-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
Mam pytanie, dostałam ofertę zajęcia się dwoma niestety na razie dość "zapuszczonymi" końmi sąsiada - warunki mają dobre, tylko mało się ruszają.. Chciałam z nimi zacząć pracę z klikerem, w każdym razie ma ktoś może pomysł na smakołyki, które można dawkować w miarę często, ale nie za często? Wiadomo, będzie trzeba im trochę zmniejszyć obiadki, ale cały czas nie będę ich faszerować marchewką czy jabłkami, chyba że ciastka dla koni dzielone na pół, czy dwie części... Nie ma ktoś pomysłu? Na początku będą dużo jadły, potem mniej z czasem, gdy się oswoją.
-
Martens - dajesz nam wiarę w ludzi ;)
-
Co do zwalania się to jak byłam mała spałam z Happy na podłodze (na dywanie :P), miałam jaśka pod głową, kołdra i śpimy. Zasypiamy - wszystko ok, budzę się z głową na podłodze a obok mnie na całej poduszce rozwalony szczeniak :D i tak co noc :D
-
Jak pisałam ja preferuję niedziele :)
-
No tak, u mojej to w sumie zrozumiałe bo wychowuje się sama, ale to faktycznie dziwne :D haha, to zapraszamy do Torunia. A jakoś po znajomości? I dzwoniłaś, czy tylko wyczytywałaś ze stron internetowych? Czasami za sprawą telefonu można namówić trenera na zajęcia, bo przecież nie wypada odganiać klientów ;p
-
Ojć a nie można sobie ustalić gdzieś grupy? W Toruniu chodzimy z Happy gdzie albo są dwa takie małe psiaki albo same jesteśmy :)
-
Na przykładzie mojego i wielu innych psów powiem Ci że psy potrafią nie sikać długi czas. Albo będziesz się poddawać po dwóch krokach i mieć całe życie własnie takie albo poświęcisz miesiąc na ćwiczenie, jeśli pies jest pojętny to mniej, i będziesz miała spokój. Trudno, że zabiera to cały dzień - godiznę którą poświęcacie na spacer poświęćcie na uspokajanie przy drzwiach. Brzmi drastycznie, ale skoro pies się tak rozwydrzył i rozpieścił, trzeba mu pokazać bardziej stanowczo niż szczeniaczkowi, o co chodzi. W końcu załapie. Wychodź za próg nawet nie w porach spaceru. Po jednym spokojnym kroku nagródź go tak, jakby co najmniej dostał Nobla. Niech wychodzenie za próg stanie się codziennością i nie oznacza zawsze spaceru, ot wycieczka po schodach w dół w górę i koniec.
-
No właśnie, złote są najbardziej rozpowszechnione i hmm "zmodyfikowane"
-
Nawet jak się kryją to obaj są fotogeniczni :P nie da się odmówić im uroku :D w sumie tak z butami się wprosiłam galerię, spóźnione witam :D
-
Wszyscy się już niecierpliwią :D
-
Właśnie. Czekamy :)
-
Wiesz lepiej żeby się utrwaliło odskakiwanie od ludzi i ewentualnie żebyś już jej nie wystawiała, chociaż nie wiem, ale to chyba nie będzie konieczne :) niż żeby pomyślała, że odskakiwanie nic nie daje, wiec trzeba zacząć się bronić na inne sposoby - zęby. Nie masz znajomych, których ona nie zna? Siedź z nią i jedz na widok ludzi, któych spotykacie. Może nawet nie chodzi o wyciągnięcie ręki, tylko już panika narasta, przy samym spojrzeniu na nią przez obcą osobę, przyjęciu pozycji naprzeciwko i brnięcia prosto na nią? Najpierw może "objedzcie" znane jej osoby, może nie odskakuje, bo się nie boi tak bardzo, ale jeśli udałoby się spowodować, że przyszłaby się pogłaskać sama - nieważne jak często, może raz w tygodniu, a może dziesięc razy dziennie, to zależy od psa, jak szybko będzie się przekonywać - i byłoby ok... to z innymi ludźmi tez byłoby łatwiej. Naucz ją - wyczytałam w książce - komendy "przyjaciel"... polega ona na tym, że na każdą osobę, o której wiesz, że nie skrzywdzi Twojego psa, mówisz "przyjaciel" i pies zaczyna łapać, że słysząc to słowo, wie, że osoba nic mu nie zrobi, nawet jeśli mu się to nie spodoba, a nic nie mów wlaśnie gdy podbiegają jakieś 4latki w dzikim szale. Możesz wprowadzić szantaż - pogłaskanie za podanie psu parówki i basta, a że dziecko chce, to nie ma że chce ;) Szkolenie byloby niezłym rozwiązaniem, bo jest kilka psów, właścicieli, prawie jak wystawa, chociaz się nie znam :P a skoro ludzie przychodzą tam szkolić własne psy, to może pomogliby w socjalizowaniu Twojego. Ostatecznie pokierowani przez instruktora i jako psiarze nie powinni mieć problemu w przyzwyczajaniu psa do siebie. Może na razie nie zgłaszaj :)
-
O ile nie jest tak głupi, jak mój pies, bo Happy serce by mogło wysiąść a by nie odpuściła zabawy, wiec trzeba samemu ustalać granicę zabawy, bo pies nie musi jej znać, nawet jeśli mamy wrażenie, że jest do tego zdolna. Nawet treserzy mylą się co do niej, jak widza jej entuzjazm, więc uważaj by zabawą nie zabić swojego psa :P
-
Nieładnie negować czyjeś optymistyczne myślenie :P ja wierzę, że w końcu przestaną, chociaż trochę, chociaż te kilka pseudo mniej, to już ile szczeniaczków uratowanych, i suk..
