-
Posts
233 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zmiloscidopsow
-
dog niemiecki Lucky szczęsliwie w nowym domu!
zmiloscidopsow replied to tu_ania_tu's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img199.imageshack.us/img199/5994/dsc5640p.jpg[/IMG] [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/8111/dsc5641c.jpg[/IMG] No i czas na mniej przyjemne rzeczy: [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/7103/dsc5609l.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/7227/dsc5610d.jpg[/IMG] -
dog niemiecki Lucky szczęsliwie w nowym domu!
zmiloscidopsow replied to tu_ania_tu's topic in Już w nowym domu
Byliśmy u weta. Lucky dostał tabletki na odrobaczanie, a ponieważ nie je no to otworzyliśmy mu pysk i włożyliśmy do gardła. Dość zabawnie, moja ręka to chyba do łokcia doszła, za czym do końca pyska dotarłam. Lucky jest w kiepskiej kondycji. Dysplazja na pewno, dodatkowo powiększona prostata, uszy trzeba czyścić bo tam też jest niemały problem, oczy przemywać. Ogólnie od której strony by nie spojrzeć to jakieś zapalenie jest. To wszystko co ma na ciele to owrzodzenia no i modzele w naprawdę skrajnej wersji. Wszystko należałoby usunąć operacyjnie. Wyniki krwi będą wieczorem. Wtedy też jeszcze coś napiszę, bo muszę wyjść z domu. Zaraz tylko zdjęcia jeszcze wrzucę. Co do jedzenia to już wczoraj ugotowałam kurczaka i niestety go nie zjadł. U weta był super, no i to włożenie tabletek do pyska bez żadnych problemów mówi samo za siebie. [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/3553/dsc5604s.jpg[/IMG] [IMG]http://img845.imageshack.us/img845/1217/dsc5605.jpg[/IMG] [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/6991/dsc5622r.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/2738/dsc5626w.jpg[/IMG] -
dog niemiecki Lucky szczęsliwie w nowym domu!
zmiloscidopsow replied to tu_ania_tu's topic in Już w nowym domu
Jestem aktualnie w biurze, ale mam ze sobą książeczkę. Pies urodzony dokładnie 19.04.2008. W książeczce wpisany jest numer tatuażu. Ja go nie znalazłam. Na uchu go nie ma raczej, choć wiercił się przy tym niemiłosiernie. Z kolei ze sprawdzeniem tego na brzuchu będzie problem, tzn. jego stan jest w opłakanym stanie, więc jeśli kiedyś ten tatuaż tam był to mógł się wytrzeć. Jeśli w moim poprzednim poście opisałam sytuację tak, że pies jest normalnie wyglądający i nie powinien zostać zabrany właścicielowi to może użyłam zbyt delikatnych słów do jego opisu. Wydaje mi się, że ludzie którzy posiadają zwierzaki odpowiadają za nie, a co za tym idzie, jeśli nawet weterynarz twierdzi, że wszystko jest ok, a pies wygląda tak jak wygląda to jedzie się do innego weterynarza, bo jego stan jest naprawdę kiepski. Zresztą stowarzyszenie pomagało tylko przytulisku, a skąd pies się tam wziął to już nie ich sprawa, moim zdaniem. W książeczce jest też nr czipu, ale niestety nie znalazłam go w żadnej bazie. Nie znam niestety wszystkich baz, więc mogłam coś przeoczyć. U weta sprawdzimy czy ma ten czip. Pies ostatni raz był odrobaczany w 2008 według książeczki. -
dog niemiecki Lucky szczęsliwie w nowym domu!
zmiloscidopsow replied to tu_ania_tu's topic in Już w nowym domu
Noc minęła ok. Niestety rano znowu nic nie zjadł. -
dog niemiecki Lucky szczęsliwie w nowym domu!
