-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
[quote name='Martika@Aischa']nie ma to jak gołym tyłkiem błysnąć na gigancie ;)[/QUOTE] Hahahahaha...ale to pięknie ujęłaś. Uchwyciłaś samo sedno sprawy. Ło, uśmiałam się z pluciem na ekran włącznie.
-
[quote name='agat21']Rozumna istotka ;) I wcale trafne spostrzeżenia na temat rodzaju tak zwanego ludzkiego, nie wiem tylko czemu Joankę nazywa starą małpą? Nie widzi, że to piękna młoda łania? Chyba trochę się Luśce na oczy rzuciło ;)[/QUOTE] Agat, no cóż w snach też widzę się jako piękna i młoda łania, a w realu jakieś zwisy grawitacyjne się pojawiły dosłownie wszędzie i taka nerwowa jakaś jestem, że mi teraz bliżej do małpy niż do łani. Ale bardzo Ci dziękuję, że właśnie tak sobie mnie wyobrażasz. Łania, jak to pięknie brzmi...
-
[quote name='bela51']Czy Luska wybrała sie z pampersem na ten gigant ? Czy szpanowała futrem ?[/QUOTE] Belu, pampers jej spadł jak się przeciskała przez szparę w drzwiach. No to wychodzi na to, że tym futrem szpanowała.
-
[quote name='agat21']jezusmaria, to takie horrory się tu działy, a ja zarobiona po uszy i nic nie wiem :shake: Ale wice Luśka urządza - no no no! I co taki kot sobie myśli? ;)[/QUOTE] Kot myśli: - No wreszcie ich wykiwałam. Zdrowa przecież jestem. Akcja była wcześniej umówiona. Misiek otwiera drzwi z klamki do przedsionka i paczymy... Czasami ten siwy uchyla drzwi. No i uchylił, barania głowa. Chłopaki wrócili do domu, bo im zimno było, a ja poleciałam se poskakać po drzewach. Darli się potem za mną: Luśka, Luśka, ale co mi tam - wykańczają mnie nerwowo. Ta stara małpa lata za mną z pampersem, bo jej się niby podłoga wypacza, jak se siknę. No cóż, w życiu są ważniejsze rzeczy niż głupia podłoga. Ale ona tego nie rozumie. A ostatnio to babsko mnie porwało i WYCIĘLI MI MACICĘ I COŚ TAM JESZCZE !!!!! No tego to już za wiele. Spadam stąd, z tego siedliska grzechu. I NIE WRÓCĘ JUŻ NIGDY. No jednak wróciłam, bo żaden chłop mnie teraz nie chce /przyjaźń mi proponują, popaprańcy.../, a i zimno na dworze i zgłodniałam trochę. O jak się cieszą - degeneraci jedni. Poczekajcie, jak mi macica odrośnie, to znowu wam nawieję i założę PRAWDZIWĄ RODZINĘ. PS. Tylko muszę się z tym wszystkim spieszyć, bo ta stara małpa ostatnio powiedziała, że wykastruje wszystkie kocury w okolicy...trochę se odeśpię akcję i lecę znowu. Misiek powiedział, że pracuje nad otwieraniem wejściowych. Wszyscy im uciekniemy - złodzieje narządów, banda jedna...Miśka też załatwili, on też ma ich dosyć.
-
[quote name='Ajula']Zaglądałam już wcześniej, przeczytałam wątek od początku :) tylko nie pisałam. Dzielna jesteś kobieta.[/QUOTE] Ajula, ja też regularnie czytam Twój wątek "Moje osobiste" i się ujawnię tam :lol:. Wiesz - Ty też dzielna kobieta jesteś - wiem co mówię.
-
[quote name='Ajula']całe szczęście, że wróciła, ale swoją drogą to niezła z niej numerantka, taka chora i na gigant się wybrała :-o[/QUOTE] Ajula, dziękuję za odwiedzinki na wątku. Bardzo się cieszę, że zajrzałaś. Numerantka to dobre określenie na Luśkę, ma dziewczyna charakter i to nie była jej pierwsza próba ucieczki. Kiedyś już nawiała na dwór, ale ją zdybałam, a leciała jak do pożaru. Właściwie to codziennie kombinuje, jak tu wyskoczyć na gigant. A tak w ogóle, to ona może już iść do adopcji: jest zaradna, miła, ma ogromny apetyt, jest nawet kotem wychodzącym i umiejącym się przyczaić w krzakach. Zna drogę do domu. Ponadto poluje na muchy i komary, więc pracowitość też ma wysoką.
