Jump to content
Dogomania

zmiloscidopsow

Members
  • Posts

    233
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmiloscidopsow

  1. Hihihi... chciałabym czuć, że wystawiany pies znaczy ogarnięty pies. Chyba za dużo się już naoglądałam. Czyli nie ma szansy, żeby ktoś dowiedział się czegokolwiek na temat tych psiaków przed ich odebraniem?
  2. My zawsze możemy przyjąć kogoś do DT. Akurat nikogo u nas nie ma, no ale jak zwykle musimy wiedzieć kto do nas jedzie (choć nauczona doświadczeniem wiem, że zwykle ma to mały związek z rzeczywistością :P). Z tego co doczytałam to psiaki były mocno podwórkowe, więc wątpię aby dały u nas radę, ale jakby co, służymy pomocą.
  3. Gdyby potrzeba było pomocy dajcie znać. Będę w weekend w Koluszkach u rodziny, a do Głowna stamtąd jest koło 20 km z tego co pamiętam, więc rzut beretem. Jak znam życie to i tak będę jechać do reszty rodziny do Strykowa, więc przez Głowno tak czy inaczej będę przejeżdżać.
  4. [quote name='aleshua']Jeżeli chodzi o schody to w przyszły weekend jesteśmy u Teściów więc nie omieszkam spróbować metody ze schodami. Uprzedzę jednak wydarzenia i zapytam: co w przypadku jeżeli z tego ostatniego schodka Tajga będzie wracała na górę? :) [/QUOTE] Ona lubi inne psy. Niech jakiś pies pokaże jej, że schody są fajne. Jak się przekona, problem zniknie. [quote name='aleshua']Korci mnie aby wypróbować, ale nie wiem czy nie będzie to dla niej stresujące? Takie majstrowanie przy ogonie? :) [/QUOTE] Jeśli Tobie nie przestanie się tak wydawać i nie będziesz robiła tego samemu będąc pewną słuszności takiej techniki, nic nie wskórasz. Ty musisz poczuć, że to dobra technika. Jeśli tak się stanie, metoda pomoże. Sama z niej próbowałam. [quote name='aleshua']Gdy daję jej jeść a ona przestraszona podchodzi do misek to albo biorę michę w rękę i wyciągam ją na wysokość pyska Tajgi mówiąc "no Tajga zjeedz; Taaajga jedz" itp.; czasami ignoruję pozostawiając ją samą z miskami, czasami jej pokazuję palcem i zachęcam słowami ludzkimi o pysznym jedzonku (wiem, że ona słów nie rozumie :) ). Po namyśle dodam jeszcze, że sama byłam w stresie kiedy próbowałam odstresować Tajgę i byłam lekko poddenerwowana.[/QUOTE] Dokładnie to samo co wyżej. Ty musisz jej swoją postawą pokazać jak wygląda opanowanie i spokój. Swoim poddenerwowaniem pogarszasz sytuację. Moim zdaniem z tego co czytam popełniasz jeden zasadniczy błąd - nagradzając ją za to, że się boi. Kiedy ty zaczynasz mówić do niej słodkim, ciepłym głosem albo głaskać ją wtedy kiedy ona się boi to pokazujesz jej, że strach to właściwe zachowanie. Ona nie rozumie słów, ale odróżnia ton twojego głosu. Nie odróżnia dotyku (zbyt ogólne sformułowanie, ale chodzi tylko o twoją sytuację), a jedynie go wyczuwa. Głosem i gestem ją nagradzasz. Wtedy kiedy ona się boi nie mów do niej nic - jeśli bardzo chcesz możesz mówić, ale zdecydowanym i zrównoważonym głosem. Żadne głaskanie nie wchodzi w grę. Nagrodzić możesz ją wtedy kiedy się uspokoi i czujesz, że strach już minął. No i zupełnie nie wierz w to, że tak już to musi zostać. Mam w domu psa, który na widok innych psów, ludzi, którzy byli 10 metrów od niego zaczynał się drzeć jakby go obdzierali ze skóry. Żyje i ma się dobrze. Bawi się z innymi psami, podchodzi do ludzi, żeby ją pogłaskali. Oczywiście, że to wina hodowcy, a często też tego, że rozmnaża się strachliwe psy. Choć obie moje suki są wystawowe i kiedy zobaczyłam jakie jedna z nich ma problemy, jak pojawiła się u nas w domu to od razu powiedziałam sobie, że dopóki z tego nie wyjdziemy to nie ma najmniejszej szansy, żeby kiedykolwiek była rozmnażana. Pies, który się boi przekazuje strach dalej. Natomiast z każdego lęku da się wyjść - czasem trwa to miesiąc, a czasem kilka lat. Niestety jedno jest pewne - takiemu psu trzeba poświecić masę czasu, chęci i mieć masę cierpliwości. Gdybyś chciała o coś dopytać na naszej stronce (w podpisie link) są numery do mnie i do Michała. Oboje zajmujemy się behawiorystyką, choć Michał bardziej w stronę agresji, a ja lękliwości, ale podstawy oboje mamy takie same. Dzwoń, zawsze chętnie pomożemy.