-
Piękny :) jak się czuje Ramzesik? A Boss na co drugim zdjęciu minę I'm the boss :P genialny psiak i imię ;)
-
Tyle spanielków z ogonkiem :( chętnie bym się jakimś zaopiekowała... w dość dalekiej przyszłości :P ale może jeden z nich bedzie miał właśnie szczęście chociaż i mam nadzieję że jeszcze wiele innych, będę tutaj stale zaglądać, mam nadzieję że piesków będzie z tego wątku ubywać :)
-
Widziałam akurat jeden fajny odcinek Zaklinacza psów. Milan pracował tam ze ślepym psem, który atakował, gdy dochodziło do pory jedzenia, tak to funkcjonował zupełnie normalnie. Każ psu usiąść, klęknij przy nim i trzymaj miskę. W momencie gdy zauważysz jakąkolwiek oznakę złego zachowania - kulenie ogona, warknięcie, cokolwiek, wstajesz i czekasz, aż pies znów usiądzie, czy też wykona inną komendę. Co do gryzienia - nie głaszczcie. Pracujcie z nim bez kontaktu fizycznego. Ja nie mogłam swojego psa pogłaskać prawie pięć lat - mogę od 2 niecałych miesięcy. Wszystko prócz jedzenia opisujesz jakbym o sobie czytała. Po prostu to, że pies podchodzi się głaskać, nie znaczy, że tego chce - tzn. chce, chciałby, ale nie jest w stanie. To tak, jakby dziecko podeszło do stoiska z watą cukrową, ale z jakiegoś tam ubzduranego powodu - a dzieci i psy zmyślają niestworzone teorie o niebezpieczeństwie i zagrożeniu - nie mogło jej kupić, bo bałoby się, że coś mu się stanie, zostanie otrute, cokolwiek i gdy sprzedawca wyciąga do niego rękę z watą, dziecko a) ucieka 2) broni się. Pies ewidentnie nie ma zaufania i boi się głaskania, mimo że potrzebuje czułości i zapewnia ją sobie sam, np. podchodząc, ocierając się, czy po prostu merdając wesoło ogonkiem w kierunku właściciela, bo na więcej go nie stać. Powiem szczerze, że Happy czasami kładzie się na nogach i bardzo przydała się komenda zejdź, bo gdy leży, nie można drgnąć, by nie zaatakowała, natomiast na komendę nie ma problemu. Zaznaczę też, że Happy nie gryzie - tylko chwyta i zaraz puszcza, jeśli nie wyrywa się usilnie ręki, nie piszczy i nie skacze. Teraz nawet przywróciło się warczenie i trwa dosyć długo. Życzę powodzenia :) Jest możliwość nauczenia psa podstawowych komend - siad, waruj, zejdź, wejdź, na miejsce, zostaw? Jeśli je opanuje, jesteście wielki krok do przodu.
-
Spróbuj jej nauczyć komendy "na miejsce" i "wyjdź", niech opanuje je bezwarunkowo, byś w każdych emocjach mogła wyegzekwować od niej posłuszeństwo?
