Jump to content
Dogomania

Soko

Members
  • Posts

    2984
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Soko

  1. Dziewczynki są po prostu kulturalniejsze, nie widać wszystkiego, a chłopcy jak podniosą nóżkę to wszystko wywalone na wierzchu ;)
  2. A ja chciałam pieska właśnie dlatego, bo fajniej sikają (z reguły). Skończyło się na suczce, ale takie miałam jeszcze kiedyś poglądy :D Co do obijania smyczą. Dzisiaj oberwał ode mnie kilka razy czarny, spasiony trochę labrador. Byłam na spacerze z Werą (ON) i puściłam ją by przywitała się ze znajomą seterką, potem właśnie przypałętał się labrador o imieniu Jasio, lekki irokez na karku miał który mu potem opadł, Wera go olała ale potem jak już podszedł, to zaczęła się szaleńcza zabawa. Seterka poszła, ja ruszyłam w kierunku wskazanym przez jej właścicielkę, że tam będą właściciele Jasia, dwa radośnie skaczące psy obok mnie, wszystko fajnie. Wera się pięknie odwoływała do mnie, była grzeczna, ale co chciała mieć spokój by powęszyć, itp. on jej nos w tyłek, ona spanikowana kręci się w kółko i tutaj już przestało mi się to podobać. W końcu zabawa przekształciła się w jakieś pokazywanie przez Jasia "ja tu rządzę" i do zęboczynów nie doszło, ale raz ją wgniótł tak w ziemię że myślałam, że coś jej złamał. Więc zaczęłam wracać bo właścicieli ni widu ni słychu i odganiać labradora, ale niestety nie sposób ogarnąć jednego niewychowanego i jednego trochę wychowanego psa jednocześnie.. jeszcze ze dwa razy skoczył na nią tak że był skowyt na cały las. Wera uciekała przed Jasiem przede mnie i on ją wtedy dogonił i w pewnym momencie go walnęłam smyczą bo już nie wiedziałam co robić. Spojrzał na mnie zdziwiony i zatrzymał się to mówię chodź Wera, idziemy.. a potem znowu. Więc ja znowu tupię na niego, stoję w "straszącej" pozycji, ale wtenczas Wera pobiegła za bardzo w bok i on mnie też wyminął.. więc znowu dostał po tyłku, byleby jej nie dopadł. Ostatecznie powiedziałam Werze "czekaj" i przegoniłam cholerę machając smyczą, poleciał gdzieś w stronę właścicieli cały uhahany. Okropna sytuacja. Oczywiście nie walnęłam go metalowym końcem i nie było tak, że go nią tłukłam. Najpierw próbowałam go na biszkopta jakoś skupić na sobie by dał spokój Werze, ale wypluwał. Zresztą przy tym jak unosiłam smycz tak mi ręka drżała, bo ja nigdy w życiu psa nie uderzyłam czymkolwiek, że było to pozbawione 80% mocy ;) ale dało efekt, pies wtedy się uspokajał i stał i się dziwnie patrzył. Cieszę się, że Wera dalej chciała się z nim bawić gdy odchodziłyśmy więc nie jest to nic, co trzeba by odbudowywać, nie dostała żadnej fobii czy agresji. Ale jak dla mnie tragedia puszczać takiego psa luzem. Do momentu gdy Wera nie przestała skakać na inne psy, abstrakcją było dla mnie pójść na spacer i nie wiedzieć co robi, jak się zachowuje, nie widzieć jej, a przecież mogłaby spokojnie połamać jakiegoś zwierzaka. Gdyby to na jej miejscu była Happy zapewne by użyła ząbków, ale zakładając, że nie byłaby agresywna, pewnie bym próbowała poskładać mojego połamanego psa do kupy.
