Jump to content
Dogomania

zmiloscidopsow

Members
  • Posts

    233
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmiloscidopsow

  1. [quote name='Alla Chrzanowska']Dag! Nie tylko na dzieci. Nie chcę przesadzać, ale historia zna przypadki seksualnego wykorzystywania psów, szczególnie ras dużych...[/QUOTE] No cóż... przeczytać to przed snem było fascynującym przeżyciem. Mam jedynie nadzieję, że nie będzie mi się to dziś śnić.
  2. Też sądzę, że te wszystkie rzeczy na która ona źle reaguje to od razu z dzieckiem się kojarzą. Także być może dziecko sobie zasłużyło... . Nie zmienia to faktu, że agresywna być nie może i musi zacząć normalnie funkcjonować. Oczywiście możemy ją podrzucić gdzieś pod Warszawę, aby dziewczyny nie musiały się tu kręcić, a do nas niestety nie tak łatwo trafić. Dzisiaj mieliśmy mała wpadkę. Wróciłam ze spaceru z Tajga, otwieram drzwi mieszkaniowe i gdyby nie to, że zauważałam przewróconą torebkę z rzeczami, które spakowałam to bym pewnie normalnie weszła jakby nigdy nic. Zatrzymałam Tajgę i zamknęłam szybko drzwi i przez sekundę widziałam moja Mała biegnącą już w stronę drzwi. Wyszła z pokoju, w którym ją zamknęłam. Ja oczywiście fatalnie zrobiłam, bo nie wzięłam dla Tajgi kagańca, a sama nie wzięłam telefonu. Także nie mogłam zostawić jej na korytarzu, bo gdyby ktoś z sąsiadów wyszedł albo ktoś wjechał windą to mogłaby się stać tragedia, a ja nie miałam telefonu, żeby po kogoś zadzwonić. Na szczęście znajomi sąsiedzi byli więc zadzwoniłam do Michała, który akurat pracuje ulicę dalej. Przyjechał i ogarnęliśmy się ze wszystkim. Druga sytuacja - Tajga zwymiotowała (zeżarła na spacerze jakiegoś patyka) przy samym wejściu do budynku, więc się kręciłam - poszłam po papier, posprzątałam i tak chodziłam z nią w kółko w "holu". W końcu idzie w naszą stronę ochroniarz (który pilnuje budynków) i mówię mu, żeby nie podchodził do mnie, a on idzie dalej, więc mówię to inny pies, proszę nie podchodzić. A on ale ona mnie zna i lubi, spokojnie. Więc już stanęłam pomiędzy nią, a nim. I wkurzona już strasznie mówię mu, że jeszcze krok, a pies go zagryzie. A on wkurzony mówi to co się temu waszemu psu poprzewracało w głowie, a ja mówię do niego, że po raz setny powtarzam, że to jest inny pies, że to nie jest Maleństwo. No i oczywiście Tajga zrobiła popis, ominęła mnie sprawie i się na niego rzuciła z zębami. Całe szczęście, że zmieniłam przed wejściem do budynku smycz na taką porządną z 10 metrowej linki. Wkurzają mnie tacy ludzie i nestety takich sytuacji mam masę odkąd jest u nas Tajga, bo z daleka albo dla osób które widzimy raz na sto lat Tajga to Maleństwo. To fakt, sama kiedyś z daleka jak wróciłam do domu zobaczyłam, że Michał jest na spacerze to myślałam, że to Mała. Są mniej więcej tego samego wzrostu i są bardzo podobnie umaszczone - obie mają dużo więcej czerni niż bieli i bardzo ciemny pyszczek.