zmiloscidopsow replied to tu_ania_tu's topic in Już w nowym domu
Pies nazywa się Lucky Luke, a weterynarz wpisał do książeczki Lux Laki, więc muszę przyznać, że troszkę się przy tym uśmiałam. Co do kwestii właściciela to wszyscy w przytulisku, oprócz kierowniczki byli zdania (p. Zosia również, a właściwie przede wszystkim), że pies miał "dobrze" i został odebrany bezpodstawnie. Właściciel pracuje obok, więc podjechał pomóc go zapakować do samochodu. Został odebrany wtedy kiedy psy pod nieobecność właściciela rozwaliły płot i wyszły na ulicę. Sąsiedzi zadzwonili na policję, a policja kazała przytulisku się tym zająć i odebrać mu psy. Suka uciekła i nie udało jej się odnaleźć. Płot rozwalony, a ponieważ psy mieszkały na zewnątrz pies został przywiązany do łańcucha na dwa dni (oczywiście z przerwami, tzn. przywiązany wtedy kiedy właściciel był w pracy), żeby robotnicy mogli spokojnie naprawić płot. Z moich obserwacji to dałabym sobie może nie ręką ale palca uciąć, że on nie żył na łańcuchu - ani się tak nie zachowuje, nawet jego szyja wygląda perfekcyjnie. Właściciel płakał przy nas, że psa mu zabierają. Ja szczerze mówiąc nie miałabym sumienia tego zrobić, gdyby nie to, że pies mieszkał na zewnątrz i to w jakim stanie jest jego ciało (tysiące odparzeń, narośli od spania na zewnątrz) to po prostu horror. Fakt jest taki, że tamtejszy weterynarz powiedział, że to nic groźnego i żeby z tym nic nie robić, natomiast z tym koniecznie trzeba coś zrobić, bo pies się ewidentnie męczy i nie wiem jak można sądzić inaczej. Boję się szczerze mówiąc, że dziewczyny mu coś z tym zrobią za czym weterynarz to zobaczy :P. Choć wiem, jak się żyje w małym mieście to i tak gdyby ktoś przyjechał i bezpodstawnie chciał mi psa zabrać, nie oddałabym za nic, a on wolał oddać niż mieć nieprzyjemności. Co do jego wielkości to nie jest jakiś bardzo duży - jest trochę większy od mojej starszej suki. Na pewno jest masywniejszy no i ta głowa... marzenie. Piękny pies. Mnie jego wielkość zupełnie nie przeraża. Nawet jak na samca doga to jest mały. Ma niestety dużo siły, energii i najgorsze, że nie wie co to znaczy dość. Co do rodowodu - jutro sprawdzę (bo już śpi i nie chcę go budzić), bo choć go kąpaliśmy i w ogóle to o tym tatuażu zupełnie zapomniałam. Właściciel powiedział, że metrykę może przesłać pocztą nowemu właścicielowi, jeśli będzie trzeba. No i powiedział też z jakiej hodowli jest pies. Droga minęła ok, pokładał się w samochodzie w każdy możliwy sposób, więc przy okazji mogliśmy zobaczyć, że brzuch też cały pokryty jest odparzeniami. Dojechaliśmy, wpakowałam dziewczyny do drugiego samochodu i wybraliśmy się na działkę. Było ok. On chciał się bawić, a one miały to w nosie. Starsza wyrasta z bycia dzieciakiem i czasami ma dni w których jak podbiega inny pies to patrzy z politowaniem: Ja mam się bawić? Chyba żartujesz? No i dziś był ten dzień, więc Lucky za bardzo się nie pobawił. Natomiast Rioja (młodsza) chciałaby, ale trochę przerażało ją intensywność z jaką on potrafi podbiec i podskoczyć, ale to kwestia jednego dnia i na pewno będą razem szaleć. Wróciliśmy do domu, wyszliśmy do parku, spotkaliśmy sąsiadów z bordogiem no i też obyło się bez spięć. Ludzie mogą podejść, pogłaskać go. Wykąpaliśmy go też beż żadnych problemów - wszędzie można go dotykać i zupełnie nie ma z tym problemu. Właściwie nie mieliśmy tego robić, ale muszę przyznać, że śmierdział tak, że ciężko się oddychało i stwierdziliśmy, że spróbujemy - jak będzie się denerwował to odpuścimy, ale nie było to dla niego żadnym problemem. Coś jeszcze? Aaaaa... tylne łapy wyglądają kiepsko, tzn. moim zdaniem ma jakieś problemy z dysplazją. Sika strasznie dużo i długo - jak wyszliśmy z samochodu sikał w jednym miejscu przez (nie żartuję) kilka dobrych minut non stop. No i sika kucając. Jak jechaliśmy do przytuliska wykupiłam cały sklep spożywczy oprócz psich smakołyków, żeby go do siebie przekonać na miejscu. Tam nic ode mnie nie wziął no i nic nie chciał zjeść teraz na wieczór. Jak mi się coś przypomni to będę pisać. Idę spać, bo padam z nóg po dzisiejszych atrakcjach. -
dog niemiecki Lucky szczęsliwie w nowym domu!
