-
Posts
7079 -
Joined
-
Days Won
2
Everything posted by Patmol
-
Mam nadzieję. Może nie tyle przytulanek z psem, ale jednak dość niekłopotliwego psa. Psa, który jakby sam z siebie dostosuje sie do człowieka. I w sumie pies sie dostosowuje, byle tylko miał jasne zasady. Mówiłam im, żeby sobie jeszcze przedyskutowali, przed przywiezieniem psa co mu wolno, a co nie -typu spanie z córkami w łózku, włażenie na kanapę itd Jak chcieli wykapać boksera to go w 4 osoby trzymali w wannie ; bo on nie chciał się kąpać. Nie gryzł ani nic takiego, po prostu nie lubił kąpieli. Po za tym był grzeczny, według ich opowieści, ale strasznie dużo chorował, no i chyba miał za duży jednak dla nich temperament. raczej, bo teraz by chcieli spokojniejszego psa.. Specjalnie pytałam dlaczego nie chcą znowu boksera. I oni jednak mają nadzieję, ze kwestie psa i całej roboty z psem ogarnie jedna z córek, ewentualnie druga. A ja myślę, i im to mówiłam, ze ta pierwsza, młodsza córka to raczej szybko wymięknie, ale ta druga to jak najbardziej jest rozsądna i spokojna i da radę. Widuje czasami dzieci, w sensie 10-14 latki z psami i nie jest to zazwyczaj nic szczególnego, ale i nic strasznego dla tego psa. Był czas, że widywałam chłopca, na pewno miał mniej niz 14/15 lat, z owczarkiem niemieckim i był świetny po prostu - a owczarek zapatrzony w niego jak w obrazek święty. Jednego takiego chłopca z psem widziałam/ w senie jedno dziecko -bo widziałam go wiele razy i zawsze patrzyłam z podziwem jak on ćwiczył fajnie z psem. Większość dzieci po prostu idzie, pies na smyczy i tyle. Więc nie ma co wymagać nie wiadomo czego, bo większość jest jaka jest.
-
Mili ludzie i wprosiłam się juz na pa po adopcji. Powiedzieli, że oczywiscie mogę przyjść. Kobieta, jej mąź i dwie córki. jedna ma 14 lat/ sympatyczna, ale to dziecko jeszcze, a druga jest trochę starsza/ nie zapytałam ile ma lat -pewnie z 18/ bardzo rozsądna i spokojna.. Dość długo posiedziałam, bo mieli dużo wcześniej psa , boksera, mieli tez wcześniej psy jako dzieci/młodzież, wiec pewnie dadzą radę praktyczne, ale teoretycznie , ze sie tak wyrażę, systemowo czy książkowo, to są słabo przygotowani. Więc starałam z grubsza, naprawdę bardzo z grubsza, zasygnalizować te najważniejsze sprawy, o których warto pamiętać - bo może byc tak, ze Spinka i oni to będzie miłość od pierwszego wrażenia obustronna, i tego im życzę, ale moge się jednak pojawiać problemy jakieś -więc lepiej im zapobiegać wcześniej. Więc tłumaczyłam, jak wprowadzać psa do kotów, mają dwa koty, oraz zeby od razu sie umówić co psu wolno, a co nie -i tego się trzymać. I ewentualne zakazy/np zakaz spania w łóżko -jeśli maja taki plan/ wprowadzić od razu. Czyli dać od razu psu strukturę jakąś, system zasad, od razu od pierwszego dnia, a nie go pocieszać pierwszy tydzień i nosić na rękach , bo to biedny pies schroniskowy i trzeba go pocieszać i całować - a mieli taka tendencję. To tacy ciepli , sympatyczni ludzie - z jednej strony to fajne dla psa, ale z drugiej jednak pies potrzebuje schematów przede wszystkim, nie tylko emocji i głaskania. Potrzebuje jakiejś pracy do wykonania, jakiś zrozumiałych wymagań.. Poradziłam im żeby koniecznie przeczytali chociaż książki pani Mrzewińskiej. I trochę mówiłam o tych