  5. Co robicie jak pies się boi? I chodzi mi o bardzo konkretną odpowiedź z opisem przykładowej sytuacji.
  6. [quote name='Isadora7'][B][FONT=verdana] [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/5700/manifa13.jpg[/IMG] [/QUOTE] No i my też gdzieś się załapaliśmy na zdjęciu :). Było fajnie. Mam nadzieję, że będą wielkie zmiany...
  7. Pewnie Tajga pomyślała, że to jej odbicie w lustrze - ta krowa oczywiście. A propos odbicia to mam w wejściu szafę, której przód to ogromne lustro. Tajga pierwszego dnia rzucała się na nie strasznie, ale przywykła z czasem. Cieszę się, że u Tajgi lepiej. Nie miałam dostępu do internetu ostatnio, a tu tyle się wydarzyło.
  8. Fajnie, że już po i nie było większych problemów. Teraz tylko musi się zagoić no i musi wrócić do pełni sił, ale jak ją znam to jutro będzie pełna energii, co wcale nie jest takie dobre, bo musi teraz sporo odpoczywać.... Trzymam kciuki, żeby wszystko obyło się bez większych problemów.
  9. Warszawska szkółka "Z miłości do psów" wspiera akcję. Będziemy ze swoimi psiakami i oczywiście wysłaliśmy info do byłych i aktualnych kursantów. Dodatkowo wrzuciliśmy info na facebooku: [url]http://www.facebook.com/pages/Z-mi%C5%82o%C5%9Bci-do-ps%C3%B3w/103686536391540[/url]
  10. Mam dokładnie to samo odczucie - Tajga ma zupełnie nowy wyraz pyszczka, zdecydowanie bardziej zrelaksowany. Strasznie się cieszę. Aniu, nie ma za co. Będę przeszczęśliwa jak Tajga znajdzie swój dom.
  11. Nie odzywałam się, bo trochę wstyd - w poniedziałek miałam wysłać paczkę i ciągle nie mogłam dokończyć torebek, ale dziś się udało, więc się odzywam i dumnie wstawiam kłaniającą się krowę (no może nie tak dumnie, bo jak na prawdziwą krowę przystało, tempo załapania o co chodzi i co trzeba zrobić było mega długie, ale udało się): [url]http://www.youtube.com/watch?v=fXZ1cZhzkjc[/url] Cieszę się, że Tajga ma tyle atrakcji i tyle Gosia wkłada w to pracy. Podziwiam i cały czas czytam co tam u niej nowego się wydarzyło.
