-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
Zakochałam się na nowo.. :D
-
jest u mnie miesiąc a poprawa ledwie widoczna -pomocy
Soko replied to sonia1974's topic in Strachliwość
No to chociaż linka, nawet jeśli nie długa, to taka najkrótsza - ja korzystam z takiej dla kota, cieniutkiej i długiej na ok.50cm, mimo wszystko to łatwiej. Ale podwórko czy nie, coś może się stać może się skaleczyć w tych krzakach czy przestraszyć myszy albo kota właśnie i uraza do spacerów gotowa i jeszcze większa, niż dotychczas. Trzeba mieć na uwadze to, że miesiąc to niewiele :) potem można liczyć na wyraźniejsze efekty. Z nazwy tematu wynika, że jednak jakaś, minimalna, ledwo widoczna poprawa w zachowaniu jest? -
Ja oglądałam CM, była sytuacja, gdzie babka miała problem, bo jej starsza suka nie chciała zaakceptować dwóch terrierków, i się na nie rzucała. CM wysłał ją na legowisko i przeprowadził obok niej terrierki, które wprowadził na bieżnię i tam sobie biegały, a ta suka na nie patrzyła i oblizywała się po pysku. Była autentycznie przerażona, a CM, zamiast wyjaśnić że lizanie się to sygnał uspokajający, powiedział, że to oznaka, że chce je zjeść:D
-
jest u mnie miesiąc a poprawa ledwie widoczna -pomocy
Soko replied to sonia1974's topic in Strachliwość
Przy okazji - co to za pomysł, puszczać psa, skoro wiadomo, że ucieknie w krzaki i będzie trzeba go szukać...? Wystarczy że kot będzie siedzieć w tych krzakach i panika gotowa - albo wyleci na ulicę pod samochód, albo za nic nie da się ponownie wyprowadzić z domu. -
jest u mnie miesiąc a poprawa ledwie widoczna -pomocy
Soko replied to sonia1974's topic in Strachliwość
Ciesz się że w ogóle wychodzi z domu - pies mojej ciotki pierwszy miesiąc załatwiał się w domu, jest już ok. 5-6 lat u niej, a nadal nie zawsze wyjdzie na spacer. Sama nie wejdzie do domu? Może spróbuj ją kusić smakołykami rzucanymi na podłogę (lub z ręki, jeśli weźmie) co kilka kroczków? Kup długą linę, ok.10m i na niej ją wyprowadzaj jeśli boisz się że jej nie znajdziesz, a przede wszystkim nie spuszczaj jej z oczu. -
Co ja słyszę, Toruń? Zapraszam na wspólny spacer i to całkiem serio :D śliczna, jakaś taka.. odbiegająca od reszty :) boska mieszanina kolorków ;)
-
Dodam tak od siebie, że nie wiem na ile działa "wymęczanie" psa, bo ja miałam do niedawna, teraz mam w mniejszym stopniu, ale problem, który powoli eliminujemy - Happy nie zna granic własnych możliwości i kiedyś prędzej by padła na zwał, niż przestałaby się bawić, a wcześniej z radości by wszystkich dookoła pewnie pogryzła. Teraz może nie jest to aż tak wielki problem, ale i tak musiałam się nauczyć obserwować, kiedy ona jest w stanie coś zrobić, a kiedy robi coś w amoku i jest to bezsensowne, bo mimo że się wykańcza, to chce szaleć dalej. Uważaj, bo naprawdę, kiedyś Happy była bliska tego, by jej serducho wysiadło ;) trzeba się uczyć swojego psa i to jest podstawa do dalszych ćwiczeń.