zasadach komunikacji z psem. To jest mały pies i bardzo taki przyjacielski, więc naprawdę myślę że wszystko będzie dobrze. Nikt nie jest doskonały,, wielu ludzi jest teoretycznie słabych( to znaczy nie znają tej całej psiej teorii), a świetnie się dogadują ze swoimi psami. I oni planują, zakładają, że to będzie pies 14 letniej córki. Nie wiem czy ona to ogarnie, ale temat tez przedyskutowałam z każdej chyba strony i oni będą oczywiscie ją wspierać we wszystkim, a nawet przejma psa/ opiekę nad psem, jeśli ona nie da rady. Nie wierzę w zajmowanie się psem przez dziecko, i powiedziałam to wprost, to znaczy sa oczywiście dzieci, które dadzą radą , sa naprawdę utalentowane w tym kierunku, ale to raczej wyjątki niz zasada. Pies wymaga codziennej, systematycznej pracy , chociaz przez pierwszy wspólny rok, a szczególnie pies ze schroniska, z którego może wszystko wyjść jeszcze, i który tak naprawdę dopiero po dwóch/ trzech tygodniach pokaże swój prawdziwy charakter. A mozliwe, że Spinka ma trochę z teriera, wiec charakterek może jeszcze pokazać. Ale to mały pies, więc spokojnie dziewczynka, ona jest duża w sensie wielkości, może z nim chodzić na spacery czy bawić sie na ogródku, czy po prostu sie nim zajmować i spędzać z nim czas.. Ogródek jest mały i osiatkowany Mówiłam kilka razy o niespuszczaniu ze smyczy; o tym że pies może nawiać - może sie zwyczajnie czegoś wystraszyć. Wiadomo, że za jakiś czas pewnie będzie go można spuszczać, ale raczej nie warto się z tym spieszyć. Lepiej za długo z nim chodzić na smyczy, nauczyć przywołania itd, niż za wcześnie puścić. Mieszkają w spokojnym miejscu, przy spokojnej ulicy, blisko parku i terenów spacerowych. Ludzie są dość idealistycznie, emocjonalnie nastawieni do posiadania psa, wiec myślę ze psu powinna być z nimi dobrze, o ile im nie wejdzie na głowę i nie będzie nimi rządził zbyt ostro .. Wiec pewnie duzy, czy mocny psychicznie pies to nieszczególnie by sie dla nich nadał, ale Spinka , moim zdaniem, do nich pasuje i wizualnie i emocjonalnie. Jest duze prawdopodobieństwo, że będę ich widywać spacerach, bo planują spacery po tym parku w którym ja codziennie prawie bywam Mają pojechać po psa. Kwestia tylko dogadania się, mówiłam, że Tola do nich zadzwoni, i dogadają kiedy mogą pojechać po psa. Gadałam też o jedzeniu dla zwierząt, bo koty karmią puszkami z Rossmana. Poprzedniemu psu gotowali mięso z warzywami i makaronem, albo makaron z warzywami z mięsem -nie wiem jakie proporcje to były. Ja jestem za lepszym jedzeniem dla psa czy kota niż puszki z Rossmana, czy psi makaron. W ogóle tak sie nagadałam, że ja powinnam dostać medal za wykład, a oni za to, że dali radę wysłuchać wykładu.
-
Umówiłam się dzisiaj na 19; dzisiaj ma być cała rodzina , a potem nie wiadomo czy jutro czy pojutrze, czy później by się dało wszystkich zebrać -a zależało mi, żeby wszyscy byli. Szczególnie mąż. Szkoda więc odkładać. Tym bardziej, że pani bardzo, bardzo jest zaangażowana i przejęta i nie może się doczekać, co jest miłe. Nie będę brała swojego psa, bo pani ma dwa koty i nie wiem czy by sie kotom mój pies spodobał. Branie psa nie jest złym pomysłem, żeby zobaczyć reakcje ludzki, szczególnie dzieci na psa, no ale przy kotach w domu to raczej zbędne zamieszanie.