  3. Hmm... musi to trochę za duże słowo, raczej lepiej by było gdyby tak się stało, bo: a: mieszkamy w bloku i aktualnie psy (mamy trzy swoje + Tajga) są w innych pokojach 24 h, bo inaczej by się zagryzły b: od początku mieliśmy tylko Tajgę przechwycić i miała jechać dalej c: okazało się, że to pies z problemami i za czym znajdzie nowy dom trochę pracy przed nim, a u nas to po prostu niemożliwe organizacyjnie i czasowo d: Ania zna osobę, która zajmuje się konkretnie psami agresywnymi i choć mamy jakąś wiedzę to sądzę, że niewielką w porównaniu do osoby, do której miałaby jechać
  4. Tak jak wyżej napisano, Tajga może pojechać dalej, ale wszędzie są jajeczne psy, więc po prostu nie będzie się dało nad tym zapanować. Tajga zostanie wysterylizowana tak szybko jak to będzie możliwe, dlatego kwestię ewentualnych konsekwencji podania środka na zatrzymanie cieczki nas nie dotyczą. Co u Weta? Pojechaliśmy specjalnie samochodem, żeby zobaczyć jak wygląda sprawa ewentualnej przejażdżki i było całkiem dobrze. Co jakiś czas wstawała i sprawdzała co u nas, ale komenda na miejsca opanowana jest w sposób zadowalający, także działała też w samochodzie. U weta tragedii nie było, tzn. nie pokochała pani weterynarz, ani nikogo w obsługi, ale dzielnie ją w dwójkę przytrzymaliśmy i zastrzyk dostała. Warczała i poszczekiwała (miała kaganiec) na wszystkich, ale atakować nie próbowała. Na szczęście w poczekalni nikogo nie spotkaliśmy. Niestety Tajga wczoraj wieczorem i dziś rano nic nie zjadła, choć smakołyków na spacerze nie odmówiła, więc sądzę, że za chwilkę, jak Michał wróci z nią z ostatniego spaceru (czyli za sekund kilka pewnie) to już zje normalnie. Inaczej smakołyków więcej nie będzie. Dostaliśmy tabletki na odrobaczanie, bo choć dzielnie ją tuczymy efektów (nawet najmniejszych) nie widać. Ona waży 39 kg (tak mniej więcej, bo na wadze kręciła się niemiłosiernie). Moja suka jest od niej niższa i waży 55. Tajga jest za chuda, ale ona po prostu ma delikatną budowę, więc sądzę, że gdyby ważyła 45-50 kg wyglądałaby już zupełnie normalnie. Aktualizacja: Tajga zjadła kolację. W ramach nagrody za zadowalające zachowanie u weta, biegała sobie dzisiaj na 10 metrowej lince. Fajnie się pilnowała, uczyliśmy się komendy do mnie i w ogóle reakcji na swoje imię, bo z tym jest tragedia. Chciałam nauczyć jej komendy siad, bo czasami ma w sobie tyle energii, że jest nie do opanowania, a to się wtedy przydaje. Wzięłam smakołyk i próbowałam ją usadzić - nie chciałam wspomagać jej ręką, bo wiem, że nie przepada jak ktoś jej przy tyłku majstruje, także zupełnie pozytywne szkolenie. No i w dwójkę z Michałem zamarliśmy. Wzięła smaczek do góry, a Tajga podskoczyła i całą moją dłoń miała w pysku. Potworem jednak nie jest, bo choć smakołyk zabrała, moja ręka jest cała, wprawdzie mocno obśliniona została, ale bez najmniejszego draśnięcia. Polubiłam ją strasznie, choć dzisiaj rano patrzyła na mnie tym swoim mało przyjaznym wzrokiem, ale posiedziałam w jej pobliżu, na kanapie, z wyciągniętą ręką ze smakołykiem z dobre 5 minut, w końcu podeszła, zjadła i już mogłyśmy razem pójść na spacer. Nie mówiłam Ci Aniu, ale jeśli ona będzie transportowana gdzieś blisko, a z tego co pamiętam jakąś pobliską miejscowość podawałaś, zawiozę ją tam. Wiem już, że transport z nami przeżyje bez większych problemów, a z kimś innym nigdy nie wiadomo. Klatki dla niej raczej się nie znajdzie, więc transport jej może być problemowy i dla niej i dla kierowcy, także zawieziemy ją, jeśli to gdzieś w miarę blisko będzie. Pierwszy raz czuję, że będzie mi ciężko pożegnać się z psem, który jest u nas w DT. Oczywiście każdego psa lubiłam i cieszyłam się, że jest z nami i było mi smutno jak odchodził, ale ona jest jakaś wyjątkowa. Pewnie dlatego, że jak ktoś cię "nienawidzi" i próbuje zjeść, a potem cieszy się na twój widok i wiesz, że musiałeś włożyć w to sporo pracy to jakoś ciężej się potem rozstać. To co przychodzi trudniej zawsze jest bardziej doceniane. Aktualizacja: Dodałam wczoraj i dziś mięso (wołowinę) do karmy w ramach podtuczania i okazało się przed chwilą, że ona go po prostu nie chce jeść. Zawinęłam w kawałek tabletki na odrobaczenie i nie chciała tego tknąć. Jak dałam jej razem ze zwykłą karmą, zjadła bez problemu.
