-
Posts
23493 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Everything posted by kiyoshi
-
no własnie o tym pisze...z rozmowy wywnioskowałam, że nie ma w tym momencie noża na gardle w związku z bezpieczeństwem Poli...wiadome- przytulisko to nie dom i powinna je opuścić jak najszybciej, ale uważam, że trzeba na razie ogłaszać ją dalej intensywniej (może znmienić nieco opis)... Jesli uważacie że jednak trzeba ja pilnie zabrać, to uważam, że trzeba jej znaleśc inne miejsce, z jakimiś boksami/ kojcami, żeby można było ją izolować od psów z którymi będzie miała zatargi... Ja naprawde nie rozumiem za bardzo o co chodzi w tym wszystkim. Jest duży zamęt...rozumiem, że Tysia koordynuje te ogłoszenia/ adopcje z dużej odległości i pewnie stąd ja po prostu się pogubiłam...Odbieram tą przechowalnie jako dobre miejsce, które potrzebuje pomocy ale przy promowaniu psów. Na pewno potrzebne byłyby tez zdjęcia. ps. co do umowy z Zamościem..kazda przechowalnia musi mieć umowe ze schroniskiem. Nasz przechowalnia też ma umowe ze schroniskiem, ale nigdy nie wysłałyśmy tam ani jednego psa....Oczywiście nie wiem jak jest w Tomaszowie, nie ma mnie tam...ale wydaje mi się, że sa straszniejsze miejsca gdzie psy i suki bez sterylek siedzą w zbiorczych boksach, z jedna buda, bez wyjścia przez wiele lat...Wszystkich nie uratujemy, ale czasem dobrze pomagać zaczynając od najprostrzych spraw.
-
Toni był dziś na długim spacerze z Pania Ewą. Podobno baardzo się poprawił zdrowotnie i kondycyjnie. Nie kaszle, ma doskonałą kondycje i świetną orientacje w terenie. Wspaniale chodzi na smyczy. Pani Ewa bardzo go chwaliła. Jest grzecznym, kochającym ludzi, ułożonym i mądrym pieskiem. Jutro o 12tej ma okuliste a pod koniec tygodnia uda się na druga wizyte do weta by osłuchać znów to serce, chociaż wydaje sie, że alarm był fałszywy, bo Tonik nie ma żadnych oznak chorobowych w tej chwili, a jego kondycja jest świetna (potrafi nawet przeskoczyć dośc wysokie przeszkody). Nadal bardzo nie lubi się z Olo :( to dwa niekastrowane samce i niestety Toni ma ochote pożreć kontrkandydata...z suniami dogaduje się lepiej, ale i tak musi być izolowany od Olo dla bezpieczeństwa obydwu. W przysły wekend zaczne ogłoszenia, bo już sytuacja zdrowotna pieska będzie jasna. Bardzo dziękuje pani Ewie za wyrozumiałość i troske dla Tonika <3
-
Jo37, rozumiem...ale czy możesz napisać w takim razie ile psów faktycznie pojechało do Zamościa np. w 2019? bo być może faktycznie dałam się obrzydliwie oszukać przez osoby na działające na miejscu ..... i czy coś może wiesz o jakiś dwóch punktach tam, czy nie ma rozdzielenia na psy gminne i miejskie?