-
A podpisuje się jakąś umowę przy takim szkoleniu robionym razem z właścicielem? Nie chodzi mi o odpowiedzialność za wynik szkolenia. bo wiadomo, ze wyniki nie są pewne i zależą od właściciela, ale o coś w rodzaju odpowiedzialności za ewentualna szkodę, o zabezpieczenie się przed niezachowaniem przez trenera/behawiorysty należytej staranności. Bo lekarz czy weterynarz , czy notariusz, czy przedszkolanka ma dyplom ukończenia jakiejś szkoły, czyli potwierdzenie posiadania jakieś wiedzy, a w przypadku tzw. behawiorysty/trenera ( który nie jest po żadnej konkretnej szkole, nawet nie jest instruktorem ZKwP) to w jaki sposób sie zabezpieczyć przed osobą niekompetentną? Mój mąż uparcie używa imienia z korektą; Szkoda, że nie ma na to jakiegoś sposobu cudownego. Przez to pies ma dwa imiona, .bo ja tamtego imienia wcale nie używam w stosunku do psa.. To znaczy wiem, że myśliwi oddają psy na szkolenie stacjonarne, w celu nauczenia konkretnych poleceń - i za to płacą. Ale tez pewnie jest jakaś umowa, jakby pies po takim szkoleniu był jakoś zmieniony psychicznie. Albo miał urazy fizyczne.
-
Teraz jest duże zapotrzebowanie na takie usługi -w zakresie wychowania/czy szkolenia psa. Ale tak w sumie to nie ma żadnych określonych zasad, kto ma odpowiednie wykształcenie praktyczne i teoretyczne w tym zakresie, zapewniające prawidłowe postępowanie ze szkolonymi psami. Wiec kolejne osoby sie ogłaszają, ze są behawiorystą/cokolwiek to znaczy, czy zoopsychologiem, i wpisują sobie rożne rzeczy na stronie. Przydałyby sie chociaz filmiki pokazuje prace z własnym psem czy z psami kursantów. Ciekawy jest tez temat odpowiedzialności i ewentualnej umowy na piśmie w sprawie szkolenia psa - co gwarantuje szkoleniowiec? za co bierze odpowiedzialność? Czy można dochodzić odpowiedzialności od trenera/behawiorysty, jeśli żle poprowadzi szkolenie/terapie? Jeśli idę na szkole z psem, który trochę szarpie na smyczy, a po szkoleniu mam psa wystraszonego, albo agresywnego? I co to znaczy szkolenie pozytywne? nie stosuje sie żadnego przymusu? smyczy tez nie? nie używa się słowa "nie"? To juz najlepsze z tego wszystkiego, bo określone konkretnie, jest bycie instruktorem szkolenia psów ZKwP. I to się jest tylko instruktorem, a trzeba spełnić wiele wymagań. -2 letni staż, egzamin teoretyczny i egzamin praktyczny , samodzielne wyszkolenie psa na odpowiednim poziomie itd.