  12. Mogłybyście napisać jakiej rasy (docelowej wielkości) są te psiaki? Może uda im się DS poszukać.
  13. [quote name='Norel'] zeby kliker działał na te "drobne kroczki" i "napalone psy" trzeba "wdrukować "mu skojarzenie kliknięcia z nagrodą, a proces wdrukowywania jest dla mnie ta sama robotą którą mam wykonać z danym zwierzem dla osiągnięcia celu, a jak juz go osiągnełam...... [/QUOTE] Z tą różnicą, że "wdrukowujesz" kliker raz, a potem przy nauce kolejnych rzeczy nie musisz znowu uczyć psa co oznacza kliker. Poza tym części rzeczy nie uda się zrobić bez czegoś krótszego niż słowo, najwyżej, że ma się genialny refleks. Na przykład (a chyba dobry, bo może odnieść do szkolenia koni) uczę psa podczas treningu agility, żeby przeskakiwał przez przeszkodę. Najpierw uczę go jak przeszkoda leży na ziemi, potem jest coraz wyżej - nieistotne, chodzi o to, że jak jest już bardzo wysoko to dla psa przeskok równa się przeskoczyć, a dla mnie przeskok równa się przeskoczyć tak, żeby nie strącić poprzeczki. Jak nie zaznaczę (oczywiście mogę spróbować głosem) w odpowiednim momencie, że chodzi o nie strącenie to psu będzie się ciągle wydawać, że chodzi po prostu o przeskoczenie. Jak kliknę dokładnie w momencie w którym jest nad poprzeczką i jej nie strąca pies łapie to po kilku powtórzeniach. Jak mówię ok, czy dobry pies to on zazwyczaj jest już na ziemi i cieszy się, że po prostu przeskoczył. Nie namawiam, bo sama dość opornie korzystam z tego ustrojstwa i nie jestem jakimś wielkim fanem. Dobra, koniec offa....
  14. Oczywiście Gosia wyda ostateczną (i z pewnością właściwą) opinię na temat docelowego domu dla Tajgi. Wiem, że jest świetnym psem i pewnie gdyby nie ta cieczka szybciej by się u nas zaklimatyzowała na początku. Jedyne czego nie wiem i co podejrzewam, że może być problemem albo czymś co dom stały mieć nie powinien to dzieci i innych psów. Kwestię kontaktu z sukami sprawdziłam i była kiepska, ale nie wiem jak jest (będzie) bez cieczki. Kwestię kontaktu z psami sprawdziłam pobieżnie, ale to też inaczej bez cieczki. No i dzieci brak więc kompletnie nie wiem. Jeśli chodzi o kliker to ja też uważam, że przy trudnych kwestiach się przydaje. Jak uczyłam kiedyś Małą nazw przedmiotów (tzn. przynoszenia czegoś konkretnego) to właśnie kliker by nie zastąpiony. Ja wydawałam komendę, ona się kręciła przy tych przedmiotach, jak ja mówiłam dobry pies, czy nawet ok to ona była już nie przy tym o który mi chodziło i mogłabym tak w nieskończoność. Kliknięcie jest krótkie, a niestety słowo (nawet ok) trwa zdecydowanie dłużej. Może nagram jutro filmik jak dziewczyny się kłaniają i podeślę link.
  15. [quote name='furciaczek'] Madziu czy pracowaliscie z nia klikierem?[/QUOTE] Nie, my mało klikerowi jesteśmy. Przy nauce "sztuczek" czy jakiś super skomplikowanych rzeczy to chętnie korzystamy z klikera, ale tak to naprawdę rzadko. Przy okazji mogę się pochwalić, że dziś nauczyłam dziewczynki kłaniać się. Kocham dogi za to, że wszystko co robią jest takie przerysowane... Dwa słonie stoją obok siebie i się kłaniają i jak tu ich nie kochać. Szkoda, że tak samo szybko uczą się głupot, przeganiając się w wymyślaniu nowych sposób na wyprowadzanie mnie z równowagi :P. Zdjęcia super. Z oczami nie powinno być większych problemów, póki to robi osoba, którą ona zna. Jak idzie podtuczanie? Bo mi poszło naprawdę kiepsko. Sądzę, że i tak u nas trochę przytyła, bo nawet coś tak zaczęłam gotować specjalnie dla niej, ale nie wiem.... moje dziewczyny (obie) są cięższe od niej, jedzą mniej, a i tak na masie przybierają, a ona jadła z dwa razy tyle i jakoś nie widziałam, żeby się więcej ciałka robiło.
  16. Małgosiu, naprawdę nie masz książeczki Tajgi? Jak Michał wróci z pracy to go zapytam. Jakby się okazało, że jest nadal u nas to doślę pocztą.