  5. Jako tako jesteśmy po obcięciu pazurów. Przy ostatniej łapie Michał się wystraszył (chyba, bo sam nie był pewny co ona wtedy chciała zrobić, ale najprawdopodobniej nic) i gwałtowanie wycofał rękę, więc już się więcej nie dało nic zrobić, bo Tajga atakowało przy "przejmowaniu" łapy. Nasz błąd, no ale trudno - jutro podejdziemy do tematu ponownie. Nie będziemy u weterynarza tego robić, bo nieźle nam idzie, więc nie ma po co niepotrzebnie jej stresować i spowodować bania się obcinaczki, zwłaszcza ze zostały dwa pazury do przycięcia. Dokończymy tę kwestię sami. Po jutrzejszym wecie dam znać jak było. Sądzicie, że w klinice mają jakieś kagańce? Bo my niestety mamy tylko materiałowy i zastanawiam się czy on wystarczy, bo on tak średnio chroni przed ugryzieniem. Nie wiem czy mam jechać do sklepu po jakiś normalny... . Zastanowię się na tym tematem jutro. Dziś idę już spać. Dobranoc wszystkim.
  6. Dzisiaj awansowałam do pozycji, w której można przyjść i się przytulić. Ja zwykle rano wyszłam z sypialni, Tajga wstała do mnie, więc czekałam spokojnie, aż podejdzie, powącha i stwierdzi, że to nadal ja i nie warta robić alarmu. No i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu podniosła moją rękę pyszczkiem, żeby ją posmyrała po głowie. Nie wiem kto był bardziej zdziwiony... . Tak więc postęp jest taki, że Tajga własnych nie zjada, gorzej z innymi, ale to w końcu nie jest jakiś mega problem. Wiele psiaków to obcych podchodzi (jeśli podchodzi) z dużym dystansem. Dzisiaj kontynuujemy zabawę z pazurami. Jak się nie uda dokończyć to jutro zrobimy to u weterynarza. Jak będzie, pewnie wszyscy wiedzą, ale damy radę. Poza tym Tajga zostaje u nas do czasu, aż hotel będzie mógł ją przyjąć. Mam nadzieję, że kwestię cieczki załatwimy odpowiednimi "lekami". Nie zmienia to faktu, że jeśli będzie trzeba więcej czasu to rozmawiałam i Michał powiedział, że teraz to naprawdę nie ma problemu. Gdyby nadal każde nasze poranne wyjście z sypialni czy przyjście do domu kończyło się tak dramatycznie jak w pierwszych dniach no to wiadomo byłoby nam ciężko, a teraz jest po prostu dziwnie, ale tragedii brak. Michał woła na obcinanie pazurów, więc uciekam.
  7. [quote name='docha']jak będziesz zmniejszać to ponoć, zgodnie z regulaminem, w jednym poście może być max 5 zdjęć (tak zawsze dogomaniaczki nawzajem się upominają;)[/QUOTE] Poprawione. Wybrałam pięć najlepszych.
  8. [quote name='docha'] Zdjęcia chyba są za duże.[/QUOTE] Tak, wiem - przepraszam. Pierwszy raz wrzucałam zdjęcia. Może jutro poprawię i wrzucę tak, żeby się całe wyświetlały. Dziś już nie mam siły. Próbowałam z dwa razy, ale coś mi nie wychodziło.