-
według mnie to jest bardzo ciekawy temat - jakie konkretnie wykształcenie trzeba mieć żeby się nazywać trenerem czy behawiorystą lub zoopsychologiem ze strony wynika jedynie http://paula-behawiorysta.pl/behawiorysta-szczecin/o-mnie/ - ukończenie technikum ochrony srodowiska -bycie wolnym słuchaczem ( bez konkretów jak długo, i czy z egzaminami i czy regularnie, na Zootechnice i Kynologii - ani gdzie te studia, jaka uczelnia, jakie miasto ) - i potem kursy behawiorysty i zoopsychologa/ ale bez informacji kiedy i jakie długie ( czy weekendowe czy roczne) ani gdzie konkretnie - i potem mowa o szkole dla psów w Szczecinie/bez nazwy/ i nauce pod pod okiem profesjonalistów (ale bez żadnych nazwisk - czyli nie wiadomo kto to byli ci profesjonaliści ). Żadnych nazw szkół - w sensie pełna nazwa i miasta, i lata nauki; Żadnych konkretów Nazywam się Paula Dzikowicz-Proć Jestem behawiorystą oraz trenerem psów. Pomagam stworzyć satysfakcjonującą relację między człowiekiem, a zwierzęciem oraz osobami z jego otoczenia. Na początku pogłębiałam swoją wiedzę praktyczną z własnymi psami. Nie brakowało mi też teorii, którą zapełniałam nie jedną książką. Kończąc Technikum Ochrony Środowiska postanowiłam, że ukierunkuje się bardziej w pracę ze zwierzętami. Uczęszczałam na zajęcia jako wolny słuchacz na kierunkach studiów tj. Zootechnika i Kynologia. Zajęcia te pomogły mi w zdobywaniu wiedzy, której mogłabym nie zdobyć na kursach czy seminariach. Moje początkowe doświadczenie w pracy ze zwierzętami: – petsitterka(osoba opiekująca się zawodowo zwierzętami), – pomoc w obrządku koni w prywatnej szkółce jeździeckiej, – oprowadzanie dzieci na koniach. Prywatnie jestem świadomym opiekunem kotki Bengalskiej 5 letniej oraz 1,5 samicy Serwala Afrykańskiego. ukończyłam Kurs Zoopsychologa potwierdzony Certyfikatem oraz Zaświadczeniem MEN i legitymacją zawodu, dokształciłam się jako Behawiorysta Zwierzęcy otrzymując certyfikat i zaświadczenie kursu. Zdobyłam również kwalifikacje Instruktora Rekreacji Ruchowej o specjalności – Instruktor Szkolenia Psów. Rozpoczęłam praktykę w Szkole dla Psów w Szczecinie pod bacznym okiem profesjonalistów jako behawiorysta i instruktor szkolenia psów. Odbyłam również staż zagraniczny w firmie Eco Falconry(Irlandia) gdzie pracowałam z dzikimi gatunkami ptaków drapieżnych, pracując jako pomoc sokolnika, a dodatkowo byłam trenerem /behawiorystą psów myśliwskich mogłam poszerzać swoją wiedzę i praktykę z tymi rasami psów. Jak sie poszuka tych kursów w Szczecinie -to np kurs na Instruktora Rekreacji Ruchowej jest e-learrningowy czyli ludzie sami sie uczą z materiałów i zdają egzamin pisemny kurs na instruktora rekreacji ruchowej CZĘŚĆ OGÓLNA w Szczecinie kurs e-learningowy (samodzielna nauka z materiałów udostępnionych na stronie internetowej, egzamin pisemny w formie tradycyjnej) najbliższe edycje tego kursu w Szczecinie odbędą się: 30 marca - 25 maja 2019 (weekendowy, 7 tygodni) 19 października - 8 grudnia 2019 (weekendowy, 7 tygodni)
-
Jakie masz wykształcenie? W sensie -jaką konkretnie szkolę skończyłaś? Szukałam na stronie, ale nie znalazłam.