-
[quote name='Maruda666']Dobre :) Wyhaftuję sobie na makatce :)[/QUOTE] Danusiu, na miau jest taka dziewczyna Anieli - teraz ma obronę pracy magisterskiej z zakresu sztuki i Ona zrobiła coś takiego. Nie mogę tego zmniejszyć, zapodaj nie chce ze mną współpracować... Ale tekst dobry. Z samochodem kot nie wygra...niestety... O, Marticzka mi pomniejszyła to już teraz jest przepisowo. Tylko teraz tekst jest słabo widoczny. Tam pisze: [I]Wolne koty odchodzą w blasku reflektorów...[/I] [IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/8ea74ffd62b5.jpg[/IMG]
-
I złota myśl o kotach: [I][B]Chore koty wracają do domu nocą, Zdrowe w blasku dnia.[/B][/I] /poczynione na podstawie obserwacji kotów wychodzących/.
-
Bogdan poszedł robić kolejny obchód przed 22 z nawoływaniem. Wrócił z niczym. Przed 23 poszłam ja. Nic...nie ma jej. Po 23, Bogdan znowu wyszedł przed dom, patrzy, a Luśka sunie foką od strony sąsiadów w kierunku naszego Skrzata, który wietrzył futro na dworze. Tak, myślę, że jej nie doceniłam. Myślałam, że będzie się błąkać po okolicy i wydzierać. A ona ładnie się schowała i czekała na noc. I chciała wracać - bo poprzedniej nocy, też się pewnie gdzieś czaiła i słyszała jak ją wołamy, ale widać chciała zaszaleć. Luśka nie doznała żadnych obrażeń. A jak weszła do domu, to pierwsze co wlazła na łóżko. Potem zlazła, weszła do kuwety, zwymiotowała trawą, napiła się i ŚPI DO TEJ PORY. Co więcej, Misiek co 3 minuty otwiera drzwi do przedsionka - to Luśka udaje, że nie słyszy...hahaha.... I choć drzwi wejściowe pozamykane to nawet się nie zbliża w te rejony. Tak sobie myślę, że gdyby była zdrowa, to byłby z niej bardzo higieniczny kotek - no bo WYMIOT DO KUWETY - TO WYŻSZA SZKOŁA JAZDY jak dla mnie.
-
Jest. Przyszła. Stan zdrowia dobry. Idę spać bo mam dosyć. Nawet nie jest głodna, chyba w szoku.
-
Zrobiłam wydarzenie na FB: [url]https://www.facebook.com/events/553127168129805/?ref=3&ref_newsfeed_story_type=regular[/url] Jeśli ktoś jest z dogo na FB, to proszę o udostępnianie.
-
Bez efektu. Luśki nie ma. Czekamy na noc. Ogłoszenia, które rozwiesił mój mąż takie graślate - ale zdjęcie jest, nr telefonu jest. Zdjęcie czarno-białe, ale jest. Jeszcze Go wyślę pod Biedronkę z ogłoszeniem, bo tam nie dotarł - bez komentarza... a to punkt strategiczny w okolicy.
-
Lecę na kolejny obchód.
-
Marcel/Mentos już w DS bardzo Wam dziękuję za pomoc!!!
joanka40 replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Piękne zdjęcia. -
Piękne wszystkie te maluchy.
-
[quote name='Martika@Aischa']Ja próbuje się oszukiwac że ona się gdzieś zaszyła w domu i tnie komara ;) jak wychodzicie to i ona wychodzi a jak wracacie śpi dalej. Asiu czy te otwarte drzwi przez które "uciekła" prowadzą do jakiegoś ogrodu czy prosto na ulicę ??? chodnik ???[/QUOTE] Też tak myślałam, ale na pewno jej nie ma. To straszny łakomczuch i głodomór, a dziś już było parę przynęt na koty i nie wylazła z ukrycia. Niestety uciekła przez drzwi wejściowe - tam gdzie można podjechać samochodem. Jak kiedyś uciekła na ogródek to tak pędziła, że z trudem ją złapałam pod choinką /pisałam Wam o tym/. Ale zobaczyłam, że ucieka w momencie jak uchyliły się drzwi na ogródek, a wczoraj zorientowałam się mniej więcej po godzinie. Tak jak pisze Marudka, pozostaje jej szukać i liczyć na to, że zaszyła się gdzieś w krzakach i będzie czekać do nocy. Koty schorowane tak właśnie kombinują - jak wracać do domu to nocą. Bogdan był przed chwilą na kolejnym obchodzie, na sklepie nie pozwolili mu nakleić ogłoszenia. Pooklejał słupy i płoty.
-
Dziś wieczorem będę wiedzieć, czy Luśki nie ma w sosnowieckim schronisku. A na razie szukamy z Bogdanem i liczymy, na to, że Luśka ma szczęście i po prostu schowała się gdzieś, a po nocy wróci do domu.