-
tzn. Aldrumko, kończąc już te moje wywody...JA NIE WIEM CZY MAM RACJE, nie wiem czy to jest na 100% dla dobra psa...tego nikt nigdy nie wie...bo na szali sa równe fakty...Może źle wybrałam...licze, że jak przyjdzie Tysia to temat rozwinie, może jeszzce coś sie podzieje dla Poli.... Znikam, bo zaśmiecam wątek okrutnie :(
-
jasne....mnie to wszystko też nurtuje...może faktycznie to jest 48 psów które po prostu były "na stanie" w Tomaszowie w 2019, a Zamość oznacza po prostu umowe z nimi....nie wiem, już to wszystko jest zamotane i trudno mi się w tym odnaleść w każdym razie bo głębokiej analizie tego wszystkiego ma takie a nie inne odczucia... Znalazłam tez taka strone na fb....nie wiem- czy to są osoby które też pomagają w tym przytulisku? czy całkowiecie ktoś jeszcze inny kto działa na terenie? strasznie to wszystko skomplikowane.... https://www.facebook.com/AdopcjeTomaszowLubelski/
-
tzn. ja też nie wiem..ale wg boz z Tomaszowa z gminy miejskiej np. w tamtym roku 48 psów pojechało do Zamościa, a z gminy wiejskiej 0....mimo że wydatki na psy były....ja tego tez nie rozumiem, nie mieszkam tam :( takie rzeczy usłyszałam w miedzy czasie ustaleń o Poli....ps. z tej przechowalni natomiast Panie mówiły, że do Zamościa nie odsyłają psów (max 1-2 rocznie)... http://www.boz.org.pl/monitor/gid=061801;f=V_GM http://www.boz.org.pl/monitor/gid=061811;f=V_GM
-
Dzięki kochane...no tak wszyscy obstawiają, że to będzie ten ostatni dom, bo tak tez się prezentuje. Pan ma w ogóle taki sposób bycia, że wcale mnie nie dziwi, że Kori do niego przylgnął- jest osobą taką zrównoważoną, spokojną, mądrą...taki człowiek, z którym po prostu miło się rozmawia i pewnie tez przebywa. Ale wiadome...już z Korim tyle przeszłyśmy, że nie jesteśmy spokojnie i teraz też już mam gdzieś z tyłu głowy czy nie zapesze tą radością...Te pierwsze dni po adopcji Korcia były jakies takie dziwne, tak jakby ręke mi ktoś odciął :D no nigdy żadnego pieska tak długo nie miałam pod opieką i nawet cięzko mi było sobie wyobrazić, że on teraz zaczyna inne życie...Na szczęście to podejście pana daje spokój póki co...
-
MOże jeszcze powinnam trochę odczekac, ale już mnie tak dusi w gardle... Ostatni czas by dla mnie, dla Moniki i dla Korcia bardzo intensywny. NIc nie pisałam, chociaż było mi cięzko z tymi tajemnicami, ale jednak nauczona doświadczeniem, nie chciałam budować zbyt wielu...emocji/nadzieji... W każdym razie w ostatnim czasie, praktycznie jednocześnie o Korcia zadzwoniły dwa domy....Oba spełniały nasze wyobrażenia o domach dla Korcia. Oba zostały zaproszone na spacery zapoznawcze. Monika poświęciła mnóstwo czasu, uwagi, obserwowała wszystko wnikliwie... Oba domy podjęły decyzje, że chcą dalej poznawać Korcia i zawalczyć o niego...przy czym jeden z domów był na milion procent że chce Korcia..drugi dom był pewny tak na 90%....Natomiast co ciekawe sam Kori wydawało się, że już od pierwszej minuty dokonał swojego wyboru i nasze gdybania, rozkminiania, nic go nie interesowały... Kori wybrał Pana, tego który był równiez na milion procent pewny że to jest jego pies....Tak więć stała się rezcz niebywała, bo zaiskrzyło z dwóch stron. MOnika opisywała mi spacerowanie Pana z Korim (bo Pan był aż na 3 wizytach u Moniki, i za każdym razem 2-3 godziny spędzał z Korim by go poznać, ale też nauczyć siebie, żeby stres związany z przeprowadzką był jak najmniejszy). WIzyte przedadopcyjną zrobiłam online, plus wywiad i obserwacje Moniki bardzo dużo wniosły. Kori zamieszkał w Bielsku-Białej w Wapienicy. Jego Pan jest mężczyzną +/_ w moim