-
Posts
7079 -
Joined
-
Days Won
2
Everything posted by Patmol
-
Najlepiej sie zapisać na bafny świat od razu i tam pokierują co dalej robić. Tutaj jest duzo informacji o przestawianiu psa na barf. https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=333 Nie dawałbym, szczególnie przy takich problemach, produktów gotowych dla psów/ tzw. gotowy Barf dla psa/ typu mrożona surowa wołowina itd I nie dawałabym kości. . Z kilku powodów. Przede wszystkim naprawdę nie wiadomo jak wyglądało to tzw.mięso wołowe czy cielęce przez zmieleniem. Ponadto zgodnie z przepisami prawnymi mięso przeznaczone do spożycia przez ludzi musi spełniać dużo wyższe normy niz mięso przeznaczane dla zwierząt towarzyszących/niezjadanych przez ludzi. No i nawet kupując w sklepie mięso dla ludzi - tez widac czasem mieso w róznym stanie. Najbezpieczniej jest kupować mieso, które w ladzie w sklepie lezy w kawałku -ewen. poprosić o zmielenie w trakcie kupowania - bo widać jak wygląda, jaki ma odcień itd. Ma to szczególnie znaczenie, gdy pies, czy człowiek, ma jakieś problemy żołądkowe. Gotowce dla psów sa tańsze niz mieso z normalnego sklepu dla ludzi , ale przy takim małym psie nie ma to chyba wielkiego znaczenia. On jak na razie stosunkowo dużo je do swojej wagi, bo to jeszcze szczeniak. MOje dwie suki (ale juz dorosłe, wiec jedza proprcjalnie mniej niz szczeniak) ważą razem ok 40 kg czyli prawie 10 razy więcej , i zjadają dziennie niecały 1 kg, czyli tylko 5 razy tyle co Twoj szczeniak, czyli gdyby to był mój pies to przede wszystkim nie dawałam gotowców, tylko kupiła mięso w mięsnym - np mięso z indyka /bez żadnych kości i-np. na początek z udźca - i jak taki kawałek 180 gram dajesz na 3 razy - to bym go podgotowała, czy nawet ugotowała - to takiego stanu, że dla człowieka jeszcze trochę jakby niedogotowane -można gotować w wodzie z marchewką, ale bez soli oczywiscie. I potem bym pokroiła ten kawałek na 3 kawałki - nie mieliła, i dała takie duże kawałki. I tak ze trzy dni, I byś zobaczyła, czy kupa sie unormuje. Jak by nie umiał zjeść -to mu w palcach rozerwać na pół, a na następny posiłek znowu dać duży kawałek w całości - to znaczy taki na jedne posiłek. i Marchewkę ugotowaną też, jeśli lubi. I jak po trzech dniach będzie dobrze z kupami, kupy nawet na gotowanym sa mniejsze niz na suchym, a na surowym jest tylko jedna kupa na dzień, to wtedy z każdym dniem troszkę krócej gotować, a pod koniec, jak wszystko będzie ok , np po dwóch tygodniach- tylko sparzyć, na chwilę wrzucić na wrzątek, a potem dawac surowe. I jak pies kilka dni będzie już jadł surowego indyka, całe kawałki, ale samo mięso/bez kości , można rożne mięso z indyka kupić, nie zawsze koniecznie z udźca, i wszystko będzie ok, to potem można na jeden posiłek wprowadzić delikatnie wołowiną -czyli raz dać surową, i w kawałku np gulaszową, nie-mieloną, i jak ok - to następnego dnia znowu dać na dwa posiłki surowego indyka, a na jeden surowa wołowinę, a jak cos nie tak -to wołowinę wrzucić na wrzątek - i zobaczyć czy lepiej jest wtedy gdy wołowina sparzona/ugotowana . I jak już będzie jadł surowa wołowinę i surowego indyka, i będzie dobrze,to po kilku dniach czy po tygodniu , czy dwóch, dodac jeszcze jakieś mięso. raczej nie dawałabym surowej wieprzowiny. Ale może gęś, kaczka - np żołądki z kaczki. Można pokroić -jakby nie dał rady pogryźć, albo nie umiał.. a potem wprowadzać dalej, po kolei , pojedynczo i bez pospiechu, i obserwować ,chrząstki, np z indyka, jeszcze inne mięso, kości -ale najpierw poczytaj o kościach https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=2070 i suplementy Jesli biegunka, utrzymuje się powyżej dwóch dni -to bym poszła do veta, bo biegunka i szczeniak to nie jest dobre połączenie - szczeniak może się odwodnić; no i zawsze jest ryczko, że biegunka jest spowodowana jakąś chorobą/ a nie tylko zmianą jedzenia.