-
Dąbrowa ma podpisaną umowę z chorzowskim schroniskiem. Dodzwoniłam się - Luśki tam nie ma. Sosnowieckie schronisko nie odbiera telefonu - będę próbować.
-
[quote name='Martika@Aischa']Asia zadzwoń do schronu w Sosnowcu i w Chorzowie. Jeśli ktoś Luśkę zobaczy może wezwac na ratunek hycla. Ona porusza się jakby była prosto po wypadku więc może znajdzie się ktoś wrażliwy kto będzie jej chciał pomóc i zawiadomi schronisko.[/QUOTE] Jasne.Dobry pomysł.
-
[quote name='bela51']Asia, wspołczuje, bo wiem jak sie martwisz :glaszcze: Mam nadzieje, ze jednak uda sie ją znależc. Przeciez nie przemieszcza sie szybko,chyba nie mogła daleko odejsc...[/QUOTE] Też myślę, że nie mogła odejść daleko. Właśnie wróciłam z kolejnego obchodu okolicy. Nigdzie jej nie ma. Wydaje mi się, że jeśli ma sama wrócić, to decydujący będzie dzisiejszy dzień i noc. Często koci ucieczkowicze wracają właśnie po nocy do domu. Liczę też, że Luśkowy spryt i myślę sobie, że jej w sumie nie doceniam, bo ona mimo wszystko jest dość zaradna. Bogdan grzebie się z tymi ogłoszeniami, a teraz jest najlepszy moment na rozwieszanie. Idę go pogonić. Wszyscy mieszkańcy chodzą tu do jednego sklepu, a od grudnia mamy Biedronkę, więc to są punkty główne obklejeń. Jeszcze słup przy kościele i słup przy przejściu na pieszych.
-
[quote name='Maruda666']Asiu, wiem, że będziecie jej szukać z całych sił. Wierzę, że małpa jedna trzyma się gdzieś blisko domu. Trzymajcie się :calus: Może ona gdzieś w okolicach tych działek skąd ją masz?[/QUOTE] Danusiu, ona została znaleziona za Ogrodzieńcem, a ja mieszkam w Dąbrowie Górniczej - to około pół godziny jazdy samochodem. Wiesz, ona jak jest głodna, czy się boi to miauczy jak niemowlę - najgorsze jest to, że nigdzie nie słychać tego miauczenia. Nawet jak szukaliśmy jej między 2, a 3 nic nie było słychać. Mam nadzieję, że jak zgłodniała, to podeszła do kogoś i ten ktoś wziął ja do domu. Liczę na moc ogłoszeń. Niestety mamy tu też dość ruchliwą ulicę i trochę ludzie wypuszczają psy luzem, żeby sobie pobiegały. I tego obawiam się najbardziej. No pech.
-
Mam złe wieści. Wczoraj w nocy Luśce udało się wyjść z domu. Zorientowałam się, że jej nie ma jak szłam spać, czyli koło drugiej. Do trzeciej nad ranem szukaliśmy jej z mężem bezskutecznie. Luśka wyszła ze Skrzatem i Miśkiem do przedsionka - koty lubią tam chodzić, bo można poleżeć na pufach i poskakać po zrolowanych, stojących dwóch dywanach. Misiek umie otwierać drzwi od domu do przedsionka z klamki. Poszły we trójkę. Po 10 minutach drzwi do przedsionka zamknęłam, ale nie pomyślałam, że mój mąż rozstrzelnił drzwi na dwór /zaczepione są wtedy na zamek i tworzy się szpara ok. 6-7 cm/. Było w nocy bardzo zimno, więc do głowy mi nie przyszło, że drzwi są rozstrzelnione. Mój mąż tłumaczy się, że chciał wywietrzyć przedsionek, bo sporo pali. Kotów nie zauważył, bo szukał części do komputera w garażu. Kiedy zamknął drzwi Skrzat i Misiek byli już w domu, a Luśka była już na dworze. Wychodziliśmy już wielokrotnie z domu i Luśki niestety nie ma. Mamy już ogłoszenia w komputerze, drukujemy zaraz i idziemy rozwieszać. Masakra jakaś.' W ubiegłą niedzielę siadły jej nerki i myślałam, że nie przeżyje nocy /miała drgawki - pisałam zresztą o tym/, a teraz też w niedzielę udało jej się uciec. Próbowała wielokrotnie. Za chwilę wychodzę z domu dalej się rozglądać. Jak coś będzie wiadomo, dam znać.
-
A, rozumiem. Myślałam, że kociaki jadą do Ciebie. Pozdrawiam całą Twoją gromadkę.