wieku, leśnikiem z zawodu, aktywnym miłośnikiem wicieczek górskich (chociaż nie jakiś ekstremalnych), mieszka w domu z ogrodem z 90 letnią mamą i synem. Kori jak to Kori...po przyjeżdzie do nowego domu podbił serca wszystkich...Pan opowiada o nim jako psie, który w domu jest absolutnie idealny i zrównoważony. Ma fantastyczny kontakt z mamą 90letnią, która po prostu odżyła od kiedy się pojawił, syn też przepada za Korim. W domu niec nie kombinuje, nie skacze po stołach, grzecznie przesypia noce, dnie zdecydowanie woli spędzac na zewnątrz. gdy Pan idzie do pracy to z babcią sobie siedzi na tarasie i "kawkuje". Jest bardzo przyjazny do wszystkich. Na spacerach jest gorzej bo faktycznie bardzo ciągnie, zwłaszcza gdy zobaczey sarny, czy złapie trop. Ma bardzo silny instynkt myśliwski. Ale Pan jest silny i nie robi z tego tragedii. Kori nie ma jakiejś mega krzepy więc też szybko się męczy i Pan po rpostu daje sobie rade. W tym tygdoniu miał spotkac się ze znajomą która prowadzi szkołę psią w Bielsku "Kyno", żeby własnie ten temat ciągnięcia przepracować. W pobliżu Kori ma mnóstwo psich kolegów i koleżanek. pan też ogólnie jest otoczony psiolubnymi znajomymi, praktycznie każdy ma tam jakiegos pssa. Pan od dziecka też miał psy- rodzice woleli rasy myśliwskie, więc były i wyżły i potem owczarki, ostatnim psem w domu przed Korim był border collie, którego Pan wspomina jako mega wymagającego i trudnego. Odszedł z powodu ciężkiej choroby wrodzonej, w dość młodym wieku niestety. NIe wiem co więcej napisać...od adopcji minęło już trochę czasu ale razem z Moniką jesteśmy chyba nadal na etapie....jeszcze takiego obserwowania.... Jednak obiecałam sobie już dawno temu, że dziś przekaże Wam te wieści....bo tez nie moge w nieskończoność tak trzymać Was w niepewności... aha. Ten drugi który starał się o Korcia bardzo źle przyjął wieści o odmowie :( :( wydaje mi się, że tam też Kori byłby bardzo szczęśliwy....ale jednak to ON wybrał...więc tym razem możemy z Moniką tylko tyle powiedzieć..... Zaraz wrzuce kilka zdjęć Jeśli chodzi o rozliczenie to wpłynęło 20 zł od Livki- dziękuje ślicznie. A ja Monice przelałam 100 zł za te ostatnie dni Korcia u niej.... Karren nie gniewaj się, że wysłałaś karme, gdy psiak był już na walizkach ...po prostu nie mogłam nic powiedzieć jeszcze, a Ty w sumie kupiłaś i tylko napisałąś że już jest w drodze, więc....po prostu wybacz.
-
tak, Poker...mniej więcej taki mam tok myślenia...Przytulisko zapewnia dobre warunki- bytowe, weterynaryjne. NIe jest zagrożona egzystencja suni. Pod opieką w tym momencie Panie mają, jak dobrze zrozumiałam, 4 pieski. Jak rozmawiałyśmy z Kasią, to doszłyśmy do takich wspólnych wniosków, że u Kasi jednak tych psów jest więcej....a jesli Pola będzie musiała być izolowana, to w ostatecznym rozrachunku jej warunki wcale nie będą lepsze. Nie martwie się o to, że sunia nie znalazłaby domu stałego przez 10 lat. Moim zdaniem, tak jak i Gabi, ona jest śliczna i tutaj po prostu brakuje jedynie dobrego marketingu tzn. pokazania psa, ładnych zdjęć, dobrego opisu, numeru kontaktowego do faktycznej opiekunki w ogłoszeniach. Od tego bym zaczęła. Może Tysia dałaby rade tak pomóc tym Paniom- zrobić zdjęcia. czasem trzeba zacząć od najprostrzych rozwiązań. Oczywiście możecie sie ze mną nie zgadzać i tak jak pisałam: PANIE Z PRZYTULISKA SĄ ZDECYDOWANIE NA TAK. Jesli Pola miałaby miejsce na warunkach jak Promyk czy Roxi to jak najbardziej ją wydadzą. Transport w wekend jest możliwy, Panie są w stanie przyjść do pracy w swój wolny dzień by wydać Pole. Jedynie