-
Pies boi się przechodzić obok posesji ze szczekającymi psami
Patmol replied to al'akir's topic in Strachliwość
Pewnie nie ma żadnego znaczenia. Ciekawa jestem po prostu na ile psy upodabniają się do swoich ludzi w podejściu do świata, w pewnym zakresie oczywiscie, bo to jeszcze zależy od genów psa i od jego pierwszego okresu życia. W sensie nie bania się czy lubienia psów, ale reakcji na stres, na niebezpieczeństwo -prawdziwe czy jedynie odczuwalne. Reakcji na to co nowe i nieznana i zaskakujące. Czy jest to raczej reakcja "walczę" czy raczej reakcja "uciekam"? -
Pies boi się przechodzić obok posesji ze szczekającymi psami
Patmol replied to al'akir's topic in Strachliwość
Rożne są psie szkoły, na pewno by trzeba dobrze przemyslec wybór -dlatego wskazuje Sowę, jako osobę do dopytania w temacie szkoły , bo ona się zna na szkoleniu psów i mieszka w Krakowie. Poza tym ciekawy jest temat pracy węchowej z psem , w celu wzmocnienia pewności siebie psa. Np tutaj o tym jest nap[isane https://www.animal-expert.pl/artykul/praca-wechowa-w-terapii-psow-lekliwych Mogę nie mieć racji, ale ona sama z siebie, tak po prostu, to sie nie przekona do psów. To trzeba przemyslec i przepracować. Czyli nie tyle omijać trudność, ile nauczyć psa jak ma sobie radzić z trudnością. Spowodować, że trudność mu spowszednieje. al'akir - określiłabyś się jako osobę mająca szalone pomysły czy ostrożną? -
Urząd tak, ale to by chodziło o takie zapisy, żeby skorzystały rzeczywiście zwierzaki - nie Urząd, i nie jacyś malowani przyjaciele zwierząt. Im więcej kasy na zwierzętach można ugrać tym i więcej i pseudo i dziwnych organizacji. Żeby utrudnić prowadzenie pseudo to by trzeba nie tyle zastraszać karami pseudo, oni i tak się nie boją, bo liczą na duże zyski, ale wystraszyć karami, np finansowymi, zwykłych tych ludzi , którzy na kupnie w pseudo chcą zaoszczędzić. Kara mogłaby by byc nawet niewygórowana, np 5 tys zł na rzecz najlepiej Urzędu Skarbowego -jako dochód Urzędu Skarbowego,, w przypadku zakupu psa z nielegalnej/niezarejestrowanej hodowli, a jednocześnie obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej - dla wszystkich zarejestrowanych hodowli, i w przypadku takiej pseudo, nawet niezarejestrowanej, z psami do leczenia możliwość sięgnięcia po te pieniądze na leczenie psów. Same zarejestrowane hodowle by miały interes, zeby donosić na pseudo do US.
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Patmol replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Coraz więcej fajnych, odpowiedzialnych ludzi adoptuje psy. wiec naprawdę jest szansa, że dobrze trafią, tym bardziej, ze pójdą do domów latem, a nie przed Bożym Narodzeniem. Jak mamusia dzieci dogląda -super to zdjęcie. Ta pierwsza sunieczka, taka biszkoptowa w skarpetkach, cudna. -
Wszystko na dobrej drodze. Kiyoshi -nikt nie pisze przeciwko Tobie przecież, fajny dom i fajni ludzie - ale czasem można coś doradzić , nawet delikatnie, szczególnie jak sami ludzie piszą, ze Kori jest trochę niegrzeczny; i trochę mają problem. Jak Kori nie ma wanderlust to w ogóle nie ma problemu , zasugerowałam sie po prostu tym, że pisałyście o nim jako o północniaku. A ludzie chętni, młodzi, trochę sie podszkolą i już -początki bywają trudne, a to ich pierwszy własny pies.