  3. Nie wiem czy dyktowanie komuś jak ma żyć i co ma jeść jest próbą czy nie podchodzi już pod bezwzględne narzucenie swoich zasad ;)
  4. Dokładnie, dla psa to jak doping ;)
  5. Ja jako wegetarianka nie mogę wymagać od istot (ludzi, zwierząt) z którymi żyję by jadły to samo co ja, lub by nie jadły tego samego co ja. I koniec kropka - babcia co obiad przypomina mi, że mam jeść mięso i i tak mam na talerzu codziennie kotlet. Ja nie będę swojej rodzinie zakazywać jedzenia mięsa - mówiąc rodzina, wliczam też psa. Nie kupuję i nie będę kupować mięsa dla siebie, ale co, mam może chłopakowi podyktować warunek - nie jesz mięsa, albo spadaj? ;)
  6. Czyli co? Czyli ja mojemu dziecku mam powiedzieć, żeby sobie samo zarobiło na mięso, bo ja nie kupię? Myślę, że jako istota żyjąca, myśląca ma prawo mieć ochotę na spróbowanie go i nie musi czekać z tym do ukończenia 18 roku życia bo wcześniej ja nie pójdę do sklepu mięsnego. To samo pies. Sam na własną rękę nie poprosi o mięso a ja ze względu na SWÓJ światopogląd nie będę mu tego odmawiać. Ja mam i będę mieć psy, będę je karmić mięsem, bo nie mam 100% pewności co do tego czym można je zastąpić. Jeśli wszyscy ludzie ograniczyliby się tylko do zakupów karmy i mięska dla psa, to dla rzeźni itd. i tak przestałby to być opłacalny biznes.
  7. To może w maju będzie się nazywać Maja ;)
  8. Ja myślę, że można mieć taką, nazwijmy to, ideologię - propagować kupno psów rodowodowych nie z pseudo, propagować lepszy styl życia z psem, albo mieć psa ze schroniska i propagować adopcje albo sto innych możliwości posiadania psa i robienia tym coś dla ludzkości (nawet, jeśli to tylko obręb osiedla). Natomiast siedzenie na d*pie i nie pomaganie innym zwierzętom jeśli ma się do tego oczywiście warunki, podpierając to tym, że nie chce się im kupować mięsa w sklepie, to trochę mi nie gra. A fundacje? Wielu członków jest wege a mimo to zwierzaki pod ich opieką dostają to mięso, w tej czy innej postaci no i koniec kropka.
  9. Czyli co, psy jako zwierzęta domowe w ogóle nie mają prawa bytu?
  10. To fakt, o kosztach nie pomyślałam, ale to i tak baardzo nierealny pomysł :)
  11. Tak jak napisałaś ja nikomu nic nie zamierzam wytykać. Chyba, że będzie mi wmawiać że nic się zwierzątkom (krówkom, byczkom, kogucikom, świnkom) nie dzieje, to o to się będę kłócić, bo im się dzieje. Ale nie będę szukać np. męża weganina bo się brzydzę mięsa ugotować. Na tyle, ile będę mogła oczywiście będę wciskać "karmę dla królików" ale ja rozumiem jeśli będzie potrzebować mięcha. Tak samo moje dziecko - samo powinno zadecydować. Wiadomo, że otrzyma ode mnie eko-wychowanie ale wszyscy wiemy jak to z dziećmi jest, z okresem buntu itd. ;) Tak przy okazji, jeśli mięso byłoby przeznaczane tylko dla psów - na karmy, itd. to byłoby już super ;) nie znam się na tym, jak można by mięso u psa zastąpić i nie będę rezygnować z odratowania psa ze schroniska czy kupna rodowodowego psa bo nie pójdę do mięsnego. Charly: czym innym jest po prostu posiadanie na spacer wokół bloku, a czym innym kupno psa-pewnika, którego można odchować od małego, pod właściwym kątem, mieć o nim wszystkie dane. Tego nie znajdziesz w pseudo a rzadko w schronisku (nie mówię o DT, które bądź co bądź są mało znane). Mi tego okropnie brakuje po trzech problematycznych psach, czasami czuję się wykończona. Oczywiście, jest to trochę uprzedmiotowienie, ale póki psu nie dzieje się krzywda myślę, że jak na nasze realia hodowla prowadzona o zdrowych zmysłach nie jest niczym w 100% złym.