-
zarejestruj się na barfny świat.pl https://www.barfnyswiat.org/viewforum.php?f=9 i tam napisz porządnie jakie mieszanki robisz dla psa/ile czego konkretnie, jakie suplement, jak przestawiałaś psa na barfa itd i poproś o konkretne rady zaparcia , jak i biegunka, przy barfie sa najczęściej spowodowane niewłaściwym doborem składników mieszanki, niewłaściwym przestawianiem, albo nawet jest spowodowane samym przestawianiem np surowych kości nie wprowadza się od razu, a i potem powoli zwiększając ich ilość -bo mogą spowodować zatwardzenie/pies nie może zrobic kupy i docelowo nie może tez ich zbyt dużo procentowo w jedzeniu psa/ nie wszystkie surowe kości się nadają niektóre surowe mięsa sprzyjają biegunce, np duża ilość na raz surowej wątróbki lepiej nie kupować surowego barfa gotowego, psy często po nim mają problemy, lepiej nie kupować mięsa zmielonego w sklepie, takiego zmielonego w ladzie, , bo bywają po nim różne efekty u psóe z tego co napisałaś zaczęłaś Barf w spsób bardzo trudny dla psa -wiec się nie dziwię, ze ma problemy żoładkowe napisałaś Jeżeli chodzi o dietę. Generalnie pies jadł przez pierwsze dwa dni tylko wołowinę bez kości (drobiu nie może jeść), następnie przez kolejne dni 50% wołowinę bez kości i 50% cielęcinę z kością. Teraz chcę przejść już do normalnej proporcji diety Barf (według zaleceń) i dodać podroby, jajko czy oleje rybie, Sama surowa wołowina bez kości dawana przez dwa dni psu , który wcześniej był karmiony tylko suchym/komercyjnym żarciem - to pewne, prawie 100 procentowe, zatwardzenie u takiego psa . Moje psy sa na Barfie od kilku lat, ale bym sie głęboko zastanawiała czy przez dwa dni pod rząd karmic je tylko sama surową wołowiną, to jeszcze zalezy.czy gulaszowa czy szponder czy inne kawałki. Do tego konieczny byłyby codziennie chociaż 10-15 km spacer, bo inaczej tez by sie pewnie zatkały. I nie wiem po co już 3 dnia dałaś psu kości? On daje radę gryźć kości? W sesnie umie je tak pogryżc, zeby mu nie zaszkodzily? czy połyka w całości duże kawały? jakie kości konkretnie mu dałasz? Ile procentowo było kości, a ile miesa? Wiem -kosci cielęce, ale konkretnie które? Ja to bym nie dała takiemu psu jak twój kości na 3 dzień karmienia barfem, szczególnie jak miał wcześnie zaparcia. Kości sie daje dopiero wetdy jak juz pies bezkolizyjnie je mieso. I lepiej zacząć delikatnie, np od chrząstek, typu chrząstki z indyka, .czy kacze szyjki -jak nie może z kurczaka. od kogo masz te zalecenia? jakie suplementy planujesz? tu masz wątek o problemach z psimi kupami na barfie - jak najbardziej zdarzają sie problemy, najczęściej spowodowane niewiedza właścicieli https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=859 a tutaj watek kogoś, kto miał podobne problemy jak ty https://barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=28255 i cyatat z forum shout Barfuje od: 02.04.2013 Udział BARFa: 90-100% Wiek: 34 Dołączyła: 25 Maj 2013 Posty: 7 Skąd: Gliwice Wysłany: 2013-06-10, 11:15 Jesteśmy od kilku dni na baranie i niestety jak na razie nie służy Fixerowi, najpierw zatkał się na prawie dwa dni, po czym znowu rozwolnienie, wielka, śmierdząca, zielona, śluzowata kupa :( Przed baranem dałam mu żołądki, później żołądki z podrobami i dopiero baranka. Nie suplementuję jeszcze diety, bo chcę poczekać, aż się sytuacja unormuje, żeby widzieć co i jak na niego działa. Znowu schudł i źle wygląda i strasznie drętwieje mu łapa :( Co robić? Poczekać, jeszcze troszkę i poeksperymentować z baranem? Czy wrócić do starej diety?
