-
Posts
239 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jezabel
-
Nie strasz mnie, chociaż wiem, że masz rację. Ale byłam już u dwóch weterynarzy i żaden nie zalecił żadnych badań...
-
Wielkie dzieki za pomoc :-) Pojade dzisiaj i zobaczymy co mi poradzi weterynarz. Ostatnio dawal jakis zastrzyk i przeszlo,ale po kolejnym kapaniu znowu bylo to samo. A nie bede psa caly czas meczyc zastrzykami - on jest tak samo na nie uczulony jak i jego właścicielka :-)
-
Nie próbowałam tego szamponu, ale dzisiaj po pracy od razu wybieram się do veta abu go zakupić. Z tym drapaniem to jest tak,że drapie się cały czas jak to pies, ale naprawdę po kapieli drapie się straszliwie, aż robiąc sobie krzywdę. Ostatnio wykapałam go wieczorem jak zwykle (bo zawsze robię to wieczorem, zęby mi potem się na dworze nie przeziębił po kąpieli) i cała noc biedak nie mógł spać, bo wstawał i się drapał. Też mi się wydaje,ze może to być jakaś alergia na składnik tych szamponów, ale próbowałam już trzech różnych i nic nie pomaga. Lekarz zalecił mu podawać troszkę oliwy z oliwek, żeby nawilżyć skórę, ale to tylko utrudnia sprawę...Po oliwie jego kupki robia sie trochę rzadsze i zdarza się niuniowi troche zabrudzić jak jest na spacerze, a to tylko zmusza nas znowu do kąpieli...I tak koło się zamyka. Już sama nie wiem co robić.
-
Witam wszystkich! Wiem, że ten temat przewija się ciągle na forum, ale nie wiem już co robić. Mój Chico po kąpieli zaczyna się straszliwie drapać. Stosowałam już różnego rodzaju szampony dla psów,myśląc, ze może jest uczulony na konkretny z nich, ale mimo zmian po każdej kąpieli zaczyna się drapać. Vet dał mi jakiś specyfik po którym przestaje się na parę dni drapać, a potem jak go wykapie, wszystko zaczyna się od nowa :-( Po wizycie u psiego fryzjera (kapanie + strzyżenie) też ma podrażnioną, zaróżowioną skórę i drapanie jak zwykle się wzmaga. Czasami dochodzi do tego, że robi sobie ranki na boku i powstają strupki, nie mówiąc już o tym, jak uciążliwe to musi być dla niego. Macie może jakieś pomysły co z tym fantem zrobić?
-
Witam po dość długiej przerwie i nieobecności, ale niestety spotkał mnie szpital,albo inaczej to ja musiałam spotkać się z tym niezbyt przyjemnym przybytkiem. Już jestem chętna i gotowa do pomocy i bardzo zaciekawiona zdjęciami Muzzego :-) Kiedy będą? A poza tym czy ktoś się orientuje odnośnie tekstów na stronę schronu? Bo już parę przetłumaczyłam na angielski, ale nie wiem czy mają dotrzeć jeszcze jakieś?
-
Rita znalazła w końcu dom i towarzysza na resztę swojego życia. Miki (wzięty dwa tygodnie temu ze schroniska) przywitał ją merdaniem ogonka i zaczęły się dzikie zabawy. Kojec mają, ogromną budę też i dużą przestrzeń do biegania w ogrodzie. A co najważniejsze kochających właścicieli. 10 minut po przyjeżdzie dostała od swojej nowej Pani kość, którą schrupała ze smakiem. O czym może więcej marzyć psie serduszko? Chyba to wszystko, co do szczęścia potrzeba. Teraz czas na Korę. Ona też już czeka na wyjazd do nowego domku w okolicach Warszawy:-)
-
A w schronie nowy szczeniaczek (podobno ma kilka dni), którego właściciele zapewne wraz z resztą rodzeństwa chcieli utopić. Mały jednak dzielnie walczył o życie i teraz w najlepsze pije mleko od jednej z karmiacych psin w schronie. Zaakceptowała go i maluch nie dość, że zyskał mamę to jeszcze rodzeństwo. A jest tak mały, że mieści się na dłoni. I ludzie takie maleństwa potopili...Brak słów. Rita i Aria zerkają tylko, czy przypadkiem nie mogłyby opuścić izolatki. Nie bardzo im się tam podoba chyba...:-) Ale ogólnie czują się ok. Aaaa byłabym zapomniała...Dodatkowo do schronu trafiła mała biało-czarna kotka, która błąkała się koło Lidla. Dziewczynki z wolontariatu stały i proponowały adopcję, ale niestety nie było chętnych. Miałam więc okazję mała ślicznotę odwieżć do schroniska. Po drodze zjadła mi całego loda śmietankowego :-) W sobotę w Sasie jest akcja ze zwierzaczkami, to może kotka znowu spróbuje szczęścia.
-
Niedawno wróciłam ze schronu. Ludzie zaczęli przywozić już datki w związku z akcją ,,Pomóż nam przetrwać zime". I Żabcia dostała ogromną czerwoną poduszkę w kształcie serca :-) Była ze mną na spacerze, poleżała pod krzaczkiem, obserwowałyśmy jak Panowie stawiają nowe ogrodzenie - jednym słowem nie nudziła się :-)
-
Psa ma - przygarnęli podobno ostatnio z autostrady jakiejś, ale jest rozmiarów miniaturowych i mieszka w domu. A buda czeka przed domem. Z tegp, co juz mi pisala chce suczke, a ze ma warunki moze byc sporych rozmiarów.Jeszcze dopytam o szczegóły jutro, wezmę od niej numer i ewentualnie dam którejś z was. Zobaczymy, co z tego wyniknie.