-
Pies boi się przechodzić obok posesji ze szczekającymi psami
Patmol replied to al'akir's topic in Strachliwość
Jaka fajna. Taki słodziak. W psiej szkole to nie chodzi o zaprzyjaźnianie się, ale o obycie się z obecnością psów. I byłby trener, który by wiedział jak tym pokierować. Albo zapłacić jakiemuś trenerowi za kilka indywidualnych lekcji, żeby ci pokazał jak to robić, to znaczy jak zobojętnić psy. Ja bym nie szła do psiego parku. W ogrodzie to nie wiem, zawsze łatwiej jest zapoznać psy poza swoim terenem; ale może w twojej sytuacji to jest pomysł. I też nie chodzi tak naprawdę o zaprzyjaźnianie, ale o obycie z innym psem. No i pewnie to by musiało trwać, czyli koleżanka musiałaby tak przychodzić, np codziennie/co drugi dzień/ przez całe wakacje., żeby był jakiś widoczny efekt.A Twoja suka by sobie najpierw obserwowała z daleka, a z czasem sytuacja by jej spowszedniała pewnie i może by podeszła. Mam dwie suki; jedna jest bardzo pewna siebie, a druga tchórz - i zawsze najłatwiej jest opanować lęk/obawę/trudność w stosunku do jakiejś sytuacji przez jej powtarzalność, i bardzo delikatne zwiększanie trudności, rozłożone w czasie. Im dłuższy czas tym lepiej. Czyli zacząć ćwiczyć w miejscu, w którym jeszcze nie jest niespokojna -
Tak sobie tylko myślę, że może po prostu warto z nimi troche jeszcze pogadać o praktycznym posiadaniu psa, o tym byciu liderem, o którym pisała wyżej Sowa, bo ludzie nie mają chyba zbytnio doświadczenia z psami, a w szczególności z psami w typie północniaków, a psa mają ok miesiąca - czyli pies dopiero się rozgląda co mu wolno a co nie. I chyba na razie uważa, że mu bardzo dużo wolno. A pies nie dość, że w typie huskiego czyli pewnie cwaniak, to juz z bagażem doświadczenia/i pewnie radzenia sobie na własną łapę. Huskie to w ogóle, z założenia, nie są posłuszne psy -trzeba się nad tym posłuszeństwem naprawdę napracować. Więc mozliwe, ze naprawdę nie ma problemu, i bardzo mnie to cieszy. A mozliwe też , ze ludzie tego sobie trochę nie uświadamiają. Bo gdzieś tam był tekst, że chcą go dac na szkolenie, przed wyjazdem w wakacje - żeby sie nauczył chodzenia bez smyczy. Chyba go nie zamierzają puszczać bez smyczy na tkaim pierwszym wspólnym wyjeździe, i chyba nie wierzą z eon sie tego tak nauczy przez miesiąc i rzeczywiscie będzie odwoływalny. fragment z postu z maja To wiadomość od Pani Oli: . Zastanawiam się również nad zapisaniem Koriego na szkolenie podstawowe, komendy typu siad, waruj i chodzenie bez smyczy, ponieważ w lipcu chcemy się wybrać na wakacje i chcemy go zabrać ze sobą żeby zwiedził Niemcy i Włochy. Przesyłam też parę zdjęć i filmików. I ten ogród u babci. Z jednej strony fajna sprawa, jak tam będzie ze swoimi ludźmi a z drugiej strony husky to włóczędzy i mistrzowie ucieczek. One mają zamiłowanie do włóczęgi. Wiec raczej nie da się go tam zostawiać na ogrodzie, zamiast zabierać na porządne spacery.
-
Każdy -no to nie ; ja chodzę tyle co zwykle -tyle, ze wybieram miejsca zacienione albo późniejszą/wcześniejsza porę Wokoło Kłodzka/bardzo blisko są góry idealne na takie letnie spacery. Może warto ich podpytać jak te ich spacery wyglądają, na jak długo i w jakim terenie chodzą - i doradzić w tym zakresie. Czasem ludzie uważają, ze 20 minut to jest długi spacer, a wyjazd w góry - no to się jedzie samochodem - a potem siedzi i je, gdzieś w cieniu. I może tez z nimi porozmawiać na temat tego wyjazdu do Włoch i Niemiec. I tego jak oni sobie tam wyobrażają praktycznie psa, który naprawdę potrzebuje i ruchu , i cienia, czyli bardzo im ograniczy ewentualne plany. No chyba, ze maja te plany racjonalne i pod psa. Bo może jadą do rodziny, nad morzem albo w lesie/na wsi, i będą mieszkać w domu z ogrodem i tyle. I chodzić na długie spacery z psem wcześnie rano albo późno wieczorem. Bo chyba nie planują plaży i zwiedzania miast latem z psem w typie huskiego.