-
Trenera, nie behawiorystę.
-
Tyś(ka) -dokładnie iw punkt. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, jak sie nie ma stabilnych podstaw. Nie wiem ile masz lat, i wierzę, że piszesz szczerze , ale jestem przekonana, że życiem z psem na co dzień, zweryfikowałoby szybko i bolesne Twoje idealistyczne założenia. Nie wiem gdzie chcesz, w swoim planie dnia, upchac 4 spacery dziennie, barfa, szkolenia itd/plus codzienne sprzątanie po psie -pies, nawet perfekcyjnie nauczony czystości brudzi w mieszkaniu - wszędzie lata sierść, a na łapach wnosi piach i błoto; pies potrafi gryżć i obgryzać wszystko - szczególnie szczeniak, brudzi sie tez przy szykowaniu jedzenia dla psa , i przy psim jedzeniu.. No i zawsze trzeba sie liczyc z tym, że trafi się pies naprawde kłopotliwy, chorowity albo nad-aktywny. Myślę też, że idealizujesz metody pozytywne i klikera. I to nie tak, że ja wciąż krzyczę albo biję swoje psy, ale stosuje i nakazy i zakazy - są rzeczy, których nie wolno robić i tyle. I jeszcze kwestia pieniedzy - wiadomo, ze możesz być z zamoznej rodziny, i dostajesz porządne kieszonkowe i te 500 zł na psie przedszkole czy 1400 na jakieś weekendowe seminarium -to dla ciebie niewielka kwota, ale watro wcześniej sobie to policzyć -ile konkretnie będzie kosztowało utrzymanie psa. 20 kg pies zjada dziennie ok 0,5 kg surowego mięsa/ średnio - przy dużej ilości treningów/sportów pewnie troszkę więcej. Wołowina gulaszowa, czyli taka podlejsza, kosztuje w sklepie ok 18-25 zł / za kg. Do tego suplementy, jakieś smaczki; Powinno sie podawać chociaz 3 rodzaje miesa, i lepiej nie dawac wcale kurczaka. Kaczka czy gęś nie jest tańsza.. Dobrze jest sobie policzyć ile orientacyjnie wyjdzie taki barf miesięcznie, szczególnie na poczatku, gdy musisz kupić suplementy, naprawdę przydaje się dobry nóż/tez kosztuje, oddzielna deska, itd. Potem, z czasem gdy masz to wszystko ogarnięte na pewno jest łatwiej, ale nie wiem czy taniej - bo im więcej czytasz i sie wgłebiasz w temat, tym bardziej widzisz co można zrobić lepiej. No i naprawdę nie wszędzie nie da sie zabrac psa. Nie piszesz czy masz juz prawo jazdy i samochód. Nie wszystkie autobusy wpuszczają psy, np polskie busy -raczej nie. W wiele miejsc nie da się wejśc z psem. A co zima przeszkadza w socjalizacji? nawet lepsza jest niz lato, bo nie jest tak gorąco, nie ma wszędzie nadmiaru ludzi, którzy nachalnie chcą głaskać szczeniaka. Jesteś obecnie w średniej szkole? Szpice są super. Ja nie jestem dzieckiem, i mam słodkiego, puchatego, średniego szpica.Naprawde fajny pies.
