To samo dzis Tosiek rano zrobił, deptał juz przy drzwiach ja otwieram, a jego jakby jakas traba powietrzna wepchnęło do korytarza, jak podmuch, próbuje go namówić drugi raz nos wystawił i w nogi, a widzę, ze zaraz sie dosłownie zleje, musiałm go siła wypychać