  12. Tyle że jakby wszystkie hodowle przestały istnieć to skąd człowiek brałby często bezcennego towarzysza życia? ;) jest kilka hodowli "z głową", które faktycznie hodują, ale nie ma mowy o sprzedaniu jakiegoś wieloletniego członka ich "rodziny", wystawianiu bez predyspozycji (tych zdrowotnych chociażby), rozmnażaniu bez końca. Psy w typie wzięły się z tego że ktoś kupił pieska z hodowli ale nie dopilnował no i się stało.. i potoczyło
  13. A to też jest dyskusyjne, ja np. zamierzam mieć aussie z hodowli, pojeździć na zawody, czemu nie? A może zasłynę jako uczestniczka agility i ludzie będą się mnie pytać o wybór psa a ja będę wtedy prezentować jeszcze moje pozostałe dwa pieski ze schroniska? ;) oczywiście to jest sfera marzeń ale jestem też bardzo ciekawa jak to jest mieć psa od małego, po pewnych rodzicach i z 1% szansy na agresję, itp. Myślę, że pies rasowy dla chwalenia się, to nie jest nikomu potrzebny, większość ludzi nie odróżnia psa w typie od rasowego. Natomiast gdyby doprowadzić do funkcjonowania jedynie hodowli i "zniszczenia" peudo to tak byłoby bajecznie, ale nie będzie.
  14. Prawdopodobnie w niedzielę się wybieram. Będę dzwonić w sobotę i się umawiać ;)
  15. Ja myślę tak, pies nie może brać za nas odpowiedzialności - jako właściciel mam w obowiązku zapewnić mu najlepszą dietę, mięsną, niemięsną czy jakąś inną wydumaną nie wiadomo jaką, nieważne. I to nie zależy od tego czy jestem wege czy nie. Co do ciasta dokładnych przepisów nie znam ale kilkakrotnie robiłam właśnie z wegańskich przepisów różne takie pychoty i po prostu niebo w gębie!
  16. Ja je miałam dawno dawno dawno. Wiem że mi przechodzi gdy pogoda się stabilizuje.. ale to chyba nie może być powód
  17. "Sto lat" jest rewelacyjne :D
  18. Zawsze to coś.. ;) Mam do was pytanie, bo w internecie jest sto odpowiedzi na to, a moja mama nigdy sobie czymś takim głowy nie zawracała.. mam niedobór witamin, widać to bo mam białe plamki na paznokciach - czasem więcej, czasem mniej, zależy od pogody która mocno wpływa na moją odporność i im mniej się zmienia, tym "normalniejsze" mam paznokcie. Nie mam pojęcia jaki to niedobór, jakich witamin i czym wegańskim mogłabym to nadrobić?
  19. [url]http://img849.imageshack.us/img849/4871/dsc0272v.jpg[/url] i [url]http://img594.imageshack.us/img594/2981/dsc0297me.jpg[/url] to szaleństwo, coś genialnego :loveu: prawie padłam :D
  20. U mnie w Toruniu jest bodajże jeden i mijam go zawsze w drodze do szkoły ;) zajrzę tam kiedyś..
  21. Ja na razie za bardzo przebierać nie mogę w produktach, za rok co najwyżej gdy się wyprowadzę od babci ;) w sklepie ze zdrową żywnością, eko, mam pewność że te produkty były pozyskiwane hmm humanitarnie?
  22. To akwarele? Faktycznie perspektywa trochę dziwna, ale dopiero po tym jak się przyjrzeć ;)
  23. Ale ja jedyne co oglądam to demotywatory, tak poza tym nigdy na nic nie wpadam :D
  24. Czy jest jakaś wersja maila do skopiowania czy każdy ma napisać sam co o tym sądzi? Już ja im napiszę.. :mad:
  25. Dobre, zapisuję bo naprawdę można się uśmiechnąć ;)
×
×
  • Create New...