  9. Dzisiaj mieliśmy mały popis agresji w stosunku do sąsiada, ale przeżyliśmy wszyscy. Na szczęście miała kaganiec, a już zaczęliśmy wychodzić bez no bo jednak ona się meczy w nim, a mamy w domu tylko materiałowy, a w nim jest naprawdę kiepska wentylacja. Próbowaliśmy jej przyciąć pazury - była mało zachwycona. Już nie są pozawijane, ale nadal są długie. Pozbyliśmy się tych najdłuższych i najbardziej kłopotliwych. Jutro może pójdziemy krok do przodu i doprowadzimy to do pełnej normalności. Tak dzielnie piszę o tym, że się pozbyliśmy, ale oczywiście mój udział w tym był taki, że poszłam do samochodu po obcinacz :) Dla mnie zrobiła w ciągu tych kilku dni taki postęp, jak żaden pies który kiedykolwiek był u nas w DT. To pies, który wymaga dużo pracy, odpowiedzialnych, konsekwentnych właścicieli raczej bez dziecka. Ona ma spory problem z ludzkimi emocjami. Jak ktoś zaczyna jej słodzić to ona się tego strasznie obawia. Wczoraj wpadł do nas teść wieczorem i ciężko było nad nią zapanować, ale dało się. Dzisiaj poszliśmy też na wspólny spacer z jedną z moich dożyc. Najpierw daleko w jedną stronę, potem bliżej i bliżej, aż w końcu obok siebie. Trzeba ją tylko powstrzymywać przed namierzaniem. Ona ma taki okropny nawyk, że z każdym, czy to psem, czy człowiekiem mierzy się wzrokiem i czeka na wyzwanie, a czasami nie czeka. Jak jej się pozwoli namierzyć cel, np. moją Małą to atak gwarantowany. Komend nie zna wcale, ale to wcale, z jednym, ale za to fajnym wyjątkiem - komendy na miejsce. Aaa.... zjadła dzisiaj obiadek z blatu, tak więc jest ogarnięta w domu, nie niszczy, nie załatwia się, ale ma swoje granice - jak jej coś pachnie i się do niej uśmiecha to a nuż zasmakuje. Ona robi tak duże postępy, że chce się więcej i więcej i już dzisiaj dostałam od Michała reprymendę, że trochę zagalopowałam i że wszystkiego na raz się nie da i że nie za szybko. Tak więc z psami więcej nic nie robiliśmy tylko spacer w bezpiecznej odległości, ale i tak to był duży sukces. W kwestii ludzi - ćwiczymy, ćwiczymy i jeszcze raz ćwiczymy.
  10. Kochani, dzisiaj idę już spać, bo o 7.30 muszę być na nogach. Jak wrócę, koło 18 odezwę się i zastanowimy się co dalej. Przesyłam zdjęcia, które pokazują lepszą wersję Tajgi. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/833/dsc5231mini.jpg/"][IMG]http://img833.imageshack.us/img833/7827/dsc5231mini.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/263/dsc5226mini.jpg/"][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/2571/dsc5226mini.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/109/dsc5223mini.jpg/"][IMG]http://img109.imageshack.us/img109/2632/dsc5223mini.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/20/dsc5203mini.jpg/"][IMG]http://img20.imageshack.us/img20/6932/dsc5203mini.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/33/dsc5220mini.jpg/][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/8338/dsc5220mini.th.jpg[/IMG][/URL]
  11. Diabeł to próbuje być straszny, ale dziwi się coraz bardziej, że na nas to nie robi wrażenia. Jutro wpadnie pewnie mój teść, bo bardzo, ale to bardzo chciałby ją zobaczyć - już wczoraj miał przyjechać, ale się nie zgodziłam, bo dziewczyna ma i tak dużo atrakcji, także zobaczymy jak reaguje na odwiedziny w domu. Dzisiaj rano nawet zamachała ogonem na widok Michała i podeszła do niego, ale jak mnie zobaczyła to od razu było warczenie. No cóż... to jeszcze nie mój moment. Normalnie, w ciągu dnia, mija mnie szerokim łukiem. Niestety jak Michał wraca z pracy to ja wychodzę i tak się ciągle mijamy, a co za tym idzie nie mam jak jej zrobić fajnych fotek. Postaram się dziś bądź jutro. Odezwę się wieczorem i dam znać jak poszło obcinanie pazurów. Szkoda, że nie mamy tego urządzenia do obcinania z sensorem quickfinder czy jakoś tak. Widziałam jak to działa - fajna sprawa, zwłaszcza jak nie ma czasu na zastanawianie się w którym miejscu można uciąć. Do napisania wieczorem :)