-
Pewnie i teraz można by dochodzić takich pieniedzy na podstawie kodeksu cywilnego, ale kwestia jest taka -czy by się je ściągnęło faktycznie - to znaczy czy dałoby z nich skorzystać, czy by sie okazało, że pseudo -hodowca nie ma żadnego majątku. wiec podstawowa sprawa, przy wprowadzaniu takich przepisów to byłoby zabezpieczenie tych pieniedzy na wypadek zabrania psów. Ale zabezpieczyć by je można prawnie tylko w przypadku legalnej hodowli - w formie np obowiązkowego ubezpieczenia przez hodowców na wypadek zaniedbań; a nie w przypadku niezarejestrowanego rozmnażania. Załóżmy, że właścicielem zaniedbanych psów jest pan X, a nieruchomość i samochód jest np na jego syna. Albo po prostu nie ma żadnego majątku, ani pieniedzy na koncie ani samochodu ani budynku. To takie przepisy byłyby i tak martwe z punktu widzenia pozytku dla psów.
-
Pies boi się przechodzić obok posesji ze szczekającymi psami
Patmol replied to al'akir's topic in Strachliwość
Trudna sytuacja. Ja to bym, na Twoim miejscu, na szybko, dopóki ona jeszcze jest szczeniakiem, poszukała jakiejś dobrej szkoły dla psów /zapytaj Sowę kto jest dobry w Krakowie/ i porozmawiała z trenerem, żeby jakoś zorganizował jej kontakty z psami- pod kontrolą oczywiscie. W takich szkołach psy ćwiczą widząc się , ale nie podchodząc do siebie. Bo moim zdaniem, nie muszę mieć racji, pies, jak i każde inne zwierzę powinien mieć coś w rodzaju poczucia przynależności do swojego gatunku, i jakieś kontakty ze swoim gatunkiem. To znaczy pies oczywiscie przede wszystkim powinien mieć dobry kontakt z człowiekiem, nie musi sie witać czy bawić z kazdym napotkanym psem, ale jednak mógłby, z jakimiś psami mieć jakieś kontakty, szczegolnie jak to jest szczeniak . I szczególnie jak jest problem z psami, bo ona nawet sie nie umie przywitać. ona jest mała? do 10 kg? i taka jak Twój avatar? Mam jeszcze taki pomysł, ale nie wiem co na to te szczekające psy; jaki to typ psów. czy szczekają z nudów i by się chętnie zaprzyjaźniły, jakby sie do nich zagadało czy raczej sie nakręcają jeszcze bardziej, że się po prostu siada gdzieś tam, ze psy juz widać, a jeszcze nie jest strasznie, na krawężniku czy murku czy trawie i siedzi chociaz 20 minut. Jakoś mam wrażenie, czasem dla psa łatwiej jest siedzieć i przeżuć takie niebezpieczeństwo niz iśc, a i ona ci drętwieje - czyli iść nie chce. Nie wiem jak tam wygląda, ale pewnie są jakies miejsca do posiedzenia, więc idzie sie kawałek, najpierw mały -tą trudną ulicą, a potem z czasem coraz dłuższy oczywiscie, i siada gdzieś, siedzisz sobie i się gapisz na słońce czy drzewa, siedzisz w takim miejscu ze psy już widać/słychać -ale suka sie jeszcze nie boi, albo mało boi. Możesz kanapkę sobie zjeśc. Możesz coś z nią poćwiczyć -jak da rade. a potem wracasz z powrotem w kierunku domu. A jak chcesz całą ulice przejść i gdzieś dojść, to ja bym tak spróbowała, że ją nosisz -ale w ramach jakby takich ćwiczeń - bo jak ona lubi ćwiczyć to warto to wykorzystać - czyli nie podnosisz ją wtedy gdy ona sie boi tylko np na "cztery"- czyli najpierw ona ci idzie równiutko przy nodze -liczyć do 4 na głos, na słowo "cztery" podnosisz ją, i znowu liczysz, niosąc ją, na głos od 5 do 8, i na słowo "osiem" stawiasz ją, I znowu od poczatku - czyli liczysz do 4, a ona idzie/ewentualnie ją trochę ciągniesz - żeby załapała, i znowu na "cztery" ją podnosisz , niesiesz i na osiem stawiasz, i tak przejść całą ulicę ale taka zabawę oczywiscie najpierw wypróbować w innym miejscu -