- 11 replies
-
- 1
-
-
- socializacja
- hodowcy
- (and 6 more)
-
Moim zdaniem to zle robicie - w sensie nie uczycie go niczego tak, żeby on naukę pojmował. Robicie różne ruchy, ale całkiem nieskuteczne, a pies rośnie, i za jakiś czas będzie psim nastolatkiem - a wtedy nawet grzeczne psy bywają kłopotliwe. Ale naprawdę trudno coś pisać tak na odległość. Na pewno są dobrzy trenerzy w Holandii, nie psie przedszkole jako takie, ale trenerzy. Można też, dodatkowo, poszukać ludzi, którzy maja dobrze wychowane owczarki szwajcarskie i mieszkają w miarę blisko was/ może by cos doradzili/pomogli - nawet odpłatnie pokazywali Wam-jak postępować z takim psem. W Holandii pies może chodzić po lesie bez smyczy? Trzeba go uczyć chodzenia na smyczy/nawet w domu na początku. Co lubi? Co jest dla niego nagrodą? Jakie komendy zna? bo piszesz, że dostaje smaczka po wykonaniu komend Trzeba go uczyć brania na ręce - nawet w mieszkaniu, za nagrodą, tak samo jak dotykania, odwracania czy przekładania. Niekoniecznie za smaczka, ale za coś co jest dla niego istotne. Moze zwyczajnie boi się podnoszenia. Warto tez przemyslec skład karmy/ jedzenia/którym go karmicie - może ma jakies braki, i z tego sa problemy z koncentracja. Na pewno zauważył, ze wystarczy gryżć, żebyś się nim zajęła -po prostu nagradzasz grzzyienie. Przy czym nie popieram ignorowania czy izolowania psa, ale chodzi o pokazanie psu co ma robić zamiast tego zachowania, którego nie akceptujesz. Niekoniecznie za smaczka. Po prostu za pochwałę, kontakt z Tobą. Puszczajac go samopas w lesie nie budujesz z nim więzi, no chyba, że wołasz go często, bawisz się z nim, wydajesz komendy itd, on biega za tobą, szuka cię, cały czas jest koło Ciebie a to wszystko bez smyczy. Bo jak go puszczasz w lesie, on leci gdzie chce i robi co chce, sam się bawi we włane zabawy, a potem go wołasz i wracacie do domu -to marnie, szczególnie przy takim problematycznym psie. Moim zdaniem to albo szukaj porządnego trenera, który wie jak ułożyć psa; moze ludzie od owczarków szwajcatskich doradzą, może szukac przez forum owczarków holenderskich / sa na FB/ i popytac o poleconych trenerów z Holandii. albo szybko mu szukac domu, który wie jak i który da rade
-
Mam dorosłe psy, a nie szczeniaki - ale u mnie całkowicie zniknął problem kocich kuwet/wyjadania żwiru/ i brania jakichkolwiek śmieci na spacerze/ w tym resztek kiełbasiano/kurczakowych po grillach nad rzeką/ jak przestawiłam psy z suchej karmy na surowe mięso. Tak jakby to szukanie i zbieranie śmieci przez psy/resztek jedzenia/ kocich kup w kuwetach i końskich kup na spacerach/ było spowodowane po prostu jakimiś brakami w diecie i zmiana diety całkowicie rozwiązała problem. Po prostu psy same z siebie przestały zaglądać do kuwet/koty też dostają surowe mięso i żwir w kuwecie całkiem inaczej pachnie/ i same z siebie po prostu nie biora do pyska zostawionych nad rzeką resztek przypalonej kiełbasy czy końskich kup.