zmiloscidopsow replied to tu_ania_tu's topic in Już w nowym domu
A wtedy... dziewczyny wskoczą mu na głowę i chłopaka zdominują w całości. Tak na serio to trochę mnie brzuch boli. Kompletnie nie wiem czego mam się spodziewać. Ani dam znać jak już się załadujemy do samochodu, a na forum na pewno odezwę się jutro wieczorem. -
[quote name='tu_ania_tu']Magda obce linki na dogo nie działają, wstaw gdzieś w linka spację[/QUOTE] http:// [URL="http://www.forum"]www.forum[/URL]. molosy . pl/showpost.php?p=1293769&postcount=182
-
Bardzo przepraszam za offa na tym wątku, ale nie potrafię korzystać z dogomanii. Poszukuję psa do reklamy. Tutaj szersze info: [URL]http://www.forum.**********/showpost.php?p=1293769&postcount=182[/URL] Jeśli macie komu o tym dać znać, będę ogromnie wdzięczna albo chociaż wrzucić to info na odpowiedni wątek (jak ja coś wyszukuje to ciągle wyświetla mi się błąd). [quote name='nika28']zmilościdopsow, jeśli u Ciebie będzie Lucky, to może ty założyłabyś mu wątek ? :) Tak chyba będzie najlepiej.[/QUOTE] Z chęcią bym to zrobiła, ale cokolwiek robię na dogomanii wyświetla się błąd. Mogę jedynie wchodzić na wątki do których link znalazłam gdzieś indziej.
-
Oj... tak, tak. Zróbmy nowy wątek, proszę. Jestem w Koluszkach, także jutro będę w Głownie. Czy jakieś newsy są na temat Luckiego?
-
[quote name='nika28'] Dog zajął boks w którym normalnie mieści się 6 psiaków, wszystkie musiały być poupychane w mniejszych boksach, żeby zrobić mu miejsce...[/QUOTE] Mistrzostwo świata :P
-
No już wiadomo jak pan dog wygląda. Ciężko mi stwierdzić czy jest taki duży. Na zdjęciu wygląda na normalnej wielkości. Tak mi się dziwnie wydaje (ze zdjęć), że ma problemy z tylnymi łapami? Na obu zdjęciach stoi strasznie krzywo i w typowy sposób dla takich problemów. Czyli jak robimy? Rozumiem, że postanowione, że mam go zabrać w poniedziałek? On będzie pod opieką dogi adopcje, tak Aniu? P.Zosia mówiła, że przytulisko wypuści go, żeby sobie pobiegał i go poobserwują. Czy udało się to może?
-
Wchodzę, patrzę a tu jakieś zdjęcia i od razu pomyślałam sobie, że to ten dog .... hihihi... ale szybko uzmysłowiłam sobie, że to wątek całego przytuliska a nie tylko doga. Co do ślinienia się dogów to moje się nie ślinią. Wydaje mi się, że to po pierwsze genetyczne i po prostu można nadmierne ślinienie wyeliminować, choć nie sądzę, aby miało to sens. Po drugie ślinienie związane jest z ekscytacją i czym więcej szczeniak zobaczy i czym bardziej będzie zrównoważony tym mnie rzeczy go zaskoczy i spowoduje ślinienie. Moje nawet na widok jedzenia się nie ślinią. Co wcale nie oznacza, że są w 100% zrównoważone.
-
hihi... o tym to nawet nie pomyślałam.... Na razie nie mogę się dodzwonić do p. Zosi.