zastanówcie się gdzie ją zabierzecie, żeby za chwile nie było, że jednak to miejsce jest złe, czy tamte warunki lepsze, i sunia będzie przewożona, przenoszona...ona powinna być raz przeniesiona- do swojego domu stałego. Przykro mi, takie jest moje zdanie przemyślane już i przegadane z Kasią. Jutro będe musiała również w przytulisku to przekazać, bo Panie czekają na decyzje...tez chciałyby by Pola była szczęśliwa.... Powodzenia ps. jeszcze tylko jedna rzecz by ostaecznie się upewnić...czy ktoś wie, ile piesków z tego przytuliska wyjechało do Zamościa w zeszłym roku? i w tym? (ale z tego przytuliska, a nie z Tomaszowa- bo w Tomaszowie podobno są dwa takie punkty przetrzymań, w tym drugim nie ma w ogóle wolo, nikt sie nie interesuje, więc stamtąd zapewne wszystkie psy jąda do Z. bez wyjątku) ps2. chyba mam odpowiedź..... jak rozumiem to przytulisko to gmina wiejska? proszę otworzyć obie....http://www.boz.org.pl/cgi-bin/sas.cgi. (kurcze, link nie działa, ale na stronie boz.org.pl, gdy wpisze się nazwe gminy Tomaszów Lubelski to wyskakują dwie opcje M i W czyli z gminy miejskiej i wiejskiej...sprawdzcie to sobie dziewczyny...czemu w tym drugim punkcie nie ma nikogo?
-
Aktualizacja: SZTRUKS - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: JACK - opuścił schronisko
-
wydaje mi sie, że wyjechała...na pewno dziewczyny zrobią uaktualnienie przy następnych "opuszczaczach"
-
oj nie nie....Ty swoim klepaniem w klawiature robisz ogromne dobro- coś czego nikt inny nie robi- pomagasz psom z WOjtyszek wrócić do domu...robisz wspaniałą prace, bezcenna, z wielkim sensem i celem..... Także- absolutnie nie traktuj osobiście, ja Cie podziwiam od dawna, bo przeciez przez takie ogłoszenie Cie poznałam <3
-
rozczarowala Cie postawa osób z przytuliska?? w jaki sposób janeczko? uważasz , że powinny kłamać o psie by go wypchnąć?...ja przeciez wyraźnie napisałam, ze sunia może wyjechać...i na tymczas i na hotelik..może wyjechać nawet w wekend, chociaż to wolne dni tych osób....Ja uważam że odpowiedzialny opiekun informuje uczciwie jakiego ma psa pod opieką i daje osobie mozliwość podjęcia decyzji...nie rozumiem kochana.... MOże po prostu tutaj bardziej doświadczona osoba się powinna się tym zajac DOBRANOC Po rozmowie z Kasią odezwe się jeszcze, w każdym razie deklracje sa. Tysia tez niedługo wróci...ja tutaj grosza nie zebrałam...każdy moze działać, tylko znajdzcie dla suni miejsce w którym będzie i ona i inne psy bezpieczna
-
Wiem Gabrysiu... ja może tu po prostu nie pasuje, bo sama prowadze taką przechowalnie, patrze na to wszystko też dość osobiście... myśle o naszych psach, że z zasady nie dajemy ich na dt jeśli nie zagrożone jest ich życie bądż zdrowie....buda jest może straszna, ale gorsze są zmiany, zwłaszcza ciągłe zmiany....tu Pola zna wszystkich, a u Kasi..co jeśli jednak się nie dogada z psami? będzie izolowana? Kasia nie ma kojców/ zagród/ oddzielnych wybiegów...nie wiem ....nie wiem..... Mysle, że tu na wątku jest dużo zdeterminowanych osób i wybiora jakies nowe miejsce dla Poli i ją zabiorą pewnie, bo tak trzeba...mam tylko nadzieje, że w tym wszystkim nie straca pokory do osób które ciężkie miesiące/ lata dzień w dzień są z bezdomnymi psami...nie klepiąc w klawiatury, a karmiąc je, sprzatając ich kupy, dbając by miało ciepło w mrozy i cien w upały.... Brawa dla nich. Będe jeszcze rozmawiac z Kasią o tej sytuacji, o zachowaniu Poli, zobaczymy co powie...Panie z przytuliska sa zdania że Pola powinna miec albo miejsce bez psów, albo zapewnioną prace z jakimś behawiorystą....