-
Caillou nie przepada za wodą, ale wchodzimy do rzeki co jakiś czas na spacerze, bo spacery są głównie wzdłuż rzeki. Przyjemnie jest sie moczyć, więc i ja tez wchodzę i brodzę po wodzie. Sweetie uwielbia wodę i moczenie się i chlapanie.
-
Nie wiem jak Wasze psy, ale moje suki zrobiły sie oporne na długie spacery. Spacer do 2,5 godziny i ani minuty dłużej; i do tego zasadniczo trasa w cieniu i wzdłuż rzeki, i najlepiej co drugi dzień. A w ogóle najlepiej jakbym sobie sama poszła na spacer, a psy zostawiła w domu. Miny robią, że mnie lubią, na głaski sie pchają, ale spacerów starają sie unikać. Na stronie Palucha znalazłam poradnik dla ludzi biorących/adoptujących psy - mozna pobrać/ bardzo fajny - taki dla początkujących, ale rozbudowany https://www.napaluchu.waw.pl/poradnik/psi_poradnik_po_adopcji/
-
Z jakiego miasta jesteście? Może ktoś Wam podpowie dobrego trenera, żeby wam pokazał jak pracować z psem. Im szybciej tym lepiej. To jeszcze szczeniak, więc pewnie jak tylko wam trener pokaże co i jak - to już łatwo pójdzie. Ignorowaniem czy izolacją nie osiągniecie dobrych efektów, sami to pewnie już widzicie. Same smakołyki, szczególnie dawane w nieprzemyślanych momentach i w nadmiarze, tez raczej szkodzą niż pomagają. sama pomyśl piszesz "Teraz po prostu mówimy nie wolno, nie podsuwamy zabawki, ale jak tylko przestaje gryźć dostaje smakołyka." to inteligentny pies, wie, że wystarczy zacząć gryźć, żeby dostać smaka - sama go tego uczysz i jak mówisz "nie wolno" to znaczy dla psa "dam ci smaka" - bo po tych słowach dostaje nagrodę czyli pies coś gryzie, Ty mówisz "nie wolno" i jest nagroda dla psa - nic dziwnego, ze pies ta czynność powtarza -stara się dostać smaka (wyobraź sobie, że pies idzie na spacerze blisko nogi, ty się zatrzymujesz i mówisz "noga" i pies siada koło nogi, i dostaje smaka - a teraz wyobraź sobie taką sama sytuację, tylko zamiast "noga" mówisz "nie wolno" -czy to cos zmienia dla psa? pies przezcież nie rozumie słów; ale wie że jak idzie koło nogi, i usłyszy "nie wolno" i usiądzie - dostanie smaka- więc będzie sie starał iśc blisko nogi, bo może akurat usłyszy "nie wolno" i będzie smak? ) Bardzo dobre są książki pani Mrzewińskiej -poczytaj; takie małe broszurki, bywają w bibliotekach. Pies duzo pije, bo teraz sa upały. Moje tez bardzo duzo teraz pija. Pies ma dopiero 14 tygodni -to szczeniak; takie szczeniaki nawet całkiem nie-socjalizowane, ze schroniska , czy z lasu -da sie wypracować; wiec głowa do góry. Trzeba znalesc dobrego trenera i pokaze wam jak postępować. nie możecie go po prostu wziąć pod pachę, on wazy niecałe14 kg i wynieść codziennie do parku, czy w jakieś spokojne miejsce? - (wiadomo, nie można go tam puszczać bez smycz)y; bo bez jakichkolwiek spacerów/poznawania świat to on wam zdziczeje, i z czasem będzie trudniej go gdzieś zabrać. Mozna go zwyczajnie wziąć w plecak/transporter dla zwierząt i autobusem czy samochodem zabrać do lasu/ czy w łąki. Dopóki nie wazy ponad 20 kg.