  12. Mały progres - zostałam dotknięta uchem - niby przypadkiem, a niby nie :) Czułam się zaszczycona. Mówiłam Ani, że po nocy mam zawsze kilka kropelek krwi na parkiecie. Mi się wydawało, że modzele, które ma na łapach są wytarte aż do krwi. Michał twierdził, że to coś z pazurami, no i chyba ma racje. Chciał jej dzisiaj obciąć, bo ma megaaaa długie, ale musicie wybaczyć, poczekamy z tym do jutra. Zupełnie nie wiem jak ona zareaguje, a nie chcemy się cofać, bo jeszcze nawet nie ruszyliśmy zbytnio do przodu. Jutro spróbujemy to zrobić wieczorem, ale nie obiecuję, że się uda. Nie chce jej wystraszyć, a z drugiej strony jeśli leci jej krew i one są tak długie to na pewno ją to boli, a jak psa coś boli to trudniej zapanować nad psychiką. No i podtuczamy ją. Na pewno jest za chuda, ale nie jakoś bardzo. Tak, czy inaczej kolacja była syta :) Edit: Nawet jeszcze dzisiaj wpadam z dobrymi. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że nagle stała się super spokojnym i opanowanym psem, ale jakiś progres jest :) Do jutra
  13. Trzecia cioteczka dołącza do grona zainteresowanych. Tajga jest u nas. Co mogę więcej napisać? Ania napisała, że nie jest w stanie z rozmów wywnioskować na ile sprawa jest poważna i wcale jej się nie dziwię. Nie lubię wyrokować i przypisywać psu jakiejś etykietki, jak nie jestem czegoś pewna. Mój Michał pracuje z nią od wczoraj i mam nadzieję, że dojdziemy do takiego momentu, w którym z czystym sumieniem będę mogła powiedzieć, że może pojechać do Marceliny. Co do psa Marceliny - tego na pewno nie obiecam. Ona nie lubi ani psów ani suk - z naszą sforą się nie dogadała i po kilku razach rzucenia się na nich pierwszego dnia na razie odpuszczam i daję jej czas. Na spacerach dokładnie tak samo reaguje i na ludzi i na psy. My nie naciskamy. Jak będzie chciała przyjść i nas zaakceptować to przyjdzie. Jedyne czego oczekujemy to nie rzucania się na nas z zębami. Czasami warczy i ostrzega, czasami to jej ostrzeganie jest niezauważalne (o ile w ogóle istnieje). Wczoraj spędziła spacery i jakieś tam krótsze chwile w kagańcu (dla naszego bezpieczeństwa) - dzisiaj zdjęliśmy go w ogóle. Wczoraj kilka razy oberwało mi się pyskiem, bo miała na sobie kaganiec, ale czy by mnie ugryzła czy uderzyła zębami gdyby go nie miała, nie wiem. Dziś nic takiego nie próbowała robić, ale co jakiś czas na mnie powarkuje. Czego nie lubi?: - ciemności (być może jest jakiś problem ze wzrokiem) - podniesionej ręki (jak wyciągałam garnek z górnej szafki to był tak pisk i przerażenie, jakiego dawno nie widziałam) - swojej miski (jak dostała w niej wczoraj jeść, po jej przywiezieniu dostała takiego napadu, a jak dostaje z innej, naszej to je w normalnym tempie) - słodkiego głosu tzn. jak powiem do niej coś niskim tonem głosu np. dobrze, Tajga itp. to od razu warczy. Zdecydowanie potrzebuje stanowczego, opanowanego głosu. Ogólnie dużo by pisać. Gdybyście chcieli wiedzieć coś więcej to pytajcie, będę na bieżąco odpowiadać. Magda
×
×
  • Create New...