-
Posts
23493 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Everything posted by kiyoshi
-
dziękuje że zajrzałas :) tak, chyba w posłanku lepiej, bo się może zwinąć dziękuje ślicznie dziękuje ślicznie DZIEWCZYNY, WSTAWIE POTEM NUMER KONTA W PIERWSZY POST NA GÓRZE dziękuje Poker, ale szybko zadziałałaś :) DZIĘKUJE> Aneta mówi do niej Balbinka, więc w skrócie Bunia :) my mówiłyśmy na nią Lili, a w lecznicy Babinka.... Dzięki za dobre słowa. DObrze, że zgłosili...Sabina zawsze w takich sytuacjach dziękuje tym ludziom kilka razy, że zareagowałi, że uratowali sunie itd, chociaż ciśnie się na usta- czemu nie zadzwonili kilka dni wcześniej? tak to jest... Dzięki kochana. Gdyby ktos mógł mi dać jakieś fanty na bazarek to sie sama też wezme do roboty...w domu już nie mam co sprzedać. Wierzcie mi, że byłyśmy pewne, że ona z lecznicy wróci do przytuliska, nawet kołdry układałyśmy już jej w budce i była rozpiska dyżurów do karmienia ... ale wetka powiedziała że kategorycznie się nie zgadza na kojec zewnętrzny...w nocy u nas faktycznie jest ciągle zimno np. dziś było 8 stopni o 5:30 jak wstałam
-
ROZLICZENIE: 100 zł od Katarzyna S (31.05) 150 zł podpisane jako "anonim spoza dogo (31.05) Hanna J - 100 zł (31.05) i 50 zł (1.06) (te pieniązki po uzgodnieniu przekazano na zbiórke na operacje Kubusia z mojego przytuliska https://pomagam.pl/kubusczermin) Ania G-R- 70 zł (1.06) Aldrumka- 20 zł (1.06) Bou- 30 zł (1.06) Sybil 20 zł (1.06) Mimis 50 zł (1.06) Anula 50 zł (1.06) Patrcycja 96 45 zł (deklaracja V-VII) Paulina O. (DS naszego Ząbka z przytuliska) 150 zł na weta (1.06) Isiak i uxmal- 70 zł (4.06) Nesiowata 20 zł (4.06) Patrycja96 15 zł (deklaracja VIII) (11.06) 300 zł z bazarku Grażynki na fb (11.06) 126 zł z bazarku Malgoska (19.06) 176 zł z bazarku (19.06) 50 zł od DS Roksi (19.06) 106 zł z bazarku NikaEla (22.06) 112 zł z bazarku Poker (23.06) 73 zł z bazarku Nadziejki (24.06) 80 zł teresaa118 (17.07) 15 zł od Patrycja96 (17.07) 160 zł z bazarku kiyoshi i Poker (17.07) WYDATKI: 192 zł wet (11.06) 24 zł wyróznienie olx x 2 (12.06) 246 zł wet (rtg, usg, leki) (30.06) 350 zł hotelik (30.06) 112 zł karma morka Rocco 30x400 gr (18.07) 58 zł wet (29.07) 336 zł hotelik (29.07) 280 zł transport (29.07) 39 zł rejetsracja chip (1.08) SUMA: 1988 zł - 1637 zł= 351 zł SPADEK PO BUNI PRZEKAZANY DNIA 2.08 NA KONTO STARUSZKA O IMIENIU RAFI
-
Od wczoraj sunia u ANety i jestem wreszcie spokojna, bo wiem, że ANeta kocha pieski, a zwłaszcza ma słabość do taki bid. Jak sama ANeta powiedziała, na widok tej małej same łzy się cisną, to bida nad bidy.... Na razie Aneta musi ją karmić 4 razy dziennie i okrywac kocykami gdyby marzła. Potem trzeba będzie powtórzyć badania krwi. Szczepienia i cokolwiek innego odpada w tym stanie. Szukam jej domu, ale- nie będę ukrywać- SZUKAM POMOCY FINANSOWEJ. Nie planowałam tej suni. Myślałayśmy z koleżanka że wróci do nas na kojce...ale ...nie mogłyśmy pozwolić by przez nas nie dostała szansy. Zakładam ten wątek z nadzieje...może na jakieś deklaracje, jeśli nie- to na fanty na bazarek...Musze uzbierać 350 zł na miesiąc plus wet....(reszte za hotelik dokłada tutaj osoba z gminy)....Wczorajszy transport opłace sama....ale na więcej będzie mi po prostu cięzko bez pomocy..... a tak śpi u Anety
-