-
Mnie tez odrzuca właśnie , ale z drugiej strony może mojemu psu by się podobało. Pies lezy i wzdycha. Dwa dni nie byłam na spacerze (jak zyc?) bo pies 15 minut i ciągnie z powrotem do domu . A w domu głownie lezy.
-
no ale czym sie rożni taka mata i np kafelki? ja nie mam kafelków, więc myslałam o macie nie jestem psem, nie mam futra, i łubie upał -wiec jestem kiepska na przykład ale mam problem ze stawami, jak zmarznę, wiec osobiście nigdy by się na takiej macie nie położyła -dlatego sie waham
-
Trzeba by na spokojnie zobaczyć dom, dzieci i przede wszystkim porozmawiać poważnie z panią, bo to na panią spadłaby tak naprawdę opieka nas psem. II przede wszystkim liczy się czy ona jest się w stanie tego podjąć, i czy tego pragnie, w sytuacji gdy musi ogarnąć dzieci i psa. Trzeba by zobaczyć jak panuje nad dziećmi , i jak mówi o adopcji psa. Może nie warto ich od razu skreślać. Moga mieć duży dom, wygodny samochód w którym wygodnie zmieści sie pies -w razie potrzeby zawiezienia do veta, duży ogród, i pani może spokojnie panować nad całym towarzystwem. i może pragnąć pomóc jakiemuś psu. ale trzeba by ją zapytać osobiście.
-
Spróbuj jej dawać mokre jedzenie; zamiast pastele dla psa -marchew. Zamiast chrup np kacze żołądki/ jeśli zje oczywiscie. MOże chetniej by jadła mokre jedzenie.
-
W psiokociach kontaktach najwięcej zależy od właściciela. Kot oczekuje od człowieka pomocy w tym jak ma sobie poukładać stosunki z psem. Jak człowiek panuje nad sytuacją, chociaz czasem wymaga to pracy od człowieka , jak człowiek uwzględnia i potrzeby psa i kotów, to w większości przypadków, przy normalnych/przeciętnych kotach czy psach wszystko ładnie sie układa. A jak człowiek oczekuje, że zwierzaki się jakoś same dogadają - no to różnie wychodzi, i wtedy ma znaczenie, czy koty w ogóle wiedza co to jest pies/ znają psy, a pies wie jak sie zachować wobec kotów. No i zarówno koty, jak i pies, to drapieżniki przecież.Troche stresu/wyzwań/ trudności im nie zaszkodzi, a nawet jest dla nich korzystne. Koty zazwyczaj sie nudzą w mieszkaniach, a taki pies jest niezmiernie ekscytujący, nawet jak trochę stresujący, bo czasem szczeknie czy kłapnie, no i jest taki całkiem inny niz kot. Byleby ten stres był dostosowany do możliwości kota.
