieka, staje się głuchy na słowa i odporny na 3x słabsze korekty więc założenie mu kolców OD RAZU jest po prostu nie fair. zen1atta, musisz już przed wyjściem z domu wyciszyć psa, dać mu przed wyjściem komendy typu siad, waruj, czekaj - otwierasz drzwi pies odrazu nie wyskakuje jak z procy tylko czeka te 20 czy 30 sekund, krok za drzwiami znowu siad, waruj, czekaj ... i tak kilka razy. Wtedy też uczy się Ciebie słuchać będąc pobudzonym, bo jeśli wyuczysz go że słucha się tylko "jak nie ma co robić' to tak jakby nie słuchał się w ogóle.
-
[quote name='Beatrx'] a co za znaczenie ma to, czy on będzie na kolcach plus obroży czy kolcach plus szelkach? żadnego, bo i na tym i na tym nie umie chodzić, więc i to i to mu się kojarzy z robieniem co się chce. a skoro dziewczyna chce z nim chodzić na szelkach to jak już trzeba mu wyrobić skojarzenie: idziemy na szelkach to trzeba być grzecznym, a nie wyrzucić szelki i zostawić psa na samych kolcach. [/QUOTE] Znaczenie ma takie, że wprowadzamy nowe narzędzia na których uczymy psa chodzenia na luźnej smyczy - Najpierw jest korekta słowna, nastepnie szarpnięcie obrożą a dopiero w ostatnim momencie jest korekta kolcami. Po prostu jest to o tyle wygodne, że za 1 razem nawet jak pies się szarpnie znienacka to nie poczuje odrazu kolczatki. Z szelkami szczerze mówiąc nie wiem jak miałbym to zrobić - przypiąć kolce i szelki - i jak trzymać część smyczy odpowiadającej za kolce i część odpowiadającą za szelki tak zeby móc korygować szelkami nie ciągnąc za tę z kolcami? Ale odrazu napiszę, że mam słabą wyobraźnie :) Według mnie więcej jest zamieszania jak popuścić część odpowiadającą za szelki , podciągnąć tą od kolczatki - w momencie tej ostatecznej korekty. Według mnie - jak już pies się nauczy chodzić na obroży i kolcach, zmienić obrożę na szelki, zostawiając kolce. W przypadku mojego psa i poniewierania moją siostrą na spacerach pomogła kolczatka z obrożą, przez 2-3 dni chodził w takiej kombinacji, później tylko w obroży. A co do stwierdzenia o instynktownym ciąganiu w szelkach, po prostu chodzi o to, że słabiej można kontrolować psa w szelach bo wtedy ciągnie całym ciałem, a w obroży czy kolcach jednak coś go dusi zresztą gdyby na psa autorki szelki działały tak leczniczo to nie byłoby tego wątku. Na obroży pewnie wyrobił sobie nawyk meeega szarpania, a na szelkach też szarpie, tyle, że słabiej. Więc trzeba zacząć od początku.
-
[quote name='wilczek1115']Bardzo dziękuję za opinię. Naprawdę okazała sie pomocna. A Vika to oczywiście prześliczna yorczka :-)))[/QUOTE] Powodzenia :)
-
[quote name='Beatrx']i nie wiem, skąd wziąłeś to o ciągnięciu instynktownym w szelkach? z wieczora pomykamy praktycznie codziennie w szelkach i one działają tak samo jak obroża.[/QUOTE] A do czego zostały stworzone szelki? Do ciągania sań, wózków itd. oraz do szukania / węszenia - co też jest swojego rodzaju "robię co chcę - wącham - ciągnę to tu, to tam" Zgadzam się, że pies, który jest nauczony, że się nie ciągamy, nie ciągnie na żadnym z możliwych narzędzi (chyba, że go tego nauczymy np. WP, ale pies, który nie jest pod kontrolą - nie umie chodzić na luźnej smyczy będzie się bardziej ciągał w szelkach niż na zwykłej obroży. Tak? [quote name='evel']Dobrze Delph radzi - ja bym wymagała tego samego. A Gajosowi może chodziło o to, że sensownie w sumie jest używać kolców oraz obroży, bo skojarzenie jednak czasem się przenosi? Dlatego ja nie rozumiem ludzi używających flexi + kolczatki, bo IMO to sprzeczne bodźce dla psa, no ale co kto lubi.[/QUOTE] Chodziło mi dokładnie o to; jeżeli przez X czasu pies robił co chciał, ciągał się , szarpał i "nic go nie bolało" po czym nagle pańcia zakłada NOWE COŚ, co na spacerach sprawia ból to jest złe, ble i w ogóle, i to zbuduje skojarzenie, negatywne skojarzenia.