Koleżanka błagała wszystkich psiolubów których znamy w okolicy, chociaż o kilka dni tymczasu dla tej kruszyny. Odsyłano nas np. do ADY do Przemyśla, bo tam może przyjmą, albo w inne dziwne miejsca. Na fb zgłosiły się jakies tymczasy, ale u osób które ja raczej uznaje za zbieraczy tzn. osoby które mają po 40 psów i jeszcze babinke by wzięły.... NIe zgodziłam się. Załamana już do reszty zadzwoniłam do Anecik. Jej decyzja była natychmiastowa, da schronienie. Arek wczoraj umówił się ze mną w połowie drogi na przekazanie suni. Z Lecznicy zabrałam ja o 8 rano, ok. 12tej już była u ANety. Bida nad bidy- tam mozna by ją określić. Nie widać może tego tak na zdjęćiach, ale sunia nadal wygląda jak szkielet, waży teraz 4,5 kg. Nasz wet mówił, że może mieć powyżej 10 lat, nawet do 13cie. Ma wykrzywione łapki, wyłysienia w sierści, w chwili znalezienia miała na sobie wiele wyschniętych kleszczy (tzn kleszczy które nie miały już czego z niej wyssać). Pani Gosia ją wykąpała. Tu sa jej wyniki badań cdn
-
ROZLICZENIE JEST W POŚCIE 6tym. Eh....jak ktoś powiedział- nie chce ale musze.. Oj musze. Kto ma fb może widziała już ok. tydzięń temu posty o starutkiej zaglodzonej i skrajnie odwodnionej suni którą zabrałyśmy z łaki w jednej z wsi naszej gminy. Zgłoszenie samo w sobie było mocno mylące tzn. Pan który zadzwonił podał informacje że na łace przed jego domem od ok. tygodniea znajduje się pies, który co jakiś czas mocno wyje/ ujada. Pan próbował podejść, bo chociaż chociaż kromke chleba mu dać, ale pies jest agresywny, rzuca się z zębami i Pan się boi. Pies podobno taki średni. Telefon w gminie odebrała moja koleżanka, była już 15ta więc pracownik z gminy był już niedostępny. Uznałyśmy, że mamy do czynienia z psem powypadkowym, więc sprawa jest pilna. Po pracy udałyśmy się tam zaopatrzone w koce, rękawice, ja nawet wzięłam gaz na wypadek gdyby jednak pies próbował nas ugryść... NO cóż...trawa po kolana jak wzrokiem siegnąć psa nie widać, ale koleżanka jakoś zagwizdała czy zawołał i usłyszałyśmy ten skowyt. SZybko pobiegłyśmy i tam.....to co zaraz zobaczycie na zdjęciach. Zobaczyłyśmy sunie, która już nawet nie miała siły wstać. BYło ok. 19tej jak dojechałyśmy do przytuliska, dałyśmy jej karme i wode i od razu telefon do weta, Kazał przywieśc następnego dnia na kroplówki Sunia pod kroplówkami spędziła 5 czy 6 dni w lecznicy. Młodsza Pani wet (córka tego naszego gminnego weta) opiekowała się nią, karmiła, podłaczała kroplówki, wymieniała podkłady, wyprowadzała na trawe, okrywała kocykami. Po tych kilku dniach jej decyzja była jedna- sunia już może wyjść z lecznicy, ale NIE do schroniska, nie wróci tam do formy, a jej życie może byc w niebezpieczeństwie, musicie znaleść tymczas cdn
-
Aktualizacja: WALDORF - opuścił schronisko
-
KAKTUS - byłyśmy przekonane, kiedy zobaczyłyśmy Kaktusa w kojcu, że jest bardzo chorym psem, bo kiedy wokół inne psy szalały, on leżał nieruchomo przy kratach, z nosem wepchniętym pomiędzy nie - i nie reagował na nic. Sprawiał wrażenie psa, któremu jest już wszystko jedno, bo i tak za chwilę zakończy się jego wędrówka na tym padole łez. I jakież było nasze zdziwienie... Kaktus przekroczył próg kojca, wyszedł do nas - i przemienił się w sekundę w psa uśmiechniętego, szczęśliwego, pełnego werwy i chęci do życia. On po prostu musi, musi być z człowiekiem - przy nim rozkwita, jak tylko pies potrafi, bez niego - traci, dosłownie, chęć do życia. Rzadko widzimy psy (a dużo widzimy), które człowieka potrzebują jak powietrza - do takich należy kaktus. Wiemy, nie ma filmowej urody, jest rozczochrany, jakby właśnie wstał z łóżka; nie ma też przejmującego spojrzenia ani miny w podkówkę - ale bądźmy szczerzy: czy to jest najważniejsze? Kaktus ma ok. 5 lat. W schronisku przebywa od marca 2020r. KOJEC: VII - 15 NR: 13839 Link do albumu: https://www.facebook.com/pg/psyzradys/photos/?tab=album&album_id=1399202173600327&ref=page_internal
-
Aktualizacja: WISEŁKA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: CHARLIE - opuścił schronisko
-
Pierwsze ogłoszenie Tonika https://www.olx.pl/oferta/tonik-piesek-ktorego-swiat-tyle-razy-sie-zawalil-pokochaj-CID103-IDF8nIX.html Jeszcze dorobie jakieś a potem rozlicze wyróznienia. Kochani...poradzcie proszę...na środe jest umówiona kastracja Tonika, ale mam watpliowści...czy z powodu tej wady serca nie lepiej odwołać zabiegu? jednak nie ryzykować? Wet Pani Ewy powiedział, że przy narkozie wziewnej nie widzi przeciwskazań....ale ja już sama nie wiem :( :( CO ROBIĆ?
-
Tysiu...mam nadzieje, że jeszcze zdążysz przeczytać. To ja Cie chciałam przeprosić. Przyznaje, że masz racje- wszystkie, a na pewno bardzo dużo informacji o Poli, które niby "udało mi się zdobyć" podawałaś na wątku ogólnym...ALE...Tysiu, prowadzisz ten wątek w dziale "mają domy" i ja zwyczajnie nigdy tego nie czytałam. Ostatnio jakoś nie dawała mi ta sytuacja spokoju i siedziałam kilka dni czytając ten watek ogólny. Dowiedziałam się tam o wielu rzeczach, tez o tej Waszej walce o Pole itd. tez podziwiam BARDZO BARDZO BARDZO Twoją walke o te pieski, i Waszą cieżką prace przy ogłaszaniu. Naprawde wierz mi, że nie znałam wcześniej tego watku, gdzies kiedys tam zajrzałam a potem po prostu już nie... Gdy przeczytałam też wszystkie Wasze ogłoszenia dla Poli na olx, to faktycznie były podane tam informacje że Pola jest psem przed kolano, ale zauważ Tysiu, że w niektórych jest nadal informacja że to mały piesek, też podajecie wage 8-9 kg, sądze to waga z czasów sterylizacji...ale jakaś bardzo niska jak na średniego pieska przed kolano. Cóż...ja jestem zakręcona, i to fakt, i też potwierdzam że jestem cięzka do współpracy bo ogólnie robie dużo rzeczy chaotycznie, zwłaszcza że mam na głowie tutaj fizycznie swoje przytulisko, plus psy z Radys (nie mówiąc że mam też jakies życie poza psami)...i dlatego wiem, że namotałam, ale nie wynikało to z mojej złej woli. Ja tez nie za bardzo rozumiem różnych układów miedzyludzkich ani sytuacji na miejscu...to musisz zrozumieć- mnie tam nie ma, jedynie moge sobie wyobrażać to czy tamto. CO do naszego telefonowania to cóż...Ty poczułaś się źle że ja nie zadzwoniłam, a ja- że Ty nie zadzwoniłaś ;) i tak się obie Panie nieśmiałki pogniewały. Ja jakoś nie lubie dzwonić pierwsza, a przypomne że i Ty miałas mój numer ( Na swoją obronę powiem tylko, że osoby, z którymi rozmawiałam tzn. do których mi podałaś numer- NIE widziały nigdy Poli...więc wiesz.. Do tego zakładu tak miałam numer, ale ...to tak jakby ktoś do nas do komunalki dzwonił po psa rozmawiac z Geniem (czyli naszym pracownikiem)...Jakos uznałam to za dziwne ...no ale, to już moje odczucia. CO moge więcej napisać- sytuacja Poli chyba nie jest skończona?? Ja zaproponowałam zmasowane