-
Bo to nie są filmiki do nasladowania przecież. Nikt rozsądny nie będzie sam osobiście robił takiego treningu na agresywnym czy spanikowanym psie. Ale ich oglądanie daje świadomość, ze można, na małą skalę, na własne możliwości , zmierzyć/skonfrontować psa z trudnościami, które wywołują u niego niepożądane zachowania, jak panika., czy pokazywanie zębów .. Ze zdecydowanie lepiej gdy pies nauczy się radzić sobie z trudnościami, niż omijać te trudności w codziennym życiu.. Tylko trzeba być bardzo cierpliwym, bardzo zdecydowanym, bardzo spokojnym, stanowić oparcie dla psa/ nie krzyczeć, nie robić mu jakiejkolwiek krzywdy, jednocześnie regularnie go konfrontować z trudnością i nie pozwolić mu sie wycofać. Najpierw w łatwiejszych warunkach, a potem coraz trudniejszych. I facet to robi bez smaczków żadnych, bez nagród i bez kar. Oswaja psa z trudnością, z kontaktem z człowiekiem, z dotykaniem, ze skracaniem dystansu, nie kara w żaden sposób, jedynie blokuje niepożądane zachowania, ale bez agresji żadnej, czy krzyków, bez złości. Jego atutem jest powtarzalność sytuacji, których pies się boi, a które, po wielu powtórzeniach, staja się dla psa neutralne.Bo pies po takim treningu nie reaguje agresją czy panika na kontakt, bo sie boi, że zostanie ukarany za taką reakcję, ale po prostu te sytuacje, jak dotyk czy bliskość człowieka, przestają go przerażać, powszednieją mu. I przykład taki na moim psie. Moja Sweetie boi się takiego jednego psa, który uwielbia ją straszyć. Ostatnio bardzo często ten pies jest na balkonie na 3 pietrze, i jak widzi Sweetie strasznie szczeka i tak skacze jakby chciał ją zaatakować z góry. Taki teatr robi. No ale siedzi/skacze, na zabudowanym balkonie na 3 pietrze, i realnie jest calkowicie niegroźny na tym balkonie . Za pierwszym i drugim razem jak go Sweetie zobaczyła na tym balkonie szarżującego to dostała normalnie prawdziwego ataku paniki, ale za drugim razem to juz byłam przygotowana i kazałam jej usiąść, na siad, to ją zawsze uspakaja, a potem kazałam jej popatrzeć na psa do góry. Pies trochę poskakał i poszczekał , a poniewaz Sweetie nie reagowała -no to mu się znudziło szybko.. I tak jakby coś tam zrozumiała, bo juz spokojnie poszlismy dalej. I teraz specjalnie chodzę tamtędy i często ten pies jest na balkonie, najpierw Sweetie odruchowo panikuje na jego teatr, ze szczekaniem i skakaniem, ale ta panika jest coraz ,mniejsza, od razu każe jej usiąść i siedzi i czekamy jak pies odpuść, i dopiero potem spokojnie odchodzimy. Bardzo dużo jest teraz psów na balkonach, i bez sensu byłoby je omijać wszystkie, wiec ćwiczymy. Moja druga suka nie reaguje na psy na balkonach wcale, więc one w ogóle na nia nie szczekają, a i na Sweetie tez juz szczekają z mniejszym zaangażowaniem, bo i ona dużo mniej intensywnie reaguje. I to nie jest tak, że Sweetie cierpi bo ja jej nakazuje siedzieć pod balkonem z psem,'Każda taka sytuacja gdy pies z balkonu odpuszcza, i gdy realnie ona nie ucieka, siedzi, i okazuje sie że pies nie jesrt w stanie jej nic zrobić, a nawet przestaje szczekać jest bardzo satysfakcjonujące dla Sweetie,. Po kazdym razie jest pewniejsza siebie, odrobinę, dała rade.
-
dlaczego nie? tez się zastanawiam nad taką matą
-
To w dużej mierze zależy od tego co konkretnie je. Najlepiej żeby jadła mokre jedzenie np surowe mięso, a nie suche chrupy. Jesli je chrupy to powinna zdecydowanie więcej pić niż przy jedzeniu mięsa, a jeśli mięso - to znowu zależy co konkretne dostaje, bo ilość wody tez będzie rożna np w podrobach i w wołowinie. I tez od tego czy dostaje jakieś przegryzki typu surowa marchew i je zjada czy nie.