-
Poznaję moją Happy :D dlaczego te psiaki muszą rosnąć.. :D
-
No to po schodach z powrotem do domu i do skutku. U mnie rok trwa takie ćwiczenie i nadal nie jest idealnie, ale już się nie obawiam o urwanie ręki, więc cierpliwość jest najważniejsza. Też miałam okres, że było naprawdę gorzej. Zainwestuj w Kalm Aid - nie zadziała od razu i sam z siebie, ale jako pomoc w tresurze jest dobry. Stosuję go i już po pierwszym dniu było widać różnicę w wykonywaniu komend przez Happy i jej posłuszeństwie, nie zabiło to natomiast w ogóle jej energii i radości (to bardzo lekki lek, doskonały jeśli chodzi o naukę, pies nie chodzi ospały ani pijany po dawce 7,5ml). A na spacerze nie możesz się z nim pobawić w szukanie jakichś zabawek, skoro to lubi? Happy jest spanielkiem i uwielbia po prostu, jak jej zawieszam jakąś zabawkę na gałęzi i musi podskakiwać, by ją zdjąć :)
-
O rety, a co to się chowa pod kołderką :D
-
Wiem, ale szkoda mi 80zł najmniej za coś, co Happy przebije :P ale jak będzie taki jak mówisz, z drugą powłoką, to pewnie się skuszę. Dzięki :)
-
Zdradziłabyś skąd basen? Taki do przebicia pazurem czy specjalny, psi? Porządnie wymoczony... psy muszą kochać wakacje :D
-
Ignorowanie psa nic nie da, jak to ktoś w innym temacie napisał - to jedynie sprawia, że inne psy z którymi MOŻNA się witać są fajniejsze, a Ty masz go w czterech literach, nie mówię o tym, żeby pies wchodził Ci na głowę, wystarczy pogłaskać czy powiedzieć miłe słowo. Witanie się to umacnianie Waszych relacji, a nie żadna dominacja psa nad Tobą.
-
Nie usuwam, bo zabiegi pielęgnacyjne to jest u nas długa praca, łapki zostawiamy na następny roczek jeśli nie dłużej (wielkie nerwy). Dopiero niedawno przestała patrzeć z przerażeniem na szczotkę i nie chcę tego psuć. Dzięki, zmienię to jutro, dobra uwaga ;P
-
To wymaga cierpliwości od Ciebie i wystawienia na zewnątrz krzesła, stolika i książki :P ja bym to przeprowadziła w następujący sposób: wychodzisz najpierw na minutę (zbierasz się jak do pracy), potem 5min, 10, 15. Nie traktuj tych czasów dosłownie - wracaj, gdy się uciszy. Najpierw od razu w pierwszej sekundzie ciszy, a potem możesz to wydłużać. Wracając dawaj mu nagrodę, chociaż myślę, że sama Ty powinnaś wystarczyć. Sama nie mam z tym problemu, ale wiem że metody krok po kroku i chwalenie dobrych zachowań działają, więc musisz sama też zacząć wymyślać różne rozwiązania. Metody z internetu niekoniecznie muszą się sprawdzić skoro nikt nie zna Twojego psa. ;)
-
Pańcia i Megi, obydwie piękne :D moja jest taka gładziutka, a Twoja ma takie niesamowite loczki, śliczniucha :D
-
Psy MUSZĄ gryźć. Kup mu coś, zabawkę, albo kong... gryzienie jest naturalne u szczeniaczka... [url]http://www.youtube.com/watch?v=c77--cCHPyU[/url]
-
Nabrałam ochoty na czekoladę :D śliczny, a jakie loczki :)
-
Pamiętaj żeby oswoić to nowe miejsce - żeby poczuła, że tutaj może, że tutaj jest fajnie i smacznie ;) czymś musi się ono różnić od poprzednich miejsc, z których ją wyganiano. Co do gości, jeśli mają cierpliwość, możesz jej kazać usiąść pod drzwiami i otwierać je troszkę - zacznie szczekać, zamykasz i czekasz aż znów usiądzie. Musi zrozumieć, że szczekanie niczego nie zmienia i jest bezcelowe, że będziecie to wałkować, aż ucichnie - więc niech lepiej zrobi to od razu. Jak goście już wejdą, niech dadzą jej zabawkę, czy właśnie kawałek kiełbasy i ignorując ją przejdą do pokoju, usiądą. Możesz kazać jej czekać (czekaj z nią nie zostawiaj jej), aż oni usiądą, a wtedy ją zwolnić i pozwolić obwąchać ;) jeśli konieczne będzie zamknięcie ją w innym pokoju, to nie pozwalaj jej z niego wylatywać w dzikim pędzie. Niech zrozumie, że wykonywanie Twoich poleceń jest na pierwszym miejscu, potem jej zachcianki ze szczekaniem czy wąchaniem.