ogłaszanie, a w razie zagrożenia wywózką- sunie można jeszcze zabrać... Mimo wszystko Tysiu uważam, że troszeczke te warunki są lepsze w przytulsiku niż uważasz, wybieg wcale nie jest taki mały- tzn. widać go chyba na niektórych zdjęciach w wątku ogólnym...również w wątku ogólnym czytałam że były juz jakies opcje BDT/ hoteliku dla Poli.... Przykro mi, że tak wyszło...miałam nadzieje, że skontaktujesz się ze mną gdy będziesz dostępna...przykro mi...ja do Ciebie nie dzwoniłam/ nie pisałam, bo miałaś mieć wolne okołoweselne...więc sądziłam, że nie będziesz dostępna. A jeśli jeszcze coś Cie martwi lub po prostu postanowisz porozmawiać- to masz mój numer. ps. Tysiu, bo jeszcze raz czytam, po raz kolejny napisze, inaczej rozmawia się z kimś kto nie widział psa....a inaczej z kimś kto widuje psa, bywa na miejscu fizycznie, zna realia...nie wiem skąd są te rozbierzności? niby wszyscy z jednej miejscowości, psioluby...a takie rozbieżności? przepraszam Cie naprawde najmocniej, ale mi się to po prostu w głowie nie mieści, że nie można wejść na teren zakładu i zrobić psom zdjęć.. Ja znam realia takich przytulisk, bo mam ich tutaj mnóstwo w okolicy. Jesli się odpowiednio porozmawia z Urzędnikami/ pracownikami, to oni bardzo chcą tej pomocy dla psów- nigdzie tutaj w okolicy nam nie odmówiono pokazania psów czy zrobienia im zdjeć...więc może coś gdzieś nie gra...może trzeba to przemyśleć ps2. "Dopiero w piatek 22.05, w rzekomy dzien wyjazdu moja znajoma dostaje telefon od kiyoshi z prosba, czy moze podjechac do przytuliska, ale ona jest w pracy i nie ma jak się wyrwać…." Tysiu cytuje to zdanie będąc w mega szoku, która to koleżanka tak została przeze mnie potraktowana? i jakim cudem- nie pamiętam tego? ps3. O NIEKTÓRYCH RZECZACH NIE NAPISZE NA WATKU Z SZACUNKU DO LUDZI Z KTÓRYMI PRYWATNIE ROZMAWIAŁAM. PRAWDA ZWYKLE LEŻY GDZIES POŚRODKU.....i niech tak już zostanie, z korzyścią dla Poli, wierze, że ktoś jeszcze znajdzie dla niej jakąś mądra pomoc
-
Dobre i to, miesiąc to sporo więc jest szansa, chyba nie ma co Pana dopytywać. Ja bym jednak tego nie robiła. Jak ktoś zadzwoni to delikatnie można wyjaśnić, że Szantunia nie najlepiej odnajduje się jako przyjaciółka dziecka..nie pisałam w ogłoszeniach bo nie znajduje pomysłu jak to zgrabnie ująć. Jesli zadzwoni ktos rozsądny to myśle że pies będzie miał dla niego znaczenie, a nie sytuacja ludzi... Byle tylko ktoś zadzwonił... Mam wrażenie, że ta dobra passa adopcyjna trochę ustała...:( ale trzeba być dobrej myśli, miesiąc to dużo ps. a może Państwo jadą gdzies na wakacje i piesek im koliduje? bo taki dziwny termin...do końca czerwca....
-
Model byl dziś u lekarza na badaniach kardiologicznych i niestety...okazało się, że jakaś wada tam jest, czekamy na wypis z lecznicy bo ja nie potrafie powtórzyć co mi Pani Ewa przekazała...w każdym razie musi brać Cardisure, na szczęście jest stan fizyczny wcale nie wskazuje by było jakoś krucho z tym sercem. Mój Fazi na Cardisure już 4 lata doskonale fiunkcjonuje, więc taka diagnoza to nie wyrok. Może jedynie troszke utrudni adopcje, bo Cardisure nie jest najtańszy ponad 100 zł będzie to kosztowac na miesiac niestety :( Dziś przeleje też pieniązki za hotelowanie i za szelki, zaraz wstawie zdjecia 253 zł - hotelik maj (27.05) 190 zł wet kardiolog (27.05) 33 zł szelki (27.05) Przelewam: 476 zł