-
Myślałam że tylko mój pies zachowuje się jak kot i skacze za wszystkim co lata - liście szyszki piach.. :D
-
Nie, ona kopie tak przez kilka sek, bo uwielbia, gdy to jej się kopie piach a ona za nim goni :P ta dziura już z 10 lat tam jest :)
-
Ja też własnie to wyczytałam, problem w tym, że w pewnym momencie pies staje się silniejszy od Ciebie. W końcu Cię ugryzie i zrozumie ciąg: przewalanie na plecy - ugryzienie - Ty go puszczasz. Proste i klarowne i pies na pewno nie będzie się cackał, w końcu ugryzie Cię nim zdążysz go przycisnąć. Wierz mi, 3 lata robiłam tak jak Ty, a teraz Happy ma 5 i dopiero od miesiąca mogę ją dotknąć, pogłaskać. Zmiana metody - koniecznie! Poczytaj równie mądre książki o metodach pozytywnych ;) pies nie traktuje Cię jak swoją matkę i nie oczekuj tego od niego, jeśli chcesz byś była dla niego suką to dawaj mu też oparcie, a nie tylko sobie to JEDNO zachowanie suki wobec małych wyczytałaś i postanowiłaś wykorzystać. Happy rzucała się z zębami gdy ktoś wchodził do domu lub schodził po schodach i ogarniał ją szał zabawy, gryzła wszystkich z czystej radości. Naucz psa, że w momencie, kiedy traci kontrolę nad emocjami, musi wziąć coś do pyska, np. zabawkę. Nadal jednak nie opisałaś mi swojej reakcji i czy w ogóle reagujesz, to byłoby najlepsze, nauczyć psa, że złe zachowanie = brak Twojej uwagi. Pies bardzo tego potrzebuje i jeśli nauczy się, że zauważasz go dopiero w momencie, jak zrobi coś złego, stanie się to tradycją. Uczysz go czegoś? Trafił Ci się egzemplarz psa, który sam nie umie się dostosować do życia z ludźmi i który nie potrafi przeżyć bez zabaw i jedno krzyknięcie nie sprawia, że się wycisza. Niestety, ale dalsza praca jest konieczna, bardzo mi na tym zależy, bo widzę, że zaczynacie tak samo jak ja i Happy... a przysięgam, prawie zapadła decyzja o uśpieniu. Więcej do poczytania w galerii Happy, link w sygnaturze. Właśnie - skoro to szczeniak, próbuj np. pisnąć, powinien zareagować, w momencie, gdy robi Ci krzywdę. Pies powinien wiedzieć, na ile może sobie memłać rękę właściciela, a ile nie. Ja bawię się tak z Happy, by poznawała granice.
-
Cocker spaniel Mohombi już 3 raz wylądował w schronisku... czy na zawsze ?
Soko replied to Neczka's topic in Już w nowym domu
Leć do góry spanielku, obyś miał jeszcze szczęście w życiu w spokojnym domku :) -
Przede wszystkim: NIE ŁAPIE się psa za kark, jeśli ktoś jak np. Millan wie co robi, to jakiś to efekt ma, ale ja tak sobie łapałam psa za kark i miałam agresora bliskiego uśpienia. Na razie jesteś w stanie go złapać a po pewnym czasie nawet tyle nie możesz zrobić. Ćwiczysz z nią? Budujesz wasze relacje, dbasz o jej zaufanie? Jaki jest przykładowa sytuacja agresywna, np. najczęściej się powtarzająca, jak reagujesz, jak sunia ma ustawione ciało, uszy, ogon, jaki ma wzrok? Jak Ty do niej podchodzisz - z krzykiem, frontalnie? A prócz karania, nagradzasz ją, czy na karach opiera się Wasze szkolenie?
-
No to niech nauczy się chociaż komendy siad czy waruj i zrozumie, że nie ma nic za darmo - ćwiczenie zaczynamy w domu, a na spacerze robimy dosłownie co kilka kroków i nagradzamy, by posłuchała nas, zanim ogarnie ją szał szczekania. Póki nie wykona polecenia - spaceru nie ma. Szczeka z wielkiej ekscytacji, którą trzeba ostudzać, lub podać jakiś srodek uspokajający jak Kalm Aid, który będę na pewno doradzać jeszcze dłuższy czas bo naprawdę daje świetne efekty, a nie zabija charakteru i entuzjazmu psa, tylko pozwala mu trzeźwiej spojrzeć na sytuację.
-
Właśnie! Też jestem ciekawa efektów :)