-
A jakaś pora, gdzie będzie na pewno mniej ludzi w autobusach? Jeśli nie to znajomi z samochodem albo obstawa psa w autobusie to jedyne wyjście ;) ale pokazywałaś tutoriale, czy po prostu sztuczki? Bo to zasadnicza różnica, w jednym masz pokazane wszystko krok po kroku w stylu "zrób to sam", a w drugim rzeczywiście wygląda to jak dzieło profesjonalisty, a amator może tylko marzyć o takim sukcesie - a wtedy podejście rodziców jest oczywiste
-
To faktycznie problem, bo ja mam spanielkę, ewentualnie bym ją na rękach niosła albo mogłaby mi się w autobusie pod nogi w kagańcu schować. Może poproś dobrego znajomego o transport? Daleko masz do tego ośrodka? Pokaż rodzicom jakieś fajne tutoriale na YT ze sztuczkami, że wcale nie trzeba mieć psa cyrkowca, żeby polepszyć sytuację, a to fajna zabawa dla Ciebie, itp. :) relacjonuj postępy!
-
Jeśli jesteś pełnoletnia, to postaw po prostu na swoim. Ja nie jestem, ale i tak bym poszła do jakiegoś ośrodka, nawet bez wiedzy rodziców xD ale wiem, o czym mówisz, bo mam dziadków którzy się nabijają z naszego szkolenia Happy - tyle że nikomu nie przychodzi do głowy, że gdyby nie to, wszyscy byliby pogryzieni ;) sceptyczne nastawienie jest normalne i często spotykane - w końcu szkolenie psów i chodzenie z nimi na kursy, szkolenia itp. NIE jest rozpowszechnione w Polsce, nad czym bardzo ubolewam ;)
-
My za to mamy łysy tyłeczek, bo ogonka nam brak :( głupia historia, miałam 12 lat kupując Happy (jeśli nie 11), i po prostu myślałam, że szczeniaczki mają takie ogonki i jej urośnie, a tu mamy tylko taką kuleczkę. Zakup nieprzemyślany i drugi raz tego błędu nie popełnię... :D To trzymanie przedmiotów mnie czasami dobija, od jakiegoś czasu ćwiczę z nią zostawianie tego i zabawę na same nagrody w lesie, a dopiero potem ewentualnie jakaś zabawka, bo już nie mogłam tego znieść, czasami jest tak nakręcona, że siedzimy 10min i nie mając nic w pysku, nie widzi że mam np. parówkę na dłoni... ale jest lepiej :) cieszę się, że nie tylko moja tak ma :D
-
A co w tym dziwnego, że atakuje małe dziecko - jest przyzwyczajony do dorosłych ludzi, a nie do dwukrotnie mniejszych istotek piszczących, biegnących i zachowujących się jeszcze gorzej niż dorośli, w mniemaniu psa. Przecież to jak istota z kosmosu, pies nie rozumuje tego tak, że to taki "człowieczy szczeniak", tylko coś dziwnego, jak np. kot, dziwnie się porusza, mówi. Tzn. nie powinien, ale patrzmy na wszystko oczami psa, nie normami przyjętymi przez społeczeństwo. Obejrzyj sobie na YT kanały kikopup i pamelimarxen, albo odwiedź stronę Jacka Gałuszki, Wesoła Łapka. Moja Happy zaczęła się socjalizować i ćwiczyć w wieku 3,5 roku, nawet więcej, nadal jest ciężko, ale nigdy sama pierwsza się nie rzuci, nawet poczeka chwilę, nim odpowie na atak (chociaż odpowie). Nadal nie zawsze mogę ją pogłaskać, ale przynajmniej wiem, że nie stracę ręki, co najwyżej na chwilę mnie chwyci i zaraz puści :P zacznij od ćwiczenia w domu, a potem staraj się to egzekwować od psa na zewnątrz. Nie od razu odniesiecie sukces, bo zanim pies nauczy się wykonywać chociażby komendę "siad" perfekcyjnie w KAŻDEJ sytuacji, to może potrwać i miesiąc, jeśli nie dłużej - u nas potrwało to ponad rok, nim nauczyła się siadać niezależnie z jakiej odległości i kiedy. Jeśli weterynarz Ci to zaleci, możesz spróbować zastosować jakiś środek uspokajający (podobno nawet melatonina działa - nie wiem, nie sprawdzałam).
-
Nie wyobrażam sobie uczestniczyć w takim wypadku czy chociażby patrzeć na niego z daleka, tak otrzeć się o śmierć czy kalectwo, coś okropnego... Happy na szczęście ma szelki więc jest zawsze przypinana, bo czasami wystarczy mocniejsze hamowanie i już leci do przodu i gdyby nie szelki które ją trzymają mogłaby skręcić kark, pomyśleć co dopiero w takim wypadku. Współczuję przeżyć i cieszę się, że jesteście cali!