-
Tylko szczek szczekowi nie równy. Wiem, że oni mają w przytulisku na pewno jakieś doświadczenia, ale mnie interesuję (i będę ogromnie wdzięczna, jeśli uda się to jutro sprawdzić i coś napisać) czy on przestaje szczekać jak ktoś podchodzi do boksu tzn. szczeka nawołując, żeby ktoś się pojawił, bo się boi, czy szczeka właśnie wtedy jak ktoś podchodzi a tak to jest cicho. No i czy właściciel go przywiózł czy ktoś z przytuliska i jeśli był przewożony samochodem to jak się zachowywał. I czy ktoś był z nim u weta i jak taka wizyta przebiegła. Sorki, że tak wypytuję, ale lubię być przygotowana na to co mnie czeka :P.
-
Poradzić sobie muszę, bo dziwolągi nie mają z kim zostać :) Dog przeraża... wiem coś o tym. Zamieściłam ogłoszenie na petsitter w sprawie znalezienia osoby tak na wszelki wypadek, gdybyśmy musieli wyjechać na tyle krótko, że bez sensu wszystkich zabierać a już tym bardziej zawozić do hotelu. Niestety... ktokolwiek się odezwał i dowiedział się, że dwa z trzech to dogi, kontakt się urywał.
-
Nie, ja nie dzwoniłam do nikogo. Nawet nie mam do Was numeru. Może Ania dzwoniła.... Już wysyłam swój numer. Super wieści, cieszę się, że będzie dziś zabrany.
-
Mam nadzieję, że i pies nie zapadnie się pod ziemię. No nic... czekamy już tylko na dobre wieści.
-
Ojjj.... to trzeba było napisać, żeby nie szukać. Ja się niestety powstrzymać nie mogłam. Tak, czy inaczej jednogłośnie z Michałem stwierdziliśmy, że treść jest świetna. Nie jest odpychająca i nie mówi od razu: Tajga jest feee, poszukajmy innego psa, ale też nie jest napisane, że to pies bezproblemowy. Treść jest świetna - naprawdę podziwiam za sprawne wybrnięcie z "problemu".
-
Ja chyba czegos nie lapie.... Albo nie doczytalam, albo znalezc nie moge. Przytulisko postanowilo Panu psu odebrac? Czy Pan sam sie zglosil, ze chce je oddac? Mi tez ciezko uwierzyc, ze pies z lancucha uciekl. Raczej obstawialabym to, ze warto taka suke zostawic, zwlaszcza ze ma cieczke, rozmnozyc i wtedy ewentualnie oddac.
-
Jasne. Będę zaglądać na forum i czytać co nowego w tej sprawie.
-
W skrócie, damy radę pojechać, ale.... Czy miałabym go zabrać od tych ludzi (a tak w ogóle to co to za hodowla, ktoś wie?) czy z jakiegoś schroniska? Pytam dlatego, że jeśli od ludzi tzn. że będę go zabierać nic nie wiedząc o nim a jak ze schroniska no to ktoś już go zdąży poznać. I jeśli miałabym od ludzi to wolałabym, żeby pojechał ze mną Michał, a jak ze schroniska i się okażę, że bezproblemowy (albo nawet problemowy, ale wiadomo co i jak to będę przygotowana) to mogę sama. Tak, jak pisałam pod koniec tygodnia bądź w następnym będę w Koluszkach, więc blisko - mogłabym podjechać. Albo będę jechać w niedzielę rano i wracać w poniedziałek około południa (więc w Głownie mogłabym być o 13) albo będę jechać w środę rano i wracać w czwartek koło południa (i znowu w Głownie mogłabym być koło 13). I jeśli Michał byłby potrzebny to musiałabym zorganizować kogoś kto przyszedłby mi psy wyprowadzić i nakarmić, bo ich nie zabiorę wszystkich, bo wtedy nie będę miała miejsca na tymczasowicza (a na mojego pecha teściowie wracają za tydzień). No i pytanie czy do niedzieli, ewentualnie środy (choć bardziej niedzieli) uda się coś w sprawie tego psa ogarnąć?
-
Ok, jak uważacie. Michał wyraził zgodę na tymczasowicza, więc jakby co u nas miejsce jest.