-
Posts
23493 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Everything posted by kiyoshi
-
No dobrze, juz opowiadam.. Wczorajszy dzień był koszmarny, ale już nie chce wracać do tego Ja też tragicznie zniosłam ta adopcje i zaczęły się pojawiac w mojej głowie różne myśli i ogólnie był dziwny temat z Panią... no było cięzko, ale już jest to za nami mam nadzieje Dzis jest nowy dzień i oby ten stres zszedł już ze wszystkich . Kori spisuje się idealnie- bardzo grzeczny, do dziewczynek mega łagodny, na smyczy ciągnie tylko wtedy gdy widzi inne psy a tak ok, w domu już został sam na 15 min bez problemu- spał, z Yogim było wczoraj warczenie tzn. Yogi warczał i w ogóle nie chciał się ruszać, ale dziś już jest lepiej Trzymajcie kciuki, bo różnie może być w zyciu i popatrzcie sobie na zdjęcia i filmik z wybiegu. ps. usunęłam twarze wszystkich osób, i trochę szkoda, bo sa one UŚMIECHNIĘTE :)
-
Maluszki juz na swoim, brązowy zmienił imie na Igi. Imbirek jest radosny, dużo je i nie kłopoty, brązowy w ogóle nie je ani nie pije...bardzo się martwie :( oby to tylko stres Przepraszam że nie cytuje ale juz odpowiadam po kolei...Rozmawiałam na spokojnie z rodzina od Imbirką i SĄ nadal zainteresowani adopcją suni..nie zniechęcili się, uff... problem NIE leży po stronie Pani Ani....problem jest gdzie indziej... Pani zachowała się bardzo kulturalnie, rozmawiała z obydwoma rodzinami, potem powiedziała, że super ludzie, że będą miały pieski dobrze... Jej córka, a moja koleżanka z pracy, miała inne zdanie... reszty się domyślcie. Usłyszałam tyle gorzkich słów...Pani próbowała załagodzić, nie ważne zresztą. W każdym razie wiem juz o co chodzi z Lulą...Pani Ania chciałaby ją zostawić, ale jest świadoma, że w przypadku gdyby zaniemogła nikt jej z psami nie pomoże.....prosze domyślcie się bo nie moge za dużo pisać wprost.... Pani Ania CHCE wydać wszystkie szczeniaczki, nie martwcie się, jestem z nią umówiona 30tego na wydanie kolejnej trójki- dwóch brązowych suczek i jednego białego pieska... ZOstaja dwie sunie które niby miały rezerwacje, ale coś poszło nie tak. Będe szukać
-
Dzisiaj dwa pieski pojechały do adopcji. Tofik, brązowy piesek ze skarpetkami, do Wrocławia i Imbirek biały piesek ten gładkowłosy pod Poznań. Państwo którzy zabrali Imbirka rozmyślali nad adopcją mamy, ale zostali skutecznie zniechęceni przez pewne osoby...(nie przez mnie). Rodziny zostawiły 100 zł, więc rozliczam te pieniązki tutaj... Ja w podzięce miałam awanture i histerie... nie wiem jak to będzie dalej... Pieski nadal piją mleko krowie i jedzą Pedigree ... nie wiem gdzie jest karma od nas, już nic nie pytałam....
-
Oczywiście Anulko, że masz racje. Kori na smyczy miał problem juz w poprzednim domu, a w obecnym hoteliku nikt z nim na smyczy nie chodził. Oczywiście kilka razy informowałam o tym Panią....niby 3 minuty od domu mają wybieg... Nie sądze, by kupili kolczatke, ale ...w razie czego zauwazymy ja na zdjęciach... Może się przejmuje, a ta chłodna dość informacja wynika tylko z wielkiego zmęczenia po praktycznie całym dniu w drodze...w strasznej pogodzie w dodatku ... poczekam spokojnie do jutra. Jestem w kontakcie z ludźmi i nie dam Korciowi zrobić krzywdy, w razie czego osobiście tam pojade... NIc- dajmy czas na zapoznanie. edit: nie wiem Anulko czy w hoteliku byli na spacerze, bo niestety nie rozmawiałam z Moniką, wymieniłyśmy szybko kilka słów, MOnika miała oddzwonić...ja oddzwaniała to ja nie mogłam rozmawiać, a potem ona nie odbierała...i w sumie nic nie wiem
-
Dojechali....z Yogim i dziewczynkami wszystko ok, ale za to Kori totalnie nie potrafi chodzić na smyczy... Takie mam wieści. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień. W każdym razie sytuacja z Korciem daje mi do myslenia. Naprawde ostatecznie powinnam zaprzestać zabierania piesków z Radys przynajmniej przez kilka miesięcy bo po prostu nie daje rady. Strasznie się martwie...ludzie mi ostatnio dają mocno w kość :( co przyniesie ten jutrzejszy dzień.....
-
Aktualizacja: KMINEK - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: IMBIR - opuścił schronisko
-
Aktualizacja: GOŹDZIK - opuścił schronisko
-
AKtualizacja: NUTA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: COCA COLA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja; PINIA - opuściła schronisko
-
Aktualizacja: NELSON - opuścił schronisko
-
dziękuje dziewczyny za wszystkie piekne i mądre słowa i Wasze zyczenia. Ja też staram się pozytywnie mysleć, chociaż wszystko mi stoi w gardle..nie dlatego, że przestałam ufać tym ludziom, ale dlatego że juz tyle ludzi mnie zawiodło podczas tych adopcji.... Pani Agnieszka przed chwilą pisała, że jeszcze godzinka przed nimi, pogoda jest dziś okropna ale dzielni sa bardzo. Wiem, że są odpowiedzialni i że ta adopcje naprawde bardzo przemysleli. Rano jeszcze napisałam, żeby pamiętali, że jeśli na żywo uznają że Kori nie jest dla nich to nie muszą go zabierać, nikt nie będzie miał im tego za złe, i Pani Agnieszka odpisała że wie i tak tez z mężem postanowili... Ale...minęły 2 godzinki i dostałam zdjęcie i drukowanymi literami wiadomość "ON JEST CUDOWNY. DZIEKUJEMY :)" Zaraz potem Monika napisała, że Kori bardzo był zadowolony i bardzo chciał jechać:) może to jakiś znak...nie wiem..Napisała tez że ludzie zrobili na niej wrażenie spokojnych, zrównowazonych, bardzo poukładanych- to mnie akurat ucieszyło, bo nie potrzebuje oszołomów ;). No nic...dam znać jak coś będzie wiadomo...na razie podchodze chłodno... trudny dzień przed Korciem i ludźmi, długa męcąca droga, zapoznanie z Yogim i dziewczynkami...pierwsza noc w ieszkaniu:) spacer w deszczu, bo w wlkp ciemno i kropi:)