  17. Odrobaczana była u nas, dokładnie tydzień temu, w poniedziałek. Książeczkę zdrowia mam nadzieję, że Michał przekazał. Sprawdziłam i zniknęła ze wszystkimi rzeczami, które miał przekazać. Wszystkie szczepienia ma.
  18. [quote name='furciaczek'] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--8w0BfgsjKI/TjWHa8ULUWI/AAAAAAAAEtA/slRG2za24S8/IMG_1303.JPG[/IMG][/QUOTE] Na tym zdjęciu nawet widać problem z prawym (jej lewym) oczkiem. Ma opuchniętą trzecią powiekę. Pewnie jakaś maść by się przydała, ale nie wiem - nie znam się. Fajne fotki, bardzo mi się podobają, zwłaszcza te z roześmianym pyszczkiem.
  19. Cieszę się, że wszystko ok. Jakoś tutaj (u mnie) się wyjątkowo pusto bez niej zrobiło. Brakuje mi zwłaszcza podskoków pod sam sufit, jak przygotowywałam jej jedzenie :).
  20. Ja też słyszałam, że wszystko w miarę ok. Bardzo, ale to bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że początki u nas to był po prostu problem z cieczką i że troszkę udało się wypracować, także czekam tak jak wszyscy na dobre wieści. No i niestety już za nią tęsknię. Mam ogromną nadzieję, że jakimś cudem zamieszka gdzieś w pobliżu i będę ją czasami widywać. Tak, czy inaczej nawet nie wiecie jak mi ulżyło jak Michał zadzwonił i powiedział, że Tajga przywitała się w Marcinem (od Ewy) w "normalny" sposób.
  21. Wszystko przygotowane. Przekazujemy kaganiec i 10 metrową linkę na wszelki wypadek. Będzie miała swoją obroże na szyi, zwykłą smycz, książeczkę zdrowia i dokumenty od lekarza. Aaaa... i swoje posłanie. Fakturę wyślę pocztą, najpóźniej w poniedziałek, bo chciałam wysłać troszkę rzeczy na bazarek a do dokończenia torebek potrzebny mi jest łańcuszek, a dziś nie miałam jak podjechać do OBI. Aniu, krzycz na mnie jak nie wyślę rzeczy w poniedziałek, bo ja mam problem z motywacją, chociaż w zrobieniu czegoś dla dogów motywacja mocno wzrasta, więc jest duża szansa, że w końcu skończę torebki... .
  22. No więc jutro Tajga od nas wyjeżdża około 15.30. Niestety nie będzie mnie w domu, ale to może lepiej bo bym ryczała tylko. Jak to wszystko wyjdzie to nie wiem, ale myślę, że większego problemu nie będzie, bo Ewa (która pomoże w przeprowadzce) ma samochód z siatką pomiędzy bagażnikiem, a pasażerami. Tajga pojedzie w kagańcu. Jak to wszystko wyjdzie to może Ewa napisze na forum, a jak nie to ja dam znać.
  23. jestem :) U Tajgi wszystko ok. Strasznie cieszy się na nasz widok. Jak weszłam dziś do domu i zobaczyłam tę radość to sobie pomyślałam: coś tu nie tak, nawet moje własne psy się tak na mój widok nie cieszą :). Pupa kręciła na wszystkie możliwe kierunki. Wprawdzie obyło się bez buziaków, ale radość była duża. Bardzo się cieszę, ale w takim samym stopniu smucę, bo po pierwsze nie może z nami zostać, a po drugie dlatego, że będzie musiała zaufać znowu komuś nowemu. Z pewnością na tym dobrze wyjdzie, bo czym więcej zrównoważonych osób pozna tym większa szansa na ogólne przekonanie się do ludzi, ale nie zmienia to faktu, że smutno się robi tak czy siak.
  24. Jutro zostawiam Michała samego z całą gromadą, bo muszę wyjechać na jeden dzień do Łodzi, także raczej nie będę się odzywać na forum, najwyżej, że Michał mi coś istotnego przekaże. Także do czwartku Dogomaniacy :).
×
×
  • Create New...