Pies boi się przechodzić obok posesji ze szczekającymi psami
Patmol replied to al'akir's topic in Strachliwość
Ale wyszkolona -jestem pod wrażeniem. Nie wiedziałam, że to szczeniak. Myślałam, że to dorosła, kilkuletnia suka ze schroniska, po przejściach. Głupio może zapytam -ale nie bawiła się ze szczeniakami jako maluch gdzieś w parku? Nie ma jakiś zaprzyjaźnionych psów, takich znanych ze spacerów? Miała jakieś bliskie przyjacielskie kontakty z psami? Witała się z obcymi dorosłymi psami jako szczeniak? Jak reaguje na szczeniaki? Wita się ze szczeniakami? Czy po prostu ona zupełnie nie zna psów? bo napisałaś Moja suka ogólnie boi się psów. Na spacerze jak na razie doszłyśmy do momentu, że potrafi na chodniku minąć się z psem (większością psów, czasem ją blokuje i staje w miejscu), spokojnie i bez paniki. i zupełnie nie skojarzyłam tego ze szczeniakiem. Bo jeśli ona nie ma i nie miała jako szczeniak bliskich, przyjacielskich kontaktów z psami i boi się psów to może warto się zastanowić jak takie kontakty jej zorganizować. Może ona nie rozumie psiej mowy, tego całego ruchu ciała, a jeszcze jest młodziutka to by pewnie dała radę to ogarnąć. I może jeszcze jakiś dorosły pies potraktowałby ją jako szczeniaka i wyuczył podstaw komunikacji psiej. Sowa jest z Krakowa i się zna. Może by cos doradziła -albo kogoś - żeby jej zrobić taką prawidłową socjalizację z psami. Ona pod tym krzakiem sama siedziała? z rodzeństwem? z matką? i od razu sie bała psów? jako szczeniak? Moim zdaniem noszenie jej nie jest dobre, bo nie pomagasz jej wygrać/ odnieść sukcesu tylko ją uczysz, ze w razie trudności, jak zastygnie -weźmiesz ją na ręce. Ale z drugiej strony jak nie miała od małego szczeniaka kontaktu z psami, nie czyta ich, nie zna ich, to pewnie ją przerażają. Tym bardziej, że Ty ją od razu bierzesz na ręce -czyli sytuacja jest groźna I pewnie trzeba przećwiczyć to podchodzenie do szczekających psów na taka odległość na jaką reaguje na polecenia. Poćwiczyć. I tak jakiś czas, a potem podejść troszkę bliżej i bliżej. ale to trwa. I byś musiała na spacery chodzić inna drogą, a nie wiem czy to mozliwe. -
Pies boi się przechodzić obok posesji ze szczekającymi psami
Patmol replied to al'akir's topic in Strachliwość
Ale ona musiałaby iść koło Ciebie i wykonywać polecenia. To byłoby łatwiejsze, niż odchodzić i ją wołać. A jak wołasz do mnie -to ona pochodzi i siada przed Tobą? czy przy nodze? Umie siad na polecenie? usiądzie przy nodze bez "do mnie"? albo ją uczyć/nauczyć żeby szła równo przy twojej nodze, i niezależnie czy idziesz szybciej czy wolniej -żeby się musiała dostosować - i wtedy musiałaby sie skupiać na tobie. Ja też czasem biegam z psem, wolno biegam, albo podskakuję, albo dziwnie idę - i wtedy pies tez się musi bardzie skupiać. Można tak chodzić w bezpiecznym terenie, jak pies nadążna to go chwalić, a z czasem spróbować przejść tak w trudniejszym terenie. Chodzi o to, ze pies sie skupiał na Tobie, a nie na Niebezpieczeństwie. Dawno ją masz?