-
A ja bym przystała na ich propozycję adopcji pod warunkiem udanego zabiegu; i tak nie ma innych chętnych; ale niech w ramach rezerwacji psa się dorzucą przyzwoicie do zabiegu i hotelu - w końcu to jakby ich pies, zarezerwowany, z ewentualnością oczywiscie, ze po zabiegu jednak psa nie wezmą. I z ewentualnością, że jednak psa nie dostaną, bo się rozmyślicie, albo będzie lepszy dom. Jestli to ustawić ,że każda ze stron się może rozmyślić i każda sie dokłada do zabiegu i hotelu, to całkiem ciekawa by była propozycja. Ale odmówiłabym dawania im psa na lipiec i potem znowu odwożeniu na zabieg. I odmówiłabym jeżdżenia tam i z powrotem z psem przed zabiegiem, skoro i tak nie wiadomo czy go po zabiegu wezmą. Nie jesteście przecież wypożyczalnią psów na lato. Tym bardziej, ze i wożenie psa w tą i z powrotem jest kosztowne i nie jest obojętne dla psa. A po zabiegu zobaczycie w jakim stanie jest pies, i czy da radę w domu z 4 dzieci i zdecydujecie co robić.
-
Zgadzam się. Trudno oceniać z boku, po jednym spotkaniu, czy dziecko chce psa, bo chce, bo prawie każde dziecko chce czy ma pasje do psów.Tak trochę jak ta rozpieszczona dziewczynka z ksiazki"Charlie i fabryka czekolady" chciała mieć wiewiórkę I nie chodziło o wiewiórkę jako taką, ale o posiadanie wiewiórki. O władze i własność..Jest przecież dla dziecka coś fascynującego w posiadaniu czegoś naprawdę żywego, prawdziwego na własność. Szczególnie dla dziecka najmłodszego w rodzinie,. Ale z drugiej strony tak wiele psów szuka domu, takiego całkiem zwykłego ciepłego domu, wiec ja myślę, że nie ma co kombinować z wyszukiwaniem jaki nadludzi i nad-dzieci dla potrzebujących psów. Na pewno dorośli , nie wszyscy oczywiscie, ale jednak większość, jest bardziej emocjonalnie ustabilizowana niż dzieci. W sensie panuje nad emocjami , rozumie potrzeby psa -pies musi jeść/pić/sikać/spac. Dzieci sa często jednak, szczególnie takie nastoletnie, na huśtawce emocjonalnej i trudno takiemu dziecku, większości dzieci, stworzyć stabilna podstawę dla psa, żeby pies czuł się bezpiecznie pod względem psychicznym, miał w takim dziecku oparcie. Mógł uznać to dziecko za lidera, za swojego przewodnika,. No i dziecko czasem nie widzi, ze pies ma zwyczajnie dość głaskania, zabawy -i chce odpocząć.
-
Ja tez jestem dobrej myśli w sprawie Spinki. I też wierze w to, że wiele dzieci naprawdę zajmuje się swoimi psami. Ale, tak dla rzetelności muszę napisać, ze rzadko, bardzo rzadko takie dzieci z psami, pomiędzy którymi jest jakaś komunikacja rzeczywiscie widuję. Zazwyczaj dziecko idzie z psem na smyczy, i albo pies ciągnie dziecko, albo dziecko ciągnie psa. Najczęściej dziecko gada przez telefon, czy z koleżanką , a na smyczy ma psa, i ani pies nie patrzy na dziecko ani dziecko na psa. Czasem dzieci siedzą godzinę czy dłużej na ławce w parku i gadaja przez telefon, a pies pod ławką na smyczy lezy i jest właśnie na długim spacerze. Widuje takiego chłopca z dwoma małymi szpicami -dwa razy dziennie, on sie skupia na tym, żeby szpice utrzymać, a one na ty, żeby go dociągnąć, tam gdzie potrzeba. I w sumie , i nie piszę tego złośliwie czy ironicznie, te wszystkie dzieci zajmują się swoimi psami, i mozliwe nawet, że ich zdaniem dobrze sie zajmują czy wyśmienicie., i kiedyś tak w przyszłości będą siebie podawać jako wzór odpowiedzialności swoim dzieciom czy innym ludziom, bo przecież dały radę pogodzić szkole i codzienne spacery z psem.